moja depresja/historia/objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez pepper 25 mar 2008, 23:55
Miałam dzisiaj zrobione badania krwi - wszystko w jak najlepszym porządku, więc można wykluczyć jakieś choroby, które mogłyby mieć jakikolwiek wpływ na moją depresję.

Co do tabletek - unormowało się w miarę.. z tym że nie mogę spać.
Niby jest napisane, że nie wolno łączyć z alkoholem, ale chcę dzisiaj wcześniej iść spać, więc wypiłam sobie trzy lampki wina a i tak nic mnie nie bierze :-(. A jutro muszę wstać o 5.30, bo szkoła się zaczęła. Echh... mad world.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:17 pm ]
zrobiłam dogłębniejsze badania krwi... mam anemię :?
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

Caly czas to samo:(

przez zmieniona:(( 26 mar 2008, 10:15
Mija nastepny lub kolejny dzien mojego srednio szczesliwego zycia i pomimo staran stan ducha jest nie zmieniony.Mam tyle spraw na glowie waznych tym bardziej,i co i nic!!!Dzieci mnie potrzeboja zeby z nimi pogadac pobawic sie a ja siedze z nosem w podlodze.Ugotuje obiad bo musze cos jesc jak i dzieci,no i gotuje bo pozniej wraca moja Toksyczna polowka z pracy,Boze jak ja nie lubie tych jego powrotow!!!Kiedys bylam pelna energii,mialam usmiech na twarzy,potrafilam znoscic takie niepowodzenia ze nie jeden by nie dal rady.Przyjmowalam porazki z honorem i powtarzalam sobie ze "CO CIE NIE ZABIJE TO CIE WZMOCNI" i co na tym sie skonczylo i smieszne jest to ze nie wiem kiedy nie wiem jaka byla lub jaka nadal jest przyczyna tego ehhh....To zycie ciezkie jest.Albo jest ciezkie bo sami tak chcemy nie wiem przydal by sie ktos wszechwiedzacy!?Tak wiec ogolnie wyglada to tak ze zgnilam w srodku i schowalam swoje samozaparcie tak gleboko ze wykopanie zajmie mase czasu a nie ma jeszcze nawet cwierc wieku.! :? A co dalej??
Każda rada jest dobra!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 mar 2008, 16:05
Lokalizacja
Wrocław

przez skrzypkowa69 26 mar 2008, 15:03
Ja mam to samo, życie mnie męczy nienawidze męża, dzieci a kiedyś ich tak bardzo kochałam. To co robie to wszystko na przymus.
A byłaś u jakiegoś lekarza, bierzesz jakieś leki?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 mar 2008, 16:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez fioletia mandarynka 26 mar 2008, 16:31
hej dziewczyny:) wybaczcie, że nei używam wielkiej litery. nie z powodu braku szacunku,ale poprostu tak nauczyłam się pisać na kompie. wybaczcie.
pewnie nie dość, że czujecie się źle, to macie jeszcze wyrzuty sumienia w stosunku do swoich rodzin za zaniedbywanie obowiązków i takie a nie inne nastawienie emocjonalne do nich, do wszystkiego. i po pierwsze tego musicie się pozbyć, żeby dojść do sedna problemu i stanąć z nim oko w oko. to nie wasza wina, to w jakim jesteście stanie ale w waszej mocy jest z niego wyjść. naprawdę :D
wiem, co piszę, bo właśnie z tego wychodzę.
to poprostu zaburzenie równowagi chemicznej w mózgu. to tak jak niestrawność żołądkowa, jak katar, jak alergia...tylko gdzie indziej i objawy są inne. to poprostu choroba i takie a nie inne ma objawy, o które nie trzeba się obwiniać.
ja też zaniedbywałam swoje obowiązki i bliskich w najmniej odpowiednim momencie. a poczucie winy zwiększało moje przekonanie przegranej i tak w kółko.
ważne jest, kluczowe wręcz, chcieć z tym walczyć. to zróbcie jeśli nie dla siebie początkowo, to dla rodzin.
ja zebralam sily i ostatkiem rownowagi jaka mi zostala szukalam po miescie lekarza psychiatry, poradni zdrowia psychicznego, czegokolwiek. znalazłam. przepisal mi leki i w przeciagu kilku godzin zyskalam nowa nadzieje, choc dalej wydawalo mi sie to zbyt beznadziejne dla jakiejkolwiek interwencji.
sporo kasy jak na moją kieszeń wydałam na pierwsza partię leków.
zaczęło pomagać.
dzis odstaaiam leki i wszystko przez co przeszlam nauczylo mnie, że jeśli walczysz, to zwyciężysz. to choroba i trzeba ją leczyć. choroba nie " babska", czy wstydliwa czy urojona ale prawdziwa, zwykla, powszechna i konieczna do leczenia. nie jest moją winą ale jest we mnie i mam siłę, żeby ją przezwyciężyć. ta siła to nie tylko farmaceutyki ale również moja praca nad sobą, coś jak zabiegi kosmetyczne duszy.
uda się. zapraszam więc i was do salonu odnowy spieszchniętego wiatrem serca. całuję i pozdrawiam. życzę wam wytrwałości i nadziei, bo choć trudno ją wykrzesać, to klucz do sukcesu.
a prawdziwych trudności doświadczają tylko superbohaterowie. mamy waszych dzieci są bohaterkami. żony waszych mężów są superkobietami, przed którymi stoi ciężkie ale w pełni wykonalne zadanie.
uda się wam, tak jak i mi się udało :D
Posty
1
Dołączył(a)
26 mar 2008, 15:51

