Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez usunieciekonta1 14 wrz 2011, 15:17
Hej, nie zwracajcie uwagi na mojego nicka. Ostatnio pisałam jakoMatilda, ale z powodów osob. byłam zmuszona usunąć konto.

Na forum wchodzę rzadziej, bo nie chcę się ciągle nakręcać.

Musiałam jednak zabrać zdanie, widząc wypowiedź Kicikici. Nie po to, aby się słownie przepychać, ale nie zgodzić i uspokoić Was trochę. ;)
Zgadzam się z Inką. Myślę, że Kicikici chce nam pomóc, ale to nie wychodzi na dobre ... bo chyba nie do końca rozumie Carlosa i nas. A na pewno nie mnie. Wszyscy tutaj nie chcemy się rozstawać, choć umysł tworzy chore wizje. Wspieramy się nawzajem czując, że coś z nami nie tak, coś nas NATRĘTNIE męczy, chcemy kochać, czuć, cieszyć się, ale zamiast tego czujemy paniczny lęk przed partnerami, zamknięte koło. Myślę, że wszyscy a na pewno większość z nas wolalaby słyszeć słowa otuchy, zamiast stwierdzenia, że kogoś nie kochamy.

Widzisz, Kicikici, jesteśmy podatni na sugestie i Twoje rady, mogą działać odwrotnie, bo się zamartwiamy. A też wątpię, ze ktos sie rozstanie po przeczytaniu Twojego posta, ze byc moze nie kocha. ;) Wiem po sobie, nikt mnie do tego nie namowi. Mimo ciemnych myśli, bede sie bronic i walczyc. Dlatego tez Zagubiona bronila sie w ten sposob. ;)

Ja jestem przekonana ze kazdy z nas kocha, a nasza walka jest na to dowodem. ;) !!!!!

Jesli moglabym powiedziec cos Carlosowi, mialam tak samo z tesknota itp. Ale obserwujac siebie wiem ze dzieje sie tak dlatego, ze bardzo sie boje mysli ze nie kocham, wiec X. jest obiektem lęku chcąc nie chcąc. Jak więc moge doswiadczac pozytywnychh uczuc jak np. tesknota, ochota na seks, szczeslwiosc, radość, skoro jednocześnie się boję. Ale wiecie co? Z całych sił staram się o tym nie myśleć, układam na boku nasze wspólne plany, bo chcę z nim być. I kropka. ;)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 wrz 2011, 21:14

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 15 wrz 2011, 12:37
hej wszystkim!!
u mnie ostatnio nie najlepiej.Odsuwam się od X widzę w nim kogoś obcego, jakby nie był mój.oj źle się dzieje, źle się dzieje...zupełnie tracę kontakt z z rzeczywistością kiedy jest obok.Tzn oczywiście próbuję przewartościowania emocji ale ciężko przy niem racjonalnie myśleć.Zachowuję się jak dzikie, spłoszone zwierze.Bezpieczniej mi kochać go na odległość niż kiedy jest obok.:( smuutnoo :(

Widzę, że nas tu więcej.fajnie i przykro.fajnie bo możemy się powspierać, przykro, bo najgorszemu wrogowi nie życzę tego przez co przechodzimy.Carlos co u Ciebie, w ogóle co u Was jak się miewacie?

Inka mycho kiedy terapia?

killer mysleć musimy racjonalnie i pozytywnie, mam wrażenie, że tylko to mnie trzyma przy życiu.

izaak to wszystko jest jasne, proste i oczywiste.Ale tak trudne do zastosowania.kurcze, żeby to tak łatwo odchodziło jak nagle się pojawiło byłoby wspaniale :)

