brak checi do obowiazkow

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 paź 2009, 13:19
Pizzacanto- z racji tego, ze jesteś człowiekiem masz prawo do narodzin, życia i śmierci. Niestety do niczego ponadto. Skądś znam to przeświadczenie, że czy się stoi czy się leży, to pół litra się należy :?
Kolego, komunizm i/lub socjalizm się nie sprawdził, a tam właśnie wszyscy mieli po równo i pracowici zarabiali na leni. A kapitalizm jest niestety dla silnych i kreatywnych. Wiec pora po prostu wziąć się w garść.
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 13:25
skoro biznes plan nie wypalił znaczy było coś nie tak....wiesz w grenlandii nie zarobisz sprzedając spódniczki z liści palmowych, obudź się, rynek nie będzie się dostosowywał do ciebie.....takie jest życie i albo się zmienisz, (co nie jest równoznaczne z całkowitym zaprzestaniem dążenia do wytyczonych celów) alebo jak już powiedziałam......Przerost formy nad treścią - tak to się zwie w moim mniemaniu.
Jak chcesz coś sprzedawać ludziom to bierz pod uwagę ich a nie siebie....niestety - prawa rynu.


Ok a co jesli zajmowanie sie tym co nie wiaze sie z moimi osobistymi zainteresowaniami i daje prawdziwe szczescie sprowadza mnie na droge glebokiej depresji. Mam brac leki po to aby nie czuc? Przeciez to bez sensu.
Po prostu nie zgadzam sie ze stylem panujacym dzisiaj i modami i nie chce sie do nich dostosowac.

Słuchaj ja odnoszę wrażenie, ze Ty to poprostu lubisz....narzekać...że wszyscy są dookoła be a Ty jako jedyny, nieprzeżarty hipokryzją, nie otumaniony tandetą i głupotą........


Nie ale wydaje mi sie, ze spora wieszksco ludzi pogodzila sie z tym, ze musi zasuwac od rana do wieczora. Ja nie i to jest chyba ta roznica. A ze narzekam - owszem bo ile mozna tlumaczyc bez zrozumienia?

W sumie, to ta dyskusja nie ma sensu bo i tak wiesz lepiej, a dwa o lekach nie masz zielonego pojęcia skoro wiedzę czerpiesz z filmów :lol: brałam leki i one mi bardzo pomogły, nie chodziłam otumaniona ani zdewastowana psychicznie :lol:, trzy za terapię płacić nie trzeba - ze mnie nikt nie zdziera np. - jak widać trzeba nie dać się wydymać przez los i tyle.


O prosze! A wiec jednak przyrownalas mnie do czlowieka, ktory swa wiedze wyniosl z filmow. Koleznako - nie po to studiowalem nauki humanistyczne i zamiast sie bawic, sporo czytalem, aby sie dowiedziec czegos o swiecie aby teraz sluchac tego typu wywodow.

[Dodane po edycji:]

Anna R. napisał(a):Pizzacanto- z racji tego, ze jesteś człowiekiem masz prawo do narodzin, życia i śmierci. Niestety do niczego ponadto. Skądś znam to przeświadczenie, że czy się stoi czy się leży, to pół litra się należy :?
Kolego, komunizm i/lub socjalizm się nie sprawdził, a tam właśnie wszyscy mieli po równo i pracowici zarabiali na leni. A kapitalizm jest niestety dla silnych i kreatywnych. Wiec pora po prostu wziąć się w garść.


A co z tymi mniej kreatywnymi albo wrazliwszymi? Na margines? Smietnik? No pieknie! Teraz juz kady wie, z jakim czlowiekiem mamy doczynienia. Swoje dzieci tez tak wychowalas? Mysle, ze teraz sa chyba szefami jakis korporacji. Moze nawet ktorys z nich mnie wywali z jakies roboty bi powiedzialem o jedno slowo krytyki za duzo?