Coraz gorzej!

przez zmieniona:(( 31 mar 2008, 12:02
Nastepny dzien mija a ja myslalam ze bedzie lepiej ale nie jest.Moj stan sie pogarsza,nie wiem co mam ze soba zrobic,dlaczego czlowiek jest skazany na niepowodzenia. :cry: Nie umiem byc twarda i sie zebtac w garsc.Nie mam motywacji zeby isc do lekarza a wiem ze musze bo bedzie coraz gorzej.Boje sie wszystkiego,dziwne uczucie bo kiedys go nie mialam,to jest takie obce,takie jak bym czula ze stanie sie cos tak strasznego ze ucierpia wszyscy moi bliscy,nie wiem moze to jest to ze coraz czesciej mysle o samobojstwie ale czy to jest wyjscie?Czy mam odwage nie wiem a jak sie nie uda,to co bede kaleka albo wyladuje w psychiatryku i legnie wszystko w gruzach.Wiem ze ludzie maja gorzej maja rozne problemy i tez cierpia psychicznie,ale jakos z tego wychodza i zyja i sa normalni,nie pamietaja juz o zlych czasach.Tylko jaka droge obrac slowa otuchy sa dla mnie na chwile,a potem wraca zle samopoczucie placz,i zle mysli bardzo zle.Boje sie zyc,boje sie jesc,nie jem juz dwa dni no dzisiaj jedna kanapka rano,co to jest,Jestem slaba,kreci mi sie w glowie rece mi sie trzesa,dzwigne cos i mam mroczki przed oczami.Od placzu mam podkrazone oczy,czerwone,smutne.Dzieci patrza na moj stan zaczepiaja mnie do zabawy a ja nie mam ochoty,wiem ze robie im tym krzywde ale kiedy ja nie umiem inaczej.Modle sie co dziennie kilka razy,prosze o sile o wiare o spokoj o wszystko co by mi pomoglo,nie o pieniadze ani dobra materialne,tylko sile abym wytrwala ale ja juz nie umiem nie chce nie moge.Takim mysleniem nic nie wskuram ale nie umiem juz inaczej.Kleska poprostu kleska!! :cry:
Każda rada jest dobra!!!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
23 mar 2008, 16:05
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 31 mar 2008, 12:08
Porozmawiaj z kimś naprawdę bliskim, mężem/przyjaciółką, niech nawet siłą zaciągną Cię do lekarza, mnie rodzice praktycznie do tego zmusili i teraz jestem im bardzo wdzięczna. Potrzebujesz pomocy specjalisty, najtrudniej jest zawsze wykonać ten pierwszy krok. Ja trzymam kciuki i pomodlę się o siłę dla Ciebie.
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Jovita 01 kwi 2008, 15:40
zmieniona:(( nie czekaj , nie odkladaj tylko idz do lekarza nie ma co czekac na prawde bo sama z tego nie wyjdziesz a stan twoj trzeba "leczyc" , cos musi tkwic w tobie i ktos musi ci pomoc, pamietaj ze im wczesniej tym lepiej bo pozniej moze byc bardzo zle a tego chyba nie chcesz a wierz mi ze czekanie jest bez sensu bo stan bedzie sie pogarszal.

