Jestem beznadziejna...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jestem beznadziejna...

przez ania025 16 gru 2011, 17:21
Powiem w skrócie, że pochodzę z rozbitej rodziny i jestem jedynaczką. Przez ostatni rok wychowywali mnie dziadkowie, ponieważ mama chciała ułożyć sobie życie z nowo poznanym facetem. Porzuciła mnie po prostu i wyjechała o 250km dalej mnie. Przez to popadłam w depresję, którą ma też moja mama. Teraz mieszkam razem z nią i niby jest lepiej, chociaż czuję się okropnie, że zostawiłam tak daleko rodzinę i przyjaciół. Po tym wszystkim co przeszłam, wydaje mi się jakby przyjaciółka była mi bliższa niż własna matka. Tak jak już wspomniałam mam depresję, codziennie płaczę jest mi strasznie smutno i źle, nie potrafię uwolnić się od tych przeżyć. Na początku myślałam, że będzie dobrze,że mama naprawdę jest szczęśliwa, że ma faceta, a ja sama na nowo zacznę żyć, poznam nowych ludzi, wkręcę się w jakieś fajne towarzystwo... Ale jednak jest zupełnie na odwrót. Z mamą jest coraz gorzej, miała wypadek, ciężką operację i teraz czeka ją następna, bo przy tamtej coś nie poszło. Nie mamy zbytnio pieniędzy a mama nie ma pracy. Zapisała się na leczenie do psychiatry, które finansuje babcia. Ja nie potrafię rozmawiać z ludźmi, wszyscy mówią, że jestem jakaś dziwna, nie mam przyjaciół ani bliskich mi osób. Wracam codziennie do domu i płaczę, płaczę, płaczę i mam ochotę się pociąć. Kilka razy już to robiłam, ale nie mogę, bo zostają blizny a nikt ich nie może zobaczyć. Próbowałam powiedzieć to wszystko mamie, ale nie umiem. Ona sama ledwo co się trzyma, nie chcę jej jeszcze bardziej martwić. Jednak wiem, że pomoc jest mi potrzebna, najchętniej skoczyłabym z mostu albo coś zrobiłą żeby już nie żyć, bo nie daję sobie rady z tym wszystkim, nie mam siły żyć, tak bardzo pragnę zniknąć. Jestem w pierwszej liceum i oceny też mam marne, parę zagrożeń i same 2. Jednym słowem sobie nie radzę, dlatego że nie mogę, nie jestem w stanie nic zrobić, nie daje rady nawet sie uczyć, nie mogę sie skupic. Cały czas jestem strasznie zmęczona. W skali Becka wyszło mi, że mam 35 punktów, a od 26 zaczyna się ciężka depresja, Moja internetowa koleżanka z psychiatryka miała 46, więc nie wiele mi brakuje.Ja wiem, że jestem nienormalna, ale najbardziej boli to, że nikt mnie nie lubi. Popadam już po prostu w jakąś paranoję, Ktoś powie coś do mnie tylko innym tonem a ja zaraz wyszukuję się w tym takich rzeczy, że ma mnie za dziwaczkę, za idiotkę, przez co do nikogo się prawie nie odzywam, żęby nie stwarzać takich sytuacji, co jeszcze gorzej wpływa na moje relacje z innymi. POPADAM W PARANOJĘ. Widzę zresztą jak wszyscy się na mnie patrzą i obgadują, bo naprawdę czasem zachowuję sie jak idiotka, gadam takie głupoty, nie potrafię tego zatrzymać.
Chciałabym iść na leczenie, ale jestem niepełnoletnia a mamie nie opowiem tak jak już wspomniałam, bo na dodatek babcia cały czas do mnie dzwoni i mówi żebym się nie wciągnęła w takie bagno jak mama, bo z depresji jest ciężko wyjść. Tyle że same takie gadanie nic nie da!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 paź 2011, 16:45

Jestem beznadziejna...

