Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez isabella_28 22 lip 2010, 21:20
Ana24, kochanie ja zostawilam pierwszego faceta po 6 latach zwiazku rowniez.Od temtej pory przez mysl mi przechodza czarne mysli,natrectwo,zeby sie historia nie powtorzyla.Bronie sie przezd tym z calych sil,rekoma i nogami.Tez chce,aby moj obecny byl tym jednym jedynym:(Masz te same watpliwosci co wiekszosc z Nas.Wszystkie one tocza sie wokol tego samego.To jest dziwny mechanizm,niezrozumialy,nielogiczny:(( Nic tak nie wykancza.
Ktos mial racje piszac,ze emocje zwiazane z zakochanie stopniowo wygasaja i juz nie ma wielkich uniesien i to Nas mysle przerazilo.Pozniej jest lek i pytanie.Czemu nie jest tak jak kiedys?Czy cos ze mna jest nie tak? A przeciez to normalne,kazdy to przechodzil.Pozniej ma byc cos glebszego,milosc,zaufanie,lojalnosc,przywiazanie i przyjazn.
Zagubiona ma racje w 100%.Oby bylo tak latwo sobie samemu to przetlumaczyc jak to radzimy innym
isabella_28
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 22 lip 2010, 21:33
No widzicie... Mi brakowało bliskości, takie zauroczenie przez internet... Ale było świetne, wątpliwości zniknęły, jak wyjeżdżała to łzy tęskonty za nią dały mi jasno, że ją kocham. Ale potem bęc i myśli wrócily w 1 silnej pigułce i zobaczcie... czuję jakby mnie wypaliło... Ale też nie chcę rezygnować, bo wiem, że miłość to nie jest zakochanie, którego tak silnie brakuje. Jednak jak wyobrażam sobie nas na daleko itp to płaczę czasami jak w to się mocno wgłębię... tak jak pisałem swój długi post. Ostatnio piszę swojej dziewczynie opowiadanie. Pisałem wcześniej wiersze, więc teraz pora na coś nowego. :) Jutro to dostanie. Jak to piszę to tak jakbym pisał o niej wyidealizowanej, tak się dobrze czuję...ale nie piszę ideałów tylko piszę w sumie prawdę, którą ja widzę. :) I wtedy tak miło się kładę spać... chociaż ostatnio miałem lekkie ale, wiadomo...
Codziennie modle się od jakiegoś kawałka czasu do Pana Boga o nas, aby nam się powiodło.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona82 22 lip 2010, 21:39
I nadal milczycie... Masz rację isabella- samemu sobie najtrudniej przetłumaczyć... :( Liczyłam że jednak coś mi napiszecie...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 lip 2010, 12:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez isabella_28 22 lip 2010, 22:14
zagubiona82, odpowiedz jest juz zawarta w Twoim poscie do Any:) Odpowiedz w ktora wszyscy chcemy wierzyc,bo tak naprawde mowi ona swieta prawde:)To tak na logike...W Twoim wypadku jest to samo! Kochasz meza nad zycie! Wydaje mi sie,ze moze za mocno kochamy lub za bardzo chcemy.Zbyt mocno
isabella_28
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 23 lip 2010, 01:49
co do Twojego posta zagubiona no to ja też tak mam, że często gęsto jak myślę o swojej jakoś tak pozytywnie, albo piszemy jakoś itp i tak zapomnę o wątpliwościach, to po chwili widzę uśmiech na twarzy. Również cieszy mnie fakt, że będziemy się kochać... Często o nas fantazjuję, co zresztą działa w obie strony. Mi to daje jednak poczucie, jakbym ją wykorzystywał. Okropne :/ Boję się tego. A co jeśli się okaże, że tak :(? A ja tego nie chcę tylko chcę być pewien, że ją kocham i si! Z drugiej strony jakby mnie totalnie odpychała chyba bym tego nie chciał... nie zmuszał się do walki, robię to dla siebie i dla niej. Wiem, że warto i temu tez nie chce się poddawać swojemu ciału i umysłowi. Wiem, że pewnie mam źle ułożone myślenie i faktycznie. Ja nigdy nie wiedziałem czym jest prawdziwa miłość... Nigdzie tego mnie nie uczyli, nie czytałem, ani nikt mi nie wytłumaczył. Było zawsze mówione "Jak się zakochacie". Czemu dopiero mając 21 lat się dowiaduje, że miłość a zakochanie to 2 całkiem inne rzeczy?!
Jeszcze zagubiona to że lekarz nerwicy nie stwierdził to wcale wiesz tak nie powiedziane. Może akurat popadłaś po prostu w taką obsesję. Ja akurat mam zaburzenia lękowe, no niestety wcześniej miałem inny, długo trwający lęk kiedy to wydawało mi się, że jestem chory na schizofrenię. Pisałem tu duuużo w innych tematach, tamtego pokroju. Nie dawałem sobie rady i mechanizm był praktycznie taki sam jak tu. Na razie chodź na tę terapię i pisz od czasu do czasu do nas. Zobaczymy wszyscy co dalej u nas się potoczy, nie poddamy się!!