pozdrawiam Was kochani!!
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 15 wrz 2011, 13:22
zagubiona13, witaj miałam do Ciebie pisać PW ale ktoś mi przeszkodził w pracy... a teraz się minełyśmy
Dzisiaj masakra wiem co czujesz:(
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 15 wrz 2011, 17:32
hejka kochani.. dziś u mnie nie za ciekawie..:/ źle.. myśli dot. tylko i wyłacznie rozstania po to by się bawic, miec kogoś innego, czule patrzec na kogoś itd.. nie mam ochoty całowac, dotykac, baaaa! rozmawiac nawet..:/ źle.. ten stan utrzymuje sie juz ponad tydz:/
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez betty_boo 15 wrz 2011, 23:00
a moze wy juz po prostu nie kochacie swoich partnerów. skad wiecie ze to choroba?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 15 wrz 2011, 23:27
niektórzy z nas mają to stwierdzone u psychologów, pozostali (tak jak ja) domyślają się, że "normalny" człowiek zareagowałby inaczej, gdyby nie kochał... pewnie dojrzałby do tego, przeszedł pewien proces uświadamiania sobie takich sytuacji, emocji... a ja - jak większość udzielających się w tym temacie - pewnego dnia po półtora roku fajnego związku, wstałam rano, ni stąd ni zowąd zadałam sobie pytanie czy kocham i nie potrafiłam udzielić sobie odpowiedzi... rozpętało się piekło, palpitacje serca, nieprzespane noce, obsesje na punkcie partnera (jego wyglądu, zachowania itp.), skrajne emocje (złość na partnera i jednoczesne przypływy miłości wobec niego)... i tak od pół roku już... emocje choć opadły, to nadal męczą natrętne wątpliwości,a umysł nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić czy kocham czy nie... błądzę. może Ty powiesz mi obiektywnie, skoro nie masz podobnego problemu, czy uważasz, że taki stan to norma?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 16 wrz 2011, 09:58
Witajcie:)
Napisze coś na poprawę humoru, coś co wczoraj bardzo mnie pocieszyło... n
Wczoraj w pracy rozmawiałam z moim starym kolegą, który trosze zwierzał mi się ze swoich problemów z dziewczyną, którą jest od kilku lat...
Powiedział tak " Wiesz co jesteśmy tacy różni, mamy często różne potrzeby, o różnych rzeczach marzymy. Gdy tylko wstanę rano zastanawiam się czy to wszystko ma sens, czy lepiej nie zakończyć tego związku - przecież tak bardzo się różnimy, często nie dogadujemy. Jednak kiedy przychodzi wieczór kładę głowę na jej brzuch, po czym myślę że cały dzień myślałem tylko i wyłącznie o niej i nie mógłbym bez niej żyć ani minuty" Co o tym myślicie kochani??

U mnie dzisiaj trochę lepiej a co tam u Was??

-- 16 wrz 2011, 12:18 --

zagubiona13, Kochana jak u Ciebie?? Mam nadzieję, że trochę lepiej jak wczoraj...
Dzisiaj jadę na terapie... i jak zawsze trochę się boje czego to się dowiem...

sqnik, jak będziesz to się odezwij, i trzymaj się mocno bo to tylko lęki...
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 16 wrz 2011, 15:18
Wrzucam tekst znaleziony przeze mnie przypadkowo na jakimś forum, bo może komuś, tak jak mi, choć trochę poprawi humor i da wiarę :)

"To właśnie fenyloetyloamina jest tym związkiem chemicznym, który neurobiolodzy najczęściej kojarzą ze stanami emocjonalnymi określanymi jako miłość lub zakochanie. Od dawna było wiadomo, że PEA należy do grupy amfetamin (narkotyków) i że jej podwyższone stężenie w mózgu objawia się stanami podobnymi do tych, jakie odczuwają narkomani: euforią, bezsennością, uczuciem nieuzasadnionej radości, pewnością siebie, zaburzeniami łaknienia czy depresją na przemian z ożywieniem i brakiem koncentracji. Krótko mówiąc, zakochani są w stanie nieustannego amfetaminowego rauszu. Towarzyszy mu bezkrytyczne oczarowanie kochaną osobą.

Reakcją na podniesienie poziomu PEA w mózgu jest zwiększone wydzielanie noradrenaliny - hormonu zwanego też substancją miłości. Nie znamy dokładnie jej działania, ale wiemy, że jej wysoki poziom w mózgu uwalnia wydzielanie innego związku - dopaminy.

Dopamina, nazywana "cząsteczką szczęścia", odpowiada za chemiczne procesy w mózgu kontrolujące ruch i zdolność odczuwania przyjemności. Razem dopamina i PEA wywołują doznania, które ludzie odczuwają jako miłość. Poza tym dopamina w reakcji na zdarzenia lub zachowania wywołujące przyjemność, np. seks, pobudza obszar mózgu zwany "ścieżką nagrody".
Zależności między PEA i dopaminą sprawiają, że przebywanie z kochaną osobą wywołuje takie same uczucia, jakie towarzyszą odbieraniu nagród i wyróżnień.