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 16 gru 2011, 18:56
ania025, głos Twojej babci w tej sprawie jest trochę nielogiczny. Przecież Ty sama nie wciągasz się w depresję. Depresja atakuje, jak grypa, zatrucie itp. To jest choroba. Ja na Twoim miejscu przeszłabym się do pedagoga szkolnego i powiedziała jak się czuję. Przechodziłam to samo, kiedy byłam w liceum, miałam schizy, że wszyscy mnie obgadują, nie lubią... Przejdź się do pedagoga, zasięgnij porady. Bo uważam, że powinnaś zacząć działać, dbać o siebie, walczyć z chorobą, ale powinien być w realu ktoś, kto Cię wysłucha. W razie czego, wal do mnie na PW, ja zawsze odpowiem. ;) Jest dużo osób z podobnymi problemami do Twoich.
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Jestem beznadziejna...

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 16 gru 2011, 20:39
Cześć,no twoja sytuacja jest trudna,ale nie beznadziejna,możesz dużo zrobić.
Po pierwsze masz atut którego nie ma twoja mama,jesteś bardzo młoda,odpowiednie leczenie w takim młodym wieku może przynieśc bardzo dobre rezultaty,nie zdążyłaś sobie jeszcze spaprać życia za bardzo przez tą chorobę,wszystko możesz jeszcze odwrócić i naprawić.
Koniecznie musisz zacząć się leczyć,wiem że cienko u was z kasą,ale leki nie są aż tak drogie,wiele ma wysoką refundacje,ja np biore w cholere leków i wszystkie mam za darmo.Możesz powiedzieć psychiatrze że wolałabyś tańsze leki.Żeby nie płacić za wizytę zapisz się na NFZ.Leczenie to podstawa,bez tego nie ruszysz,nie ma nawet o tym nie myśl.Musisz wybrać do kogo sie zwrócić,do mamy czy do babci,może powiedz babci że byłaś u psychiatry i Ci powiedział że jak nie zaczniesz się leczyć to skończysz jak twoja mama,że to choroba genetyczna,może zrozumie,postaraj się,a jeśli nie to mama.No musisz koniecznie iść do psychiatry i to jak najszybciej.Jeśli nie zaczniesz się leczyć ta sytuacja sie nie skończy nigdy.

Lecznie to pierwszy,najważniejszy krok,klucz do rozwiązania wielu twoich problemów,ale to nie wystarczy.

