Mieć siebie-najcenniejszy dar

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana 22 sie 2008, 10:50
ashley napisał(a):
Lariana napisał(a):Chciałabym tak brzmieć za kilka lat... miesięcy..
Nie macie tak ,gdy wchodzicie na to forum i dopada was chandra i ciężar na klatce piersiowej aż wam ciężko sie oddycha?

Ale czemu ciężko?

Tak jakoś ,takie uczucie temu towarzyszy ,nie umiem inaczej tego określić..
Tak jakby mi ktoś siedział i nie dlatego ciężko mi się oddycha.
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 22 sie 2008, 18:42
Jola27 napisał(a):a ja wiem kim jestem jestem smieciem niczym mniej niz zero i nie potrzebnie zatruwam tlen natym swiecie

Jola chyba za bardzo po sobie pojechalas. Nie zgadzam sie z tym. Moze tak myslisz o sobie bo Twoi blizcy traktuja Cie w nieodpowiedni sposob np. Twoj maz. Pisalas ze Cie poniza itd. Wiec jak przebywasz z takimi ludzmi to jak masz miec dobre zdanie o sobie? Ale chyba najwyzsza pora zebys sama zaczela decydowac o poczuciu wlasnej wartosci a nie pozwolic na to innym. Bo zaloze sie ze na tym forum jest sporo osob kt\ore uwazaja ze jestes mila wartosciowa osoba;) Poza tym to ze masz problemy ze jestes chora i ze masz ciezka sytuacje to swiadczy o tym ze jestes smieciem? Nigdy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Jola27 22 sie 2008, 21:14
Ashley bardzo ci dziekuje za te cieple slowa bo sa dlamnie bardzo wazne bo ja wyjatkowo zadko mam okazje poslyszec cos milego
serdecznie dziekuje i pozdrawjam
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez anonimowa 22 sie 2008, 21:28
Ja też uważam, że jestem nikim, nikim, nędzną istotką, marnym robakiem, którego należałoby zgnieść. Myślę, że każdy jest lepszy ode mnie, a ja, nędzna masa, nie ma u mnie nic pięknego (nie chodzi mi tu tylko o wygląd, ale również o moje wnętrze). Nie dostrzegam u siebie nic pięknego. Każdy człowiek wydaje mi się, że ma w sobie to coś, co sprawia, że jest wyjątkowy. Myślę, że ludzie mnie nienawidzą i gdyby mogli pozbyliby się mnie. Zaś ci, którzy ze mną rozmawiają, robią to z litości. No tak, jestem tylko małą, zakompleksioną nastolatką, która użala się nad sobą. Zaraz mi ktoś napisze, ot tak od niechcenia: "Nie myśl tak o sobie, każdy jest wyjątkowy, ty też." A w myśli: "Głupia dziewczyna z kompleksami, która nie umie sobie z taką błahostką poradzić. Ludzie mają poważniejsze problemy! a ona tylko niepotrzebnie zapycha swoimi durnymi postami forum!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 22 sie 2008, 21:40
Anonimowa wiesz co Ci powiem, Ja tez kiedys czulam sie do banii. Nie bylo we mnie nic wyjatkowego, czulam sie beznadziejnie ze soba. Mozesz sie o tym przekonac czytajac mojego pierwszego posta w tym temacie. Zazdroscilam ludziom ze sa konkretni. Ale wszytsko sie zmienilo jak odwazylam sie byc soba. Poprostu taka jaka jestem pokochac sie i zaakcpetpowac. Docenic. I wiesz jak jest teraz? jest mi ze soba bardzo dobrze, jestem juz konkretna. Nie mam kompleksow jak kiedys(tzn wiadomo wiem ze mam duzo wad ale zyje z tym na luzie) i jestem naprawde szczesliwa!;) kocham siebie taka jaka jestem i jestem w pelni soba. myslisz ze to bylo latwe ? nie, poczytaj kolejne posty to sie przekonasz jak do tego dochodzilam ze musialam zaczac tolerowac mase durnych cech u siebie. Ale one zniknely bo uwierzylam w siebie. I teraz mam siebie. Chocby sie walilo palilo mam siebie. Sama sobie jestem oparciem przyjaciolka ostoja. Nie esyem idealna ale jest mi super.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez bedziedobrze212 22 sie 2008, 22:22
A ja bedę mieć tak jak ashley i już!!! już zaczynam, raczkuję, odbijam sie od dna, ha ha! kto się przyłacza do śmiechowej brygady, no kto? proszę, proszę w kolejce, bo zrobi się nam nam bałagan! PAnie przodem, zapraszam! :D
Umarlam wiosną. lecz dopiero teraz naprawdę żyję!
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
31 maja 2008, 23:34
Lokalizacja
gdzieś za rzeką

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Jola27 22 sie 2008, 23:17
Bedziedobrze prosze powiec jak to zrobic bo ja tez bym chciala chociaz raczkowac ale narazie nie umie
pozdrawiam
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 23 sie 2008, 17:29
Bedziedobrze no to jedziemy!!!;) hehe nie ma co sie lamac niczym trzeba z usmiechem do przodu i juz, poprostu;) ja sie pisze do kolejki;) a Tobie zycze zebys miala jeszcze lepiej jak ja;*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Misiek 03 wrz 2008, 11:19
To ja też się dopisuje do kolejki... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez koniusz 22 wrz 2008, 02:28
Witam wszystkich. tak dawno nie zaglądałem na żadne forum dotyczące nerwic że z ciekawości spojrzałem na to a tu tak ciekawy temat. Ciekawe jak zaczyna rozwijać się mysl o akceptowaniu choroby która nam się przytrafiła. Bardzo jestem dumny i wręcz z podniesionoą głowa patrze na was. Wiem że ciężko jest zaakceptować siebie jako osobę chorą ale akceptacja daje nam wolność działania i rozluźnia nas na wiele spraw, dzieki zaakceptowaniu siebie jako aktualnie chorego podcinamy nogi naszym chorobą.