Dopamina pobudza też produkcję innej ważnej substancji - oksytocyny. Hormon ten produkowany jest głównie w mózgu, ale także w jajnikach i w jądrach. Magia oksytocyny polega na tym, że działa ona w momentach niezwykle istotnych dla człowieka. Wywołuje skurcze macicy wypychające w trakcie porodu dziecko na świat. Przy orgazmie kobiety nasila uczucie rozkoszy. Odpowiada także za laktację w trakcie karmienia niemowlęcia.
Wysoki poziom tego hormonu pobudza również uczucia macierzyńskie u matek nowo narodzonych dzieci. Szczurzyce, którym do mózgu wstrzykiwano substancję hamującą działanie oksytocyny, porzucały młode zaraz po urodzeniu.

U mężczyzn z kolei niewielka ilość oksytocyny we krwi jest konieczna, by doszło do erekcji. Jednak zbyt duże jej stężenie może uniemożliwić wzwód. Z kolei od szybkości obniżania się poziomu oksytocyny zależy czas, jaki musi upłynąć od jednego stosunku do ponownego wystąpienia objawów podniecenia seksualnego. Jeśli jeden mężczyzna "może znowu" za 15 minut, a inny za 15 godzin, to mimo że ten pierwszy jest prawdopodobnie ulubieńcem kobiet, obaj są całkowicie normalni, a jedynie oksytocyna działa u nich inaczej.

Najmniej zbadaną pod względem mechanizmów reakcji cząsteczką emocji jest noradrenalina. Działa podobnie do adrenaliny - podwyższa ciśnienie i poziom glukozy we krwi, a u zakochanych powoduje uczucie podniecenia, zmniejsza apetyt i przyczynia się do skurczów naczyń krwionośnych. Skurcze zatrzymują krew w członku lub w łechtaczce, co powoduje ich lepsze ukrwienie i uwrażliwienie na dotyk. Ponadto noradrenalina podnosi ciśnienie krwi i przyśpiesza bicie serca. To właśnie ona odpowiada za znane i wstydliwe dla zakochanych czerwienienie się na widok ukochanej osoby.
Ale najważniejsza i tak jest fenyloetyloamina (PEA).

Jak zgodnie twierdzą naukowcy, nasz organizm z czasem uodparnia się na jej działanie. Tolerancja na PEA pojawia się między 18. miesiącem a 4. rokiem trwania związku. Statystycznie miłość trwa zatem nie dłużej niż cztery lata. Zakończenie fazy fenyloetyloaminowej w miłości nie oznacza jednak, że ludzie muszą się rozstać. W większości wypadków tak nie jest. Do głosu dochodzą endorfiny, tłumione dotąd przez PEA.

W swym "znieczulającym" działaniu podobne są do morfiny. Przynoszą spokój, przywiązanie, przyjaźń, harmonię, ale także bardzo często nudę. Jeżeli u obu partnerów procesy chemiczne związane z PEA i endorfinami zachodzą w tym samym czasie, związek pozostaje trwały. Jeśli jednak biochemiczne zegary mają inaczej ustawione wskazówki, pary zazwyczaj się rozstają.

Miłość jest chemią. Naukowcy mają prawo opisywać ją jako ciąg skomplikowanych reakcji. Ale nie oznacza to, że traci ona magię, niepowtarzalne piękno i wzruszenia, jakie w nas wywołuje. Żadna reakcja chemiczna nigdy nie opisze uniesienia, jakiego doświadczymy, gdy ukochana osoba szepcze nam "kocham cię". I obojętne jest, czy szeptała to na pierwszej randce, będąc na fenyloetyloaminowym haju, czy w noc po srebrnych godach, pod wpływem oksytocyny wpływającej na harmonię i przywiązanie." (archiwum newsweek)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez betty_boo 16 wrz 2011, 22:46
skoro jest błądzenie to dla mnie jest ono skutkiem wątpliwosci.

czy zastanawiasz sie nad tym czy kochasz np. mamę albo dziecko? nie. bo wiesz ze ją kochasz.

