moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 24 mar 2012, 21:48
witaj w klubie abrakadabrax, nie Ty jeden miałeś zjebanego ojca, choć ja go tak nie nazywam, ale da się z tym ,,jakoś'' żyć, tak że głowa do góry
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 24 mar 2012, 23:35
abrakadabraxx,

spróbuje się streszczac , bo zaraz mi siec zamkną niestety. Rozumiem Twoje zniechecenie, ogrom problemów, nie da sie tego ogarnąc. Dlatego nie myśl o tym całościowo, tylko metoda małych kroków, nie mysl o całych latach w przyszłości, tylko jak zaplanowac jutrzejszy dzień na trzezwo i w miare przyjemnie.
Piszesz ze nie jestes nikomu potrzebny, ze nikt nie bedzie za Toba tesknił, zacznij własnie udzielac sie innym , pomagac, to i poczujesz sie potrzebny. Jesli nienawidzisz ludzi, to jak myslisz oni tego nie widza , nie zauwazaja ? Beda odsuwac sie od Ciebie jesli swojej postawy nie zmienisz.
No i nie żałuj ze piszesz o swoich najskrytszych problemach, do tego trzeba siły i odwagi. Mnie np na to nie stać, pisze do ludzi na tym forum, ale nie napisałam nic o swoim zaburzeniu, o tym jak naprawde nędznie sie czuję.
Tez mam problem z alko i nie tylko, mam sklonności do uzaleznień.
Nie sięgaj po wóde, pomyśl , jak będziesz sie czuł jutro rano po piciu, będzie 100 razy gorzej niz teraz, dojdzie niesmak do siebie, wyrzuty sumienia, wstyd. No i zmarnujesz cały ten czas , kiedy byłeś clean. Jesli nie napijesz się oszczedzisz sobie jutrzejszego kaca, za to może przyjdzie mała satysfakcja, że wytrwałes na przekór wszystkiemu. pozdrawiam serdecznie trzym sie
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 25 mar 2012, 19:08
abrakadabraxx,

cóż, masz oczywiscie rację.. mogłabym też dorzucić kilka historii od siebie na temat przyjaźni i kasy... np. pożyczyłam kiedyś kaskę swojemu chłopakowi. Niedługo potem się rozeszliśmy - oczywiscie nigdy juz pieniędzy nie zobaczyłam, on jak mnie spotkał na ulicy to udawał, ze mnie nie poznaje ... itd. Tylko że nie rozpamietuję tego, bo po co ? Wyciagnełam wnioski i staram się nie mieszać prywatnych znajomości z pieniędzmi ... i tyle. To, że poświeciłam 2 lata życia kolesiowi, który okazał sie dupkiem, nie znaczy, ze mam byc rozgoryczona, zamknieta w sobie albo odcinac sie od relacji z innymi facetami.
Jestes zniesmaczony, że ludzie sa interesowni - ale przeciez nie wszyscy, tu na forum nikt nie wyciąga korzysci z tego ze do siebie piszemy, robimy to bezinteresownie... więc nie uogólniaj, ludzie są różni.
Neurozy, depresje zaburzają obraz rzeczywistości, sam to zauważyłeś. Nieraz widziałam to u ludzi na terapii, z tysiaca pozytywnych rzeczy, które ich otaczały, wyłuskiwali 1 negatywną i sie na niej skupiali, rozpamiętywali albo uogólniali. Ten motyw spotykam też często w innych postach, tak jakby ich autorzy za wszelka cenę udowadniali sobie i innym, ze wszystko jest do de i niczego nie da się zmienić. To nie jest obiektywne postrzeganie rzeczywistości. My widzimy świat w czarnych barwach, a to jest tylko jeden z kolorów.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 29 mar 2012, 12:38
cudaczko- cóż za profesjonalna, dogłębna analiza, winszuję.
Z mojej strony abrakadabra to mogę Ci doradzić co mi pomaga,może nie jest zbyt zdrowe, ale cel uświęca środki. Nic tak nie relaksuje jak papieros, albo kilka pod rząd.

