Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 kwi 2007, 00:09
Bardzo mnie cieszy że trafiłeś właśnie na to forum:)witaj w grupowej terapii:) ;)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez mariano 18 kwi 2007, 00:13
Widzisz...?? Życie jednak nie szczędzi nam przypadków.... jak widać niektóre są szczęśliwe;))

Pozdrawiam Ciepło i życzę kolorowych snów... bo to już dziś do pracy trzeba wstać;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
17 kwi 2007, 22:32

Avatar użytkownika
przez GRACJA 19 kwi 2007, 00:02
Coś mi to przypomina. Maska, zawsze uśmiechnięta, można było wejśc mi na głowę. Nigdy nie obarczałam nikogo moimi problemami, ale we mnie można było ładować jak w studnie bez dna. Wszystkich wysłuchiwałam, współczułam, martwiłam się z nimi ich problemami. Moje problemy zawsze były mniej ważne od problemów innych ludzi. I tak sobie żyłam, problemy narastały, gromadziły się, nerwy ciągle w napięciu. Stres gonił stres, a ja zawsze pogodna, spokojna, zrównoważona. Wszyscy postrzegali mnie jako silną kobietę, która zawsze da sobie radę - tej to nic nie złamie. Nawet gdy brałam rozwód to nie było po mnie nic widać, tak umiałam się maskować. Aż pięknego dnia wszystko pękło. Stało się to w pracy- manipulacja, oszustwo-afera, szok - to jest to co mnie spotkało. Nie ważne dokładnie o co chodzi. Ważny efekt tej sprawy. Całe napięcie i stres noszony przez lata, głęboko schowany przed światem wydostał się na światło dzienne. A wyglądało to tak - płakałam, krzyczałam - do dziś nie pamiętam dokładnie co mówiłam, trzęsłam się jak osika,dreszcze na całym ciele, niesamowity niepokój, wyszarpałam szefa za klapy garnituru, w głowie jeden zament.
Oczywiście wylądowałam na zwolnieniu psychiatrycznym. Od tamtej pory miałam wybuchy złości, gniewu, często nie panowałam nad sobą. Jak się zdenerwowałam to nie mówiłam tylko krzyczałam i nawijam jak katarynka gubiąc słowa. Czasami rzucałam przedmiotami, trzaskałam drzwiami /w pracy też/. A na drugi dzień wpadałam w tak wielki dół że myślałam tylko o samobójstwie. Dziś jest lepiej - leczę się.
I dlatego uważam, że jak coś się z nami dzieje to nie trzeba czekać tylko jak najszybciej udać się do psychologa, psychiatry. Emocje nie mogą być tłumione, bo wcześniej czy później wydostaną się na zewnątrz - tylko jak to będzie wyglądało? co się stanie? - o to jest pytanie. Na szczęście u mnie nie doszło do tego najgorszego - nie zrobiłam sobie ani nikomu krzywdy, a do tego mogło dojść. Mam nadzieję, że mój post będzie przestrogą dla tych którzy wiedzą, że coś się z nimi dzieje, nie mogą sobie sami poradzić i zwlekają z wizytą u psychologa, psychiatry.
Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 20 kwi 2007, 21:56
Jestem w kropce.
Nie wiem już co się ze mną dzieje. Od dłuższego czasu moje życie układa się coraz pomyślniej. Problem w tym, że wcale mnie to nie cieszy. Przestaję odczuwać cokolwiek. Nie jestem sama. Mam wspaniałego chłopaka, który skoczył by za mną w ogień. Wiem, że chcę się z nim zestarzeć. Nie wiem jak to określić, nie czuję że go kocham, nie czuję ciepła gdy mnie przytula, nie czuję radości gdy wraca z pracy, nie czuje nic. Boję się panicznie, że on to zauważy, tak dobrze mnie zna, że sprawię mu ból, że odejdzie.
Znalazłam wymarzoną pracę. Z rodzicami świetnie mi się układa. Mam wielu świetnych znajomych.... A ja nie czuję radości!
Pstryk
Offline

