Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez jaa145 29 kwi 2012, 18:57
Abbey napisał(a):Jestem sama, cholernie sama. Nie mam do kogo mordy otworzyć. Niby mam być silna, ta? Ale ile można trwać w samotności? :roll:



jestem w takiej samej sytuacji jak Ty. Na dłuższą mete może to prowadzić do obłędu,wiem z własnego doświadczenia
jaa145
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 29 kwi 2012, 19:19
Bardzo słuszna myśl u góry jest.Rzeczywiście człowiek zaczyna tracić zmysły z samotności.Ja ciągle myślę co jest ze mną nie tak że ciągle jestem sam.Czym różnie się od innych ludzi że oni naturalnie dobierają się w pary a ja zostaje gdzieś na boku tego wszystkiego.
Boję się że to coś siedzi w mojej głowie,bo ostatnio zrobiłem mały rachunek sumienia i zdałem sobie sprawę że było mnóstwo dziewczyn które chciały się do mnie zbliżyć a ja odpychałem jedną za drugą.Będąc jednocześnie przeraźliwie samotny.Nie wiem czemu tak się dzieje ale to się musi skończyć bo ja nie mogę tak życ.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność

przez Stark 29 kwi 2012, 19:27
Abbey, Nawet ludzie czasem nie dadzą tego, i nie zabiją samotności...
A obłęd... czy nie będzie wreszcie wybawieniem? W końcu przestanie nam zależeć na innych...
Stark
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez J78 29 kwi 2012, 21:05
Dziękuje za szybką odpowiedz, Kalebx3.

Widać, że podszedłeś to problemu bardzo emocjonalnie, za co szacuneczek, ale Twoje porady nie podziałają w tej sytuacji. Jeśli bym chciał ją stracić to tak odciął bym neta. Jest już wystarczająco sfrustrowana by jeszcze dodawać takiego bodźca. Zresztą może i by to podziałało ale nie na nią a już na pewno nie jest to długotrwała solucja. Ja szukam wsparcia jak URATOWAĆ związek obojga ludzi, którzy się kochają tylko otaczająca rzeczywistość ich przygniotła, mnie wyrwała ze snu o wiecznej namiętności i przygodzie.
Po rozmowie z nią doszliśmy do wniosku, że ja zwyczajnie jestem od niej uzależniony i tak, chorobliwie zazdrosny, tym bardziej teraz. Sprawę pogarsza fakt, że ona wymaga ode mnie progresu gdy sama, nawet jeśli jej to już wyklarowałem i nawet za tamtą noc przeprosiła, nie widzi swojej winy. Lub ją odpycha lub jest za słaba na to. Nie wiem, qfa nie wiem. Ryczę po kątach, chce rzucać przedmiotami, ledwo się hamuję.
Kwestie jej wyjazdu odrzucam od razu; nie dystans ani kasa ma tu znaczenie - ok 2000km, ale ja wciąż jej ufam, choć zaczynam tracić zaufanie do siebie.
Może ona po prostu jest tak wykończona całą sytuacją, że po prostu potrzebuje czasu? By potem wrócić do mojego serca.

Prosiłbym o odpowiedź bardziej profesjonalną, eksperta, i kobiety. Ja sam mam paranoja (klinicznie stwierdzoną ponad 20 lat temu, bio polarną, maniakalno-depresyjną) więc nie potrzebuję więcej wystrzelonych torped, gdy statek już tonie, choć o dziwo zamiast myśli samobójczych, mam silną wolę przetrwania, wciąż snuje plany w których zawsze jest mój Kwiatuszek.

Pomocy!

Z góry dziękuję.
Ostatnio edytowano 29 kwi 2012, 21:11 przez J78, łącznie edytowano 1 raz
J78
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 kwi 2012, 12:47

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 29 kwi 2012, 21:09
jaa145 napisał(a):
Abbey napisał(a):Jestem sama, cholernie sama. Nie mam do kogo mordy otworzyć. Niby mam być silna, ta? Ale ile można trwać w samotności? :roll:



jestem w takiej samej sytuacji jak Ty. Na dłuższą mete może to prowadzić do obłędu,wiem z własnego doświadczenia


Boję się tego wszystkiego, boję się, że pęknę, że nie wytrzymam... Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek :why:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez Uciekinier 29 kwi 2012, 22:19
Abbey napisał(a): Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek :why:

Ba, marzenie... Ile bym za to dał..
Trudno to zrozumieć
Lecz nic nie daje siły by żyć
Jakaś misterna część
W konstrukcji zdarzeń
Pękła
Avatar użytkownika
Offline
Posty
548
Dołączył(a)
07 maja 2009, 16:05
Lokalizacja
wszędzie źle

