Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez J78 29 kwi 2012, 21:05
Dziękuje za szybką odpowiedz, Kalebx3.

Widać, że podszedłeś to problemu bardzo emocjonalnie, za co szacuneczek, ale Twoje porady nie podziałają w tej sytuacji. Jeśli bym chciał ją stracić to tak odciął bym neta. Jest już wystarczająco sfrustrowana by jeszcze dodawać takiego bodźca. Zresztą może i by to podziałało ale nie na nią a już na pewno nie jest to długotrwała solucja. Ja szukam wsparcia jak URATOWAĆ związek obojga ludzi, którzy się kochają tylko otaczająca rzeczywistość ich przygniotła, mnie wyrwała ze snu o wiecznej namiętności i przygodzie.
Po rozmowie z nią doszliśmy do wniosku, że ja zwyczajnie jestem od niej uzależniony i tak, chorobliwie zazdrosny, tym bardziej teraz. Sprawę pogarsza fakt, że ona wymaga ode mnie progresu gdy sama, nawet jeśli jej to już wyklarowałem i nawet za tamtą noc przeprosiła, nie widzi swojej winy. Lub ją odpycha lub jest za słaba na to. Nie wiem, qfa nie wiem. Ryczę po kątach, chce rzucać przedmiotami, ledwo się hamuję.
Kwestie jej wyjazdu odrzucam od razu; nie dystans ani kasa ma tu znaczenie - ok 2000km, ale ja wciąż jej ufam, choć zaczynam tracić zaufanie do siebie.
Może ona po prostu jest tak wykończona całą sytuacją, że po prostu potrzebuje czasu? By potem wrócić do mojego serca.

Prosiłbym o odpowiedź bardziej profesjonalną, eksperta, i kobiety. Ja sam mam paranoja (klinicznie stwierdzoną ponad 20 lat temu, bio polarną, maniakalno-depresyjną) więc nie potrzebuję więcej wystrzelonych torped, gdy statek już tonie, choć o dziwo zamiast myśli samobójczych, mam silną wolę przetrwania, wciąż snuje plany w których zawsze jest mój Kwiatuszek.

Pomocy!

Z góry dziękuję.
Ostatnio edytowano 29 kwi 2012, 21:11 przez J78, łącznie edytowano 1 raz
J78
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 kwi 2012, 12:47

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 29 kwi 2012, 21:09
jaa145 napisał(a):
Abbey napisał(a):Jestem sama, cholernie sama. Nie mam do kogo mordy otworzyć. Niby mam być silna, ta? Ale ile można trwać w samotności? :roll:



jestem w takiej samej sytuacji jak Ty. Na dłuższą mete może to prowadzić do obłędu,wiem z własnego doświadczenia


Boję się tego wszystkiego, boję się, że pęknę, że nie wytrzymam... Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek :why:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8783
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez Uciekinier 29 kwi 2012, 22:19
Abbey napisał(a): Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek :why:

Ba, marzenie... Ile bym za to dał..
Trudno to zrozumieć
Lecz nic nie daje siły by żyć
Jakaś misterna część
W konstrukcji zdarzeń
Pękła
Avatar użytkownika
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
07 maja 2009, 16:05
Lokalizacja
wszędzie źle

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez Apofis 29 kwi 2012, 22:43
Jestem złym człowiekiem. Po prostu. Brzydzę się kłamstwem, a sam robię tak samo. Apofis to był zły egipski bóg i ja dobry nie jestem. Mogę tylko powiedzieć, że jest mi z tego powodu bardzo przykro. Mam nadzieję, że kiedyś i mój duch zazna spokoju.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 29 kwi 2012, 22:47
Boję się tego wszystkiego, boję się, że pęknę, że nie wytrzymam... Ja chcę po prostu jakiegoś znajomego, kolegę/koleżankę, kogokolwiek

