CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 08 mar 2014, 20:25
Goering?
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1904
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Gjermiona91 08 mar 2014, 20:38
coma, No to widzę duże postępy;) Ja kiedyś też lubiłam sobie łyknąć. Ale teraz uważam, że to bez sensu. Rozwiązywało to moje problemy na krótki czas, a potem było jeszcze gorzej:/ A co do niemocy to ja tak miałam przez bardzo długi czas. Miałam okresy, że coś robiłam cokolwiek, ale większość czasu to laptop i jakieś głupie filmy, żeby tyko to wszystko minęło... Nic mnie nie obchodziło, jeść mi się nawet nie chciało. No ja tak średnio się pogodziłam, bo wolałabym być osobą sprzed paru lat, gdzie ciągle się śmiałam i nic więcej. Za to miałam skłonności to ciągłego filozofowania o życiu i może to też było dla mnie nie dobre, bo często się zastanawiałam nad różnymi bzdurami, które psuły mi nastrój. No ale tak jak mówisz trzeba się jakoś ogarnąć i żyć. Chociaż jakoś.
"Zapomniałem nakręcić czas
I zapomniałem rozpocząć nowy dzień
W zagubionej przestrzeni trwam
Cały świat płynie obok gdzieś"
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 mar 2014, 17:46

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tiber_Septim 08 mar 2014, 22:26
Jak czytam niektóre posty to wydaje mi się że ChAD jest ciężką chorobą psychiczną, na którą ludzie są zamykani w szpitalach... Dlaczego więc psychiatra zdiagnozował mi to na pierwszej wizycie, która trwała może z kilkanaście minut i skończyło się na recepcie na fluoksetyne? W ogóle badanie było żałosne - była to moja pierwsza (i jedyna do tej pory) wizyta u psychiatry, spodziewałem się raczej leżeć na leżance, która co prawda była w gabinecie, ale siedziałem za biurkiem i odpowiadałem na podręcznikowe pytania oschłego konowała. Czułem się bardzo spięty i nie na wszystkie odpowiedziałem szczerze, np. to o myślach samobójczych - bałem się zamknięcia w psychiatryku. Byłem u psychiatry w małym mieście, w jedynej funkcjonującej tam poradni zdrowia psychicznego. To było już ładnych parę lat temu, od tamtej pory się nie leczę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
06 mar 2014, 20:41
Lokalizacja
Moja wyobraźnia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 08 mar 2014, 22:47
Jakoś tak ciężko mi jest żyć. Im bardziej się staram, tym bardziej nic mi nie wychodzi. W swoim życiu z dnia na dzień coraz bardziej się staczam i zaczynam zauważać że dno jest bardzo blisko. Jak nisko mogę upaść? To pytania zadaję sobie niemal codziennie. W moim życiu nic mi się nie udało. Taka karma jak mawiają , przeznaczenie. Romantyk zawsze doświadcza takich niepowodzeń, inaczej nie byłby romantykiem. Świat mnie nie lubi. Ania dziś wyprawia urodziny. Mówiła mi o tym wcześniej, teraz jak byłem na dworze kupić blok techniczny widziałem jak paliły się u niej niemal wszystkie światła. Nie jestem zły że mnie nie zaprosiła, nawet jej się nie dziwię. Nie jesteśmy już razem, nic dla niej nie znaczę. Nie kocham jej. Nie kocham siebie samego. Najchętniej za wszystkie krzywdy które kiedykolwiek komuś wyrządziłem zadałbym sobie karę w postaci stryczka. Dla pewnych ludzi to i tak byłoby za mało. Rozczłonkowanie, takiego jakiego doznał sir William Wallace.

Dziś czekając na przystanku niemal dostałem ataku paniki. Widząc pędzące po jezdni samochody nagle nabrałem ochoty aby pod któryś wskoczyć i uniknąć dalszego cierpienia. paliłem ze zdenerwowania fajkę i w duchu modliłem się aby ktokolwiek do mnie podszedł i zapytał się czy nie mam poczęstować papierosem. Wyzwolił mnie z tych złych myśli które z dnia na dzień stają się coraz bardziej natrętne. Czuję że niedługo się poddam. Nie mam siły już walczyć z chorobą, nie mam siły już walczyć z samym sobą. Chciałbym aby ten wrzód jakim jestem pękł i oszczędził mi dalszego cierpienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez JOSE 2 08 mar 2014, 23:05
marwil napisał(a):Goering?