Czy to depresja ?, pomóżcie bo niewiem co robić

przez koliberek121280 07 maja 2007, 14:44
Witam, mam 27 lat, jestem matką dwoch synów (5 lat i 2 lata), jestem także żoną, ale mam wrażenie, że nikim innym już nie jestem. Czuję się tak jakbym stała przed murem, przez który nie mogę przejść, nie mogę się wrócić. Wszystko mnie przygnębia i nic nie cieszy, robię to co do mnie należy: czyli śniadanie do pracy dla męża, starszego syna odprowadzam codziennie do przedszkola, z młodszym siedzę w domu(urlop wychowawczy), robię zakupy, piorę, sprzątam gotuję. Po całym dniu jestem taka padnięta, że nic mi się nie chcę. Kiedy się kładę do łóżka nie mogę zasnąć snuję się po domu i patrze bazmyślnie w telewizor. Mam przeczucie, że jestem złą matką, są momenty,że nie potafię nad sobą zapanować, krzyczę na dzieci, mówię im żeby dały mi spokój. Mam takie chwile, że najlepiej bym wyszła z domu i nie wróciła. Z mężem nie potrafię rozmawiać, żyjemy pod jednym dachem, ale osobno. Mam wrażenie i takie odczucie, że już przeżyłam swoje życie, że już nic dobrego mnie już nie czeka, tylko dom, dzieci, pranie, sprzątanie itp. Mąż nie widzi we mnie żony, kobiety tylko kucharkę sprzątaczkę i matkę swoich dzieci, nie widzi problemu, dla niego jest wszystko w porządku tak jak ma być. Jak powiedziałam mu, że chcę wyjechać na kilka dni sama i odpocząć bo jestem już nim i dziećmi zmęczona to powiedział: co z ciebie za matka i żona, że chcesz odpoczywać od rodziny. proszę poradzcie mi co mam robić bo boję się, że już długo tego nie wytrzymam! Chodzą mi po głowie różne myśli, może beze mnie byłoby im lepiej?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 maja 2007, 14:21

Avatar użytkownika
przez Róża 07 maja 2007, 16:58
koliberek121280,bardzo dobrze cię rozumiem jako matka i żona.Koniecznie musicie się od tego kieratu codzienności oderwać.Najlepiej by było,gdyby jakaś babcia zechciała wam pomóc.Nawet jednodniowy wypad(najlepiej we dwoje,wtedy mielibyście swoją szansę-ty i mąż)na pewno naładowałby cię optymizmem.Jeśli to niemożliwe-to wyskakuj do znajomych,do koleżanek,a nawet do miasta na zakupy czy gdziekolwiek.Mąż może raz na tydzień posiedzieć z dziećmi.Oczywiście,że jesteśmy matkami i żonami i wiąże się to z wieloma obowiązkami,ale po odpoczynku na pewno będziesz miała chęci i siły na lepsze i radośniejsze zajmowanie się domem i rodziną,naładujesz akumulatory-i to jest argument dla twojego męża ;) Pozdrawiam cię serdecznie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Obojętność zdominowała moje życie