Tylko jakiegoś? Kogokolwiek??? UUU ...
Uważaj Abbey ,bo w stanach tak desperackiej i rozpaczliwej potrzeby kogoś drugiego, możesz zaufać komuś niedobremu i nieodpowiedmniemu . W dodatku trzymać się go za wszelką cenę wbrew logice. Zawsze proś Niebiosa o Najlepsze i Najlepszego! Małym się nie zadowalaj,,, chociaż rozumiem ( wydaje mi się ) Twoją samotność. A bliższe kontakty wirtualne też bierzesz pod uwagę ,czy tylko real? Wirtual ,ale zawsze to jakaś ulga?,nie.
Wytrzymasz.Pozdrawiam.
>>> Nie ma sąsiada co sadził to drzewo
I nie ma sąsiadki co plotła makatki
Zniknął ten stary co chował dolary
W oczach niknie ten świat !!!
>>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9670
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

przez Marsal2 29 kwi 2012, 23:48
Witam.

Nigdy nie miałem wielu znajomych. Żadne znajomości nigdy nie wykraczały poza szkołę. Żadnych znajomych na podwórku, "koledzy" tylko w szkole byli tymi kolegami. Tak to się ciągnęło od podstawówki, szkoła, powrót do domu i samotność. Gimnazjum i znowu to samo (ta sama klasa). Liceum, znowu powtórka z rozrywki... Inni przypominali sobie o mnie tylko jak czegoś potrzebowali. Liceum się skończyło, poszedłem na studia. Pierwsza połowa pierwszego semestru, to był koszmar. Trudności w nawiązywaniu kontaktu i nieśmiałość sprawiały, że praktycznie z nikim nie rozmawiałem. Nikt też nie próbował ze mną kontaktu nawiązać. Potem było lepiej, ludzie przynajmniej ze mną na uczelni i w drodze do domu gadali, jednak po powrocie znowu dopadała mnie samotność. Nigdzie nie wychodziłem, bo nie miałem z kim. Jedyną moją rozrywką był komputer i telewizja (do teraz tak jest, jednak już tego rozrywką nie nazywam. Jest to raczej zabijacz czasu.). Czas leciał, 2, 3, 4 semestr ciągle to samo. Później przyszła drobna poprawa, zacząłem pisać z kilkoma osobami z roku. Odzywali się głównie, żebym im pomógł przy czymś, albo coś doradził, ale zawsze to jakiś kontakt był.

Na 7 semestrze było już całkiem znośnie. Zacząłem nawet wychodzić z koleżanką z roku i jej znajomymi. Po skończeniu studiów inżynierskich ta właśnie koleżanka przedstawiła mi swoją przyjaciółkę z liceum. Zauroczyłem się niemal od razu. Okazywała mi mnóstwo zainteresowania. Był to pierwszy raz kiedy ktoś się mną tak interesował... Wieczór jednak minął prędko. Moja nieśmiałość niepozwalała mi prosić o jej numer komórki czy gg. I kontakt się urwał na miesiąc. Numer tej dziewczyny udało mi się wyszukać dość szybko, jednak ta paskudna nieśmiałość ciągle mnie blokowała... :( Po obronie tytułu inżyniera, koleżanka przekazała mi gratulacje od tej dziewczyny - to był znak, napisałem do niej. Od tego czasu zaczęliśmy ze sobą pisać niemal całe dnie. Parę razy się spotkaliśmy. Ciągle powtarzała mi, że chce ze mną być, chce, żeby nam wyszło. Jednak po miesiącu stwierdziła, że to nie ma sensu, że nie jestem facetem dla niej. Ten miesiąc był najpiękniejszym miesiącem mojego życia... Pierwszy raz czułem, że jest we mnie coś wartościowego, że w końcu mogę być szczęśliwy. Pierwszy raz nie czułem się samotny! Pierwszy raz w swoim 24-letnim życiu...