Dupku gorzej. Takich jak ty podobno spalaliśmy w piecu.
Dawniej Rambo.
Offline
Posty
233
Dołączył(a)
13 lis 2011, 00:03

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 mar 2014, 23:13
JOSE 2, Za powyższy post dostałeś ostrzeżenie. Mam wątpliwości co do Twojego super stanu :? , no chyba , że taki masz charakter.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 09 mar 2014, 02:10
hejka
dawno nie byłam tutaj ... bo w miarę dobrze się czuję. Od ponad 2 miesięcy nie biorę żadnych leków. Jestem na końcówce ciąży i na samym początku odstawiłam leki, przez 1,5 miesiąca brałam aminokwas budujący serotoninę, przez ok 1 miesiąc min dawkę fluo... Czułam się różnie bardzo. Od początku stycznia jest w miarę nieźle poza okresem około 1 tygodnia po 1 dniu wytężonego wysiłku i euforii.
Przyczyny? Może hormony - ale to też może bardzo destabilizować, może że poszłam na zwolnienie, ale to wcześniej mnie nie stabilizowało, może zmiana diety bo uzupełniłam sobie różne minerały, aminokwasy, omega 3 i inne? Odstawiłam prawie całkowicie cukier, gluten, nabiał, chemię w jedzeniu. Może cała wiązka przyczyn?
Fajnie jakby to wszystko było zasługą diety bo wtedy bym miała receptę na siebie...
A i jeszcze zaczęłam pracowac nad swoimi emocjami poprzez wizualizację. Po jednej kiedy wyobrażałam sobie jak depresja mnie pochłania też miałam doła przez 2 dni. Ale w sumie nie tak bardzo głębokiego.
I jeszcze troszke spróbowałam medycyny chińskiej: głównie dieta i przez chwile zioła.

Kurcze zaczęłam wierzyć że mozna wpłynąć na swój mózg poprzez dostarczanie mu odpowiednich składników w pożywieniu, eliminację toksycznych (ważne zadbać o jelita żeby przyswajać), higienę emocjonalną...Coś takiego pewnie nie zadziała jak człowiek jest w złym stanie, ale może warto wspomóc farmakoterapię..

Tak podrzucam Wam pomysł.. na nóz widelec komuś chociaż troszkę pomoże...

Uściski
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 09 mar 2014, 11:03
sens, Moje szczere gratulacje z powodu ciąży i samopoczucia :D Bardzo się cieszę , że wszystko tak dobrze Ci się układa, daj znać jak dzidziuś przyjdzie na świat , bo rozumiem , że to już wkrótce? Trzymam kciuki kochana :D
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 09 mar 2014, 11:58
sens, trzymam kciuki za dobre rozwiazanie i wspanialego dzidziusia.
Ja ciaze przechodzilam wspaniale i czulam sie jak mlody Bog - do tego moja uwczesna diagnoza - zaburzenia depresyjne nawracajace, ktore towarzyszyly mi od dziecka, byly jakas moja czastka i nie za bardzo nimi sie przejmowalam, tak ze bylo calkiem spoko w tamtym czasie.

Od paru dni wskakuje na Topamax, mieli mnie strasznie :evil: ja ogolnie jestem bardzo wystrzymala i byle jakimi pierdolami sie nie zrazam ale akurat ten lek daje mi troche popalic, tak ze pare razy muslamam benzo dorzucic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Waplo 09 mar 2014, 13:25
Chcę się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami na temat Chad. Od ostatniej depresji minęło już prawie dwa lata a czuję się dobrze ,bez większych skoków nastroju. Biorę leki (lit od 12 lat -( w moim przypadku nie zauważam jakiś przykrych objawów) i dodatkowo ketrel - od ostatniej depresji). Oczywiście mimo brania tych leków miałem wahania nastrojów ale były on łagodniejsze i krótsze. Staram się nie pić alkoholu bo np. u mnie alkohol często powodował agresję lub tylko przymulenie a w depresji jeszcze większy spadek nastroju (kiedyś było inaczej -był luzik ).
