Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez dobras4 12 lut 2015, 02:31
Hmm... Samotność... Można by powiedzieć że to taki mój życiowy "towarzysz", o ile można ją nazwać towarzyszem, ponieważ towarzysz to z reguły ktoś kto nas wspiera a nie osłabia i zadaje ciągły ból...ale jak by nie było to ona przy mnie jest i mi wciąż niestety towarzyszy. Kiedyś mi nie przeszkadzała, była sobie, i było mi z nią dobrze z tego co pamiętam bo myślałem że tak po prostu powinno być. Od dziecka byłem indywidualistą, nie miałem zbyt dobrych kontaktów z rówieśnikami, do dziś jestem typem samotnika. Jednak ta samotność dała mi coś dobrego, w jakiś sposób mnie ukształtowała ponieważ ja sam patrząc z boku na świat i ludzi zacząłem budować swój światopogląd. Nie był on narzucony przez większość, przez modę i tym podobne czynniki. I to sprawiło że odbiegam "od normy". Mam w tej chwili 18 lat. Odkąd pamiętam byłem wrażliwym dzieckiem, i ta wrażliwość pozostała mi do dziś. Z tego się cieszę. Patrząc na dzisiejszą młodzież mam ochotę złapać się za głowę, zastanawiam co się dzieje z tym światem, każdy patrzy tylko na swoją d*pę i na pieniądze, na to jak jesteś ubrany, na to gdzie bywasz, a gdzie nie. Mam wrażenie że dzisiejsza młodzież jest wypłukana z jakichkolwiek wartości. Ale jak wszystko wrażliwość ma dwie strony medalu, ta jedna jest dobra, a ta druga powoduje że wrażliwej osobie trudno żyć bo przeżywa wszystko mocniej niż inni. Jestem romantykiem i się tego nie wstydzę. Ale mam wrażenie że w tym wieku trudno znaleźć sobie kogokolwiek wartego uwagi, kogoś kto w życiu dostrzega jakąś głębie i piękno ale też widzi tą "brzydką stronę". I to właśnie sprawia że jestem samotny. Chciałbym mieć osobę z którą dzielił bym dni, smutki i radości, kogo mógłbym przytulić, pocieszyć i dostać to z wzajemnością. Ciężko jest opisać to co teraz czuję i strasznie mnie to "dusi" od środka. A może to że jestem sam jest spowodowane moim brakiem wiary w ludzi? Czasami mam wrażenie że Bóg się pomylił i stworzył mnie zbyt późno. Kiedyś od psychologa usłyszałem coś co sprawiło mi wielką radość, Pani psycholog powiedziała mi że mam "starą duszę", wiele razy słyszałem od znajomych z młodości mojej mamy że jestem taki jak oni 20 lat temu, mam podobne spojrzenie na świat. Nie wiem skąd to się bierze. Może gdybym urodził się 25 lat wcześniej to łatwiej by mi się żyło...

Jeżeli nie możecie spać to macie tu coś romantycznego na bezsenną noc... ;) https://www.youtube.com/watch?v=GwbUeP4GNIc
Spadnijmy w dół
Objęci w pół
Otuleni liściem
poprośmy wiatr
o ciszę zimą...
Offline
II Mister Forum
Posty
121
Dołączył(a)
10 lut 2015, 19:27

Samotność

przez dar 12 lut 2015, 02:55
dobras4, dobrze ze jeszcze są tacy ludzie
“ Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele. ”
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Samotność