Zycze naprawde powodzenia bo wydaje mi sie ze kiedys bedziesz naprawde gorzko zalowac swoich sadow, ktorymi karmisz sie w tej chwili.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 paź 2009, 13:31
Linka, dla mnie tez w tym punkcie nastąpił koniec dyskusji ;)

No należy mu się, a nie dają
Leczyć się chce, a go trują
Chce coś robić, a przeszkadzają
Do tego wszystkiego jest sterowany przez wielkie koncerny

Wobec takiego nadmiaru nieszczęść ja pasuję...
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 13:34
Bo roznica polega na tym, ze ja nie akceptuje konsumpcji, materializmu oraz bezwglednosci w interesach a dla Ciebie jest to normalne. I mysle, ze dopoki tego nie zrozumiesz, nie ma sensu sie klocic.
Skoro chca ludzie nawzajem sie karmic mialka papka, prosze bardzo. Ja nie chce ale niech nie skazuje mnie wtedy spoleczenstwo na zycie na marginesie, bo sie na to nie zgodze!
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez tet 20 paź 2009, 13:40
pizzacanto a mi się wydaje, że przesadzasz z krytyką wobec innych forumowiczów. Piszesz o hipokryzji i braku wrażliwości.. owszem, w brud jej ale dlaczego nas też atakujesz i szufladkujesz na podstawie kilku postów? A po co studiowałeś - dla przyjemności czy zdobycia odpowiednich kwalifikacji? W końcu macki systemu dosięgły też szkolnictwo wyższe..
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: brak checi do obowiazkow

przez Korba 20 paź 2009, 13:41
Trochę sobie przeczysz, bo z jednej strony nie chcesz się integrować i dostosowywać do społeczeństwa, a z drugiej nie chcesz być na marginesie. Wiesz w ogóle, czego chcesz? Czy potrafisz tylko biadolić?

Myślę, że jak ktoś żyje w zgodzie z samym sobą, to nie ma problemu ze społeczeństwem, myślę, że na świecie jest sporo indywidualistów, którzy odnieśli sukces (taki osobisty) i jakos społeczeństwo ich za to nie zlinczowało. Trzeba mieć jednak coś wartościowego do zaoferowania - jakąś alternatywę, jakiś własny sposób na życie. Masz taki? Czy z założenia dla Ciebie wszystko jest bez sensu? Może po prostu nie masz nic do powiedzenia?
Korba
Offline

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez linka 20 paź 2009, 13:42
dodam to: jak ci się kiedyś urodzi dziecko ( o ile nie jest to sprzeczne z twoimi ideałami) i Ty sobie wymyślisz, że ma to być chłopczyk o czarnych włosach a urodzi się urocza blondynka to co: będziesz ją kochał bo to w końcu twoje, zdrowe dziecko czy będziesz jej do końca życia wmawiał, że powinna była być chłopcem o czarnych włosach z nadzieją, ze cudownym sposobem ona się zmieni :lol: :lol:

To, że studiowałeś nauki humanistyczne....a o czym ma to świadczyć w ogóle??
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 13:48
tet napisał(a):pizzacanto a mi się wydaje, że przesadzasz z krytyką wobec innych forumowiczów. Piszesz o hipokryzji i braku wrażliwości.. owszem, w brud jej ale dlaczego nas też atakujesz i szufladkujesz na podstawie kilku postów? A po co studiowałeś - dla przyjemności czy zdobycia odpowiednich kwalifikacji? W końcu macki systemu dosięgły też szkolnictwo wyższe..


Przepraszam, ze ostro jade ale skoro ktos mi zarzuca ze jestem leniem a w rzeczywistosci jest inaczej to mnie krew zalewa. Po prostu uwazam, ze spora czesc osob stad jest ciagle zaszufladkowana w utartych spostzrezeniach na otaczajacy nas swiat. Brak im mozliwosci spojrzenia z innej perspektywy. Ja tez to rozumiem - gdybym mial rodzine, dzieci na pewno w pierwszej kolejnosci liczyliby sie wlasnie oni, a nie Ja ale narazie jestem w takiej sytuacji, ze mam jeszcze czas aby cos w swoim zyciu zmienic i chce to robic.
A studiowalem przede wszystkim dla poglebienia wlasnych potrzeb. Coz, moze dzis to juz niepraktyczne ale z drugiej strony czy swiat ma byc 100-procentowo praktyczny? Czlowiek to nie robot tylko istota czujaca. Jeden czuje mnie, drugi bardziej. Szkoda tylko, ze dzis dla tych czujacych bardziej jest coraz mniej miejsca...

[Dodane po edycji:]

Trochę sobie przeczysz, bo z jednej strony nie chcesz się integrować i dostosowywać do społeczeństwa, a z drugiej nie chcesz być na marginesie. Wiesz w ogóle, czego chcesz? Czy potrafisz tylko biadolić?


Wiem. I dostrzegam jednoczesnie ze ta dyskusja nic nie da bo kazdy z nas ma calkowicie odmienny system wartosci i kazdy z nas skazany jest na radzenie sobie wiec kazdy z nas bedzie walczyl wg swoich wlasnych regul aby przetrwac. Mysle sobie tylko, ze komus wlasnie o to chodzilo, aby sproawic taki balagan...