Mimo brania leków też wpadam w większe wahania nastroju poczynając od przygnębienia, agresji lub zbyt dużego pobudzenia itp.
ale zauważyłem,że jeżeli zareaguje na nie szybko to nie pozwolę tym stanom się nakręcić, rozpędzić.
Sytuacje są jakie są ale dużo zależy jak na nie zareagujemy. Ja osobiście jak reaguję zbyt emocjonalnie, zbyt agresywnie to po krótkim czasie czuję się szybko wypalony(mimo że na początku mam dużo energii) a potem mam jeszcze wyrzuty jeżeli zareagowałem zbyt ostro. Obecnie staram się wyłapywać szybciej na takie stany i reagować bardziej łagodnie. Kosztuje mnie to mniej nerwów a
w "portfelu" zostaje więcej energii. Kiedy się nakręcam sytuacje ,które normalnie by po mnie spłynęły zaczynają wkurzać .
Mi bardzo pomaga akceptacja samego siebie (po prostu polubienie siebie - taki osobisty darmowy przyjaciel 24/dobę) Kiedy jest się w zgodzie z sobą , ma się więcej energii, jest się bardziej odporny na niesprawiedliwą krytykę,jest się bardziej twórczym itd.
W depresji mamy bardzo zaniżoną samoocenę a w manii bardzo zawyżoną , remisją to mniej więcej taki środeczek.
Gdzieś usłyszałem takie zdanie "Lubienie Świata trzeba zacząć od siebie" ,mamy wtedy dużo energii aby się nią podzielić z innymi,
nie mając energii w sobie nie mamy się czym dzielić.
Tak jak Depakiniarz ,jak byłem w depresji czym bardziej się starałem tym bardziej się przejmowałem i miałem więcej wyrzutów,bo idealnie nie istnieje(chyba :D ). Teraz staram się zrobić jak najlepiej i olewam złośliwą krytykę i staram się nie marnować siły na przekonywaniu innych.
Czy mimo tego co napisałem mam wpadki ... OCZYWIŚCIE. Jak napisałem mimo brania leków mam krótkie stany pod depresyjne, ale coraz szybciej na nie reaguje. Dla mnie kluczem do remisji jest pozytywne nastawianie i akceptacja samego siebie ale trzeba to cały czas ćwiczyć (tak jak kulturysta swoje mięśnie). Może słyszeliście o takiej metodzie ,że staje się przed lustrem i mówi się "JESTEM OK". Jeżeli zaczynamy krytykować sami siebie to jest już źle- niema ludzi idealnych. Jeżeli polubimy wreszcie siebie pojawi się energia, motywacja do działania. U mnie to działa i mam nadzieję ,że Komuś też pomoże. Pozdrawiam.
Uśmiech pozwala nabrać dystansu do Życia :D
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
12 lut 2011, 00:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Geminus 10 mar 2014, 22:29
Hej. Jestem tu nowa :) Próbuję nadrobić wątek, ale pozostało mi paręset stron. Coś o mnie. Leczę się od 17-ego roku życia (w tym roku stuknie mi 31). Wszystko zaczęło się od zaburzeń lękowych - strach przed wyjściem z domu, przebywaniem wśród ludzi, obawy, że zostanę porwana, zgwałcona etc. Nie pamiętam jaką diagnozę mi z początku postawiono w każdym bądź razie w związku z brakiem poprawy zmieniałam lekarzy i leki, aż w końcu zostałam uleczona :) Tak mi się przynajmniej wydawało do momentu, gdy wpadłam w pierwszą ciężką depresję. Wyciągnął mnie z niej effectin a nawet dostałam coś w gratisie - pełnoobjawową, ciężką manię. Skutki były opłakane. Zaciągnięte kredyty, prace na kilka etatów ponad możliwości, zdrada i rozpad związku, zawalone studia, wypadek samochodowy po brawurowej jeździe, konflikty z otoczeniem. Kiedy już zeszłam na ziemię i dodatkowo przygniotły mnie konsekwencje maniakalnych wyczynów - wpadłam w głęboki dół. Wtedy po raz pierwszy trafiłam do szpitala - diagnoza CHAD. Od tamtego momentu miałam kilka hipomanii (tak mi się wydaje) i prawdopodobnie jedną, choć już bardziej kontrolowaną manię. No i oczywiście