Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 08 maja 2011, 01:12
Ha, mam nowy element dodatkowo-rozrywkowy w moich oscylacjach emocji.

Otóż śnią mi się różni koledzy, a w szczególności jeden, a jak powszechnie wiadomo, w snach pojawiają się czasem emocje i uczucia, których w prawdziwym życiu nie ma. Pierwsze to sobie pomyślałam, że coby to było jakby taki się we mnie zakochał :shock: Co bym musiała mu powiedzieć, co zrobić, jak, co zmienić w swoim życiu i kogo unieszczęśliwić :roll: (Oczywiście teraz interesuję się wyłącznie uczuciami facetów tzn. mojego prawdziwego i tych wyimaginowanych/potencjalnych do mnie, a nie odwrotnie, bo swoim emocjom nie ufam).

Potem się pobawiłam we Freuda, zrobiłam analizę snu i moich relacji z przyjaciółmi, no i wyszło, że te moje fantazje to raczej przebijające wspomnienia o dawnych znajomych, którzy nadużyli mojego zaufania, przez to w snach niepokoją mnie relacje z tymi, którzy są dla mnie dobrzy teraz.

Wyciągnęłam błyskotliwe wnioski na temat sympatii i ostrożności i dopisałam sobie plusa w postępach w relacjach z ludźmi (nawiązuję i podtrzymuję przyjaźnie), ale ta wizja bycia z kimś innym niż teraz jeszcze chyba mi się przez chwilę będzie bujać po głowie.
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LukLuk 08 maja 2011, 14:12
Ile można być z osobą, której się już nie kocha .. ? wszystko psuje się już od pół roku czasu a Ja nie mam odwagi powiedziec, że to już koniec. Jak mam zebrać siły i jak podejść do sprawy. Ona i Ja wiemy, że to już wszystko jest na wykonczeniu, ale zadne z nas nie powie tego wprost. :zonk: musze wziąść sprawy w Swoje rece i jako pierwszy zakonczyć ten dwu letni związek. tylko jak, żeby nikogo nie urazic. To nie jest pochopna decyzja tylko przemyslane kilkumiesięczne psucie się wszystkiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
12 lip 2010, 17:42

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 09 maja 2011, 13:24
Amy Lee napisał(a):Ona i Ja wiemy, że to już wszystko jest na wykonczeniu


Skoro oboje to czujecie to tylko kwestia rozmowy. nie sądzę, żeby ktokolwiek miał mieć do kogokolwiek pretensje. A nuż rozmowa pomoże, może potrzebujecie czasu, a jeżeli to faktycznie koniec, to rób wszystko by mimo bólu i żalu rozstać się tak, by za rok powiedzieć sobie cześć na ulicy.Wiem,że łatwo się mówi, ale spójrz na to sam...unieszczęśliwiacie siebie nawzajem...
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 10 maja 2011, 19:59
Postanowiłem posłuchać się rad cichej i rzeczywiście, wydaje się mniejsze natężenie tego NN. Nie mniej, to też taka jest huśtawka.. raz wydaje się lepiej, raz wszystko wraca. Jednak chyba wszystko przypominają te stany depresyjne, ciągły jakiś duszony smutek, żal, stres, napięcie.. Może w takim razie ktoś wie jak radzić sobie z tymi efektami somatycznymi, które nie tyle co mi/nam towarzyszą i przez które czujemy się źle, tylko które przypominają o nerwicy, dzięki czemu zaczynamy znowu o tym myśleć..
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 11 maja 2011, 11:00
domyślam się co czujesz :( mnie tego typu objawy, smutek, żal, poczucie bezradności, chęci do życia towarzyszą od 8 m-cy mam wrażenie,że bezustannie. jak sobie z tym radzę? hehe może to absurdalne, ale właściwie nie robię z tym nic. Szalenie walczyłam, odganiałam myśli przez jakieś pół roku. Nie pomagało. Wręcz przeciwnie, powracało z większym nasileniem, bo pojawiał się intensywniejszy natłok myśli typu: tak, tak kochana próbuj się oszukiwać etc. To coś strasznego, teraz czuje się takim betonem emocjonalnym. Wyjałowiona z wszelkich wyższych uczuć i poczucia szczęścia. Neguje wszystko wokół. Staram się nie ingerować w siebie za bardzo, a gdy przychodzi kryzys wbijam zęby w ścianę hehe ;)i przetrzymuje. nie wiem ile tak jeszcze pociągnę, bo np dzisiejsza noc była koszmarna. Ciągłe myśli w głowie, nie kochasz Go etc,autentycznie miałam ochotę się zabić. albo chociaż oderżnąć sobie łeb, żeby nie myśleć.heheh tego zabiegu też raczej bym nie przeżyła :) w moim przypadku, to już chyba tylko farmakologia pozostała, ale nie chcę się faszerować i tak w kółko.

