dla niedowiarków.

Hasiok.

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Margolka 22 cze 2011, 15:30
linka, a nie uwazasz, że nowiesz, wszedł na właściwy tor myślenia i to sam i nie rozumiem co zamiótł? Zrozumiał swój problem i działa tak, żeby czuć się w miarę komfortowo. Co zaświadczenie od psychiatry czy psychoterapeuty jest konieczne do uznania, że mu się poprawiło? Najlepiej powiedzieć ciesz się ciesz, a ja i tak wiem, ze spadniesz z hukiem. Bardzo motywujące, naprawdę. Ja w każdym razie trzymam kciuki i wierzę, ze nowiesz, będzie się czuć coraz lepiej.
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez linka 22 cze 2011, 15:34
Margolka, nie ja po prostu patrzę realnie na życie....być może zbyt cynicznie.....ale tak już mam.
Zaświadczenie od psychiatry czy psychologa to jest potrzebne żeby stwierdzić czy ktoś w ogóle na nerwicę jest chory moim zdaniem.....
Już pisałam, to super, że czuje się lepiej, dużo powodzenia mu życzę, niech cieszy się życiem....ale to nie jest dobra metoda na dłuższą metę. Powinien teraz korzystać z tego co osiągnął i zacząć pracować z dobrym terapeutą i rozwiązywać swoje problemy, poznać realne przyczyny takiego stanu, zacząć je eliminować.........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

dla niedowiarków.

przez nowiesz 22 cze 2011, 15:39
Dlaczego twierdzisz, że to zamiatanie problemu pod dywan? Przecież napisałem, że nie jestem zdrowy, tylko czuję się lepiej czuję, że myśli nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki, tylko będą coraz słabsze. Nie ma złotego środka na te problemy, jest ich bardzo dużo, tylko trzeba w nie uwierzyć, że działają, bo bez tego będą nas nękały ciągle wątpliwości. To tak samo jak chodzenie na psychoterapie. Po co chodzić na psychoterapie do osoby, której nie jesteśmy w stanie zaufać? to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tak samo jest z metodą, która się leczymy. Tylko tu bez zaufania wyrzucamy czas w błoto.

Nie wiem, jak dla Ciebie wygląda proces dochodzenia do zdrowia.. Ale ja wierze w stopniowe dochodzenie do zdrowia. Nie rozumiem podejścia, że jak coś nie uda się od razu, to jest złe. Na początku nie zobaczysz żadnych efektów, ale po kilku miesiącach zobaczysz ogromne postępy.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Margolka 22 cze 2011, 15:41
linka, ale z tego co zauważyłam on już napisał wcześniej co było przyczyną i wyeliminował tą przyczynę to czego ma szukać dalej? Albo mi co by dał na przykład psychoterapeuta jeżeli wiem, ze przyczyna mojej depresji jest brak środków do życia i sytuacja życiowa, której nie jestem w stanie zmienić?
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez linka 22 cze 2011, 15:46
Jeszcze tylko jedno pytanie mam do ciebie nowiesz, byłeś kiedykolwiek u psychiatry ?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

dla niedowiarków.

przez nowiesz 22 cze 2011, 15:55
Słuchaj, czemu nadal chcesz drążyć, by potem przedstawić mi, że ludzie mają o wiele gorsze stany ode mnie, a to, że ja napisałem, że miałem najgorszą formę było bujdą? Nie staraj się dowartościować tym, że teraz mi coś udowodnisz i okaże się, że miałaś racje.
Napisałem tak odnosząc się do nerwicy natręctw, bo moim zdaniem stan, który popycha człowieka do samobójstwa jest stanem najgorszym. A to przeszedłem.
Więc nie wdawajmy się w kolejne dyskusje, mam nadzieje, że chociaż Napoleonowi pomogłem. Bo mi kilka osób udzielających się w tym temacie pomogło, a raczej.. Podbudowało :)
Mam nadzieje, że dojdzie do Ciebie, że bez małych kroczków nie doszłoby się do wielkiego celu. A właśnie takie dodawanie otuchy i podbudowanie ducha drugiej osoby są tymi małymi kroczkami.

