Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kiya 22 cze 2013, 23:27
kamil_88, a to jest następny etap:




-- 22 cze 2013, 23:28 --

carlosbueno, :lol:
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Samotność

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 22 cze 2013, 23:30
kamil_88 napisał(a):
carlosbueno napisał(a):
warna za lekki oftop

I czy za off top można pojechać do Warny.

Nie wiem jak tutaj, ale na innych forach o nieco bardziej zaostrzonym rygorze, potrafią wysłać na przymusowy urlop (od danego forum) :lol:

Tu też potrafią ale trzeba ostro podpaść lub jak niektórzy twierdzą pisać prawdę lub być nie odpowiedniej opcji politycznej.
A co do tych anglicyzmów to zupełnie nie rozumiem po co je stosować jak są polskie odpowiedniki, no ale ja jestem ze starszego pokolenia i nie jestem czasie co najwyżej używam określeń typu o.k., bye, sorry a jak mieszkałem w Anglii to tylko po angielsku przeklinałem ale już się oduczyłem.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17481
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 22 cze 2013, 23:31
NGe szczerze powiem nie oglądałem a mam koło 160+ tytułów za sobą (włącznie z mangami),muszę spojrzeć....
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32805
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez rotten soul 22 cze 2013, 23:51
kamil_88 napisał(a):
Kiya napisał(a):
abstrakcyjna napisał(a):Napisałam dlatego podobno, bo sama do końca nie wierzę w miłość. Choć jest mi samotnie, to nie szukam nikogo. Najlepiej odpuścić, żyć po swojemu, może wtedy los nas zaskoczy.

Chciałabym się tego nauczyć...

Ja też. Te ludzkie odruchy strasznie mi na co dzień przeszkadzają. Macie na to jakieś środki?

Ja mam wręcz przeciwnie, wolałbym ich mieć zdecydowanie więcej. Wkurza mnie już to wieczne olewanie ludzi, mój egoizm, brak otwartości, oziębłość, trudności w okazywaniu uczuć itp. Co do istnienia miłości to ja wierzę tylko w swoją "definicję" tego uczucia, bo dla każdego może to oznaczać co innego, ilu ludzi tyle interpretacji.

Kiya Pamiętaj, że los może Cię zaskoczyć również bardzo nieprzyjemnie, i odpuszczając sobie i żyjąc "po swojemu" przez lat kilka (albo i dłużej), nagle możesz się obudzić z ręką w nocniku, zupełnie tak jak ja. Oczywiście może Ci się też udać, nigdy nie wiadomo. Tak trochę chciałem pokrakać dla porządku ;) .
rotten soul
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 22 cze 2013, 23:56
mark123 Napisałeś, że nie odczuwasz potrzeby miłości. Dobrze Ci czy źle z tym?

Kiya Ja podświadomie chciałabym znaleźć kogoś, ale wiem, że póki nie zaakceptuję samotności w pojedynkę, to nigdy nie będę szczęśliwa z kimś. I jest mi źle, ale unikam wszelkich relacji.

kamil_88 Nie wierzę w miłość taką szczęśliwą na dłuższą metę. A inna mnie nie interesuję. Chciałabym znaleźć bratnią duszę, choć wydaję mi się to zwyczajnie niemożliwe. Po prostu sądzę, że prędzej czy później każdy związek się rozpadnie. I choć to pesymistyczna wizja, zakładająca porażkę z góry, to nie potrafię inaczej. Duże znaczenie ma też mój charakter. Dlatego unikam jakichkolwiek relacji. Tak w skrócie.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Samotność

Avatar użytkownika
przez mark123 23 cze 2013, 00:36
abstrakcyjna napisał(a):mark123 Napisałeś, że nie odczuwasz potrzeby miłości. Dobrze Ci czy źle z tym?