Serio mimo wszystko na początku powiedzmy, że to było to, ale gdybym był "zakochany" jak we wcześniejszym związku to... ja bym ją zamęczył, bo ja bym nawet dzwonił do niej co sekundę by wiedzieć co, gdzie i z kim... kłóciłbym się o byle bzdurę, o wszystko dosłownie zrobiłbym zadymę, jakbym nie usłyszał od niej czegoś co chcę usłyszeć. To bardziej przypominałoby więzienie jak miłość dla niej. Robiłem tak na początku. Wiedziałem, że tak być nie może, wiedziałem już od początku i starałem się to zmienić. Nie denerwować sie, nie okazywac tego jej tylko ewentualnie spokojnie mówić, tłumaczyć. Podobnie z zazdrością. Bałem się, że nas to zniszczy... i nagle odeszło, jest lepiej w relacjii, bardziej się troszczę, mniej wykłucam, jest super, ale bez tego nie mam poczucia pewności :/ Faktycznie ja to chyba jakiś obsesyjny kochanek jestem co za tragedia losu, że jak nie ta ******* nerwica, to jeszcze w ogóle życie i myślenie mam spieprzone. Nie będę taki, chcę być normalny i będę koniec, kropka!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona82 23 lip 2010, 09:26
Problem w tym, że ja jestem teraz pewna że kocham mojego męża, ale pomimo tego mam ochotę uciec, zakończyć to... Do tej pory byliśmy ze sobą blisko, wciąż się tuliliśmy, skakałam wkolo niego zawsze kiedy wracał do domu...ale zeszłym razem kiedy przyjechał nie mogłam na niego patrzeć...Po jego wyjeździe się uspokoiłam ale już się okropnie boję co będzie jak wróci? Znów może nie będę miała ochoty się przytulić i wszystko będzie mnie drażniło... Boję się że znów wpadnę wtedy w straszny dół... Jak przekonać samą siebie żeby zostać? Z drugiej strony gdybym naprawde nie chciała z nim być, to chyba bym się tym tak bardzo nie przejmowała, nie szukałabym pomocy, nie byłoby nawet momentów miłych i spokojnych i nie cieszyłabym się z nich kiedy przychodzą... Co Wy na to?
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 lip 2010, 12:50

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 23 lip 2010, 11:12
Zagubiona mam tak samo.....identycznie.....wiem jedno, bo borykam sie z tym od 4 lat....kiedy wpadniesz w wir mysli one zmieniaja nasze uczucia a potem nasze zachowania i tak, kiedy pojawia sie mysl ze nie kocham/nie chce na niego patrzec- w chwile zmienia nasze uczucia: usztywnienie/odczuwalna pustka/smutek/wewnętrzny niepokój, a zaraz po tym pojawia sie zachowanie: odsunięcie fizyczne, izolacja, niechęć do pzytulania. najgorsze jest to ze to błędne koło sie szybko nakręca, bo kiedy jestes w takim schemacie zaczynającym się od myśli i go w odpowiednim momencie nie przerwiesz to kiedy juz zmieni się Twoje zachowanie na skutek złych myśli, to do głowy ponownie wraca efekt Twojego działania, zaczynasz myśleć, skoro czuje te przykre rzeczy i nie mam ochoty na niego patrzec to chyba zasadne są moje pierwotne myśli i ponownie koło się uruchamia ale już z cięższym kalibrem myśli: "odejsc czy nie"...

ja dzis dla przykladu doznałam oświecenie....kiedy uspokajam sie ze chce z nim być na miejsce pytania kocham czy nie/lub/ czy chcę z nim byc czy nie, pojawło się dokładnie takie samo pytanie ale inaczej sformułowane:boje się ze to nie to.....

