Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

stracony

Użytkownik
  • Zawartość

    385
  • Rejestracja

  1. ponawiam pytanie. Czy pregabalina leczy czy działa tylko podczas stosowania? Swoją sytucję opisałem trochę wyżej. Teraz na mnie fajnie działa ale ma i swoje skutki uboczne. Czy jak odstawię ją za miesiąc czy dwa to lęk wolnopłynący wróci od razu czy też uda mi się pożyć trochę w spokoju bez stosowania psychotropów. ps. w zeszłym tygodniu pozwoliłem sobie z alkoholem i negatywnych skutków nie odczułem / butelkę ginu wypiłem w ciągu wieczoru i subiektywnie działał słabiej niż bez brania pregabaliny
  2. Po 7 latach prawie bez psychotropów znowu cos łykam. Kiedys leczyłem dystymię a teraz zaatakowała nerwica. No i tego wolno płynącego lęku plus od zawsze występujących myśli, że chcę umrzeć ( w zasadzie bez myśli samobójczych) postanowiłem się pozbyć. Na pregabalinie doszedłem do tego, że to nerwica wykańczała mnie całe życie ale nie tak wprost tylko wywołując cały czas stan przewlekłej depresji czyli dystymii. Zacząłem 4 miesiące temu od dawki Pregabalinu 2 x 25mg oraz do tego elicea 10 mg rano i trittico 50 mg (1/3 tabletki 150mg) wieczorem. Potem dawka rosła do 2 x 50mg Pregabalinu. Początek ok, potem już gorzej bo odurzenie i koszmarne problemy z pamięcią krótkotrwała. Potrafiłem w trakcie czynności zapomnieć co robię, myliłem słowa i pisząc myliłem litery. Problemy ze wzrokiem zostały do teraz. Do tego byłem ciągle zamulony i zakręcony. Po konsultacji po 2 miesiącach odstawiłem trittico, które dostałem od początku aby nie mieć problemów seksualnych ( które dawniej zawsze występowały przy leczeniu dystymii). I to było to bo ożyłem i chwilę później odstawiłem elicea bo bez zamulenia ten lek mnie przekręcał i nie mogłem się skupić nad niczym ( może go kiedyś użyję przy bieganiu bo chyba daje kopa ) Jestem teraz tylko na Pregabalinie i moja dawka oscyluje obecnie 125 – 200 mg w zależności od tego jak się czuję. Biorę trzy razy dziennie, czasami dorzucam 25mg gdy czuję, że serducho mi gwałtowniej zaczyna bić. Prawie całkiem odstawiłem małe dawki zomirenu, który brałem od kilku lat w kryzysowych sytuacjach lub gdy lęk się nasilał za bardzo samoistnie. Jest dobrze bo stanu lękowego od samego początku stasowania tego leku nie mam. Dopiero teraz zacząłem czytać o działaniu i stosowaniu a, że do końca lektury tego wątku mam jeszcze daleko to mam kilka pytań do weteranów. Czy dobrze rozumiem, że ten lek nie leczy tylko ma działanie doraźne i po odstawieniu od razu lęki wracają? Lecząc dystymię ze względu na uboki brałem leki góra 4 miesiące, potem odstawiałem i miałem spokój na jakiś czas. Czy z Pregabalinem też tak się da a jeśli nie to jaki lek LECZY podobnie jak Pregabalin ale bardziej trwale? Czy jak będę zażywał jeszcze przykładowo 2 miesiące i odstawię stopniowo to da się chwilę żyć bez leków? Czy zostawać na dawce, która pomaga, czy tez zwiększać dawkę do jakiegoś poziomu? Co z alkoholem, który lubię choć nie jestem uzależniony bo wprowadza ten element bajkowy do zwykłego życia. . Nie piłem od początku brania leków, teraz już na samym pregabalinie spożyłem w dwóch podejściach litrowe wino. Efekt był taki jak kiedyś, bez skutków ubocznych.Można, nie można, ile można? Ja wiem, że się nie powinno ale jak się stosuje ten lek, żeby się leczyć a nie da się wyleczyć to może to trwać latami. Trochę pytań do Was bo z psycho nie widziałem się od 3 miesięcy. Na moją prośbę o receptę po 2 miechach zapytała co trzeba . Z poprzednią psychiatrą też było tak, że proponowałem leki a ona je akceptowała. Leczenie zaburzeń psychicznych to jeden wielki eksperyment z doborem leków. Podpowiedzcie co dalej?