Jednak jak to wszystko się skończyło, zaczęła się moja przygoda z depresją... Po rozstaniu czułem się fatalnie, jednak koleżanka z roku i jej znajomi postanowili mnie wesprzeć. Były to wakacje, wszyscy mieli czas, więc często się spotykaliśmy. Zawsze ktoś znalazł czas żeby ze mną popisać na gg. Pierwszy raz wyjechałem ze znajomymi na wakacje! Jednak z biegiem czasu, znajomi zaczynali się zniechęcać. Moje ciągłe przygnębienie i pesymistyczne nastawienie i postrzeganie wkurzało ich. Twierdzili, że to lenistwo sprawia, że nie potrafię się pozbierać. W listopadzie trafiłem do psychologa, później do psychiatry, wtedy padła diagnoza - depresja. Znajomi jednak dalej ode mnie się odsuwali... :( Z początkiem tego roku, zostały przy mnie tylko trzy koleżanki z roku. Przy czym, żadna nie miała (i nie ma) dla mnie wiele czasu, więc obecnie od 5 miesięcy jestem kompletnie sam...

Teraz zaczął się długi weekend majowy (u mnie będzie on trwał do 6 maja). Jedna koleżanka wyjechała z chłopakiem na cały tydzień, druga stwierdziła, że ma lepsze rzeczy do roboty i nie zamierza siedzieć przed komputerem przez ten czas, a trzecie stwierdziła dzisiaj po krótkiej rozmowie, że nie zamierza wysłuchiwać moich żalów i narzekań...


Krótko streszczając ten mój bełkot. Mam 24 lata, nigdy nie miałem znajomych, dziewczyny się mną nie interesowały, a od 5 miesięcy nie mam praktycznie z kim pogadać i do kogo gęby otworzyć... Zresztą, i tak nie potrafię rozmawiać z innymi. Jedynie pisanie mi jakoś wychodzi... :( Nie wiem jak przetrzymam kolejny tydzień... ;( na uczelni przynajmniej mogę z kimś zamienić parę zdań, a teraz... zresztą nie wiem po co to wszystko piszę, i tak to nikogo nie obchodzi... :(
Marsal2
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 30 kwi 2012, 00:07
Ciągle powtarzała mi, że chce ze mną być, chce, żeby nam wyszło. Jednak po miesiącu stwierdziła, że to nie ma sensu, że nie jestem facetem dla niej.

Marsal 2 , a chociaż zapytałeś się Owej panny skąd u niej taka zmiana nastawienia? I co jest powodem ,że nie jesteś dla Niej facetem... czy znowu nieśmiałość Cie zablokowała?
>>> Nie ma sąsiada co sadził to drzewo
I nie ma sąsiadki co plotła makatki
Zniknął ten stary co chował dolary
W oczach niknie ten świat !!!
>>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9670
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

przez Marsal2 30 kwi 2012, 09:33
Kalebx3 napisał(a): Marsal 2 , a chociaż zapytałeś się Owej panny skąd u niej taka zmiana nastawienia? I co jest powodem ,że nie jesteś dla Niej facetem... czy znowu nieśmiałość Cie zablokowała?


Pytałem, w odpowiedzi słyszałem, że jestem fajny, ale zbyt nieśmiały. Nieodpowiadało jej to, że jak już udało mi się zebrać i zaproponować spotkanie, a ona twierdziła, że "dzisiaj nie bo...", to odpuszczałem, a ona chciała, żeby przyjechał. Nieodpowiadało jej to, że jak się spotykaliśmy, to trudno było mi gadać...
Tak naprawdę nie wierzę, że ona chciała być ze mną. Ona po prostu chciała mieć kogo kto się będzie nią interesował.
Marsal2
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 30 kwi 2012, 09:59
Uważaj Abbey ,bo w stanach tak desperackiej i rozpaczliwej potrzeby kogoś drugiego, możesz zaufać komuś niedobremu i nieodpowiedmniemu . W dodatku trzymać się go za wszelką cenę wbrew logice. Zawsze proś Niebiosa o Najlepsze i Najlepszego! Małym się nie zadowalaj,,, chociaż rozumiem ( wydaje mi się ) Twoją samotność. A bliższe kontakty wirtualne też bierzesz pod uwagę ,czy tylko real? Wirtual ,ale zawsze to jakaś ulga?,nie.
Wytrzymasz.Pozdrawiam.