Samobojstwo ? nawet mowy nie ma , jesli juz przychodzi coi to do glowy to szybko sie zapisuj na wizyte , masz dzieci nie mozesz czekac (powtarzam sie ale taka prawda).

Beda jescze dobre dni , bedzie jescze dobrze tylko zmobilizuj sie i walcz.

Pozdrawiam.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez pepper 01 kwi 2008, 23:07
Zauważyłam znaczną poprawę u siebie po tym leku w nastroju, chociaż nadal mam problemy ze snem przez niego. Myśli samobójcze już o wiele rzadziej mnie nawiedzają i nie mam takiego lęku, jaki miałam.
Wczoraj wylądowałam w szpitalu pod kroplówką, bo coś złego zaczęło się ze mną dziać, ale już jest ok :smile: .Przynajmniej ominęła i ominie mnie jedna stresowa sytuacja, bo moja klasa poszła wczoraj na fleka w dniu ważnego sprawdzianu i teraz będzie opieprz i to ogromny. :roll:
Poza tym jutro rodzice jadą ze mną do szkoły, żeby pogadać z nauczycielką malarstwa... zobaczymy czy po tej rozmowie zacznie mnie traktować jak resztę grupy.
A co do ojca.. polepszyły mi się z nim kontakty i jestem z tego zadowolona.
Obrazek
come inside my mind
sometimes we take chances, sometimes we take pills
Avatar użytkownika
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
13 mar 2008, 19:04

Myśleć czy nie myśleć??

przez mikos 02 kwi 2008, 15:49
Mam depresję (która powstała u mnie z dysmorfofobii). Mam pytanie:
zauważyłem u siebie takie jakby "zapadanie się" w siebie,gdy na coś patrzę. Takie rozmycie obrazu jakby i wtedy zaczynam myśleć,a są to zazwyczaj ponure,lękliwe i smutne myśli...gdy łapię się na tym,że tak robię to staram się wtedy jak najszybciej skoncentrować wzrok na jakiejś rzeczy i to pomaga,tzn przepędza te myśli,a po chwili one wracają,jak znowu wejdę w ten stan. Wygląda to jak autyzm :| Gdy bardzo się zestresuje (co niestety dzieje się często),to gorzej mi się widzi i trudniej jest koncentrować wzrok na przedmiotach..Zastanawiam się jaki może być wziązek wzroku a myśli i czy starać się koncentrować wzrok i przepędzać te myśli,czy starać się je zmieniać gdy się pojawiają?
Bo czasami mam tak,że udaje mi się kierować tokiem myśli-nigdy tak nie jest w stanie silnego stresu,wtedy nie potrafięn nimi kierować. Gdy sam decyduję o czym myśleć i chce by było to coś pozytywnego,albo coś co oderwie mnie od złych myśli,nazywam to myśleniem kreatywnym. Tylko jest to strasznie trudne,przy tak wielu lękach,wątpliwościach i smutnych myślach :(

Od wczoraj biorę rexetin,ale moje lęki się nasiliły :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 mar 2008, 11:55

przez szatz 02 kwi 2008, 19:44
mikos napisał(a):zauważyłem u siebie takie jakby "zapadanie się" w siebie,gdy na coś patrzę. Takie rozmycie obrazu jakby i wtedy zaczynam myśleć,a są to zazwyczaj ponure,lękliwe i smutne myśli...gdy łapię się na tym,że tak robię to staram się wtedy jak najszybciej skoncentrować wzrok na jakiejś rzeczy
też tak mam,ale wydaje mi się,że wtedy nic nie myślę,wyłączam się,nic do mnie nie dociera.Jak się na tym łapię,też muszę skoncentrawać wzrok na jakimś przedmiocie bądż osobie i wrócić do rzeczywistości.Najgorsze,że to zdarzyło mi się już parę razy przy prowadzeniu auta.Nie pamiętam co myslę w takich stanach,po prostu mnie nie ma w realnym świecie.Nie pamiętam co mówili do mnie ludzie w tym momencie, co widziałam.
Wg mnie obie metody są dobre.Albo koncentrować wzrok i "wracać",albo starać się sterować tymi myślami.To zależy od sytuacji,czy jesteś sam,czy wśród ludzi.Ja staram się zawsze koncentrować,"nie zapadać" dalej,bo boję się,co mogę zrobić (zwłaszcza za kierownicą).
Czy mówiłeś lekarzowi,że w stanie stresu gorzej widzisz?
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

przez szatz 02 kwi 2008, 20:58
Cieszę się pepper,że lepiej się czujesz.Mam nadzieję,że nie powtórzy się historia ze szpitalem.Wszystkiego dobrego :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

co to może być??