niektórzy z nas mają to stwierdzone u psychologów
- co to znaczy? ze psycholog ma zdecydować czy ktoś kogos kocha czy nie?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 17 wrz 2011, 00:28
a co jeśli po rozstaniu uświadamiamy sobie, że jednak kochaliśmy?
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez betty_boo 17 wrz 2011, 14:48
ja nie znam takich przypadków.

skoro są watpliwości na tyle poważne ze prowadzą do rozstania to chyba nie jest to przypadkowa decyzja.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 17 wrz 2011, 23:16
betty_boo, psycholog nie stwierdza uczuć swojego pacjenta, ale pewne zaburzenia, np. nerwicę natręctw, osobowość borderline, które powodują, że ludzie z tym żyjący, mają pewne problemy na płaszczyźnie emocjonalnej, niezależnie od rzeczywistych uczuć; psycholog pomaga zrozumieć na czym te zaburzenia polegają, stara się przepracować pewne źle umiejscowione wartości, jakieś lęki itp.; kilka osób wypowiadających się wcześniej w tym temacie twierdziło, że w kolejnych związkach natrętne wątpliwości nie mijały, a to znaczy, że problemem nie jest miłość, związek, tylko psychika; cieszę się, że Ty masz wszystko poukładane, ale proszę Cię nie psuj naszej pracy swoimi argumentami, bo widzę, że nie do końca rozumiesz naszych uczuć i w ogóle o co tak naprawdę w tym temacie chodzi;
Paranoja, ja znam taki przypadek, w którym dziewczyna dopiero jak rozstała się z chłopakiem, zrozumiała, że to była miłość jej życia; dlatego tu jesteśmy wszyscy, żeby się wspierać i nie podejmować pochopnych decyzji, póki żadne z nas nie będzie przekonane na 100%, że to jednak nie była miłość.

-- 17 wrz 2011, 23:23 --

aa, no i uważam betty_boo, że nie ma co porównywać miłości do rodzica czy dziecka z miłością do chłopaka, to dwa różne rodzaje miłości; rodziców kochasz podświadomie, nie znasz etapu zakochania się w nich, bo są z Tobą całe życie, a chłopak jest bądź co bądź osobą obcą, która nagle pojawia się w życiu, modyfikuje świat, uczucie wobec niego ewoluuje, dlatego mamy z nim większe problemy, bo część z nas nie do końca rozumie wszystkich etapów miłości, sensu związku itp.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 19 wrz 2011, 14:03
kini., dokładnie. Dodam jeszcze tylko...że biorąc pod uwagę to co się ze mną dzieje nie kocham mamy, nie kocham siostry.Czemu?bo są dla mnie za dobre.Kocham ojca-alkoholika bo dostarcza mi wrażeń...ot to cała tajemnica mojego pomerdania z poplątaniem.odrzucam dobre bo się boję, bo nie zaznałam.Przyjmuję zło, bo coś się dzieje...
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Di88 19 wrz 2011, 18:52
Tolerancja na PEA pojawia się między 18. miesiącem a 4. rokiem trwania związku. Statystycznie miłość trwa zatem nie dłużej niż cztery lata.


U mnie chyba jest inaczej, bo wątpliwości zaczynam mieć po ok 1.5 m-ca. Najdłuższy związek, w jakim byłam w ciągu ostatnich 3 lat, czyli obecny, trwa 4.5 m-ca.I to z kilkudniowym rozstaniem po 2 m-cach. A miałam tych "związków" duuużo. Za każdym razem szybko się przywiązywałam, mocno zakochiwałam, a w pewnym momencie stop. Koniec. "Jednak Cię nie kocham, to nie ma sensu, papa." I kolejna "wielka miłość". Od 15 r.ż. miałam po kolei 3 związki, które trwały:pierwszy 10 m-cy, przerwa, 6 m-cy, drugi 1.5 roku,trzeci 2 lata(zaręczyny, mieszkanie razem itd.), potem przez rok ciągłe rozstania i powroty(z mojej winy).Po rozstaniu inny facet, rozczarowanie, powrót do byłego, kolejny nowy, znów tęsknota za byłym, który jest miłością mojego życia,blablabla, powrót, rozstanie itd.Teraz tamten facet nie chce mnie znać (czemu się nie dziwię), więc chociaż wyszłam z błędnego koła, ale nadal mam rollercoaster w życiu uczuciowym. Naprawdę nie wiem, co mam robić:(
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
18 wrz 2011, 22:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do