Już raz w akcie desperacji zaznajomiłam się z kimś, kto mnie dobił. I od końca sierpnia jest ze mną coraz gorzej. Ale tkwię, tkwię w tej samotności za długo i chyba znów bym wpadła w złą znajomość, gdyby była taka okazja.
W znajomościach wirtualnych nie jestem dobra - po prostu nie klei mi się rozmowa. Nie wiem co powiedzieć itd... :roll:
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8783
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2012, 10:15
A ja moge sie do kogos przytulić?Potrzebuje tego....brak mi tego
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6860
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Samotność

Avatar użytkownika
przez JERZY62 30 kwi 2012, 10:17
Abbey napisał(a):Już raz w akcie desperacji

a ja czując się samotny i poszukując swojej drugiej połówki zapisałem się do biura matrymonialnego, he he :D , dawne czasy ;) he he :D
®
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10364
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

Samotność

Avatar użytkownika
przez Uciekinier 30 kwi 2012, 12:35
Abbey napisał(a):Już raz w akcie desperacji zaznajomiłam się z kimś, kto mnie dobił. I od końca sierpnia jest ze mną coraz gorzej. Ale tkwię, tkwię w tej samotności za długo i chyba znów bym wpadła w złą znajomość, gdyby była taka okazja.


Też tak czuję. Od lat nie miałem nikogo, tak strasznie chciałbym się do kogoś przytulić.. Spotkałem miłą dziewczynę.. Wiem, że to nie moja liga, w sensie nie widzę w niej tej wrażliwości, wybitnego intelektu. Nie wiem czy będę w to brnął.. Perspektywa wymiany czułości jest bardzo kusząca.. tyle lat sam.. ale wiem, że mogę żałować, tylko pogłębić się w zatraceniu..
Trudno to zrozumieć
Lecz nic nie daje siły by żyć
Jakaś misterna część
W konstrukcji zdarzeń
Pękła
Avatar użytkownika
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
07 maja 2009, 16:05
Lokalizacja
wszędzie źle

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 30 kwi 2012, 14:53
Ona po prostu chciała mieć kogo kto się będzie nią interesował.

Marsal2 ,to chyba oczywiste ,że One wszystkie tego pragną. Mam nadzieję ,że nie mówiłeś( jak już w ogóle coś mówiłeś) Jej tylko o sobie i o swoich problemach,a ją używałes tylko do słuchania, bo to była by totalna porażka. Kobiety uwielbiają być słuchane ,musisz tylko stworzyć odpowiednią atmosferę i wysilić się na niekłamaną uwagę w ich słuchaniu.
Chyba zrobiłeś na Niej ( tak przypuszczam) pierwsze złe wrażenie ,( swoja nieśmiałością, nietaktownością) i to dziewczyna odepchnęło.
Trzeba było na odwagę walnąć przed spotkaniem ze dwa piwa ,to może język by Ci się rozwiązał, przynajmniej przed pierwszymi randkami. Często tak robiłem ,i dawało efekt. Potem ...już by jakoś poszło ,nawet bez piwa.
Teraz jak poznasz następną dziołchę ( młody jesteś to i pewnie nie jedną poznasz jeszcze) to nie opowiadaj jej tylko o swoich depresjach ,nieśmiałościach ,lękach i o tym ,że zostawiła Cie dziewczyna a żadna nie chce być z Tobą.
Mów jaka jest wspaniała ,piękna ,czuła( KOMplementy!!!),kupuj przed każdym spotkaniem czerwone róże, słuchaj i nie truj za wiele o sobie . Zaproś ją do jakiejś dobrej restauracji i wybieraj bardziej romantyczne miejsca niż ulica i puub.
A zobaczysz efekty ,,,a zobaczysz ,że Twoja samotność się skurczy ,pęknie jak duzy balon...czego Ci życzę.
Przerabiałem te błędy w wieku 22 lat ,,,wszyscy chyba przerabiają dopóki się nie nauczą.
I poczytaj sobie kilka babskich romansideł , to zobaczysz jakie są nasze Kobietki i czego pragną...
Pozdrawiam.Trzymaj się i prędko wychodż a depresji ,,,kobiety ( a tyle jest samotnych, nawet na TYM FORUM) CZEKAJĄ> do facetów należy pierwszy ruch.
>>> Nie ma sąsiada co sadził to drzewo
I nie ma sąsiadki co plotła makatki
Zniknął ten stary co chował dolary
W oczach niknie ten świat !!!
>>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9670
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Samotność