przez dobras4 12 lut 2015, 03:04
dar może i dobrze, tylko szkoda że jest ich mało, że ciężko jest znaleźć kogoś takiego z kim można by sensownie porozmawiać, kogoś kto nie będzie w kółko pieprzył o imprezach, o tym ile to on nie wypił itd. Nie wiem co się dzieje z tym światem... :(
Spadnijmy w dół
Objęci w pół
Otuleni liściem
poprośmy wiatr
o ciszę zimą...
Offline
II Mister Forum
Posty
121
Dołączył(a)
10 lut 2015, 19:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez abrakadabra xx 12 lut 2015, 19:56
Samotność z wyboru też ma swoje dobre strony, nie trzeba już zabiegać o względy potencjalnej partnerki, stroszyć piór jak paw. Nie oszukujmy się, przeciętny facet, który nie jest urodzonym samcem alfa musi włożyć trochę wysiłku aby zrozumieć jak to wszystko działa, miły dobry facet nie koniecznie jest atrakcyjny. Tak to właśnie działa w naturze. Jeśli nie jesteś urodzonym Jamesem Bondem to na pewno nie raz ( zwłaszcza w latach młodzieńczych) będziesz zastanawiał się o co tutaj chodzi. Ja ze swoją skłonnością do stresowania się z ostatnią moją dziewczyną musiałem się trochę pomęczyć aby zaczęła myśleć o mnie poważnie. Więc teraz kiedy już mam wszystko gdzieś nie zabiegam o kobiety, jedynie przejawiam oznaki pewnych zachowań z przeszłości które ułatwiały mi życie. To w sumie nawet wyszło na dobre, bo czuję się pewniej, prawie tak jak kiedyś, kiedy udawałem, że mi nie zależy, z tym że teraz nie robię nic w kierunku bycia z kobietą. To takie moje trzy grosze w temacie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1208
Dołączył(a)
25 sty 2015, 03:04

Samotność

przez floulai 12 lut 2015, 20:10
Wejście na to forum, to chyba najlepsza rzecz, jaką dziś zrobiłam. Kiedy przeczytałam to, co się tu pisze, poczułam się tak, jakbym wreszcie znalazła się w odpowiednim miejscu.
Samotność i wrażliwości są mi znane szczególnie od kilku miesięcy. Wcześniej nie byłam specjalnie uczuciowa, rzadko się nad sobą użalałam, nigdy nie starałam się wywyższać. Częściej szłam komuś na rękę, byłam ugodowa i pasował mi taki układ. Wraz z zeszłymi wakacjami dzięki pewnym ludziom zaszły we mnie zmiany, które otworzyły mi oczy. Nie chodzi tu o palenie, picie czy narkotyki, bo od tych trzymam się daleko. Wreszcie ktoś pokazał mi, że mam prawo do własnego zdania, nie muszę być taką altruistką i mogę zacząć myśleć o sobie przez duże "J".
Nie wiem, czy komuś będzie chciało się to przeczytać, ale mam nadzieje, że znajdzie się ktoś taki.
Gdy doznałam tego "olśnienia" i spostrzegłam, że mam przyjaciółkę właściwie na pół etatu, nie wiedziałam, co z tym zrobić. Zawsze byłam przy niej, kiedy mnie potrzebowała, ale w odwrotną stronę tak to nie działało. We wrześniu opuściłam jeden tydzień na wyjazd, a gdy wróciłam do szkoły, czułam się przy moim znajomych totalnie obca. Nie było tematów do rozmów, więc siedziałam z boku i słuchałam. Moja przyjaciółka nie wypytywała mnie o to, jak było na wyjeździe, wręcz przeciwnie - rozmawiała z kimś innym. W tamtym momencie czułam się zastąpiona i niepotrzebna. Nie mogłam sobie z tym poradzić, a moja przyjaciółka albo nie widziała mojego przygnębienia, albo je ignorowała. Przez kilka kolejnych miesięcy nic się nie zmieniło. Czułam się obco wśród ludzi, jakbym nie pasowała. W sumie teraz też tak jest. Doszło tylko to, że dzięki tej przyjaciółce nabyłam więcej kompleksów niż mają inni w tym wieku. Ona zawsze była lepsza i to ja starałam się jej dorównać. Chciałam mieć ładniejszą figurę, lepsze oceny, czy większy talent muzyczny (choć wcale nie wyglądałam najgorzej, uczyłam się świetnie, a muzyka była całym moim życiem). I to mnie dobiło do końca, zanim nie znalazła się kolejna cudowna osoba, która powiedziała, że przejmowanie się takimi drobnostkami jest bez sensu. Moja przyjaciółka okazała się wampirem energetycznym (pomimo że była nim nieświadomie), a ja stałam się zupełnie inną osobą. Tyle, ile wypłakałam w ciągu ostatnich miesięcy, nie wypłakałam nigdy wcześniej. Na domiar złego doszły kłótnie z bratem, którego wyzwiska raniły mnie bardziej niż przyjaciółka. Zamykałam się w pokoju, właściwie godząc się z samotnością i tym, że nawet moja przyjaciółka nie chce mnie słuchać, choć miałam jej tyle do powiedzenia. Moja rodzina nie jest w żadnym stopniu patologiczna, żadnych alkoholików czy przemocy domowej i można by uznać ją za idealną, jednak są w niej skazy. Mój brat jest uzależniony od gier komputerowych, powoduje to u niego agresję i stres, co z kolei wiąże się z wyrywaniem włosów (choroba psychiczna). Moi rodzice są kochani, ale czasem nie czuję się przez nich akceptowana. Wydaje mi się, że traktują mojego brata ulgowo (do czego zalicza się pozwalanie na korzystanie z internetu 24h na dobę). Czuj się tak, jakby woleli jego, zwalając na mnie jego obowiązki i robiąc wszystko za niego, podczas gdy to ja zawsze jestem kulturalną, wzorową uczennicą. I na koniec ja, Hipochondryczka, która desperacko próbuje zwrócić na siebie uwagę, choć nie wie jak. Obchodząca w grudniu 16. urodziny dziewczyna, która kocha muzykę, książki i pisanie. I kocha ciszę, kiedy może spokojnie pomyśleć.
I pomimo że tak bardzo nie lubię zawierać nowych znajomości, bo jestem po prostu nieśmiała, to jednak anonimowe otworzenie się przed kimś nie sprawia mi problemu. Dziwne, prawda? Myślę, że to dlatego iż nikt mnie nie zna w rzeczywistości i nie ocenia przez pryzmat wyglądu, ubioru.
Najbardziej od życia chyba oczekuję zrozumienia i osoby, której będę mogła ufać bezgranicznie. A takich coraz mniej w tym świecie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 lut 2015, 18:59