-- 29 mar 2012, 18:47 --

Szanowni słuchacze, forumowicze, czytelnicy

Uprzejmie oświadczam Wam, że temat ten umarł śmiercią naturalną, znudziło mnie drążenie w nieskończoność tematu depresji itp. Uważam, że wyczerpaliśmy temat, pozwólmy zaistnieć nowym. Cel terapeutyczny, który sobie wyznaczyłem-uważam za osiągnięty, chciałbym zakończyć w życiu ten etap dotyczący choroby i patrzeć w przyszłość. Będę oczywiście się tutaj udzielał, ale raczej bardziej spontanicznie i z doskoku.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich współautorów wątku, piszcie jak najwięcej.
Apeluję by wspierać wszelkich zgnębionych i podsuwać im konkretne rady. Będę bardzo ucieszony jeśli pomimo mojego częściowego wycofania coś nadal będzie się tu działo, chętnie będę wszystko czytał.
Mówi się, że czas leczy rany-nie zawsze i nigdy całkowicie, jednakże w moim przypadku czas wpłynął na mnie pozytywnie, mam lekkie poczucie spełnienia, że to co powinno być z mojej strony powiedziane zostało powiedziane. Nic już więcej nie wymyślę. Nie ukrywam, że wynika to z powolnych zmian jakie zachodzą w moim życiu. Nie chcę ciągle żyć chorobą, chociaż lubię o tym rozmawiać, dawać wskazówki to ostrzegam również, że świat składa się także z innych elementów. Jest wiosna, piękna pogoda, czas spotkań.
Z miłą chęcią będę tu powracać- by nie zapomnieć, bo takich spraw nigdy nie można zapomnieć.
Zawsze będę do Waszej dyspozycji w roli doradcy itp.- wystarczy pisać na priv.
Może wkrótce ukarze się krótka audycja nt. depresji w której brałem udział, ale to za tydzień czy dwa.
Byłem wczoraj odwiedzić przyjaciół w psychiatryku, miło było wrócić w te stare, znane mury, jak wiele osób byłem w stanie tam poznać!
Trzymajcie się :papa:
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 02 kwi 2012, 17:13
Każdego wieczora , przed zaśnięciem marzę o tym żeby sie nie już więcej nie obudzić.
Mam obecnie czystą postać mocnej depresji.
Stan mieszany CHAD trwający 4 lata , za sprawa Lamotryginy przeszedł w czystą depresję.
Jestem tak strasznie, tak przerażająco zmęczony.
Gdy rano otwieram oczy jestem zalamany faktem rozpoczęcia się kolejnego dnia udręki. Dnia w ktorym ogolenie się czy zrobienie sobie jedzenia graniczy z niemożnością. Chodze w tych samych szmatach -nie mam siły nawet POMYŚLEĆ o tym co by tu innego ubrać, nie mówiąc już o WYCIĄGNIĘCIU TEGO Z SZAFY.
Moj umysł się zatrzymał. Tak jakby ktoś nacisnął PAUSE w DVD w najbardziej /cenzura/.owym momencie dennego filmu.
Ta pauza mi się zawiesiła jakiś miesiąc temu. O ile mialem wcześniej szaleńczą gonitwę zapętlonych mrocznych myśli, tak teraz nie myślę w ogóle. Jestem zbyt zmęczony żeby myśleć..........
Drażni mnie , gdy ktokolwiek się do mnie odzywa. Skoncentrowanie się na wypowiedziach, czy pytaniach bliskich , zrozumienie ich sensu czy konsensusu jest niemożliwe.
Myślenie wymaga energii której nie posiadam.
Nie zależy mi na niczym. Kompletnie.
Mam ochotę położyć się pod mostem i umrzeć.
Nawet oglądanie filmu mnie przerasta. W polowie zasypiam ze zmęczenia.
Najgorsze jest to , że doświadczenie ostatnich 5 lat , kiedy to nie miałem chyba ani dnia remisjii ( no chyba że hipomanię można nazwać remisją )mówi mi, że NIE BĘDZIE LEPIEJ. Bo co mialoby się wydarzyć, ci nie wydarzyło się w ciągu ostatnich lat, a co wyciągnęło by mnie z choroby?
Obawiam się , że nie ma takiej rzeczy.
Zresztą nie mam siły nawet myśleć o kolejnych "akcjach" czy to z terapią czy lekami czy też innym karkołomnym gównem.
Chyba jednak już niedługo ze sobą skończę.
Nie udało mi się życie. Lecz nie z mojej winy. Nie mialem równych szans. I tak długo dalem radę. prawie 2 tys dni.
Teraz już m i się nie chce.
Nigdy nie będę zdrowy. a życie inwalidy mnie nie interesuje.
Nigdy nie zaakceptowałbym wózka inwalidzkiego i nigdy nie zaakceptuję inwalidztwa umyslowego.
I nie piszcie że kalecy też mogą być szczęśliwi . To jest szczęscie na pokaz.Kruche niczym kości ludzi chorych na wrodzoną ich łamliwość
Nie przemawiają do mnie uśmiechnięte na pokaz twarze ( patrzcie jak pomimo kalectwa jestem szczęśliwy ) gości na wózkach inwalidzkich. Ich zaciekła wieloletnia i bolesna walka może co najwyżej dac im możliwość ciągania sparaliżowanych nóg dzięki nowoczesnym kulom. Nic więcej. Podczas , gdy skończeni alkoholicy śmigają na obu nogach bez żadnego wysiłku.
Nie potrafię więcej napisać. Mam pustkę w głowie.Nie mam dostępu do swojej erudycji, wiedzy i inteligencji.
To wszystko gdzieś zostało zatrzaśnięte za drzwiami choroby.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Zenonek 02 kwi 2012, 17:28
intel, PRzestałeś zazywać Lit i Clonazepam ?
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 kwi 2012, 22:23
intel,