przez Marsal2 30 kwi 2012, 16:14
Kalebx3 napisał(a): Marsal2 ,to chyba oczywiste ,że One wszystkie tego pragną.


Z tym, że jej nie chodziło o nic innego. Miała gdzieś mnie, miała gdzieś to, że taką durną gadką może mnie zranić. Jestem prawie przekonany, że tego właśnie chciała - zranić kogoś tak jak ona sama została zraniona...


Kalebx3 napisał(a):Mam nadzieję ,że nie mówiłeś( jak już w ogóle coś mówiłeś) Jej tylko o sobie i o swoich problemach,a ją używałes tylko do słuchania, bo to była by totalna porażka. Kobiety uwielbiają być słuchane ,musisz tylko stworzyć odpowiednią atmosferę i wysilić się na niekłamaną uwagę w ich słuchaniu.


To jedyne co potrafię - słuchać. Nie potrafię rozmawiać w cztery oczy, panikuję, nie wiem co powiedzieć, boję się, że palnę jakąś durnotę... I tak, słuchałem ją i to bardzo uważnie.

Kalebx3 napisał(a):Trzeba było na odwagę walnąć przed spotkaniem ze dwa piwa ,to może język by Ci się rozwiązał, przynajmniej przed pierwszymi randkami.


Alkohol bardzo źle na mnie wpływa i NIGDY już go nie tknę. Jednak dzięki za radę.

Kalebx3 napisał(a):Teraz jak poznasz następną dziołchę ( młody jesteś to i pewnie nie jedną poznasz jeszcze) to nie opowiadaj jej tylko o swoich depresjach ,nieśmiałościach ,lękach i o tym ,że zostawiła Cie dziewczyna a żadna nie chce być z Tobą.
Mów jaka jest wspaniała ,piękna ,czuła( KOMplementy!!!),kupuj przed każdym spotkaniem czerwone róże, słuchaj i nie truj za wiele o sobie . Zaproś ją do jakiejś dobrej restauracji i wybieraj bardziej romantyczne miejsca niż ulica i puub.


Tak właśnie robiłem przy tamtej i co z tego mam? Zabawiła się moimi uczuciami i zostawiła, bo się jej znudziłem.

Obecnie jednak nie potrafię już o niczym innym z ludźmi gadać jak tylko o tym jak paskudnie się czuję. Niczym nie potrafię się zainteresować, w ogóle z domu nie wychodzę, całe dnie leżę w łóżku z nadzieją, że następnego ranka już się nie obudzę. Nie potrafię się już uśmiechać. Jak ktoś opowiada o czymś radosnym co go spotkało, to mnie coś bierze. Jak wspominają o czymś przykrym, to mnie dołuje. Tak jest od blisko pół roku.

Kalebx3 napisał(a):Pozdrawiam.Trzymaj się i prędko wychodż a depresji ,,,kobiety ( a tyle jest samotnych, nawet na TYM FORUM) CZEKAJĄ> do facetów należy pierwszy ruch.


I to jest ten problem... ja nie potrafię zrobić tego pierwszego kroku... i boję się że zdechnę samotny i to nie tylko z powodu braku drugiej połówki...
Marsal2
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do