  3. nikt mnie nie czyta? Może i dobrze. Jak czyta to może potrafi mi wytłumaczyć mój fenomen absurdu. Nie chcę się zabijać, nie mam teraz wcale myśli samobójczych a jednocześnie stale mam to męczące uczucie, myśl czy jak to nazwać że chcę umrzeć, nie istnieć i zniknąć. Czasami cichutko, czasami to mi wręcz dudni w myślach. Czy jakieś prochy pomoga na to czy bardziej pogorszą resztę? Próbowałem olejku CBD i pierwszy pomagał ale następne już nie bardzo - może kwestia producenta i na ile te następne były OK (certyfikat niby miały)
  4. wpadłem tu by sprawdzić na jakich lekach byłem bo może jeszcze jednak spróbuję. Chyba już taki nie jestem jak wcześniej, pozyskałem trochę asertywności ale lista problemów z sobą wciąż długa. Nie chce mi się żyć, nie mam na życie siły i to jest główny powód z jakim pójdę do psycho. Może mi coś da bo tak dalej nie dam rady. Życie jest piękne a ja chcę umrzeć i wcale się nie chcę zabijać. To takich parę moich absurdów. Poznałem kobietę i kocham ją i jednocześnie niszczę w podobny sposób jak moją byłą żonę. No i teraz już wiem czemu jestem taki całe życie, to życie z moją matką mnie wykończyło. Ignorowałem to tyle lat. Jestem w czarnej dupie bo nie wiem co zrobić, najlepiej oddalić się daleko od niej ale sama sobie na dłuższą metę nie poradzi...kobieta po 80 .Więc to ona nas teraz niszczy psychicznie, moja kobieta zmaga się z depresją i alkoholem, mnie to coraz bardziej pogrąża a im bardziej pogrąża tym gorzej jest ze mną. Cóż, życie. Znowu popełniłem ten sam błąd, jestem zepsuty i od zawsze powinienem być sam. A że nie jestem sam to dla niej i mojej córki muszę jeszcze powalczyć
  5. Ketaminę to wprowadzą może za 10 lat u nas...... a coś z tego co już jest? Nawet bieganie mi już niewiele pomaga, alko też średnio a i wczoraj zażyłem zomiren, po którym następnego dnia często funkcjonowałem lepiej i też dupa. Przywalony umysł mam i nie mam pomysłu co z tym zrobić
  6. Swego czasu spróbowałem wielu leków, oczywiście nie wszystkich. Od momentu kiedy się prawie przekręciłem po małych dawkach neuroleptyku zarzuciłem poszukiwania. To był koniec 2012 roku. Po drodze potem było lepiej i gorzej ale radziłem sobie tylko stosując alkohol i bardzo małe dawki benzo co jakiś czas. Dystymia, o ile to ona bo pewności nie mam nie opuściła mnie nigdy. Nie mam myśli samobójczych ale przez cały czas towarzyszy mi myśl, że chcę umrzeć i ta myśl jest dla mnie ukojeniem i pocieszeniem. Paradoksalnie chcę żyć tylko sił i napędu mi brakuje. Wszystko muszę tej francy wydrzeć i wywalczyć. Teraz jest źle, nie mam już siły Pytanie zasadnicze czy jest po co iść do psychiatry, czy jest coś nowego co mi może pomóc i nie spowoduje mojego jeszcze gorszego samopoczucia jak kiedyś praktycznie po wszystkich lekach i nie zabije moich chęci i możliwości seksualnych jak wszystkieleki do tej pory?
  7. poruszyłem temat i poza tym, że ją to wyraźnie dotknęło to niewiele wniosło. Nie ma problemu to nie ma, ja jej wierzę bo inaczej to by nie było sensu. Chyba nic nie zepsułem. Wiem co teraz mi napiszecie, ja też to wiem ale życie jest za krótkie na zastanawianie się nad tym co będzie. Jak będzie to wtedy to będzie temat do rozwiązania
  8. nie wygram z alko, nie wydaje mi się żebym miał odpowiednią siłę przebicia. Poruszę ten temat delikatnie, że ma moje wsparcie i martwię się o nią. Jak ją stracę po tym to będzie oznaczało jak mało dla niej znaczę. Prawda jest też taka, że gdy zdałem sobie z tego sprawę to i moje zaufanie do niej trochę spadło bo taki związek na odległość to tylko i wyłącznie bazuje na zaufaniu. No a alko i umysł na alko a w pewnym momencie za dużo alko to jakoś tak na wyobraźnię mi działa. Choć nie mam do niej żadnych zastrzeżeń i jest mi wstyd za to co nawypisywałem. Podobno widać w niej było zmiany na lepsze odkąd się spotykamy. I jej a i mnie związek i uczucia dobrze zrobiły, tylko czy to wystarczy?
  9. tak, boję się że bez alko ona już nie potrafi funkcjonować. Wiele przeszła, dużą traumę choc nie wiem czy picie nastąpiło wtedy czy to już trwało wcześniej. Oboje jesteśmy po 40, oboje mamy dzieci w podobnym wieku i tyle podobieństw.