myślę, ze najgorszych cierpień przysparza Ci choroba. Ona Cie dobija. Uważam, ze pozostałe problemy są z trudem, ale jednak, do rozwiązania. Twoim priorytetem powinno być więc pozbycie sie CHAD, lub tez zaleczenie w stopniu umozliwiającym w miare normalne funkcjonowanie. Nie wiem czy to mozliwe ale ... ale pamiętam jak napisałeś, ze uruchomiłeś w sobie CHAD na wskutek określonych wyborów życiowych i zachowań.
Czy pomyslałeś, że być może nie jest to proces nieodwracalny ? Ze jeśli coś uruchomiłeś, to możesz dalej na to wpływać ? Piszę tak dlatego, ze sama mam duże sukcesy na polu opanowywania własnych zaburzeń. Za pomocą kilku technik / medytacja, regresing niehipnotyczny i inne/ można w znaczący sposób poprawić sobie komfort życia. Czasami wręcz uwolnić od wielu obciążeń. Nie namawiam, bo są to metody nie poparte żadnymi "dowodami" a jedynie moimi subiektywnymi odczuciami. No i dość kontrowersyjne. Jednakowoż "tonący brzytwy sie chwyta " .. no i właśnie ja tak zrobiłam w swoim czasie, teraz nie żałuję.
Jeśli jesteś zainteresowany szczegółami, zapraszam na priv. :D
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 02 kwi 2012, 23:26
Intel