Avatar użytkownika
przez October 07 maja 2007, 20:24
Mam 24 lata. Wydaje mi się, że mam depresje. Z jednej strony stan beznadziejności, braku entuzjazmu i niezadowolenia. Z drugiej chwilowe poprawy nastroju. Często myślę o śmierci. Zacząłem gardzić życiem. Często zachowuję się ryzykownie. Szybko jezdze samochodem czy też wchodzę na jezdnie na rozpędzony samochód. Trzy miesiące temu zerwałem z dziewczyną. Nie mogliśmy sie dogadać. Kłuciliśmy sie o najmniejsze drobiazgi. W naszych relacjach brakowało kompromisu i wzajemnego zrozumienia. Uznałem, że najlepszym rozwiązaniem bedzie rozstranie. Nie twierdzę, że nie ma w tym mojej winy. Nie próbowałem naprawić tego co zepsute. Obojętność zdominowała moje życie. Dziś jestem sam i mam wyraźne problemy z tym by kogoś pokochać. Wydaje mi sie, że już nie potrafie. W moim życiu coraz więcej chaosu i przypadkowych epizodów miłosnych w wymiarze fizycznym. Nie potrafię spojrzeć na kobiete jako partnerke z którą chciałbym spędzić reszte życia. Zacząłem więcej pić. Wiem. że nie jest to rozwiązanie. Szczególnie w natłoku obowiązków, które mam (koncze studia?). Jednak alkohol pozwala zapomnieć o szarości życia. Czasem go potrzebuje. Po chwilach pozornego zadowolenia budzi się we mnie ciemna strona umysłu. Mam ochotę wyjść z siebie. Mój oddech staje się cięższy. Myśli to jeden wielki chaos. Nie potrafię się skupić. Jestem nerwowy i agresywny. Później pojawia się smutek, często wyrzuty sumienia i problemy ze snem. Interesuje mnie coraz mniej rzeczy. Kiedyś dużo czytałem. Głównie książki o tematyce historycznej. Oprócz tego przez kilka lat uprawiałem sport. Dziś z moich pasji pozostała mi tylko gra na wiolonczeli. Nie ma dla mnie żadnych autorytetów. Staram się nie nakręcać, jednak negatywne emocje są silniejsze ode mnie. Czuję wielką niemoc i słabość. Nie potrafię tego zwalczyć w sobie. Zastanawiam się nad pójściem do psychiatry gdyż czuję, że długo tak nie wytrzymam.
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Avatar użytkownika
przez 331ania 07 maja 2007, 20:44
October-witaj:)jeśli chodzi o psychiatrę to może nie spiesz się z tym bo oni przeważnie dają leki a możliwe że bez nich się obejdzie w Twoim przypadku.Być może rozmowa z psychologiem dała by więcej? ;) ale póki co to pisz tu na forum jak najwięcej bo są tu ludzie którzy Cię zrozumieją gdyż mają te same problemy.Staraj się nie topić smutków w alkoholu bo to nic nie daje,jedynie tłumi na chwilę emocje a pózniej już nie ma z tego wyjścia-choć myślę że sam o tym wiesz ;) Pozdrawiam i witam wśród nas:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Co ze mna jest?

przez tomeq 08 maja 2007, 16:24
Witam serdecznie. Chcialbym opisac tutaj moj przypadek, moze znajdzie sie ktos kto czuje sie tak jak ja lub ktos kto powie mi, co mam czynic aby sie zmienic.
Od dlugiego czasu, nawet nie pamietam jak dlugiego, zaczelo sie ze mna dziac cos dziwnego.
Jestem caly czas zmeczony, nie mam ochoty do dzialania. Wszystko przychodzi mi z trudem, nie umiem sie skoncentrowac. Juz nie pamietam kiedy bylem wesoly, usmiechniety.
W pracy mimo ze powienienm cos robic to nic nie robie, siedze przed komputerem i skacze po stronach bez zadnego sensu, poprostu aby sie dzien skonczyl i mozna isc do domu.
Ostatnimi czasy zastanawiam sie nad sensem zycia, caly czas mysle co bedzie jutro, jak bedzie wygladala moja przyszlosc.
Ta bezradnosc zaczyna doprowadzac mnie do szalu przez co jestem strasznie nerwowy.
Zastanawialem sie co moze byc przyczyna takiego stanu rzeczy ale nie potrafie znalesc na to pytanie zadnej odpowiedzi.
Drodzy forumowicze, co mam zrobic?
Czy z takim czyms idzie sie do psychiatry czy psychologa, a moze moge cos samemu zrobic?

Pozdrawiam serdecznie.
Tomek
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:15

przez EwkaEwka 08 maja 2007, 18:35
witaj!
Ja raczej mam depresję i trochę inne objawy, ale uczucia, które opisujesz nie są mi obce. Miałam takie stany, gdy nie dostrzegałam sensu mojego istnienia. Rzeczywiście też stawałam się coraz bardziej nerwowa, potem miałam nerwicę, załamanie nerwowe a ostatecznie depresję.
Mogę tylko poradzić abys nie doprowadził się do takiego stanu jak ja. Depresja nie jest już tylko "dołem", to choroba i często boli.
Ja już nie szukam sensu jutra, nie zastanawiam się: "dlaczego?po co? jak? kiedy?"
Ja wierzę w sens jutra, jakiekolwiek ono będzie, albo i nie będzie. Tego nauczyły mnie lata choroby:)
Ale to tylko taka moja mała filozofia życia:)

Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

przez MIKO 09 maja 2007, 19:25
droga EwkaEwka, twoja filozofia jest dobra ale jest jeden szkopuł, jak samo wynika z tego co napisalas doszlas do tego po wielu latach, tak chyba kazdy chory musi do tego dojs sam bo ja mam chyba depresje i niby slucham co inni do mnie mowia jakie bledy popelnili ze jestem swietna osoba ale ja nie wierze.
moze ja tez po krotce opisze swoj przypadek: nawet nie wiem czy mam depresje, na poczatku myslalam ze jestem poprostu dziwna, wszystko szło dobrze w moim zyciu mialam super oceny kilka przyjaciolek, dogadywalam sie ze wszystkuim, milamprzykrosci od innych ale to dodawalo mi jakby sil, ale zycie poprostu wydalo mi sie nudne nawet sama nie wiem jak to mnie dopadlo stracilam sens zycia, to co mialam mi nie wystarczalo, widzialam szczescie innych to mnie zaczynalo dobijac i zaczela sie wtedy apatia wiedzialam ze jak np nie naucze sie to dostane jedynke ale nic nie robilam to tak jakby obserwowac samochod, ktory jedzie na ciebie wiesz ze zginiesz ale nic nie robisz, teraz nie mam przyjaciolek,(oprocz jednej znajomej swietna dziewuszka)nie wychodze z domu i nie mam sily tego zmienic
mam jutro mature jest mi ciezko i to jeszcze ustna, i teraz wlasnie dostalam dola. zastanawialam sie czy po maturze zglosic sie do lekaza, czy ktos moglby mi przedstawic jak wyglada taka wizyta????? boje sie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 maja 2007, 19:33