to wszystko jest jakim absurdem.....umiem wyobrazić sobie jak stoje z Nim przed ołtarzem a nie umiem odpowiedziec sobie na pytanie czy chcę z nim być :(

czy jest tu ktoś z Wrocławia?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona82 23 lip 2010, 12:06
Ana i jak Ty sobie z tym radzisz? Jak się tak zblokujesz, to nie masz realnej chęci ucieczki? Ja już byłam jedną nogą u matki, ale zostałam bo nie mogłam skreślić tych 12 lat... Na drugi dzień mialam ochotę się kochać, kolejnego znów nie mogłam patrzeć...Jest we mnie wielka blokada teraz... czy to ma wogóle sens? Chciałabym zajść w ciążę znowu- wtedy nie myślałam o głupoach i byłam naprawde szcześliwa. Byliśmy ze sobą tak blisko jak nigdy...

W tym co piszesz może być dużo racji...Teraz kiedy go nie ma...kiedy się uspokoiłam, znów cieszą mnie jego sms-y do mnie...Jak bylam taka nakręcona, to im bardziej się starał, tym bardziej mnie denerwował! Tylko jak się teraz przełamać. Wcześniej CZUŁAM że chcę z nim być, teraz- nie...i nie wiem jak to zmienić CHCIAŁABYM CHCIEĆ!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 lip 2010, 12:50

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 23 lip 2010, 12:37
Właśnie problem w tym ze sobie z tym nie radze! znam mechanizmy, rozumiem bezsens wątpliwości, mam przeogramną satysfakcje ze jestem z tak cudownym człowiekiem a mimo to pozwalam by to gó....... się nakręcało....
boli mnie fakt ze on cierpi i traci radość przebywania ze mną....boi się ze jutro moze mnie juz nie byc....a ja nie umiem zaprzeczyć.......
znam parę ćwiczeń na blokowania myśli ale to tylko tłumi i wypiera a wtedy mam poczucie ze się tymi ćwiczeniami oszukuje....ale spróbuj może Tobie pomoże "grafik"
Wyznacz sobie 10 minut czasu dla siebie codziennie o ten samej porze na myśli np. 11.00 rano...jeśli zapomnisz o tym czasie na myslenie bo zajmiesz się np praniem musisz sobie powiedzieć ze mój dzisiejszy czas na mysli minal wiec jak mysli same zaczną przychodzi niestety nie możesz poświecić im czasu bo jest on wyznaczony tylko na 11,00 rano. ja mam 19.00 bardzo czesto o tym zapominam a w ciagu dnia niestety tysiące razy mowie nie ma teraz dla Was czasu, do jutra!
to jest typowe behawioralne ćwiczenie, które nie rozwiązuje problemu ale pozwala zminimalizować nakręcanie błędnego kola!
jest jeszcze tzw twoje dziecko jest na dywaniku.....czyli utożsamiasz swoje zachowanie z trudnym dzieckiem, którego sadzasz na dywaniku i dajesz mu reprymendę precyzując na czym polegają Twoje frustracje związane z jego trudnym zachowaniem cyt" W tym celu znajdź spokojny czas i miejsce, wyłącz telefon i postaw przed sobą puste krzesło. wyobraź swoje zachowanie jako niesforne dziecko siedzące na krześle. wyobraź sobie siebie jako kochającego ale stanowczego rodzica. Dziecko dokonało prawdziwego spustoszenia, a Ty juz masz tego dosyć. Co byś temu dziecku powiedziała?"dzięki temu :twoje zachowanie usłyszy czego już nie bedzie tolerować "gdy głośno wypowiadasz słowa, wyrażone w nich intencje znacznie głębiej wnikają w twój wewnętrzny świat niż samo myślenie o nich" S.ForwardToksyczne namiętności.
To wszystko wydaje się śmieszne i bez sensu ale sprawdź być może zadziała.....
pamiętaj i wierze, ze wszystko co się dzieje wokół nas jest następstwem naszego nastawienia....poczytaj o samospełniającej się przepowiedni.....
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 23 lip 2010, 12:38
Mnie teraz nic nie cieszy. Wydaje mi się, że to takie sztuczne :/