Wydaje mi się, że z CHAD można wyjść, co prawda nie zawsze, ale bywa, że kończy się to remisją. Ja mam CHAD i na razie nie odczuwam wyniszczających skutków tej choroby. Jest sporo leków, lepiej przed s. wszystkie wypróbować by mieć czyste sumienie, że zrobiło się wszystko co było w Twojej mocy.
Kolejna sprawa- można też przeczekać, przewegetować pewien okres, bo może pojawi się na rynku nowy, skuteczny lek, postęp jest szybki i nie wierzę, że naukowcy nie udoskonalą lekarstw w przeciągu tej dekady czy następnej.
Jak zwykle staram Ci się podsuwać rozwiązania, wiem, że raczej nie wnoszą nic nowego, ale co tam, może to w czymś pomoże.
Jestem jednak ciekaw jednej sprawy. Co musiałoby wydarzyć się w Twoim życiu co odwiodłoby Cię od Twoich zamiarów, nie myślę tutaj o 6 w totka tylko o czymś bardziej realnym. Domyślam się, że chodziłoby o powrót do zdrowia, unormowanie stosunków z wymiarem sprawiedliwości, poprawienie bytu materialnego. Czego Ci brakuje w życiu do normalności czy szczęścia Intelu?
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 03 kwi 2012, 01:29
Łazarz, nie, z CHAD nie mozna i nie da sie wyjsc. Jest to choroba dozywotnia i tylko kwestia odpowiednio dobranych lekow pozwala na normalne funkcjonowanie. Powrotu do zdrowia NIE MA, jest tylko czasowa remisja. Przeczekiwanie i wegetowanie moim zdaniem nie ma zadnego sensu. Lazarz, twierdzisz, ze masz CHAD i nie odczuwasz skutkow choroby? Jakimz to cudem? Zbawienne dzialanie lekow czy modlitwy do Maryji?
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 03 kwi 2012, 04:54
Amon Rah

Sam napisałeś przecież, że branie leków pozwala na normalne funkcjonowanie, a za normalne funkcjonowanie uważam nieodczuwanie skutków choroby (nie tylko ja tak uważam) i nie wydaje mi się żeby to był jakiś cud tylko efekt odpowiedniego leczenia. Masz rację mówiąc, że z CHAD nie można wyjść, natomiast ja, pisząc, że można wyjść z CHAD miałem na myśli powrót do normalnego funkcjonowania. Jak widzisz wszystko zależy od pojmowania znaczenia zwrotu ,,wyjść z czegoś'', zwrot ten ma szerokie znaczenie, dla Ciebie to wyzdrowienie, a dla mnie w tym akurat przypadku to dojście do normalności. Zwrot ten ma więcej niż jeden desygnat więc nie czuję się winnym popełnienia jakiegoś błędu.
,,Odpowiednie i systematyczne leczenie może przynieść długotrwałe remisje objawowe i powrót do normalnego, satysfakcjonującego funkcjonowania rodzinnego, społecznego i zawodowego''
Na razie uważam uważam swoje funkcjonowanie za satysfakcjonujące.
Ciekaw jestem skąd jesteś taki pewien, że ta choroba na zawsze pozostanie nieuleczalną? Może miałeś sen w którym objawił Ci się archanioł Gabriel i powiedział Ci o tym? A może mam zaszczyt polemizować z genialnym psychiatrą? :8):
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Zenonek 03 kwi 2012, 08:01
Tylko, że Robert próbował większość antydepresantów i po prostu ich nie toleruje..

Za to pomagały mu benzodiazepiny i Lit.

Jest jeszcze kilka leków, które mogłyby pomóc np GAbitril (stabilizator działający silnie i wybiórczo na GABA), Lyrica i coś by się pewnie jeszcze znalazło.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 03 kwi 2012, 09:41
Domyślam się, że chodziłoby o powrót do zdrowia, unormowanie stosunków z wymiarem sprawiedliwości, poprawienie bytu materialnego. Czego Ci brakuje w życiu do normalności czy szczęścia Intelu?


Wystarczy powrót do zdrowia.
Mając nielimitowany dostęp do swojej nabytej przez lata inteligencji i sprytu jestem praktycznie niepokonany.
Może brzmi to narcystycznie, ale takie są fakty.

Będąc zdrowy na umyśle zawsze mógłbym olać wymiar sprawiedliwości i urządzić się kilka tysięcy km od polandii. Zdrowie daje mi duże zdolności adaptacyjne. Nie byłby to jakiś większy problem.
Byt materialny? Myślę , że w wypadku remisji to nie problem.
Skoro wszelakiej maści szaraczki i półdebile sobie radzą , to dlaczego ja nie mógłbym?

Sęk w tym , że nawet póldebil jest sprawniejszy intelektualnie, motorycznie i mentalnie ode mnie w obecnym stanie.

