Moja nieszczęśliwa historia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moja nieszczęśliwa historia...

przez piecu 05 maja 2015, 00:32
Witajcie. Na początku chciałbym powiedzieć, że... nie daję już sobie rady...

Nazywam się Michał, pochodzę z Częstochowy. Jestem studentem Informatyki, mam 23 lata.

Moja historia choroby rozpoczyna się około roku temu. Wiem, że za to co napiszę mogę być w Waszych oczach nikim - zerem, nic niewartym człowiekiem, gnojem, psycholem...
Data 14.12.2011 to najszczęśliwszy dzień mojego życia, dzień dla mnie bardzo szczególny - spotkałem miłość swojego życia Izabelę. Iza to aktualnie 18-letnia kobieta, która całkowicie zawładnęła moim światem.
W związku jak to każdym były dobre i złe chwile.... Około roku temu rozpoczął się u mnie ogromny problem - potrafiłem być agresywny w stosunku do własnej dziewczyny... Z perspektywy czasu nie mam zielonego pojęcia z jakiego powodu pierwszy raz poszarpałem swoją kobietę... Ogromna kłótnia, brak kompromisu, "pojazdy" psychiczne po mnie uwalniające mój gniew, niemoc, brak dystansu do siebie... Tak w skrócie mógłbym opisać jakie czynniki wpłynęły na mnie powodując "napad" agresji w stosunku do dziewczyny. Nigdy w życiu nie byłem agresywny, znajomi twierdzą wręcz, że jestem najspokojniejszą osobą jaką znają. Nigdy też nie uderzyłem nikogo pierwszy, a frustrację i niepowodzenia zamykałem w sobie.
Sytuacja z napadami agresji powtarzała się około 6 razy, ostatnim razem 17 kwietnia na imprezie ze znajomymi w byłym domu moich pradziadków. Już wcześniej(luty) zdecydowałem się po rozmowie z dziewczyną na leczenie psychologiczne(gdyż na termin do psychiatry czekam do 18 maja - kolejki...).
Owego feralnego dnia wszyscy przeholowaliśmy z alkoholem i niestety gdy byliśmy sam na sam z dziewczyną odezwał się ten pie... "napad".... Najgorsze co może być, utrata panowania nad sobą, utrata kontroli nad sytuacją, szarpanie, ściskanie i rzucanie po łóżku swojej dziewczyny... Nie potrafię sobie z tym poradzić. "Napad" wygląda w ten sposób, że rzucam niekontrolowanymi słowami oraz robię coś co przez myśl nawet by mi nie przeszło w stosunku do kogokolwiek, a zwłaszcza do kobiety... Najdziwniejsze jest to, że po napadzie od razu dostaję ataku histerii, płaczu, przepraszania i błagania o wybaczenie za swoje zachowanie. To tak jakby ktoś na kilka sekund - do kilku minut wyłączył mi wtyczkę z kontaktu(nie kontroluję się), a następnie nagle ją włączył. W takich chwilach kompletnie nie wiem co robię, zupełnie się nie kontroluję, wręcz wyłączam się... Uwierzcie mi na prawdę nie chcę tego robić... Przez myśl nawet nie przechodzi mi podniesienie ręki na kobietę.... zwłaszcza kobietę, którą kocham tak, że oddałbym za nią życie.
Uzależniłem się od niej, każdą wolną chwilę spędzałem z nią, odtrąciłem przyjaciół, znajomych... Liczyła się dla mnie tylko ONA i nic kompletnie więcej.

Po kilku dniach przerwy po tym zdarzeniu... Wydawało mi się, że jest lepiej... Pojechałem do niej z kwiatami, odręcznie napisanym listem z moją "spowiedzią", z prośbą o wybaczenie. Wydawało się, że wszystko mniej/więcej jest w porządku...
Dopóki nie porozmawiała o tym ze swoją przyjaciółką... Nagle sytuacja zmieniła się jak w kalejdoskopie, Jej zachowanie i podejście do mnie zmieniło się o 180 stopni... Obiecałem jej, że leczenie przyniesie w końcu skutek i nie będę już tak się zachowywał... Niestety kolejna kłótnia, moja histeria, płacz i tym razem uderzenie w ścianę mojego pokoju powodujące wgniecenie oraz lekkie pęknięcie kości łódeczkowatej w nadgarstku... Po tym wszystkim uświadomiłem sobie, że tak dłużej być nie może. Postanowiłem prywatnie pójść do psychiatry i spróbować leczenia. Dostałem leki SSRI(Citabax), który,... jeszcze pogorszył sprawę(o tym za chwile), oraz możliwość leczenia w zakładzie psychiatrycznym.