  10. Pewnie niewielu pamięta mnie i moje chore smęty. Trochę się pozmieniało, z pewnymi sprawani się pogodziłem. Z dystymią da się żyć a że leczenie jej swego czasu prawie dosłownie mnie zabiło to je odpuściłem. Tak samo jak na razie odpuściłem diagnozowanie boreliozy. Do póki da się w miarę normalnie żyć to nie ma sensu drążyć tematu. Obiawy mam dziwne, ni to SM, ni parkinson czy też neuropatia a może zwykła nerwica. Do nerlologa chodzę, badania robię i na razie nic nie wiem....cos wyszło na RM ale neurolog mówi, że to już taki wiek, że to normalne.... przyzwyczajam się i byle pociagnąć ile się da. No ale ja nie o tym tak w zasadzie. Fajną kobietę poznałem, niestety dzieli nas sporo kilometrów. Nie przeszkadza nam to na razie, do kiedy nie strace obecnej pracy możemy się spotykać co weekend. Jest idealna, zgodna ze mną w każdym zakresie. Zakochałem się, mówie jej to... ona mnie trochę mniej, jest bardzo wycofana w okazywaniu uczuć ale chętnie je przyjmuje. To też mi nie przeszkadza specjalnie bo ważne jest to, że mnie akceptuje. Sięgając pamięcią w przeszłość przychodzą mi do głowy mysli, że nie powinienem jej ufać, że to wszystko gra i wkońcu się dowiem jak jestem manipulowany i jaka jest naprawdę. Czy zaśmieje mi się w twarz, jak mogłem mysleć, że taka laska jak ona mogłaby być z kims takim jak ja ( tekst z mojego innego związku), czy tez w inny sposób wyjdą moje najgorsze obawy, czy zdradzi mnie, może oszuka. Chowam to wszystko w najgłebszym kącie umysłu, nie wszystkie kobiety są jak moja ex żona, jak moja bratowa czy te, na których się zawiodłem. Tak wybiegam momentami w przyszłość, widzę nas za jakiś czas i to mogłoby być piekne ale coraz bardziej to się oddala . może skupić się na chwili obecnej i cieszyć z tego co jest, że mam kobietę, którą kocham, z którą czuje się fantastycznie i mamy niesamowity seks. Może na tym poprzestać i nie chcieć nic więcej? W życiu są piękne tylko chwile i to może jest najważniejsze a szczególnie gdy tych chwil nie zostało tak dużo. O co mi chodzi więc? Sądzę a w zasadzie jestem przekonany, że ma problem z alkoholem i to poważny. Nie upija się, nie awanturuje a jedynie musi być pod jego wpływem. Naszym spotkania to zazwyczaj sporo alko więc to nie wzbudzało mojego zdziwienia, że pije. Lubię sie napić od czasu do czasu więc czemu ona tak może nie mieć? Problem w tym, że zauważyłem momenty kiedy nie mogłem się napić to ona zaczynała od samego rana coś spożywać i to w ukryciu. Kiedyś lekko poruszyłem ten temat, nawet nie raz ale nie szedłem dalej. Teraz odkryłem kolejny taki raz. Jest ładną zgrabną kobietą ale alko ją juz niszczy, wygląda na więcej lat niż ma. Nie znamy swoich historii życia choć jesteśmy ze sobą parę miesięcy. Ja nic fajnego nie mam do opowiedzenia, ona chyba też nie i z tego powodu mnie nie pyta za bardzo o przeszłość by samej nie zdradzić bolesnych faktów. Nie wiem czy ruszać ten temat, czy warto? Zepsuję to co jest a tego bardzo nie chcę a sądzę, że w żaden sposób jej nie pomogę. Mój brat jest alkoholikiem, wiem jak reaguje na uwagi a ona już wie, że zwróciłem na to uwagę. Sądzę, że przegram z alkoholem, będzie silniejszy i atrakcyjniejszy niż ja. Tylo czy mogę mieć do niej zaufanie, jeżeli już teraz mnie oszukuje? Ostatnio przyjechała z napojem podręcznym, który pociągała w trasie. Oczywiście był to drink i to dość mocny. Nie wie o tym, że ja o tym wiem. Piła go nastepnego dnia jak ja już nic bo miałem byc kierowcą i dzięki temu pierwszy raz czuła sie lepiej bo wcześniej za każdym razem będąc rano u mnie jej cos dolegało. jak zwykle jest do dupy i nie wiem co zrobić. Powinienem ją wspomóc, próbować wyciągnąć z tego ale to ona musi tego chcieć i nie wiem czy jej uczucie jest wystarczające. No a może właśnie to jest próba tego czy coś dla niej znaczę? Po wspólnych wakacjach gdy ją zobaczyłem po tygodniu wyglądała porywająco i tak sobie myślę, że próbowała ograniczyć i przegrała potem z tym, teraz znowu podkrązone oczy i brak tego blasku. Stracę ją tylko pytanie kiedy?
