Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 03 lis 2010, 10:56
Anitka! Przestań juz. Ciesz sie ze bedziesz miala dzidziusia. WIesz ile ja bym teraz dala zeby urodzic dziecko mojemu i zyc jz w malzenstwie. problem jest u Nas taki ze ja mam 19 a on 24 :P Tez tak mialam ze zaraz bydziala sie z natretnymi myslami. Badz spokojna. Urodzi sie dziecko bedziesz miala co robici przejdzie :)))!! Glowa do gory
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 05 lis 2010, 16:15
A ja dziś miałem sen, że zdradziłem swoją i wiecie co mnie najbardziej w tym martwi? To, że jak się obudziłem nie było lęku i zbyt dużego smutku. Można by powiedzieć, że martwi mnie to, że ten sen mnie nie zmartwił. :(( Już jestem tak wybojały w tych sprawach. TEraz lęk mi chociaż przeszedł, jest rzadziej. Zazwyczaj pojawia się po prostu niechęć, smutek i złe samopoczucie jak o tym pomyśle. Lęk też, ale w mniejszym stopniu. Po prostu boje się, że ja może naprawdę nie k... a nie tak jak wy macie chorobę... :(( Wierzę jednak, że jest inaczej i się nie poddam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Inler 05 lis 2010, 18:56
Ja z kolei jestem bardzo dziwny. Dość dużo myślę i analizuję. Przez to nie wiem co jest rzeczywistością. Przez dwa dni, moja dziewczyna była dla mnie jakby nową osobą, jakbym ją widział po raz pierwszy, a nie od pół roku żył obok. A w jednej chwili potrafię pójść i zrobić jej ulubione naleśniki i przynieść do szkoły, czerpać szczęście ze spędzania czasu z nią.
Też macie podobnie?
Tak chciałbym po prostu czuć zamiast myśleć!
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
26 wrz 2010, 17:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Agnieszka_1988 06 lis 2010, 14:57
anitka2610, uspokój się, bo urodzisz znerwicowane dziecko. Nie rób mu tej krzywdy... Ja zostałam poczęta, gdy mama broniła magistra (właściwie obronę miała w 8 m-cu ciąży), a tata przechodził tzw. falę w wojsku. Jestem znerwicowana od kiedy pamiętam na dobrą sprawę i uważam, że samopoczucie matki w okresie ciąży miało bardzo duże znaczenie.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 12 lis 2010, 13:52
CO tam u Was:)?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anitka2610 12 lis 2010, 14:51
aguś nic nowego !!!! przygotowuje sie do porodu!!!! mam jeszcze w sobie czły czas ten lęk,okropny ,nawet jak jestem z moim mężem i patrze na niego!!!!czy ty też tak miałaś?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
23 sie 2010, 09:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 15 lis 2010, 12:13
Zycze powodzenia;) A u mnie mały problem. Powiem lekkie schizy po dluugim czasie wolnosci ;p Wiec niedawno moj mnie wkurzyl i sie potem zapytsal czy go kocham a ja powiedzialam ze nie.. niby to bylo tak do zartow.. ale chodzi mi to po glowie.. ze to prawda i nic nie czuje. Szkoda ze ciagle mysle o zareczynach i zaprzeczam sama sobie..;| ale czuje taki lek ze moge go nie kochac. bleee ;d
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 16 lis 2010, 04:55
U mnie zmiany wielkie. Mieszkam ze swoją od jakichś 3 tygodni. Były problemy z jej przyjazdem, ale jak wyjeżdżała ostatni raz znów... płakać mi się chciało, jak widziałem ją w pociągu... Co do problemów z jej przyjazdem, to jej rodzice postawili jej straszny warunek. Moja była rozdarta bardzo. Troszkę zacząłem wątpić w to czy przyjedzie, ale się tego wcale nie bałem ( co mnie jak wiadomo MARTWIŁO ). Jednak kiedy rano, z nią o tym rozmawiałem i nie umiała mi do końca powiedzieć czy przyjedzie, zdzwoniłem do swojej matki ze łzami, płakałem... I płakałem też jak zobaczyłem jej opis na GG, wiedząc jak płacze i ile dla mnie cierpi. Wtedy i również płakałem... Się napłakałem normalnie nieźle. Ona jest taka bardzo odważna i się mimo wszystko nie poddała. Jest cudowna. Rozkminiałem wtedy czemu płaczę i wiadomo... zacząłem się bać, że to pewnie temu, że czuje się winny jako "nie kochający", rzekomo. Męczy mnie to bardzo, znacie to uczucie. Męczyło mnie teraz kilka dni, dziś pogadałem z matką i znów chwila spokoju. No dopóki moja nie wróciła z pracy, pojawił się lęk. Lęk pojawia się jak mi daje buzi. Czuję przy niej lęk, nie czuję potrzeby koniecznej rozmowy i przebywania z nią non stop. Nawet jak cały dzień jej nie ma, to nie tęsknię. Byliśmy w końcu od początku tyle czasu na odległość, może się nauczyłem.