Gdy powiedziałem o tym dziewczynie, zaprosiła mnie na rozmowę do siebie. Zrobiła kawę, poczęstowała ciastem... Myślałem, że będzie już tylko lepiej... Powiedziała mi, że to koniec związku dopóki się nie wyleczę..., Nie potrafiłem znieść myśli, że będę żył bez osoby, która była ZAWSZE, która zajmowała mi cały czas, którą kocham najmocniej na świecie... Wypadłem z jej domu z płaczem, usiadłem na przystanku 2 kilometry dalej, płacząc i zastanawiając się DLACZEGO...
Już wcześniej miałem myśli "S"... Jednak to wszystko przechyliło szalę. Woda się rozlała, postanowiłem, że najlepiej będzie skończyć ze sobą...
Jak postanowiłem tak chciałem zrobić. Znalazłem swoją dziewczynę wraz z koleżanką na betonowych schodach niedaleko torów pociągowych. Wypaliłem ostatniego papierosa i usiadłem na torach. Mimo usilnych błagań i płaczu dziewczyny nie potrafiłem z nich zejść... Groziła że zaraz zadzwoni na policję... Jak groziła tak zrobiła(prawdopodobnie dla mojego dobra...). W końcu zszedłem z torów i zacząłem uciekać jak najdalej(przez bagna, pola, las). Byłem w kropce... Musiałem wyjść w końcu na ulicę... Zadzwoniłem do dziewczyny z prośbą aby tylko ona przyszła i ze mną porozmawiała. Niestety po drodze do niej zgarnęła mnie policja -> przekazała w ręce pogotowia -> na oddział psychiatryczny i wypuścili mnie do domu... Po powrocie do domu, nie potrafiłem się opanować, nie mogłem siedzieć, stać, leżeć, wszystko mnie bolało, miałem ucisk w klatce piersiowej, gorączkę, bardzo silny lęk i przeczucie, że... zniszczyłem już wszystko...
Następnego dnia sam postanowiłem zgłosić się do szpitala psychiatrycznego(ze skierowaniem), jednak nie chcieli mnie przyjąć(brak miejsc, wskazań do pobytu w szpitalu wg. lekarza psychiatry z izby przyjęć)...
Od tego czasu nie utrzymuję z dziewczyną żadnego kontaktu(jutro będzie równy tydzień...), z tego co mówił mi przyjaciel, który z nią rozmawiał - nienawidzi mnie, nie kocha i nie chce mnie znać...
Jestem tak załamany, że nie potrafię sobie poradzić sam ze sobą... Nie wiem co mam teraz zrobić... Jak... Jak naprawić kontakt z dziewczyną... Zacząłem leczenie innymi lekam(coaxil, depakine chrono, hydroksyzyna), jednak jak na razie nie widzę żadnej poprawy w moim samopoczuciu i funkcjonowaniu,.. Jest masakryczne... Nie potrafię skupić się na niczym, a lęk jest tak silny, że boli mnie od niego całe ciało. Ucisk w klatce piersiowej nie pozwala mi wręcz oddychać, a myśli są tak zmieszane i tak ukierunkowane na swoją... dziewczynę, że nie potrafię myśleć o niczym innym... Do tego wyjechała na majówkę z przyjaciółką i jej kolegami... Postradałem już całkowicie przez to zmysły...

Błagam Was, potrzebuję pomocy... Nie dam sobie sam z tym rady... Na prawdę pomóżcie... ;(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 maja 2015, 23:39

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez tahela 05 maja 2015, 16:48
no tak to przykre
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 maja 2015, 17:15
Nie bardzo rozumiem...
Oczekujesz od dziewczyny, która podobno kochasz, że będzie się narażać na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, czy życia? - bo do tego sprowadza się kontynuacja waszego związku.
Jakoś nie widzę w Twojej postawie miłości do dziewczyny.
Widzę natomiast egoistyczną chęć utrzymania stanu, bez względu na okoliczności i ryzyko dla niej.
To nie jest miłość, bo nie ma na względzie JEJ dobra.
Gdybyś rzeczywiście kochał, sam byś się odsunął do czasu uzyskania skutku leczenia - lub na zawsze, jesli skutków nie uzyskasz.

Nie wspominając już o piciu alkocholu ze świadomością ryzyka.
Jakoś przez to powątpiewam w opisane "wyciągnięcie wtyczki".
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez NN4V 05 maja 2015, 17:26
Alkoholu znaczy.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez Łapa 05 maja 2015, 19:28
Musisz zacząć się poważnie leczyć.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez Evia 05 maja 2015, 20:47
Może gdybyś, jak to napisałeś, nie chował frustracji w sobie, to nie wyładowywałbyś ich na swojej dziewczynie.

To dobrze, że jak na razie zawiesiliście związek, boję się myśleć jakby to mogło się skończyć później... Lub o zgrozo co by było jakbyście mieszkali razem.

Dobrze też, że widzisz problem, jeśli będziesz to ciągle rozumiał, to z pomocą specjalisty na pewno uda Ci się zrobić postępy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 05 maja 2015, 21:13
piecu napisał(a):Błagam Was, potrzebuję pomocy... Nie dam sobie sam z tym rady... Na prawdę pomóżcie... ;(


Wydaje mi się że kręcisz z tym psychiatrykiem. To nie jest jedyny taki szpital na całą Polskę, jakbyś chciał to byś poszedł gdzieś indziej. Czas oczekiwania nie jest długi chyba że to jakiś szczególny oddział. Piszesz bardzo emocjonalnie, więc okaż też te emocje w kontakcie z lekarzem przyjmującym na oddział, niech wie że to nie przelewki.