kilka ciężkich depresji - tego to już jestem pewna :) Ostatnia depresja półtora roku temu z pobytem w szpitalu. Dodam jeszcze, że za każdym razem (oprócz ostatniego) po wyjściu z depresji odstawiałam leki. Byłam przekonana, że jestem zdrowa i nie chciałam się truć tą chemią. Teraz już zmądrzałam i leków nie odstawiam. I teraz pytanie do Was. Jak radzicie sobie z odstawieniem alkoholu? U mnie szczerze mówiąc jest ciężko. Nie potrafię sobie odmówić tej odrobiny szaleństwa i zapomnienia chociaż raz na jakiś czas. Czy bardzo tym ryzykuje? Druga sprawa to zauważyłam, że u większości z Was następują dość częste zmiany nastroju. Ja jak miałam depresję albo manię to trwały one miesiącami. Teraz rzekomo jestem stabilna. Tylko czy aby na pewno? Po wyjściu ze szpitala byłam wesoła i energiczna (ale bez robienia żadnych głupstw) i trwało to około 8 miesięcy. Od kilku miesięcy poczułam spadek formy, stałam się bardziej leniwa, przestały mnie interesować kontakty z płcią przeciwną, spadł popęd seksualny. Depresji nie mam. Chce mi się żyć, pracuję, udzielam się towarzysko. Tylko to wszystko jest jakieś takie wymuszone... No i mam problem bo w zasadzie to ja już nie wiem kiedy jestem sobą. I co mnie jeszcze przeraża? Po pierwsze brak pamięci a po drugie wydaje mi się, że jestem coraz głupsza. Co się stało z moją inteligencją? Dla jasności tej inteligencji nie wymyśliłam sobie w maniakalnym stanie tylko taką opinię mieli o mnie inni co zresztą potwierdzało się w sukcesach zawodowych. A teraz? Teraz to mam wrażenie, że nie potrafię się nawet ładnie i składnie wypowiedzieć. Zapominam czasami podstawowych słów! Ta choroba mnie blokuje, nie pozwala mi się rozwijać, a ambicje niestety mam. I co u dalej robić? Jakieś rady?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 mar 2014, 01:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 10 mar 2014, 22:47
Tak bardzo jest mi ciężko:( Nie potrafię zrozumieć siebie, nie potrafię zrozumieć swoich chorób. Dlaczego to spotkało właśnie mnie. Czym zawiniłem. Z każdym głębszym oddechem przechodzą mnie ciarki, zaczynają się od szyi, przechodzą na barki, a kończą się na stopach. Tak jakby depresja karmiła się każdym chałstem powietrza nie zachowując nic dla mnie. Nie jest to przyjemne. Przeraża mnie to. Przeraziło mnie także dzisiejsze zachowanie w stosunku do mojej matki. Jakby coś we mnie wstąpiło, czego nie potrafię kontrolować. Zacząłem ją wyzywać od kurew i groziłem że ją zabiję. Że zajebie ją jak starą szmatę. Boże kochany, kim ja jestem? Co we mnie siedzi ? Niepokojący twór, duch, istota nie z tego świata. poszło o to, że nie chciała mi dać na farby. Uległa, przestraszyła się mnie i mojego zachowania. Rysunki które dziś zrobiłem są okupione jej przerażeniem. Boję się samego siebie. Odwiedziłem dziś Anię. Nie potrafiłem nawet się do niej odezwać, a jeśli już to rozmowa miała irracjonalny charakter. Tak, jakby mnie tam przy niej nie było. Nieobecnym wzrokiem wpatrywałem się w czerwoną szklankę. Przytuliła mnie. Powiedziała że wszystko będzie dobrze. Nie potrafiłem tego odwzajemnić. Wiedziałem że wpatrywała się we mnie. Nie patrzyłem na nią. Nie potrafiłem spojrzeć jej w oczy za te wszystkie krzywdy które jej wyrządziłem. Że ją szantażowałem że powiem wszystkim że wciąga białko i nie może zasnąć jeśli nie zapali sobie trawy. To jest wszystko takie straszne. Kiedy wychodziłem poprosiłem tylko chłodno aby otworzyła drzwi i kratę. Wyszedłem. Włączyłem przycisk od windy i spokojnie czekałem. Nie weszła od razu do środka. Wiem, że