Samotność

przez Apofis 29 kwi 2012, 22:43
Jestem złym człowiekiem. Po prostu. Brzydzę się kłamstwem, a sam robię tak samo. Apofis to był zły egipski bóg i ja dobry nie jestem. Mogę tylko powiedzieć, że jest mi z tego powodu bardzo przykro. Mam nadzieję, że kiedyś i mój duch zazna spokoju.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 29 kwi 2012, 22:47
Boję się tego wszystkiego, boję się, że pęknę, że nie wytrzymam... Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek

Tylko jakiegoś? Kogokolwiek??? UUU ...
Uważaj Abbey ,bo w stanach tak desperackiej i rozpaczliwej potrzeby kogoś drugiego, możesz zaufać komuś niedobremu i nieodpowiedmniemu . W dodatku trzymać się go za wszelką cenę wbrew logice. Zawsze proś Niebiosa o Najlepsze i Najlepszego! Małym się nie zadowalaj,,, chociaż rozumiem ( wydaje mi się ) Twoją samotność. A bliższe kontakty wirtualne też bierzesz pod uwagę ,czy tylko real? Wirtual ,ale zawsze to jakaś ulga?,nie.
Wytrzymasz.Pozdrawiam.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

przez Marsal2 29 kwi 2012, 23:48
Witam.

Nigdy nie miałem wielu znajomych. Żadne znajomości nigdy nie wykraczały poza szkołę. Żadnych znajomych na podwórku, "koledzy" tylko w szkole byli tymi kolegami. Tak to się ciągnęło od podstawówki, szkoła, powrót do domu i samotność. Gimnazjum i znowu to samo (ta sama klasa). Liceum, znowu powtórka z rozrywki... Inni przypominali sobie o mnie tylko jak czegoś potrzebowali. Liceum się skończyło, poszedłem na studia. Pierwsza połowa pierwszego semestru, to był koszmar. Trudności w nawiązywaniu kontaktu i nieśmiałość sprawiały, że praktycznie z nikim nie rozmawiałem. Nikt też nie próbował ze mną kontaktu nawiązać. Potem było lepiej, ludzie przynajmniej ze mną na uczelni i w drodze do domu gadali, jednak po powrocie znowu dopadała mnie samotność. Nigdzie nie wychodziłem, bo nie miałem z kim. Jedyną moją rozrywką był komputer i telewizja (do teraz tak jest, jednak już tego rozrywką nie nazywam. Jest to raczej zabijacz czasu.). Czas leciał, 2, 3, 4 semestr ciągle to samo. Później przyszła drobna poprawa, zacząłem pisać z kilkoma osobami z roku. Odzywali się głównie, żebym im pomógł przy czymś, albo coś doradził, ale zawsze to jakiś kontakt był.

Na 7 semestrze było już całkiem znośnie. Zacząłem nawet wychodzić z koleżanką z roku i jej znajomymi. Po skończeniu studiów inżynierskich ta właśnie koleżanka przedstawiła mi swoją przyjaciółkę z liceum. Zauroczyłem się niemal od razu. Okazywała mi mnóstwo zainteresowania. Był to pierwszy raz kiedy ktoś się mną tak interesował... Wieczór jednak minął prędko. Moja nieśmiałość niepozwalała mi prosić o jej numer komórki czy gg. I kontakt się urwał na miesiąc. Numer tej dziewczyny udało mi się wyszukać dość szybko, jednak ta paskudna nieśmiałość ciągle mnie blokowała... :( Po obronie tytułu inżyniera, koleżanka przekazała mi gratulacje od tej dziewczyny - to był znak, napisałem do niej. Od tego czasu zaczęliśmy ze sobą pisać niemal całe dnie. Parę razy się spotkaliśmy. Ciągle powtarzała mi, że chce ze mną być, chce, żeby nam wyszło. Jednak po miesiącu stwierdziła, że to nie ma sensu, że nie jestem facetem dla niej. Ten miesiąc był najpiękniejszym miesiącem mojego życia... Pierwszy raz czułem, że jest we mnie coś wartościowego, że w końcu mogę być szczęśliwy. Pierwszy raz nie czułem się samotny! Pierwszy raz w swoim 24-letnim życiu...