Od tego czasu nie utrzymuję z dziewczyną żadnego kontaktu(jutro będzie równy tydzień...), z tego co mówił mi przyjaciel, który z nią rozmawiał - nienawidzi mnie, nie kocha i nie chce mnie znać...


Jasne, na pewno tak się odkochała od razu. Na pewno bardzo cierpi, ale co miała zrobić, jak sie bała swojego niezrównoważonego chłopaka. Dobrze że ma jakiś instynkt samozachowawczy i się od Ciebie odsunęła.

Wszystko pięknie, ładnie piszesz o swojej chęci zmiany, ale co tak naprawdę robisz poza żaleniem się. Nie słowa, lecz czyny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez Evia 05 maja 2015, 21:23
Doczytałam temat

Mam wrażenie, że Twoje zachowanie raczej polegało na zagrożeniu samobójstwem niż faktyczna chęć jego popełnienia. Niestety był to bardzo głupi pomysł, żeby zmusić swoją dziewczynę do powrotu.
Na szczęście Twoja wybranka pomimo młodego wieku nie jest za bardzo "miękka" i dobrze postępuje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Moja nieszczęśliwa historia...

przez piecu 05 maja 2015, 22:59
Jak na razie widzę, że połowa z Was jeszcze bardziej mnie dołuje i niszczy psychicznie
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 maja 2015, 23:39

Moja nieszczęśliwa historia...

przez marti27 05 maja 2015, 23:04
piecu napisał(a):Jak na razie widzę, że połowa z Was jeszcze bardziej mnie dołuje i niszczy psychicznie


a co? mamy cie glaskac po główce? jesteś agresywny w stosunku do kogoś, kogo ponoć kochasz. Weź się siebie i zostaw ją w spokoju, bo zmarnujesz jej życie.
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
19 sty 2013, 23:02
Lokalizacja
krk

Moja nieszczęśliwa historia...

przez piecu 05 maja 2015, 23:17
marti27 napisał(a):
piecu napisał(a):Jak na razie widzę, że połowa z Was jeszcze bardziej mnie dołuje i niszczy psychicznie


a co? mamy cie glaskac po główce? jesteś agresywny w stosunku do kogoś, kogo ponoć kochasz. Weź się siebie i zostaw ją w spokoju, bo zmarnujesz jej życie.


A myślisz do cholery, że CHCĘ TAKI BYĆ !? Myślisz, że chcę sprawiać ból i cierpienie osobie bez której nie widzę niczego!? Ciekawe co Ty przeżyłeś/aś i jak Ty się czujesz ;) Przeżyj to co ja to zrozumiesz jakim gów*** się człowiek czuje po czymś takim.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 maja 2015, 23:39

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 06 maja 2015, 00:47
piecu napisał(a):
marti27 napisał(a):
piecu napisał(a):Jak na razie widzę, że połowa z Was jeszcze bardziej mnie dołuje i niszczy psychicznie


a co? mamy cie glaskac po główce? jesteś agresywny w stosunku do kogoś, kogo ponoć kochasz. Weź się siebie i zostaw ją w spokoju, bo zmarnujesz jej życie.


A myślisz do cholery, że CHCĘ TAKI BYĆ !? Myślisz, że chcę sprawiać ból i cierpienie osobie bez której nie widzę niczego!? Ciekawe co Ty przeżyłeś/aś i jak Ty się czujesz ;) Przeżyj to co ja to zrozumiesz jakim gów*** się człowiek czuje po czymś takim.


To jest temat dotyczący Twoich problemów, a nie marti27 czy kogokolwiek innego z nas, więc trzymaj się tego, ok? Nie odwracaj kota ogonem.

A w ogóle zwróć uwagę piecu, że masz tendencje do obwiniania innych o swoje złe nastroje. Właśnie tu ludzie starają się Ci pomóc, a Ty oskarżasz ich o złe intencje, bo ta pomoc nie jest taka jaką byś Ty chciał.

Szpital byłby dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem wg mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Moja nieszczęśliwa historia...

przez piecu 06 maja 2015, 07:36
Dzieki @bedzielepiej za odpowiedz.
Ja wiem ze najlepszy dla mnie bylby szpital psychiatryczny, jednak tak jak pisalem w Czestochowie nie chcieli mnie przyjac mimo dwoch prob.
Czemu chcialem w Cze-wie?
Poniewaz na III roku studiow nie moge sobie pozwolic na opuszczanie zaliczen i egzaminow(zwlaszcza, ze mam stypendium za wyniki w nauce).
Gdybym byl w Czestochowie w szpitalu moglbym sie starac o przepustke na kilka godzin co pozwoliloby mi na napisanie kolokwium i powrot. Dlatego nie moge pozwolic sobie na razie na leczenie w innym osrodku poza granicami Czestochowy...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 maja 2015, 23:39

Moja nieszczęśliwa historia...

Avatar użytkownika
przez Łapa 06 maja 2015, 12:03
Piecu, idź do psychuszki na 3 miesiące w wakacje. Na pewno pomoże.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do