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 12 lut 2015, 21:43
dobras4 napisał(a):dar może i dobrze, tylko szkoda że jest ich mało, że ciężko jest znaleźć kogoś takiego z kim można by sensownie porozmawiać, kogoś kto nie będzie w kółko pieprzył o imprezach, o tym ile to on nie wypił itd. Nie wiem co się dzieje z tym światem... :(


Podpisuję się pod tym, ja przestałem od paru lat chodzić ze znajomymi na piwo, bo wychodziło z nich buractwo,
kiedy ja zaczynałem sensowny temat to oni odpadali, kpili lub jedynie mamrotali.
My potrzebujemy sensownych ludzi by zdrowieć a nie byle plebsu, choroba Nas mocno doświadczyła
i wyrobiła w Nas pewnien "fason" - to akurat zaleta, no ale większość to idioci, taka prawda,
więc stąd nasza samotność.
A internet dla Nas to zbawienie, tylko tutaj możemy bezpiecznie i skutecznie kogoś znaleźć,
to taki azyl. Dar od Boga dosłownie.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez smutny lisek 13 lut 2015, 00:53
abrakadabra xx, nie generalizuj, nie wszystkie kobiety szukają tzw. samców alfa i Jamesów Bondów.
"Miły i dobry" - biorę w ciemno. Zgadzam się, że świat stawia przed wami, facetami wiele wymagań, a raczej wiele kobiet oczekuje połączenia sprzecznych cech w jednym mężczyźnie. Zeby był silny kiedy trzeba i wrażliwy w odpowiednim momencie, żeby był ciepłym miśkiem zimą i niegrzecznym chłopcem latem, żeby był trochę zwariowany, ale jednocześnie odpowiedzialny. Niewykonalne, jesli robisz coś tylko po to, żeby kogoś zadowolić.
Wśród facetów krąży wiele mitów, jak ten, o którym piszesz, że nie warto okazywać, że ci zależy, nie warto nadmiernie się interesować.
Przez to niektórzy udają kogoś, kim nie są.
Spotkałam się kiedyś z chłopakiem poznanym przypadkiem na ulicy. I zaznaczyłam, że chciałabym pojść ot tak sobie na piwo, posiedzieć, bez ciśnienia. Opowiadał przez bitą godzinę o swoim zejebistym życiu, o podróżach, o karierze, o kasie, o siłowni, o samochodzie itp. Wcale mi to nie imponowało, wręcz przeciwnie, czułam niesmak. Miałam ochotę napić się i pomilczeć razem, albo pogadać o pierdołach, on widocznie czuł potrzebę, a może przymus udowodnienia czegoś. Tylko nie wiem komu, mnie, czy sobie.
Cause she's just like the weather, can't hold her together
Born from dark water, daughter of the rain and snow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
12 sty 2015, 23:04
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 13 lut 2015, 01:23
oo jest mój smutny lisek, ;)