przez Astan 02 kwi 2008, 23:04
Otóż jestem piętnastolatkiem bez większych problemów, ale mam problem z nieprzyjemnym uczuciem w żołądku podczas stresu. W zasadzie od dłuższego czasu. Obgryzuję też paznokcie. Nikt nie może mnie doprowadzić do nerwów, poza ojcem. Nie bije mnie w zasadzie rzadko kiedy jak byłem mały dawał mi ,,klapsy". Mam jeszcze problem z wzięciem się w garść np. idę oglądać Tv, ale jeśli zapomniałem pilota, który leży 10m dalej to raczej poleżę 20min niż wstanę podobnie jest z nauką jak już zacznę się uczyć to dostaję 6 ew. 5. Psychiatra kiedyś stwierdził u mnie ADHD, ale od dłuższego czasu nie wychodziłem z siebie ani nie dostawałem p*****ca, potrafię się też całkiem dobrze koncentrować. Nikt w szkole mnie nie dręczy. Sądzę, że przez to, że daję innym ściągać, ale nigdy mnie nie interesowało, co ludzie o mnie myślą.
No i najważniejsze 3 tyg wagarowałem... po prostu nie chodziłem do szkoły, bo mi się nie chciało. Prawie z niej wyleciałem, a w zeszłym semestrze byłem najlepszy w klasie. Do teraz nie chcę mi się chodzić do szkoły..... czasem spóźnię się na pierwszą lekcję.
Jednocześnie nie jestem smutniejszy głupszy nie mam problemów ze snem, nie byłem rozpieszczany, nie jestem EMO, punkiem, skinem, dresem, ani nikim innym, takim.
Czasem lubię się walnąć podczas robienia łóżka i leżeć tak 3h myśląc tylko
o niegroźnych rzeczach takich jak polityka.

P.S. Bardzo często marzę
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 22:12
Lokalizacja
Toruń

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 02 kwi 2008, 23:25
Hello Astan
niestety to co mi się nasunęło jako pierwsze, to - że Twoja choroba to najczystsze lenistwo :lol:
Tylko się nie obrażaj na mnie... Ale tyle wynika z tego co napisałeś. no bo tak naprawdę to zrobiłeś wszystko żeby pokazac że problemu właściwie nie masz...
Prawie każdy ma nieprzyjemne uczucie w żołądku podczas stresu. Albo inne takie przykre objawy, tak się właśnie stres objawia. No i marzyciel jesteś, może trochę wrażliwszy od innych i przez to bardziej analizujesz swoje samopoczucie. Kiedyś znajdziesz swoje miejsce.

Napisz coś więcej skoro się tu pojawiłeś, to zapewne tak różowo to jednak nie wygląda, pożartowac można ale chyba nie takiej odpowiedzi oczekujesz.
Pozdrawiam
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

przez Astan 02 kwi 2008, 23:43
niestety to co mi się nasunęło jako pierwsze, to - że Twoja choroba to najczystsze lenistwo Laughing


Możliwe z tym że Ja często bardzo chcę, a nie mogę za jasną cholerę. Możliwe, że jestem leniwy i na pewno nie obrażę się za opinię, bo musiałby, być pusty i żałosny.

Kiedyś znajdziesz swoje miejsce.


Już je znalazłem: książki i Moja głowa.


Najbardziej obrazowe będzie stwierdzenie, że mam koncentracje i motywację, ale ciężko mi sie ruszyć. Nawet jak sobie tłumaczę coś to i tak mało to daje.

Bardzo prawdopodobne, że to lenistwo, ale jak te cholerstwo zwalczyć?? Chętnie przeczytam jakąś książkę o tym, albo będę jadł jakieś witaminy byleby działać. Czasem myślę, że za wysoko sobie stawiam poprzeczkę, ale właśnie to jest mój cel.

Nie jestem jakiś załamany, ani nie przeżyłem żadnej traumy ostatnio.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 22:12
Lokalizacja
Toruń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do