krótka histria życia co myślicie

przez mundek111 09 maja 2007, 20:57
Witam serdecznie wysztkich jestem tutaj nowym użytkownikiem dlatego najpierw serdecznie Was pozdrawiam.Sprowadziło mnie na to forum chyba to samo co z większośćia z Was. Nie wiem czy mam depresje ale dużo rzeczy na to wskazuje. Obecnie mam 23 lata i czuje sie źle, czuje się do niczego jak bym nic nie potrafił, czuje sie tak jak bym nie był nikomu potzrebny nawet czasami jak bym wręcz przeszkadzał, często myślałem o śmierci i często przeklinałem swoja mame która mnie tak wychowywała. Kiedy miałem 4 lata zginał mój ojcie matka wychowywała mnie sama nie poświecajac mi uwagi. Pamietam jej napady złości i wyzywania się na mnie, jak to zawsze była biedna i nieszczesliwa a wszystkie swoje złe rzeczy przezucała na mnie. Kiedy jej było smutno to mi tez musiało byc, zawsze za jej zły humor sam siebie obwiniałem. Majac ok 8 lat sluchałem o problemach dorosłych nie wiem po co.Bałem się jej. Po śmierci ojca matka nie zwiazał się prawie z nikim zreszta jak miała jakiegoś goscia to szybko uciekał bo zawsze obwiniała kogoś i wyładowywała się na nim. Jak miałem 15 lat wyladowała w szpitalu psychiatrycznym z rozpoznniem nerwicy depresji oraz schizofreni. Widziałem jak sie chciała zabić. od 15 r życia mieszkałem sam pomagał mi dziadek który mieszkał blisko mnie ale on tez nie różnił się zbytnio zawsze powtarzał"wnuczku ja mam większe doświadczenie i nie masz racji"nigdy nie miałem swojego zdania by wszyscy mieli go za mnie i mieli go lepsze. Ale jakoś żyłem. Wydawało mi się wtedy ze jestem normalny ale kiedy pojechałem do rodziny nic się nie odzywałem pamietam dlaczego ,bo stwierdziłem że i tak nikt mnie nie bedzie słuchał,stwierdzziła rodzina wtedy ze ja jestem dziki. Może to racja nie lubie towarzystwa nie lubie ludzi czuje się przy nich gorszy. prawie zawsze. można by i tak powiedziec że udało mi się wszytsko zdobyc mam wspaniała zone wymarzona od dziecinstwa prace piekny wyremontowane mieszkanie a jestem smutny. kiedy poszedłem do wojska miałem 21 lat myślałem ze wojsko mi pomorze bardziej byc twardym ale oni mnie złamali zrobili ze mnie kogoś ko nie ma praw kto musi się podporzadkowac. Od tej pory już nie mam zupełnie swojego zdania boje się je wypowiedziec nawet dzisiaj poszedłem do szefa po urlop wykrecil się ze niby młodym pracownikiem jestem i mi przysługuje na samym koncu oczywiscie nie umiałem się odezqwac a teraz zale się wam oczywiscie moja własna samoocena jest do bani moja asertywnoc 0 i czuje się podle ze do niczego się nie nadaje i jest mi zle szczerze mówiąc nawet płakałem ale nie przez głupi urlop tylko że nie umiałem sie odezwac, nie wiem jak się nauczyc tej asertywność, nie wiem czy nie mam depresji czesto uciekam gdzies od ludzi chce byc sam i chce płakac sam.Czy to depresja??? Moja matka przebywa już 8 rok w szpitalu ostatnia diagnoza to psychoza psychoafektywna nie wiem czy sam tego nie dziedzicze. Może sobie wmawiam choroby ale boje się że tak moze byc .boje się isc do psychologa bo w nich nie wierze a lekami sam nie weim. Jak uważacie czy jest jakas recepta na derpresje jak i na niska samoocene no i asertywność .
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 21:27
Witaj :) Wyglada na to ze faktycznie masz depresje,byc moze odziedziczyles jakas czastke po mamie..Mi rowniez powiedziano ze odziedziczylam depresje po osobie z rodziny ktora byla chora na schizofrenie..Zachowanie twojej mamy nie bylo odpowiednie ale zrozumiale..Byla samotna,z problemami i choroba :( Ale nie mi jest przypisane ja oceniac :)
Powinienes isc jednak do lekarza..To pomaga napawde..Potrzreba jednak czasu aby wyjsc z tej choroby..Musisz znalezc odpowiedniego lekarza i odpowiednie leki..Nie leczona depresja potrafi byc bardzo uciazliwa :( wiem cos o tym :| Musisz byc bardziej stanowczy i silny...Mi pomaga w tym agresja i nienawisc...Jezeli nie bedziesz potrafil przeciwstawic sie komukolwiek kazdy bedzie mogl cie wykorzystac wiedzac ze odpowiesz na taki czyn milczeniem :( Okazesz tylko bezradnosc i bedziesz obwinial siebie za to ze wykazales sie brakiem zdania i slaba psychika :( Jak wiesz zycie jest pelne cierpien i trzeba byc twardym..Wiem jak jest ci trudo bo depresja wcale w tym nie pomaga :( Powoli minimalnymi kroczkami wyjdziesz z tego jesli tylko zasiegniesz leczenia ;) Pozdrawiam i trzymam kciuki ;)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez mundek111 09 maja 2007, 21:39
lUDZIE SA PODLI TO FAKT A JA NIE MAM SIŁY Z NIMI WALCZYC OBWINIAM CAŁE SWOJE ŻYCIE PRZEZ MATKE I MAM DO NIEJ WIELKI ZAL MIMO ŻE BYŁA CHORA JA DZIS TEŻ JESTEM I NIE WIEM DO KOGO MAM SIĘ UDAC NIE WIEM DO JAKIEGO LEKARZA CHCESZ MI POWIEDZIEC ZE NAJLEPIEJ BYLO BY DO PSYCHIATRY? jESTEM Z REGIONU ŁÓDZKIEGO NIE ORIENTUJESZ SIĘ GDZIE MÓGŁBYM SIE DOWIEDZIEC O DOBRYCH LEKARZACH I CZY BRANIE LEKOW NIE WPŁYWA UJEMNIE NA POTENCJE
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do