czytałam Wasze komentarze o związku z osobą z zaburzeniami...
według mnie możliwy jest związek "zdrowego" i "chorego" człowieka, najważniejsze, żeby te osoby się kochały, wspierały i dobrze dogadywały :) liczy się to, kto jakim jest człowiekiem i jaki jest dla drugiej (tej najważniejszej) osoby

choć z drugiej strony zastanawiam się jak nowo poznana osoba zareagowałaby na wieść, że leczyłam się psychotropami :hide:
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Samotność

Avatar użytkownika
przez smutny lisek 13 lut 2015, 01:33
Zosia_89, :)

Mój związek właśnie z tego powodu się rozpadł. Nigdy nie zostało to powiedziane wprost, ale teraz wydaje mi się to oczywiste.
I niestety mój stan właśnie przez to znacznie się pogorszył. Ale również wierzę mimo wszystko, że możliwa jest zdrowa relacja chorych ludzi ;)

Zosiu, najpierw chyba warto pokazać, że jesteś super, a późniejsza wzmianka o psychotropach to tylko taka malutka skaza na wizerunku :D
Cause she's just like the weather, can't hold her together
Born from dark water, daughter of the rain and snow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
12 sty 2015, 23:04
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 13 lut 2015, 01:38
smutny lisek,
strasznie mi przykro, nie wiedziałam :* ja też kiedyś przechodziłam ciężkie chwile po rozstaniu, myślałam, że się nie pozbieram :(

taak, ale ja ogólnie średnio sobie radzę w relacjach damsko-męskich (co zupełnie niezwiązane jest z psychotropami) :P
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

Samotność

Avatar użytkownika
przez smutny lisek 13 lut 2015, 01:47
Ja sobie radzę dobrze, dopóki się nie zaangażuję i dotyczy to relacji z ludźmi w ogóle, nie tylko damsko-męskich. ;/

Trzeba pewnie trafić na osobę, z którą będzie dobrze niezależnie od sytuacji, taką do wspólnego radzenia sobie.
Cause she's just like the weather, can't hold her together
Born from dark water, daughter of the rain and snow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
12 sty 2015, 23:04
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 13 lut 2015, 08:54
strasznie wkurza mnię ta SAMOTNOSC :twisted: i dobija i irytuje :8):
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Samotność

Avatar użytkownika
przez adel 13 lut 2015, 08:57
hobbyturysta, to chodz zagramy np w skojarzenia...moze zapomnisz troszke o tej samotności ;)
I'm toxic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2410
Dołączył(a)
01 lip 2014, 10:54

Samotność

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 13 lut 2015, 08:58
nie dobijaj mnie miła duszyczko :oops:
skojarzenia ja - moje zycie - dno - kula w łeb :8):
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do