Myślę, że jak ktoś żyje w zgodzie z samym sobą, to nie ma problemu ze społeczeństwem, myślę, że na świecie jest sporo indywidualistów, którzy odnieśli sukces (taki osobisty) i jakos społeczeństwo ich za to nie zlinczowało. Trzeba mieć jednak coś wartościowego do zaoferowania - jakąś alternatywę, jakiś własny sposób na życie. Masz taki? Czy z założenia dla Ciebie wszystko jest bez sensu? Może po prostu nie masz nic do powiedzenia?


Duzo racji masz w tym co mowisz. Jednak kiedy twoje wartosci i zycie w zgodzie ze soba koliduja z wymaganiami rzeczywistosci, swiat ktory dotad byl tym, ktorego sie porzadalo, zaczyna sie rozpadac i zaczyna sie problem. Zgoze sie rowniez z tym, ze na swiecie jest sporo ludzi, ktorzy krocza indywidualnie i znalezli sobie miejsce w swiecie. ja rowniez tego chce i dlatego znalazlem sie na tym forum. Boleje tylko nad tym, ze odkrywajac sie i mowiac jaki jestem, zamiast rad polegajacych na szukaniu rozwiazan kazdy umie powtarzac w kolko ,,dostosuj sie". To w/g mnie jest zaprzeczenie, ktore mi zarzucasz, poniewaz z jednej strony piszesz o indywidualistach a z drugiej brzmi to tak, jakby te opowiesci byly z innego swiata, u nas nierealne. No i zgadzam sie z tym, ze trzeba miec cos do zaoferowania i ja to mam. Nie wiem natomiast jeszcze, jak wdrozyc to w zycie, a niestety nikt narazie nie potrafil zasugerowac nic konkretnego poza utartymi frazesami.

[Dodane po edycji:]

To, że studiowałeś nauki humanistyczne....a o czym ma to świadczyć w ogóle??


O niczym. Wydaje mi sie, ze pani Anna uwaza mnie za czlowieka, ktory swoje poglady opiera na ogladaniu telewizji i wszechobecnej konsumpcji, podczas gdy ja sam raczej od owych rzeczy stoje dosc daleko. A to ze dzis nauki humanistyczne sa niepraktyczne? No cos, szkoda ze czlowiek na rzecz posiadania zarzucil umiejetnosc myslenia.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 paź 2009, 14:08
O dzieciach żabciu to porozmawiamy, jak będziesz miał własne, bo na razie nie masz o tym bladego pojęcia.

Moja córka ma 10 lat i mówi trzema językami. Codziennie uczy się po powrocie ze szkoły 5 godzin, bo chce dostać się do gimnazjum i musi mieć średnią 2,0 (system niemiecki) A najważniejsze jest to, ze sama tego chce i nikt nie wywiera na nią żadnego nacisku. Czuje się kochana i akceptowana, bo wie, ze nawet jeśli jej się coś nie uda, to zawsze będziemy przy niej i nasza miłość w żaden sposób nie jest zależna od jej sukcesów. Jeśli chce coś mieć, to musi na to zapracować i zaoszczędzić, bo nie popieram rozpieszczania dzieci prezentami. Już teraz jest wspaniałą, wartościową osoba, a wrażliwość nie przeszkadza jej w życiu i kontaktach z ludźmi. Umie odnaleźć się naprawdę w każdej sytuacji i nigdy nie odmawia innym pomocy, jej asertywność zaś powoduje, ze nie pomaga własnym kosztem.

Jestem z niej dumna i ciesze się, ze osiągnęłam sukces wychowawczy.

Jeśli kiedyś zostanie szefem wielkiego koncernu, to mam nadzieje, ze jakoś to przeżyję ;)
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 14:19
Anna R. napisał(a):O dzieciach żabciu to porozmawiamy, jak będziesz miał własne, bo na razie nie masz o tym bladego pojęcia.