Do widzenia.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
21 cze 2011, 14:44

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez linka 22 cze 2011, 16:03
:lol: ja tylko spytałam czy kiedykolwiek byłeś u psychiatry....nie doszukuj się tu bóg wie czego.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez _asia_ 22 cze 2011, 16:17
Margolka napisał(a):Najlepiej powiedzieć ciesz się ciesz, a ja i tak wiem, ze spadniesz z hukiem. Bardzo motywujące, naprawdę.


nic dodać nic ująć. :roll:

-- 22 cze 2011, 15:19 --

nowiesz, trzymam kciuki za Ciebie, i mam nadzieję, że Twój dobry stan się utrzyma, pozytywne myślenie jest kluczowe, sama dobrze o tym wiem. :great: ;)

-- 22 cze 2011, 15:28 --

Korba napisał(a):_asia_, Asiu, a Ty co robiłaś zanim doszłaś do etapu, w którym jesteś teraz? Żeby dojść do tego, co Ci jest też robiłaś badania, nawet na własną rękę. Ja się muszę jakoś zdiagnozować. Nie wierzę ślepo w lekarzy, ale jestem zagubiona. Teraz odniosłam wrażenie, że jesteś zła, że Ci marudzę, a nie słucham Twoich rad. Że się usprawiedliwiam, szukam wymówek..., no może tak jest. Odezwała się we mnie frustracja i poczucie winy. I jeszcze większa bezradność. Taki mam teraz okres Asiu, że nie jest ze mną tak źle jak było, ale nie jest tak dobrze, jak Ty byś ode mnie oczekiwała.
odbijam piłeczkę, bo poczułam się zaatakowana, znasz to uczucie, na pewno i czasem to jedyny sposób reakcji jaki znamy.


Kasiu, poczułaś się zaatakowana... a moim zamiarem nie był wcale atak na Ciebie tylko poruszenie Cię jakoś, skłonienie do aktywności. czy to nie jest czasem trochę tak, że szukasz mimowolnie w czyichś wypowiedziach ataku na siebie, tak jakby wybierasz sobie pewne kwestie i zaczepiasz się na nich? pytam, bo ja się łapię na tym, że tak mam, i to nie rzadko.
Czy jestem na Ciebie zła, że mi narzekasz a nie słuchaz moich rad... Tu chodzi trochę o coś innego. Chciałabym za wszelką cenę, żebyś nie popełniła takich błędów jak ja, bo właśnie ja straciłam tyle czasu, i jak słusznie zauważyłaś również pieniędzy, na głupie przeróżne badania i bieganinę po poszczególnych lekarzach zamiast od razu wziąć się za siebie całościowo. Chciałabym, żebyś Ty tego uniknęła. Ale właściwie to nie powinnam Cię do czegokolwiek skłaniać, nie mam takiego prawa, bo Ty masz prawo do swoich błędów i dochodzenia do własnych wniosków. Ja mogę tylko trzymać za Ciebie kciuki...
"Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania"

"Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich"


Helen Keller
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2857
Dołączył(a)
02 gru 2010, 19:21

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez villah 22 cze 2011, 16:41
Uważam podobnie,że ignorowanie problemu to zamiatanie go pod dywan, z którego wyrośnie wulkan, który wcześniej, czy później wybuchnie, moja metoda, to zrozumienie i akceptacja problemu, przetrawienie go, niejedokrotnie z problemem trzeba konfrontować sie nawet kilkanaście raz, jak w moim przypadku przy medytacji. Tyle raz konfrontowałem sie z problemem, że ów problem zrobił sie dla mojego umysłu ............nudny. Tylko nie jest to łatwe ani przyjemne, a w niektórych przypadkach można dostac duzego doła, ale jak ma sie wiare siłe i chęci to nic nas nie powstrzyma, tu trzeba duzo chceci.

Zaden człowiek nie osiagnie szczescia bez wysiłku, na wszystko trzeba zapracować.

Zaprzyjaznij sie ze swoimi demonami.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
01 cze 2009, 22:29