Mam silne myśli samobójcze. Nie ukrywam tego.
Choroba odebrała mi najważniejsze chyba lata w życiu faceta-wiek dojrzały.
To lata kiedy moi rówieśnicy ugruntowali swoje pozycje zawodowe, awansowali lub okrzepli w dobrych pracach, kupili porządne samochody, mieszkania, zabezpieczyli byt i rozwój swoim dzieciom.Niektórzy wyjechali za granicę i tam się dobrze urządzili.
To najwazniejszy okres życia.
A ja? Gdzie jestem?
Tonę w długach ( nawet u synka w skarbonce ), oszczędności już dawno poszly na życie , małżeństwo w rozsypce, poważny wyrok na karku-gdybym był zdrowy , gdybym mial dobrą pracę, a nie rentę 600 pln to zapewne nigdy nie wpadłbym z rozpaczy w jakąś gangsterską kabałę, nie mam już nic poza samochodem za 3 tysiaki, NIC.
Nie będę już miał dobrej pracy ani emerytury. Co mam odpowiedzieć na pytanie w razie rozmowy kwalifikacyjnej dotyczące mojej aktywności zawodowej ostatnich lat?
"Prosze Pana, ostatnie 5 lat choruję psychicznie i nie mogłem pracować , bo często przebywalem w szpitalu psychiatrycznym"
Jedynie natychmiastowa i pełna remisja może dać mi cień szansy na uratowanie reszty życia.
W tym roku kończę 40 lat. Jeśli w tym roku nie nastąpi przełom to już będzie za późno potem.

Lit jest cienki. Toksyczny. Miałem przewlekłe biegunki oraz sikałem ponad 4 litry ( sprawdzałem ) na dobę, co świadczyło o zbyt dużym obciążaniu nerek.
Odstawienie go i zastąpienie lamotryginą niczego nie zmieniło, jeśli chodzi o słaby efekt terapeutyczny.

Od jutra zagryzam zęby i wrzucam lek "ostatniej" szansy.
Z pewnością mnie początkowo zmiażdży. Już się boję. Ale nie mam wyjścia.
Albo zadziała albo..........
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Zenonek 03 kwi 2012, 10:15
intel, Lewetiracetam

"Lewetiracetam jest nowym lekiem przeciwpadaczkowym.
Wst´pna ocena przypadków osób chorych na ChAD, leczonych
tym lekiem wydaje si´ zach´cajàca. Braunig i Kruger
[48] donoszà o skutecznym leczeniu lewetiracetamuen chorych
z tzw. szybka zmianà faz, opornych na konwencjonalne leczenie i „skomplikowanych”. Ich doÊwiadczenie sugeruje,
˝e leczenie tym lekiem poprawiΠo obraz kliniczny w zakresie
zarówno objawów depresyjnych, jak i maniakalnych, a tak˝e
przerwaΠo szybkie zmiany faz "

-- 03 kwi 2012, 10:19 --

"Przy nieskuteczności standardowej terapii można podjąć próbę terapii eksperymentalnej za pomocą nowych leków przeciwdrgawkowych, estrogenów oraz leków ograniczających uwalnianie hormonów stresowych. Ostatnie doniesienia traktują o skuteczności środków ta­kich jak kwasy tłuszczowe omega-3, składników olejów rybich (zwł. łososia i makreli) i roślin­nych (oleju lnianego). W dwóch badaniach z podwójnie ślepą próbą wykazano, że przyjmo­wane w wysokich dawkach działają skutecznie jako stabilizatory nastroju. Jedynym objawem niepożądanym była przemijająca niestrawność. Ich dodatkową zaletą jest zapobieganie ar­tretyzmowi i chorobie niedokrwiennej serca."

http://www.csk.lodz.pl/depresja/Choroba ... gunowa.htm
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 06 kwi 2012, 16:38
Ciekaw jestem, czy mówicie znajomym o Waszych dolegliwościach, a jeśli tak to jak na to reagują? Czy spotykacie się ze zrozumieniem u zdrowych osób?
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do