Ostatnio pisałem jej takie opowiadanie to jak zapomniałem o myślach to pisało mi się super, była wena, leciało jak z płatka i przyjemnie po tym mi się o niej myślało, cieszyłem się, że ją mam i było super. Wiedziałem, że ją kocham. A wczoraj już nie ;/
Brakuje mi tej właśnie mojej obsesyjności, bo tak to mogę nazwać ehh. Ale to jest zupełne niepotrzebne, tylko jak to sobie do rozumu wbić.
Jak myślę tak głębiej o rozstaniu ( głównie o tym, że nasze ścieżki by się rozeszły i żylibyśmy bez wiedzy o sobie ), przy jakiejś muzyce lub, że mogłaby umrzeć czy coś to płakać mi się chce...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona82 23 lip 2010, 13:07
I znów się nakręciłam. Przeczytałam artykuł o zwiastunach rozpadu związku...W skrócie:
"1- coraz mniej Was łączy, nie spedzacie już czasu tak chętnie razem"
2- drażnią Cię jego zachowania
3- nie masz ochoty się z nim kochać
4- masz romans"

Za wyjątkiem 4 u mnie z róznym nasileniem są pozostałe 3! Masakra! Tylko zanim myśli o "niechceniu" się nie wkręciły, to nie było u nas żadnego z podpunktów... I co było pierwsze- myśl czy realna chęć odejścia... Już mam naprawde tego dość...
Coraz mniej nas łączy...hmmm...mimo tego że jest jak jest -nigdy nie żałowałam że wyszłam za męża chciałabym znów mieć ochotę na spędzanie z nim każdej wolnej chwili. Może to wróci?
Drażnią Cię jego zachowania...owszem drażnią...a kiedyś nie drażniły...Ale potrafię też spojrzeć na nego po tych 12 latach i stwierdzić...JAKI ON CUDNY
Nie masz ochoty się z nim kochać...- czasem nie mam...a czasem mam ale czuję że takie to wszystko sztuczne
Masz romans- nie mam i nie będę miala!

Żeby mi się chciało jak mi się nie chce! Żeby wszystko było jak jeszcze 4 miesiące temu...
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 lip 2010, 12:50

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona82 23 lip 2010, 13:30
dziękuję Ci agacisz... ja wlasnie przez lata rozumowałam jak Ty- miałam wątpliwości, ale wiedziałam że go nie zostawię...A teraz mam ochotę uciec...I nie mogę na niego patrzeć...Nie wiem skąd to się wzięło...Może to zmęczenie tym ciągłym zadręczaniem samej siebie... Takie myśli pojawiły mi się kiedy nie było go w domu-był miesiąc w pracy...Kiedy wrócił...już wszystko było inaczej.. Jak siebie samą przekonać, że ucieczka nie ma sensu? Jak przywrócić patrzenie na niego z radością, chęć przytulenia, pewność że chcę z nim być!? Jeszcze 4 miesiące temu nic mnie w nim nie denerwowało, nic nie przeszkadzało, chcialam być blisko, spedzać z nim czas, starałam się, gotowałam obiadki, głaskałam i zabiegałam o jego względy...Chcęby znów tak było... Kiedy wróci i znow mnie będzie tak mocno drażnił, to co ja mam wtedy robić? Zmuszać się do chcenia? czy to wogóle możliwe? pozdrawiam Cię agacisz, czytałam wiele Twoich postów. pięknie sobie radzisz!
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
09 lip 2010, 12:50

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez isabella_28 23 lip 2010, 16:21
agacisz3, ma racje i nie ma innego logicznego wytlumaczenia tego stanu rzeczy ktory Nas nurtuje.
isabella_28
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 23 lip 2010, 16:31
U was to się zaczęło po jakimś czasie, a u mnie tak wcześnie, bo jesteśmy razem pół roku dopiero, no gadamy od jakichs 8 miesięcy.
Widzicie ja mam jak taka Marta co tu pisała podstawy do tego, aby myśleć, że zauroczenie nie przeszło w zakochanie i to mnie strasznie dołuję... :(
Mimo wszystko chcę PRADZWIWEJ miłości z moim kochaniem :)
Czekam na jej reakcję na to co jej napisałem :D:D boli mnie tylko, że nie jestem aż tak strasznie ciekaw jak 2 dni temu, zanim jeszcze skończyłem to pisać :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: pawel12345 i 12 gości

Przeskocz do