Druga bardzo ważna sprawa to nauka.Po pierwsze nie obwiniaj się za twoje oceny i niepowodzenia w nauce.Ja jak miałem początki depresji to wyleciałem ze studiów,teraz wróciłem na studia,ten sam kierunek,tylko bez depresji i idzie mi naprawde dobrze.Depresja upośledza umysłowo,osłaba koncentracje i zdolnośc myślenia o motywacji to juz nawet nie wspominam.Ale tez dużo zależy od Ciebie.Nauka to powinnien być dla Ciebie strategiczny cel.Czemu?
Tylko dobre stopnie pomogą Ci wydostać się z tego bagna.Żyjesz w brzydkim,smutnym świecie,ale możesz zbudowac sobie lepszy.Za kilka lat możesz być szczęśliwa,wyobraź sobie siebie jako studentke dobrego kierunku,która poznała na studiach paczkę fajnych ludzi,ma chłopaka i zapomniała już o tym co było w liceum parę lat wczęśniej.Możesz być tym człowiekiem,ale potrzeba pracy i leczenia.
Zrób wszystko co możesz by jakoś zaliczyć ten rok,skończyłem liceum pare lat temu i wiem że oceny z liceum nie mają ŻADNEGO znaczenia.Liczy się tylko wynik matury.Możesz lecieć na dwójach,jesli zdasz mature dobrze to dostniesz się na każdy kierunek.Dobrze by było zebyś juz teraz zastanowiła się z czym chcesz wiązać przyszłośc,najlepiej było by żebyś lubiła kierunki ścisłe ale jeśli Ci to nie idzie spróbuj biologie albo chemie,po tym też można niezłą pracę znaleść.To naprawde wazne zebys zdała maturę koledzy nie mają ŻADNEGO znaczenia,wiem co mowie,ja z kolegami z liceum w ogole sie nie widuje,do wielu sie nie odzywam,z innymi jakies zdawkowe rozmowy,za 3 lata Ci ludzie nie będą mieli znaczenia dla ciebie ani ty dla nich.Jeśli poznasz choć jedna osobę wartą przyjaźni to trzymaj sie jej a resztę olej,poważnie.Najważniejsza jest twoja przyszłość.
Twoje probemy z ludzmi osłąbią się gdy podleczysz depresje.Przestaniesz zachowywac sie jak dziwak,wiem co mowie,bo jak mialem depresje tez zachowywalem sie jak dziwak,teraz nie mam i jestem taki jak wszyscy,100% normalnosci,ludzie mnie lubią mam kumpli,jest ok.Tobie też sie poprawi,a jeśli do tego zaczniesz się dobrze uczyć to ludzie nabiorą szacunku do Ciebie i wszystko bedzie inaczej,zobaczysz.Jeśli kiedyś staniecie z kasą na nogi,możesz spróbować iśc do psychologa,takie problemy z nawiązywaniem kontaktów najłatwiej jest wyleczyc,pół roku i dobrego psychoterapeuty i bedzie ok.
Wiem że postrzegasz swoją sytuacje jako czarną dziure bez dna,ale na tym forum są ludzie którzy przetrwali podobne kryzysy i zaczęło im się układać,chocby ja,ale nie tylko ja.Zresztą jakbyś sobie poczutała biografie znanych ludzi to okazuje sie że mnóstwo z nich miało spaprane zycie w młodości i potem doszli do czegos.Także warto abyś spróbowała i ty bo no masz jedno życie nie warto go marnować.
Pozdrawiam i gdy będziesz potrzebować wsparcia zawsze możesz napisac.
Dean.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem beznadziejna...

przez Ponuraczek 16 gru 2011, 21:19
Lekarza będzie ci tutaj radził pewnie każdy,ale mimo to się powtórzę bo terapia czyni cuda,doświadczyłem tego na własnej skórze.Nie wiem dokładnie jak to działa ale np ja chodzę na wizyty refundowane więc niekoniecznie wiąze sie to z wielkim kosztem.Ale podstawa to znalezienie lekarza z którym dobrze się rozmawia.Byłem dzisiaj po szkole porozmawiać z psycholog szkolnym.Powiedziała mi że zły psycholog może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.Przepraszam może to trochę zniechęcająco brzmi ale chciałem tylko powiedzieć żebyś się nie zrażała do leczenia,bo bez tego nigdzie nie zajdziesz.Też chodzę do 1 LO i miałem prawie identyczną sytuację w szkole jak ty,ale zacząłem się zbierać.Wierzę że sobie poradzisz,najtrudniej wykonać pierwszy krok do ozdrowienia.Do mnie też możesz śmiało pisać na pw jeśli miała byś ochotę porozmawiac z rówieśnikiem:)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 gru 2011, 20:27

Jestem beznadziejna...

przez maciej1706 16 gru 2011, 21:37
jeśli chodzi o Twój przypadek to stanowczo polecam psychiatrę a nawet lekarza pierwszego kontaktu, jakieś leki przeciwdepresyjne i terapia obowiązkowo. Zmiana przekonań musi u Ciebie nastąpić. Refundacja jest każdego terapeuty z certyfikatem który ma podpisana umowę z nfz. Poszukaj w przychodniach specjalistycznych. Jeśli chodzi i sam nurt terapeutyczny to najszybciej pomoże terapeuta poznawczo behawioralny.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 cze 2011, 12:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do