Moja córka ma 10 lat i mówi trzema językami. Codziennie uczy się po powrocie ze szkoły 5 godzin, bo chce dostać się do gimnazjum i musi mieć średnią 2,0 (system niemiecki) A najważniejsze jest to, ze sama tego chce i nikt nie wywiera na nią żadnego nacisku. Czuje się kochana i akceptowana, bo wie, ze nawet jeśli jej się coś nie uda, to zawsze będziemy przy niej i nasza miłość w żaden sposób nie jest zależna od jej sukcesów. Jeśli chce coś mieć, to musi na to zapracować i zaoszczędzić, bo nie popieram rozpieszczania dzieci prezentami. Już teraz jest wspaniałą, wartościową osoba, a wrażliwość nie przeszkadza jej w życiu i kontaktach z ludźmi. Umie odnaleźć się naprawdę w każdej sytuacji i nigdy nie odmawia innym pomocy, jej asertywność zaś powoduje, ze nie pomaga własnym kosztem.

Jestem z niej dumna i ciesze się, ze osiągnęłam sukces wychowawczy.

Jeśli kiedyś zostanie szefem wielkiego koncernu, to mam nadzieje, ze jakoś to przeżyję ;)


Czy Ty potrafisz dostrzec w zyciu cos poza praca i podnoszeniem kwalifikacji? To, ze twoje dziecko chce sie uczyc i jest zdolne to super sprawa, ale przypomina mi to troche wychowanie z krajow typu Japonia, gdzie juz trzylatka uczy sie obcego jezyka, bo w przyszlosci ma mu sie to przydac.
Czy uwazasz ze taki swiat bez miejsca na sztuke i kulture, refleksyjnosc jest w porzadku? Naprawde chcialabys sama zyc w swiecie, gdzie pracuje sie ponad polowe doby, a prszychodzac do domu nie masz nawet czasu na chwile zastanowienia sie nad soba i swoimi potrzebami?
Jesli chcesz tak zyc i uwazasz, ze jest to dobre dla Twojego dziecka to wszystko w porzadku. Problem zaczyna sie w momencie, gdy uwaza sie, ze jest to dobre dla calego spoleczenstwa? Tylko wczesniej czy pozniej przyjdzie taki moment, kiedy napotkamy osoby, ktore beda chcialy zyc inaczej. I co wtedy z nimi zrobimy? Pozowlimy im umrzec z glodu i zyc na marginesie tylko ze wgledu na to, ze wyznaja inna filozofie zyciowa i nie chca zyc, tak jak my? Czy uwazasz to za tolerancje? Uwazasz, ze jest w porzadku oceniac drugiego czlowieka swoja miara? A co by bylo, gdyby tacy ludzie jak ja nadawali ton spoleczenstwu, a Ty chcialabys swojemu dziecku dac super wyksztalcenie, a taki ktos powiedzialby: NIE! Nie zgadzamy sie poniewaz jest to niepotrzebne! Postaraj sie na chwile wczuc w kogos a nie mysl ciagle o sobie i o tym, jaki ten swiat jest sprawiedliwy i wspanialy, bo jest dokladnie na odwrot.
Jesli nasze dzieci musza miec az tak olbrzymie walifikacje to co bedzie z naszymi wnukami? Wiesz, ja jednak chyba wole zostac menelem albo wyjechac gdzies do krajow 3go swiata anizeli zyc w takim spoleczenstwie.
I moge Cie goraco zapewnic, ze zadnym szefem jakiejkolwiek korporacji nie zostane, bo nie pozwalaja mi na to normy moralne.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 paź 2009, 14:20
Twój zmysł postrzegania jest bardzo wybiórczy, bo widzisz tylko to, co pragniesz dostrzegać.

Nikt tu nie powtarzał: dostosuj się, a lecz się, jeśli czujesz się chory; gdy zaś uważasz, ze jesteś zdrowy, to nie jęcz, a weź się w garść i zrób coś ze swoim życiem.

Druga sprawa: nie uważaliśmy, ze jesteś nierobem tylko prokrastynatorem, czemu sam zaprzeczasz. Wnioski nasuwają się same.
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 14:26
Twój zmysł postrzegania jest bardzo wybiórczy, bo widzisz tylko to, co pragniesz dostrzegać.


Poprosze o przyklady.

Nikt tu nie powtarzał: dostosuj się, a lecz się, jeśli czujesz się chory; gdy zaś uważasz, ze jesteś zdrowy, to nie jęcz, a weź się w garść i zrób coś ze swoim życiem.