Jednak jak to wszystko się skończyło, zaczęła się moja przygoda z depresją... Po rozstaniu czułem się fatalnie, jednak koleżanka z roku i jej znajomi postanowili mnie wesprzeć. Były to wakacje, wszyscy mieli czas, więc często się spotykaliśmy. Zawsze ktoś znalazł czas żeby ze mną popisać na gg. Pierwszy raz wyjechałem ze znajomymi na wakacje! Jednak z biegiem czasu, znajomi zaczynali się zniechęcać. Moje ciągłe przygnębienie i pesymistyczne nastawienie i postrzeganie wkurzało ich. Twierdzili, że to lenistwo sprawia, że nie potrafię się pozbierać. W listopadzie trafiłem do psychologa, później do psychiatry, wtedy padła diagnoza - depresja. Znajomi jednak dalej ode mnie się odsuwali... :( Z początkiem tego roku, zostały przy mnie tylko trzy koleżanki z roku. Przy czym, żadna nie miała (i nie ma) dla mnie wiele czasu, więc obecnie od 5 miesięcy jestem kompletnie sam...

Teraz zaczął się długi weekend majowy (u mnie będzie on trwał do 6 maja). Jedna koleżanka wyjechała z chłopakiem na cały tydzień, druga stwierdziła, że ma lepsze rzeczy do roboty i nie zamierza siedzieć przed komputerem przez ten czas, a trzecie stwierdziła dzisiaj po krótkiej rozmowie, że nie zamierza wysłuchiwać moich żalów i narzekań...


Krótko streszczając ten mój bełkot. Mam 24 lata, nigdy nie miałem znajomych, dziewczyny się mną nie interesowały, a od 5 miesięcy nie mam praktycznie z kim pogadać i do kogo gęby otworzyć... Zresztą, i tak nie potrafię rozmawiać z innymi. Jedynie pisanie mi jakoś wychodzi... :( Nie wiem jak przetrzymam kolejny tydzień... ;( na uczelni przynajmniej mogę z kimś zamienić parę zdań, a teraz... zresztą nie wiem po co to wszystko piszę, i tak to nikogo nie obchodzi... :(
Marsal2
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 30 kwi 2012, 00:07
Ciągle powtarzała mi, że chce ze mną być, chce, żeby nam wyszło. Jednak po miesiącu stwierdziła, że to nie ma sensu, że nie jestem facetem dla niej.

Marsal 2 , a chociaż zapytałeś się Owej panny skąd u niej taka zmiana nastawienia? I co jest powodem ,że nie jesteś dla Niej facetem... czy znowu nieśmiałość Cie zablokowała?
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9027
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

przez Marsal2 30 kwi 2012, 09:33
Kalebx3 napisał(a): Marsal 2 , a chociaż zapytałeś się Owej panny skąd u niej taka zmiana nastawienia? I co jest powodem ,że nie jesteś dla Niej facetem... czy znowu nieśmiałość Cie zablokowała?


Pytałem, w odpowiedzi słyszałem, że jestem fajny, ale zbyt nieśmiały. Nieodpowiadało jej to, że jak już udało mi się zebrać i zaproponować spotkanie, a ona twierdziła, że "dzisiaj nie bo...", to odpuszczałem, a ona chciała, żeby przyjechał. Nieodpowiadało jej to, że jak się spotykaliśmy, to trudno było mi gadać...
Tak naprawdę nie wierzę, że ona chciała być ze mną. Ona po prostu chciała mieć kogo kto się będzie nią interesował.
Marsal2
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 30 kwi 2012, 09:59
Uważaj Abbey ,bo w stanach tak desperackiej i rozpaczliwej potrzeby kogoś drugiego, możesz zaufać komuś niedobremu i nieodpowiedmniemu . W dodatku trzymać się go za wszelką cenę wbrew logice. Zawsze proś Niebiosa o Najlepsze i Najlepszego! Małym się nie zadowalaj,,, chociaż rozumiem ( wydaje mi się ) Twoją samotność. A bliższe kontakty wirtualne też bierzesz pod uwagę ,czy tylko real? Wirtual ,ale zawsze to jakaś ulga?,nie.
Wytrzymasz.Pozdrawiam.

Już raz w akcie desperacji zaznajomiłam się z kimś, kto mnie dobił. I od końca sierpnia jest ze mną coraz gorzej. Ale tkwię, tkwię w tej samotności za długo i chyba znów bym wpadła w złą znajomość, gdyby była taka okazja.
W znajomościach wirtualnych nie jestem dobra - po prostu nie klei mi się rozmowa. Nie wiem co powiedzieć itd... :roll:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2012, 10:15
A ja moge sie do kogos przytulić?Potrzebuje tego....brak mi tego
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Samotność

Avatar użytkownika
przez JERZY62 30 kwi 2012, 10:17
Abbey napisał(a):Już raz w akcie desperacji

a ja czując się samotny i poszukując swojej drugiej połówki zapisałem się do biura matrymonialnego, he he :D , dawne czasy ;) he he :D
♪♪♪
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9032
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do