pozostaje mi tylko wiara we własne siły.Ale DAMY RADĘ KTO JAK NIE MY!! ;) :pirate:
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 11 maja 2011, 11:52
Ja tez chyba wyzbyłam się wszelkich uczuc wyzszych. Zobojętniłam sie masakrycznie. Te myśli nie dają mi spokoju:/ teraz znowu prześladują mnie w kwestii zaręczyn że jakby chciał to ja odmówię, albo ze w przyszłosci się nim znudzę czy go zdradze (;/) więc po co to ciągnac, albo jak jest ze mną to dobrze, jakby Go nie było to też nic wielkiego się nie stanie ;/;/ ..
u psychiatry byłam, przepisała mi leki ale zacznę brac po wszystkich egzaminach maturalnych ;]
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 11 maja 2011, 14:11
Sqnik, kochana a czy Twój Partner wie przez co przechodzisz? ja nie odważyłam się tego powiedzieć, bo wiedziałam, jak potwornie Go tym zranię. Kiedyś robiłam takie podteksty, czy nie uważa, że to przyzwyczajenie etc...a potem miałam ochotę dać sobie lewą nogą kopa w mordę...nienawidzę siebie za to co się ze mną dzieje.My jesteśmy po zaręczynach. I jak myslę o nim w w kategorii mąż to czuje przez chwilę ciepełko na serduszku AAAA POOTEM JAAAZDAAA i od początku i tak do porzygu ;/ muszę coś z tym zrobić. A czy Tobie lekarz w jakiś sposób pomógł? Co Ci powiedziała na ten temat jeśli mogę wiedzieć, bo ja już sama nie wiem co w moim przypadku jest prawdą a co iluzją.Będę szukała pomocy wszędzie. najchętniej to waliłabym głową w ścianę, ot tak dla jaj, to przynajmniej nie wymaga jakiegoś specjalnego analizowania... :)
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 11 maja 2011, 16:53
Tak, on wie o wszystkim. Musiałam mu powiedziec bo jakoś nie umiałam ukrywac przed Nim że ze mną wszystko ok. Poza tym mieszkamy razem, więc wolałam żeby wiedział..Mi sama wizyta pomogła, w ogóle lepiej mi się zrobiło z tym że ktoś mnie wysłuchał, nie zbagatelizował mojego problemu. Lepiej mi samej z tym że w końcu zrobiłam jakiś krok by było lepiej ;)
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 11 maja 2011, 18:00
Podbijam mój post wcześniejszy, czy ktoś wie jak radzić sobie z efektami somatycznymi ?
Zauważyłem jedną rzecz, w nocy wszystko mija.. w nocy wszystko w sumie jest normalne.. co to może znaczyć ?
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 11 maja 2011, 22:23
zagubiona13, przecież nie ja ten post pisałam :o

krzywy92 napisał(a):Zauważyłem jedną rzecz, w nocy wszystko mija.. w nocy wszystko w sumie jest normalne.. co to może znaczyć ?

...że huśtawki się wpisują w pory dnia? Bywa.

No, teraz sobie wymyśliłam, że ja absolutnie nie jestem taką partnerką, jaka jest potrzebna mojemu facetowi :cry:
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 11 maja 2011, 22:46
No to, że huśtawki się wpisują w porę dnia to chyba logiczne, pytam raczej czy to może mieć związek np z jakimś stanem depresyjnym ? inną chorobą ?
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 11 maja 2011, 23:38
Mnie się to kojarzy właśnie ze stanem depresyjnym.
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 12 maja 2011, 00:01
Hmm.. biorę Zoloft, oczywiście widzę różnicę i w myśleniu i w tych skutkach somatycznych, nie mniej ten stan wciąż trwa.. nie wiem, zmiana leków ? czy coś innego ?
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 12 maja 2011, 21:47
Brałam zoloft przez 3 miesiące..cały czas czekałam az zacznie działać..jakoś niebardzo.. teraz jak myślę,to nie widzę roznicy wtedy jak brałam a teraz..Stan nadal trwa..9 miesiąc..niedługo wakacje.boje się..
czego? hm..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do