czekała aż się odwrócę i coś powiem, może ją przytulę, wrócę z powrotem do środka i razem spędzimy ten wieczór. Bez seksu, nie jestem teraz w stanie. Czyste uczucie między dwojgiem ludzi, przytulanie, czułe słowa, to tak w zasadzie liczy się w związku. Jestem potworem zrodzonym z wielkiej macicy wszechświata. Nie potrafię siebie kontrolować. Patrząc się na tą debilną szklankę miałem ogromna ochotę po przyjściu do domu naciąć sobie nadgarstki i się wykrwawić. W tej chwili nic innego mnie nie obchodziło. Nie obchodziło mnie również to, że moja matka z tego powodu mogłaby umrzeć na zawał, szczególnie że jest teraz osłabiona po wycięciu płuca. Specjalnie akurat w tej chwili piszę bloga aby nie myśleć o samobójstwie, choć wiem że to jest łatwa droga. Wygra choroba, trudno się mówi. Wyprzedałem niemal wszystkie rzeczy matki aby mieć na papierosy. Kiedyś była podobna sytuacja, obiecałem że tego więcej nie zrobię. Przed chwilą dzwoniła Ania, nie odebrałem telefonu. Boję się z nią o tym wszystkim rozmawiać. Tracę kontrolę nad wszystkim. Jestem jak trup z pustymi oczodołami, bez wyrazu, zamyślony w pośmiertnym bezruchu. Serce mnie boli. Ręce mi się trzęsą. Boże, niech ktoś sprawi abym nie myślał o tym aby odebrać sobie życie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 10 mar 2014, 22:53
Alkohol odstawiłem 2,5 roku temu i jestem całkowitym abstynentem.Nie tylko z powodu choroby ,ale także moralności życiowej. Prawda jest taka ,że przy chorobie psychicznej najlepiej pożegnać się z tą używką. Nadużywanie alkoholu może obniżać efektywność leczenia i powodować interakcje z lekami tak, więc szkoda tracić czas na leczenie jak ma się pić duże ilości alko. Depresja obniża poziom intelektualny najbardziej. Spada koncentracja i zdolności poznawcze, ale wraz z pełną remisją wszystko powinno wrócić do normy. U mnie to jest właśnie podstawowy objaw depresji i kiedy jest poprawa to i umysł staje się jaśniejszy :). Swoją drogą to miałaś na prawdę ostry stan maniakalny.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Geminus 10 mar 2014, 23:16
_Jack_ dzięki za odpowiedź :) Wiesz ja się tylko zastanawiam, czy kolejne rzuty choroby nie powodują u nas jakiś trwałych zmian w mózgu? Nie mam teraz depresji, jestem tego pewna bo doświadczyłam tego piekła już nie raz. A mimo wszystko czuję się o wiele mniej sprawna umysłowo niż kiedyś. No i ten cholerny brak pamięci. Katastrofa. Niektórzy potrafią mi coś powtarzać po trzy razy a ja i tak zapominam. Zresztą ostatnio się broniłam (mimo przeszkód po 10 latach udało mi się w końcu dokończyć studia) i powiem Ci, że obrona poszła mi bardzo kiepsko. Ledwo udało mi się wyciągnąć na 3 mimo, że sporo się uczyłam. Dla porównania maturę napisałam jako trzecia w całej szkole. Może to wina leków? A co do alkoholu, wiem, że nie powinnam. Na początku leczenia potrafiłam z niego całkowicie zrezygnować. Ale po tym pierwszym ataku manii i równie ciężkiej depresji byłam taka zła na to, że mi się to przytrafiło, że zaczęłam uciekać w świat używek. I nie był to niestety tylko alkohol (choć wcześniej byłam tego największym przeciwnikiem). Teraz już staram się być trochę mądrzejsza, ale kiepsko mi to wychodzi, szczególnie z alkoholem. Nie wiem, być może to jest jakaś moja ucieczka od tego wszystkiego...
A co do mojej manii. To co tu napisałam to jest nic, gdybym Ci opowiedziała co ja wyprawiałam to byś nie uwierzył...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 mar 2014, 01:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do