Ha, i znow piekne frazesy! Wiesz, ile razy probowalem robic w zyciu cos, aby w koncu mi wyszlo? Sporo. I co z tego? A no nic. Bo wiekszosc spolecznestwa jest dokladnie taka sama jak Ty: robota, schemat, brak checi i umiejetnosci (wydaje mi sie ze to drugie bardziej) do odczuwania wartosci pozamaterialnych. Proze bardzo, chcesz konkretnych przykladow, oto i one. Czy panu Krzysztfowi Majchrzakowi, notabene, jednemu z najwybitniejszych polskich aktorow teatralno-telewizyjnych doby wspolecznesj rowniez zarzucialbys prokrastynacje z uwagi na to, ze nie chce on pojsc na kompromis z wszechobecna komercja i ze narzeka na to, ze jest coraz mniej miejsca na sztuke wyzsza, ze wszyscy maja to w dupie i ze zamyka sie jeden teatr po drugim, bo nie zarabia na siebie (mowiac inaczej: bo nie wystawia na swoich deskach kiczu, ktorego lakna tlumy)?

Druga sprawa: nie uważaliśmy, ze jesteś nierobem tylko prokrastynatorem, czemu sam zaprzeczasz. Wnioski nasuwają się same.


Tak. Jestem chory. Na wrazliwosc. I ciesze sie z tego, ze potrafie dostrzec i docenic rzeczy, o ktorych Ty nie masz zielonego pojecia.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: brak checi do obowiazkow

Avatar użytkownika
przez Anna R. 20 paź 2009, 14:53
W tym, co piszesz, sensu nie ma ani za grosz i nigdy nikogo nie przekonasz, ze nieróbstwo jest kluczem do spełnionego życia, szczęścia i sukcesu. Gdyby tak było, to byłbyś najbardziej zadowoloną osobą z tego forum. Szkoda, ze tak niewiele dobrego wyniosłeś ze swojego dzieciństwa, bo to rodzice i szkoła uczą dziecka wrażliwości na sztukę oraz wartości uniwersalnych, miedzy innymi takich, ze praca uszlachetnia. Umysł dziecka jest tak chłonny i wspaniały, ze aż grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Ucząc dzieci pomaga się im w rozwoju fizyczno-psychicznym, kształtowaniu postrzegania i trenowaniu pamięci. Edukacja to największy obok miłości dar, jaki możemy im ofiarować. Przykro mi, ale jesteś w tej sprawie kompletnym laikiem, ja zaś pedagogiem również po studiach i z 15-letnim doświadczeniem zawodowym.
Widzę, ze jedyne co cie rozpiera to pycha. Przez właśnie taką postawę młodych ludzi nasz kraj nie może ruszyć z miejsca. Narzekanie jest sportem narodowym, a puste frazesy chlebem powszednim.

Bądź sobie jaki chcesz, to twoja sprawa, mnie to ani ziębi ani grzeje, ale nie uważaj, ze cokolwiek ci się w życiu należy. Na wszystko, w tym i uznanie ze strony społeczeństwa, trzeba ciężko zapracować. Jeśli nie będziesz pracować, ponieważ gardzisz pracą dla zarobku (a przynajmniej w ten sposób się usprawiedliwiasz), niczego nie osiągniesz i będziesz żyć na granicy ubóstwa. Nie uważam, ze taką postawę należy wspierać dotacjami ze strony państwa, bowiem praca jest przywilejem, który nie każdemu jest dany.

Nie narzekaj jednak i nie żądaj, bo to nielogiczne wymagać czegokolwiek od tego niesprawiedliwego i podłego świata. Po prostu bądź sobą i ponoś tego konsekwencje. Wszystkie bez wyjątku.
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Re: brak checi do obowiazkow

przez pizzacanto 20 paź 2009, 15:11
W tym, co piszesz, sensu nie ma ani za grosz i nigdy nikogo nie przekonasz, ze nieróbstwo jest kluczem do spełnionego życia, szczęścia i sukcesu. Gdyby tak było, to byłbyś najbardziej zadowoloną osobą z tego forum.


No to chyba ze mna jest cos rzeczywiscie nie tak, ale jakos praca w fabryce (w ktorej notabene pracowalem jakis czas) czy inne zajecia jakos mi tego szczescia nie dawaly, a pomimo tego, ze robielm az ponad sily to satysfakcji z tego nie mialem. Mialem za to silny stres i wycialem sobie w ten sposob spory kawal mojego zycia.

Szkoda, ze tak niewiele dobrego wyniosłeś ze swojego dzieciństwa, bo to rodzice i szkoła uczą dziecka wrażliwości na sztukę oraz wartości uniwersalnych, miedzy innymi takich, ze praca uszlachetnia.