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Korba 22 cze 2011, 16:53
_asia_, Asiu, wiem, że chcesz dobrze, niepotrzebnie się uniosłam. Fakt, że doszukałam się ataku na siebie, a przecież dobrze wiem, że nie taka była Twoja intencja. Jestem Ci wdzięczna za wszystkie Twoje rady, naprawdę.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 22 cze 2011, 17:49
Ta. Trzymam kciuki z calej sily. Pozdrowienia od Ciebie przesle tez znajomej i mojemu przyjacielowi, który tez sie leczyl powarzaniem mantr, jaki to swiat jest cudowny, idylliczny, jaki on sam jest wspanialy i inne podobne pierdoly. Po którejs rozmowie z szanowna "Pania Psycholog" skoczyl pod tramwaj.
Kolezanka wyskoczyla z dachu bloku. Wiec, za przeproszeniem, nie opowiadaj ludziom takich faktów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiesz co to za choroby o których pisala linka, nie oczywiscie. A zasada jest taka, ze jak sie o czyms nie wie to sie nie podejmuje konwersacji. Zapraszam do lektury. I jeszcze jedna aluzja do któregos z nas, ze "a co wy w ogóle wiecie, to JA jestem, chory a wy to w ogóle nie wiecie nic", to pożegamy się brzydko....bo w konflikcie. Masz na to moje slowo. Margolka, ciesze sie, ze podeszlas w taki sposób do calej sprawy, ze spokojnie mozna z Toba podyskutowac. Tylko wiesz co? Powiedz mi, jakie mantry mam sobie powtarzac, bo w tym roku mam juz 3 nowe groby do odwiedzenia w Polsce, jeden tutaj. Bardzo nowy jeszcze.
Wiec co mam myslec; "pogrzeby ludzi,tórych kochalem podobaja mi sie bardzo", czy "etam, najwazniejsze ze ja zyje a inni mnie nie interesują!".
No?
A Ty nowiesz, powinieneś chcieć wziąć moje i linki sugestie do serca! Lec lepiej na autostrade, znajdz rodzine która wyciaga trupa ojca z rozbitego wozu, i im tez potwiedz = "alez nic sie nie stalo, powinniscie myslec pozywnie np "kolejna morda mniej do karmienia!"
NIe jesteś specjalistą by doradzać ludziom, którzy mają poważne zaburzenia, a boją się odwiedzic lekarza!!
Poczytaj sobie na tematy dotyczące ludzkiego cierpienia. Będziesz wtedy wiedział,że bez profesjonalnego wsparcia specjalistów cięzko będzie cokolwiek osiągnąć by wyzdrowieć! I nie Ty jeden jestes na forum taki Hero, co ma próby samobójcze za soba. Wiele, bardzo wiele, niestety, jest na Forum osób, które to przeszly...i przezyly.
Tyle ode mnie.
Amon.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez napoleon 22 cze 2011, 19:21
ręce opadają... najlepiej wprowadźcie tu cenzurę dla ludzi którzy chcą wyzdrowieć...
Ludzie nauczcie się czytać ze zrozumieniem. Gdzie niby nowiesz napisał że jego metoda jest najlepsza i skuteczna na wszelkie choroby? Jest coś takiego jak duma neurotyczna i wydaję mi się że wiele osób na tym forum ma z tym problem. Może przydałoby się trochę dystansu?
Przecież w poradniku prof. Żerdzińskiego też jest napisane żeby nie ulegać obsesjom i kompulsjom, więc dziwi mnie że te rady traktowane są jak jakieś herezje i wzbudzają tyle emocji. Może i są na tym forum posty osób które w euforii obwieszczają że w ciągu jednego dnia cudownie wyzdrowieli ale ja w tym co napisał nowiesz akurat tego nie zauważyłem. Zauważyłem tylko agresję i lekceważenie u starych wyjadaczy. Spokojnie. Nie lękajcie się... hehe
Przecież nikt was nie zmusza do czytania tych porad i nie wszystko od razu trzeba odbierać jako atak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
27 lis 2007, 12:44
Lokalizacja
Francja

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 cze 2011, 19:53
napoleon, To z obawy o nowych użytkowników, którzy się pojawiają na forum. Najpierw szukają pomocy po forach, czytają informacje za pomącą google Niektórzy sobie na prawdę biorą do serca to, co ktoś napisze.
Lepiej dmuchać na zimne!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

dla niedowiarków.

Avatar użytkownika
przez marcja 22 cze 2011, 21:01
Coz, jest w tym troche prawdy, ze zeby wyleczyc sie z nerwicy nie potrzeba terapii, ani lekow. Tyle, ze tylko z nerwicy ( z agorafobia lub bez) - czystej i bez domieszek zaburzen osobowosci, wtornej depresji, czy zyciowych traum w przeszlosci. Inne zaburzenia/choroby nie sa tak latwe do wyleczenia.
Tyle, ze jak dla mnie omawiane tu pozytywne myslenie, to troche za malo. Trzeba nauczyc sie obserwowac siebie, wiedziec jak zaradzac nawrotom, ktore beda sie pojawiac, no i niestety trzeba byc konsekwentnym i stanowczym wobec siebie, nalezy wywierac na siebie odpowiedni nacisk. Jak dla mnie osoby, ktore nadal od miesiecy/lat poruszaja sie tylko w obrebie wlasnego domu, czy osiedla, tlumaczac to obawami przed tym, ze "cos" im sie stanie, nie wywieraja na siebie odpowiedniego nacisku. Rozumiem, ze mozna nie raz "przegrac" (tez tak miewalam), wycofac sie, wrocic z powrotem do domu, bo to nie jest ten dzien, ale w koncu musi nadejsc dzien, w ktorym trzeba zacisnac zeby i przetrwac. Inaczej, niz wlasna ciezka praca, nie wyjdzie sie z tego (oczywiscie biorac pod uwage, ze chce sie wyjsc z tego bez pomocy specjalistow) Pomaga tez bardzo zlosc na zaburzenie/na atak. Jesli sie na cos bardzo wsciekamy, zwykle nie czujemy jednoczesnie leku. Oczywiscie nic nie dziala na zawolanie, caly proces wyleczenia troche trwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do