I dobrze i źle. Dobrze, bo nie mam potrzeby bycia kochanym; źle, bo nie wiem czy przyczyną tego są jakieś złe wydarzenia, czy przyczyna jest neurologiczna.
Każde zwierzę jest bardziej przyjazne dla człowieka niż pies.
Związek małżeński - związek nielubiących lub nienawidzących się kobiety i mężczyzny, którzy chcą poświęcić życie na wzajemnym sprawianiu sobie przykrości.
Tylko dołujące, przygnębiające życie daje możliwość zarabiania pieniędzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10477
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Samotność

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 23 cze 2013, 01:01
mark123 Ale masz tak od zawsze?
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Samotność

Avatar użytkownika
przez Alienated 23 cze 2013, 01:25
A ja już mam prawie randkę ustawioną :!: :mrgreen:
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Samotność

Avatar użytkownika
przez mark123 23 cze 2013, 02:21
abstrakcyjna napisał(a):mark123 Ale masz tak od zawsze?

Odtąd, odkąd pamiętam. W drugą stronę jest podobnie, nie umiem czuć miłości do kogoś. Mój mózg jakby nie potrafił "obsłużyć" takiego uczucia, jak miłość.
Każde zwierzę jest bardziej przyjazne dla człowieka niż pies.
Związek małżeński - związek nielubiących lub nienawidzących się kobiety i mężczyzny, którzy chcą poświęcić życie na wzajemnym sprawianiu sobie przykrości.
Tylko dołujące, przygnębiające życie daje możliwość zarabiania pieniędzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10477
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Samotność

przez Veroni Mineral 23 cze 2013, 10:15
Ej, mi też zdarza się w chwilach kompletnego odizolowania od ludzi puszczać filmiki youtubersów, co w tym dziwnego? :D

Odnośnie samotności to zauważyłam u siebie pewne uwstecznienie względem tego, jak wyglądały moje interakcje z ludźmi jeszcze 4 lata temu. Byłam głupiutka, naiwna i nie wiedziałam czego chcę od życia oprócz wiecznej imprezy - nie interesowały mnie rozmowy o przyszłości, pieniądzach, poważnych związkach itp. Miałam mnóstwo znajomych i pośród nich zawsze znajdowałam kogoś, komu się podobałam i kto o mnie zabiegał. Nie zawsze kończyło to się nie wiadomo jakim romansem, no ale było to przyjemne i czułam się atrakcyjną osobą.

A teraz po studiach i po moim pierwszym poważnym, trzyletnim związku który skończył się jakieś dwa miesiące temu mam wrażenie, że:

1) nie potrafię wyluzować i włączyć sobie trybu beztroski - na imprezach siedzę i pilnuję tylko tego, by za bardzo się nie upić i nie wydać połowy zawartości portfela.
2) nie zagaduję do ludzi, bo nie czuję jakbym miała cokolwiek do powiedzenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie lubi się smutasów, a ja autentycznie nie mogę nagle znaleźć niczego ciekawego/zabawnego/wesołego do powiedzenia.
3) Jestem typem słuchacza - ludzie wlewają we mnie swojego żale, ale nigdy nie pytają w zamian, co u mnie. Czuję się wtedy kompletnie nieważną osobą.
4) Nie chichoczę na widok męskich gaci i nawet jeśli facet może mi się niesamowicie podobać z wyglądu, zawsze zwracam uwagę na to, co mówi. Większość moich koleżanek umiera ze śmiechu bądź pada na kolana przed mądrością danego faceta, a ja wchodzę z nim zazwyczaj w dyskusję. Kto wygrywa casting na bycie ewentualnym obiektem zainteresowań kolesia? Chichocząca, zachwycona nim baba. Tutaj pytanie do męskiej części widowni, czy zawsze to tak wygląda? Bo jeśli tak, to zaczynam czytać cosmopolitan i oglądać bajkowe komedie romantyczne, może wtedy nie zostanę stara panną.
5) Uważam się za atrakcyjną osobę - figurę mam całkiem w porządku, kształty dosyć kobiece, ubieram się - wydaje mi się - nawet nawet itp... Wiem, bo na ulicy ogląda się za mną wiele osób. Oczywiście oglądało się o wiele więcej jak byłam szczuplejsza o te 5kg, no nie powiem że nie. No, podsumowując nie jest ze mną źle. A nie ma takiej imprezy bądź spotkania towarzyskiego, na którym się komuś podobam. Wszystkie koleżanki wokoło są rozchwytywane, podrywane na każdym kroku, szmery bajery, a ja siedzę i tworzę przepiękne tło do ich kwitnących romansów. Wczoraj spotkałam się na piwo z koleżanką i było strasznie sztywno - non stop musiałam zagadywać, szukać tematów do rozmów itd. Po czym okazało się że laska zobaczyła się ze mną tylko po to, żebym odprowadziła ją na imprezę plenerową (że niby przechodzi tam przypadkiem i ojej jakie zaskoczenie). A tam oczywiście obiekt jej westchnień.