Ja choruje na nerwice jakieś 15 lat. leczenie i lekarstwa zaczałem brać od 3 lat od tego też czasu jestem innym człowiekiem. Mianowicie co znaczy innym? znaczy to ze nie wstydze sie choroby i wrecz jestem dumny że tak sobie dobrze z nią radze. a naprawdę byłem w bardzo złym stanie.

Piekne sa tu wskazówki ludzi którzy już spojrzeli na ner/dep troszeczkę z dystansu.
Lecz ja dołacze sie do tych wskazówek i powiem tak.
To co napisze nie jest gotową receptą na lek który was uzdrowi lecz są to moje spostrzeżenia.

A więc na początku zaakceptowałem to że jestem chory no i postanowiłem zrozumieć to.
Doszedłem do wniosku że choroba ta to nic innego jak nie pożądany stan umysłu itp.
Wiec skorzystałem tu z mądrości książek które o wiele wcześniej czytałem . Chodzi tu o tematykę Buddyjską.
Tam szczególnie kładzie sie nacisk na to że walka sama w sobie wyzwala destrukcyjne emocje a wiec postanowiłem przyjąć chorobę jak dostojnego goscia (porostu zaakceptowałem)
Faktycznie to pomogło mi pozbyc sie złudzenia że dziwnym trafem obudzę sie rano zdrowy.
Tak wiec powiedziałem sobie tak: jak chcesz ze mna być dostojny gościu to ok, ale ja sie teraz musze zajac troszeczke sobą.
Tak też zrobiłem. Przyjmowałem leki (andepin , zomiren na poczatku 3 razy dziennie a pozniej już wcale)
ułożyłem sobie diete wysoko białkową i ogolnie bogatą w witaminy. Sport!! oczywiście na okrągło jazda rowerem do tego trzaskałem we worek boxerski , biegałem.
Lecz wszystko powoli ,nic na siłe lecz w dyscyplinie. I tak cały czas mimo wszystkich leków, niepokojących myśli dereali depersonali i wszystkiego cholerstwa. Ale szanownemu gościowi zaczynało być u mnie chyba troszeczkę nie wygodnie. Gdy przychodziły trudne chwile myślałem sobie w ten sposób : no przecież jestem chory wiec mam prawo mieć słabsze chwile tak jak zupełnie zdrowi ludzie je mają.

I tak robiąc i robiąc wiele wiele innych rzeczy odszedł o de mnie szanowny i dostojny gość.
To nie jest tak że ja nagle poczułem sie lepiej i zacząłem powoli sam dochodzić do siebie. Nie to nie tak!!! Mimo trzęsącego ciała , lęków i rozklekotanego umysłu , robiłem to co zaplanowałem. Włożyłem w siebie dużo rozluźnienia i łagodności i ciepła. nic na siłę powolutku po malutkim kroczku spokojnie. Byłem sam do siebie jak matka do ciężko chorego syna.No dziwne jest to że często traktujemy siebie bardzo surowo. Nie róbcie tak!!! Jeżeli jesteście chorzy to potrzebujecie ciepła i łagodności a nie spięcia i bezwzględności. Raczej mało kto wam to da , jak nie wy sami sobie. JA Dawałem sobie czas , nie byłem nigdy zły na siebie szanowałem siebie takiego jakim jestem w całym zagubieniu i pomieszaniu własnego umysłu. Wiem że lekiem na te chorobę nie sa moje rady bo wiem ze ta choroba atakuje nas ze wszystkich stron lecz nie można się temu bezbronnie przyglądać. Niech waszą bronią na nią będzie ciepłe i łagodne serce. Oczywiście wasi lekarze , bliscy sa też tu bezwzględnie potrzebni. Lecz bądźcie łagodni i cierpliwi do siebie a już naprawdę szybko zobaczycie zmiany w was samych. W ten sposób w waszych umysłach zacznie panować większą swoboda a co za tym harmonia i spokój.
I właśnie w ten sposób zrozumiałem że: Mieć siebie to najcenniejszy dar!!!
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 wrz 2008, 18:41

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Jola27 22 wrz 2008, 15:29
Koniusz to jest bardzo piekne i madre bede czesto wracac do tego postu
dziekuje ze donas napisales :P
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Misiek 22 wrz 2008, 15:49
koniusz, Gratuluje :!: :!: Postaram się skorzystać z Twojej rady... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana 22 wrz 2008, 15:51
Ja postaram się ją przeczytać bo jest baardzo długa :D
A jako że nie wierze w swoje wyzdrowienie ,tym trudniej bedzie mi sie ją czytało...
Ten tekst najchętniej powiesiłabym sobie nad łóżkiem ,albo powinno się wkleić na stronę głodną Forum .Boskie,genialne ..
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez nanom1 22 wrz 2008, 19:38
Ja, jak byłem (myślałem że jestem sobą-a było ,to chyba w podstawówce) sobą, to byłem nieznośny, nietolerancyjny dla innych. Ciekawe ,ale w nerwicy (jak już się z nią pogodziłem) to ''co nieco'' się we mnie zmieniło -na lepsze. Nie, żebym był dużo mniej nerwowy (pigułki trochę mnie ''studzą'') ,ale zaakceptować siebie,czy cieszyc się ''że ma się siebie''?? nigdy :!: Nie na chwilę obecną-może kiedyś...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
21 lut 2008, 17:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do