No to fakt. Tyle ze ja jakos nie natrafilem na taka prace, co by mnie uszlachetnila. Raczej na taka, gdzie stalo sie linii produkcyjnej, obok ciebie pracowali ludzie z ambicjami aby sie wieczorem piwa pod blokiem napis i to wszystko. Aha - szef mnie kiedys wyrzucil z jednej z prac po tym, jak publicznie odwazylem sie skytykowac polityke firmy a propo wykorzystywania i manipulowania klientem. Rzeczywiscie bardzo uszlachetniajace doswiadczenia...

Umysł dziecka jest tak chłonny i wspaniały, ze aż grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Ucząc dzieci pomaga się im w rozwoju fizyczno-psychicznym, kształtowaniu postrzegania i trenowaniu pamięci. Edukacja to największy obok miłości dar, jaki możemy im ofiarować. Przykro mi, ale jesteś w tej sprawie kompletnym laikiem, ja zaś pedagogiem również po studiach i z 15-letnim doświadczeniem zawodowym.


A czy ja napisalem ze nauka to grzech. Nie! Ale nie mozna sie skupiac wylacznie na nauce! Czlowiek to nie tylko osoba o wielkiej pojemnosci na umiejetnosci, ale tez istota czujaca i ktorej trzeba pozwalac wydobywac ze swojego wnetrza wlasne inspiracje, pomsysly, a nie starac sie uczynic z niego robota za wszelka cene przystosowanego do spoleczenstwa. Tu trzeba zastanowienia nad tym, czy to spoleczenstwo jest w porzadku czy nie i nie bede podwarzal twoich pedagogicznych umiejetnosci, bo nie jest to moich celem.

Widzę, ze jedyne co cie rozpiera to pycha. Przez właśnie taką postawę młodych ludzi nasz kraj nie może ruszyć z miejsca. Narzekanie jest sportem narodowym, a puste frazesy chlebem powszednim.


Gdzie widzisz owo pyche? To ze jestem mlodszy od Ciebie i dzielnie staram sie bronic mohego zdania to wskazuje juz na pyche? Wolnego...

Bądź sobie jaki chcesz, to twoja sprawa, mnie to ani ziębi ani grzeje, ale nie uważaj, ze cokolwiek ci się w życiu należy.


Kazdemu sie nazley, bez wgledu na wyksztalcenie, wiek i predyspozycje o czym ty zdajesz sie zapominac. Niestety, ale nie kazdy dostal dobre wychowanie czy wyksztalcenie i spychanie tego typu osob na margines spoleczny ze wgledu na te niedogodnosci jest czyms bardzo nieetycznym i godzi w spoleczenstwo. Jako pedagog powinnas to wiedziec lepiej niz ja.

Na wszystko, w tym i uznanie ze strony społeczeństwa, trzeba ciężko zapracować. Jeśli nie będziesz pracować, ponieważ gardzisz pracą dla zarobku (a przynajmniej w ten sposób się usprawiedliwiasz), niczego nie osiągniesz i będziesz żyć na granicy ubóstwa.


Zgadzam sie, tylko niech dadza ludziom byc kreatywnym w tym, co ccha robic naprawde, a nie tam, gdzie sie ich zmusza. Ja osobiscie mam juz dosc prac, ktore mnie wykanczaly fizycznie i psychicznie i dlatego wlacze o swoje. Mam gdzies to, ze dzis liczy sie bardziej wyprodukowanie jeszcze kolejnego samochodu czy komputera. Ja chce zyc inaczej i mam do tego prawo!

Nie uważam, ze taką postawę należy wspierać dotacjami ze strony państwa, bowiem praca jest przywilejem, który nie każdemu jest dany.


No wlasnie! Tym samym wydalas bardzo negatywny osad o naszym spoleczenstwie. Bardzo to smutne, ze taka wartosc jak praca czy mozliwosc swobonego kreatywnego wyrazania sie poprzez nia jest ciagle przywilejiem mniejszosci (notabene: ktorzy z niej raczej niewiele wynosza). Ale pociesze Cie: na Zachodzie jest jeszcze gorzej. Bylem, pracowalem, widzialem. Za 10-20 lat dopiero bedzie w Polsce niezly syf. Ale jak widze, wiekszosc tego chce.

Nie narzekaj jednak i nie żądaj, bo to nielogiczne wymagać czegokolwiek od tego niesprawiedliwego i podłego świata. Po prostu bądź sobą i ponoś tego konsekwencje. Wszystkie bez wyjątku.


To bardzo logiczne. Albo teraz albo zostaniemy wszyscy w tym syfie na wieki a nasze dzieci beda mialy jeszcze gorzej.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do