No na litość...
Mam wrażenie, że jak czegoś nie zmienię to skończę z piętnastoma kotami u boku.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
26 maja 2013, 13:35

Samotność

przez rotten soul 23 cze 2013, 10:29
Alienated napisał(a):A ja już mam prawie randkę ustawioną :!: :mrgreen:

Dlaczego prawie? Nie możecie się zdecydować, na którą godzinę czy jak? ;)

-- 23 cze 2013, 10:59 --

Veroni Mineral napisał(a):2) nie zagaduję do ludzi, bo nie czuję jakbym miała cokolwiek do powiedzenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie lubi się smutasów, a ja autentycznie nie mogę nagle znaleźć niczego ciekawego/zabawnego/wesołego do powiedzenia.

Mam ten sam problem. I tu nie chodzi o nieśmiałość, tylko po prostu brak tematów do rozmowy, brak umiejętności opowiadania anegdot i w sumie paradoksalnie brak chęci do odzywania się w ogóle.
Veroni Mineral napisał(a):3) Jestem typem słuchacza - ludzie wlewają we mnie swojego żale, ale nigdy nie pytają w zamian, co u mnie. Czuję się wtedy kompletnie nieważną osobą.

To samo u mnie, choć gdyby nawet zaczęli pytać (czasem zdawkowo zapytają) to i tak ch..ja bym im powiedział :)
Veroni Mineral napisał(a):4) Nie chichoczę na widok męskich gaci(...)

Hmm...w sumie co jest śmiesznego w męskich gaciach? No chyba, że któryś łazi z dziurą na tyłku albo coś mu się wysunie niepostrzeżenie ;)
Veroni Mineral napisał(a):(...) i nawet jeśli facet może mi się niesamowicie podobać z wyglądu, zawsze zwracam uwagę na to, co mówi(...)

Słusznie, bo niektórym wystarcza ten pierwszy czynnik, niestety (dotyczy obu płci)
Veroni Mineral napisał(a):Większość moich koleżanek umiera ze śmiechu bądź pada na kolana przed mądrością danego faceta, a ja wchodzę z nim zazwyczaj w dyskusję. Kto wygrywa casting na bycie ewentualnym obiektem zainteresowań kolesia? Chichocząca, zachwycona nim baba.

Ciągnie swój do swego. Żadna strata dla Ciebie, no chyba że chodziłoby Ci tylko o przygodny, niezobowiązujący seks.
Veroni Mineral napisał(a):Tutaj pytanie do męskiej części widowni, czy zawsze to tak wygląda? Bo jeśli tak, to zaczynam czytać cosmopolitan i oglądać bajkowe komedie romantyczne, może wtedy nie zostanę stara panną.

Cóż, większość lubi większość. Mnie takie puste chichotki jakoś nie pociągają, ale jestem w mniejszości. Proszę Cię nie czytaj tego badziewia, o komediach romantycznych nie wspomnę, bo to IMO "gatunek" filmu, który bezcześci kino.
Veroni Mineral napisał(a):5) Uważam się za atrakcyjną osobę - figurę mam całkiem w porządku, kształty dosyć kobiece, ubieram się - wydaje mi się - nawet nawet itp... Wiem, bo na ulicy ogląda się za mną wiele osób.