Nie czuję już zazdrości, takiego zainteresowania jej osobą. Wielu rzeczy dla niej mi się nie chce, muszę się zmuszać. Mogę powiedzieć, że zauroczenie się wypaliło. Każdy normalny powiedziałby, daj spokój nie męcz siebie, zostaw ją i daj jej szansę. Chciałbym, ale i nie chcę. Wierzę w to, że kiedyś się poprawi, będę nad tym pracował. Do miłości, a mianowicie zakochania się nie zmuszę, ale nie chcę pozwolić jej odejść. Wiem, że na pewno oddałbym za nią życie i jakby jej się coś stało to chyba bym postradał zmysły. Teraz odkryłem w sobie kolejny problem. Mianowicie taki, że pociągają mnie inne kobiety i to bardziej niż moja. Ba, z moją tyle razy się kochałem, że teraz trudno jest mi wszcząć przy niej wzwód. Inne pociągają mnie mimo, że są nawet brzydsze. Miałem pewne problemy z pornografią i obawiam się, że rozwinęły się u mnie aspekty podseksoholiczne. Mój dawny przyjaciel po wysłuchaniu historii po części twierdzi, że powinienem nie zbaczać z tej ścieżki. Ciekawe co powie po wysłuchaniu całej... Są momenty,w których to we mnie siedzi i narasta, są takie,w których po rozmowie mi przechodzi, ciesze się i uciekam od tematu. Mama mi bardzo pomaga. Opowiada mi swoją historię z moim tatą, kiedy przez długi czas ją coś takiego męczyło, i nawet jak do ślubu szła i widziała gościa, w którym kiedyś była zakochana, to czuła coś dziwnego w brzuchu i nie była pewna, a jednak okazało się to to. Ja też nie chcę rezygnować. Nie chcę, by wybrankę podyktowała mi natura, bo podyktować może byle kogo, nawet jakąś idiotkę. Ja znalazłem kogoś cennego z kim chcę dzielić resztę życia, chcę tę osobę prawdziwie kochać i miłować. Oddać jej wszystko co mam i będę miał. Oddać jej całego siebie bez reszty, nie patrząc na inne kobiety, innych ludzi.
Teraz już i tak nie mam odwrotu bo się oświadczyłem... :) Do ślubu co prawda jeszcze daleko, ale pierścionek jest i to jest ważne, że przyjęła go i trzyma na swoim palcu. Wcześniej borykałem się z przekonaniem, że mam schizę i że oszalałem ( dalej czasem mi to wraca ), teraz walczę z tym i będę walczył. Mam nadzieję, że ta historia nigdy smutno się nie skończy. Że jej nie zranię, ani siebie, tylko uda nam się przejść razem wspólnie przez to życie w miłości. Może jeszcze nie dorosłem do tego i nie wiem co to jest prawdziwa miłość i kiedyś po zerwaniu klepałbym się po głowie, bardzo mocno, że pozwalam jej odejść. Nie wiem, ale nie pozwolę. Pamiętacie pewnie co niektórzy moje pierwsze posty, kiedy panikowałem strasznie, a teraz jestem totalnie wyniszczony tym wszystkim. Boje się napisać ten post bo boje się, że ktoś mi powie, że jej nie kocham. Mimo wszystko idę do łożka i jak co noc poproszę ją aby się do mnie przytuliła :) Lubię to, czuję prawdziwe, wygodne ciepło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 17 lis 2010, 20:12
"Boje się napisać ten post bo boje się, że ktoś mi powie, że jej nie kocham" skad ja to znam :-) pomimo ze niejestem juz ze swoim J mam tak ze jak poznaje nowych znajomych ktorzy przychodza nieraz do mnie w odwiedzinki boje sie pokazac zdjecie mojego bylego ze go skrytykuja ze jest taki i owaki..boj sie tej krytyki tak ze nikomu go nie pokazuje :-(
tezsietego boje z ktos mi wreszczie powie ania przeciez ty gonie kochasz - a ja jednak mam taka mala nadzieje ze go kocham tylko poprostu musze to zrozumiec .....
wiesz mysle ze skoro boimi sie ze ktos nam zarzuci ze nie kochamy swojej drugiej polowy to moze oznaczac ze ten lek jest spowodoway tym ze jednak kochamy ...
sama juz nie wiem i nawet nie potrafie tego dokladnie wytlumaczyc :-(
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 18 lis 2010, 17:16
a ja juz tym wszystkim wymiotuje....
przyjęłam zareczyny bo chcę być z moim K, jka tylko wraca z pracy przyklejam się jak pijawka i nie umiem go puścić....
jednak wlasnie podejmujemy decyzje o slubie i.......... wszystkie jazdy wróciły............
mam doscjuz sama nie nie wiem czy go kocham czy nie..... chce byc z Nim szczesliwa ale mam dosc analizowania wzytskiego
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 18 lis 2010, 18:22
hej, daawno mnie nie było, natręctw już nie mam od dawna, leków nie biorę od pół roku, chodzę na terapie grupową, indywidualna zakończona, da się z tego wyjść naprawdę!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 20 lis 2010, 19:40
Boze a tu taka cisza nic tylko strzelic sobie w łeb
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 21 lis 2010, 11:36
Ana spokojnie nie strzelaj sobie w leb. Widzisz ze wiele osob ma juz z tym spokoj. TO siedzi gdzies w podswiadomosci i przy wykonywaniu konkretnych czynnosci to sie ujawnia w moim jak chcialam cos milego powiedziec mu albo bylam sszczesliwa to gdzies w podswiadomosci pojawialy sie mysli przeciwne. trzeba z tym walczyc
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 21 lis 2010, 17:27
nie mam strzelby niestety, a środki pod ręką już zawiodły mnie raz....
walczyć....heh.... jak? z reszta nie mam juz na to sił
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do