  11. Lek widzę mało popularny :/ Zacząłem brać aropilo na domniemany RLS bo teoretycznie parkinsona mi neurolog wyklucza. Stosuję przeciw mrowieniu i pieczeniu w stopach, dłoniach i twarzy. Na razie bez efektu ale to dopiero 5 dzień. Stosuję dawkę 0,5 mg na noc (zaczynałem przez 2 dni od 0,25) Neurolog przepisała mi dawkę 0,25 ale zastanawiam się czy nie dawkować tak jak to jest opisane w ulotce przeciw RLS. Co doradzicie? Wrażenia na razie to senność przez pierwsze dni podczas dnia oraz jakby ostrzejsze widzenie, bez takiej mgiełki jak zawsze. Od wczoraj senność trochę mniejsza. Pytanie jak sie ma ten lek do alkoholu? W ulotce papierowej nic nie pisze, w internetowej jest, że nie powinno się.
  12. Enii, w tym wypadku w obliczu innych chorób nerwica nie wydaje się taka straszna. Ponawiam pytanie, jakie lekarstwo pomogło komuś z was na podobne dolegliwości..... i dobrze by było gdyby się nie gryzło z alko -- 26 lut 2015, 22:14 -- i ponawiam pytanie, czy po miesiącu czy dwóch łykania psychotropów ktoś z was pozbył się takich objawów? Aktualnie łykam apropilo co jest też takim samym g.... jak psychotropy tylko na parkinsona i zespół niespokojnych nóg to jak to mi nie pomoże to mogę próbować czegoś innego. Tylko CZY to ma sens jeśli nic nie pomaga a leki przytruwają ?
  13. D@ri@nk@, leków na depresję przerobiłem sporo jak leczyłem depresję. Pomagały mi głównie wtedy jak odstawiałem je w diabły bo czułem się na nich stopniowo coraz gorzej i najdłużej wytrzymałem chyba 4 miesiące. Nerwicy nabawiłem się po eksperymentowaniu i leczeniu mojej dystymii neuroleptykiem a raczej zaraz po tym jak go ostawiłem. Jakoś z tego wyszedłem biorąc oczywiście inne antydepresanty ale uczciwie mówiąc lekkie objawy nerwicy mi powracają co jakiś czas. Nie są na tyle silne by cokolwiek na nie brać, także depresji całkiem nie czuję...... tylko, że zeszła wiosna i lato to był całkowity odjazd energii a od sierpnia pojawiły się te pieczenia, mrowienia i teraz drżenia. Dodam, że ogólnie czuję się jak na mnie teraz nieźle tylko te objawy Psychiatrze mogę zasugerować lekarstwo bo oni i tak dają je w ciemno aż do takiego jakie zadziała a przy okazji nie wywoła jeszcze gorszych skutków ubocznych Jeszcze jedna sprawa, objawy nasilają się stopniowo w ciągu dnia. Rano po przebudzeniu ledwo czuję, wieczorem jest dużo gorzej i nasilenie nie zawsze jest takie samo.
  14. B12 biorę od lat bo mam niski poziom, celiaklię właśnie mi wykluczyli. Mam problem z kręgosłupem w dolnym odcinku i regularnie chodzę na terapię manualną- na pieczenie nic nie pomogło ale, że mnie jeszcze twarz na dodatek lekko piecze i drętwieje to kręgosłup to raczej nie jest. Dostałem lek na zespół niespokojnych nóg, ale coś mam przeczucie, że to nie to. Dlatego pytam tutaj głównie o lek antydepresyjny, który komuś pomógł na takie objawy. Nie znaczy, że mnie pomoże ale od czegoś mogę zacząć.
  15. długo się nie chciałem poddać, ba dalej nie chcę ale dowody są przeciw mnie. Pieczenie stóp i dłoni w połączeniu z mrowieniem a do tego podobny efekt na policzkach przy nosie. Czytałem tutaj gdzieś wątek o podobnym temacie ale nie było nikogo komu by pomogło jakieś lekarstwo. Do leków mam podejście alergiczne od czasów depresji ale może jest jakieś skuteczne? Próbowałem zomiren w małych dawkach przez 4 dni i poprawy nie było za to wstrętne zamulenie z osłabieniem i sennością. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej i czuję w kończynaach wewnętrzne drżenie.... neurolog rozłożyła ręce, do tego przebadali mnie na oddziale. Ostatnio wrabiałem sobie parkinsona, niby neurolog mówi, że nie te objawy..... no i pod boreliozę można podciągnąć...... ale z tego wszystkiego to już wolę mieć tą nerwicę
×