No to czym się martwisz? Kompleksów nie masz, czujesz się pewnie i podobasz się facetom. Któryś Cię w końcu poderwie, tym bardziej, że bywasz na imprezach. Po za tym byłaś już w związku i bardzo prawdopodobne, że będziesz w następnym. Z tego co zaobserwowałem, to te osoby, które mają jakieś doświadczenia w związkach, prawie zawsze znajdują sobie nowych partnerów.
Veroni Mineral napisał(a):No na litość...
Mam wrażenie, że jak czegoś nie zmienię to skończę z piętnastoma kotami u boku.

Gruba przesada i nieuzasadnione czarnowidztwo. Daleko Ci do beznadziejnego przypadku. Rozejrzyj się trochę na tym forum, a zrozumiesz o czym mówię.
rotten soul
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 23 cze 2013, 12:17
mark123 Z jednej strony współczuję, a z drugiej zazdroszczę...

Veroni Mineral Dla mnie to Ty masz straszne parcie by być z kimś. Jesteś krótko sama, więc twoje lęki dla mnie są irracjonalne. Zapewne znajdziesz wreszcie kogoś.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bonus 23 cze 2013, 18:05
Ja zawsze zastanawiałem się nad przyszłością, nad poważnym życiem. I tak jest do tej pory. No ale, co z tego wynika?
Co mi to daje? Ja nie szukam: wiecznych zabaw, samych przyjemności. Zawsze zależało mi na tym, by ktoś był na poważnie i nie robił sobie żartów z nawiązanej znajomości.
Ale niestety, nie trafiały mi się koleżanki, myślące poważnie o życiu. Zawsze była to tylko "chwila" i coś się kończyło. I chodzi tu, nie o żadne związki, ale o koleżeńskie relacje.

-- 23 cze 2013, 17:37 --

Zawsze miałem i mam jedno oczekiwanie: żeby koleżanka lub koleżanki, potraktowały mnie poważnie, szanowały mnie i akceptowały takim, jakim jestem.
Żeby nie raziły się tym, że, skoro ja żyje skromnie, prace mam beznadzieją, nic swojego nie mam, to muszę być przez to lekceważony i trzeba o mnie zapominać. Bo w mojej sytuacji, jaką mam, to nie mam ciekawego życia, nie jestem w stanie zaoferować niczego dziewczynom, ale co ja mogę zrobić?
Liczy się sam człowiek, to co ma w głowie, jego podejście do życia. Może nie trzeba być za bardzo szczerym przed ludźmi, bo tym się nie zawsze zyskuje...Ja byłem szczery z koleżankami, opowiadając im coś o mnie, o moim życiu i przyznam, że im się nie bardzo to podobało.
Ponieważ dowiedziały się, że ja jestem biedny, niczego nie osiągnąłem i moje życie jest skromne, to nie bardzo im się to spodobało.

Traktowały to obojętnie...Nie dotyczyło to każdej koleżanki, ale były takie, które nie akceptowały mojego życia. No to po co miały z kimś takim jak ja, utrzymywać znajomość i pamiętać o mnie?
Oczywiście, nie mam pewności, że tak właśnie było, ale to tylko takie przypuszczenia...Zresztą, jedna taka powiedziała mi wprost: "My jesteśmy z dwóch różnych światów i ja nie zaakceptuje Twojego życia, bo nigdy takiego życia nie miałam, jakie Ty masz. Ty do mnie nie pasujesz, przykro mi".
No to, skoro tak ludzie to odbierają i są w pewien sposób uprzedzeni do kogoś (czasami niesłusznie), to jak można poznać kogoś, normalnie i mieć znajomość, utrzymywać ją na stałe?
Tego nie potrafię zrozumieć.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2079
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Samotność

przez Saraid 23 cze 2013, 19:07
Bonus, ''Ponieważ dowiedziały się, że ja jestem biedny, niczego nie osiągnąłem i moje życie jest skromne, to nie bardzo im się to spodobało. '' tak napisałeś uważasz ,że to jedyny powód?skoro tak jest za każdym razem może coś robisz co je skutecznie zniechęca?Własnie Ty sam.
Saraid
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do