Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez apsik84 15 paź 2007, 21:57
no to dobrze trafilas jesli chodzi o temat wątku - tu właśnie piszemy o tym, jak sobie radzimy, jak próbujemy walczyć, jednocześnie wymieniając własne spostrzeżenia. Nic dodać nic ująć. :)

Walcz! i sie nie poddawaj!

Duzo sił i wiary w zwycięstwo życzę!

Powodzenia, pozdrawiam Wszystkich!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Avatar użytkownika
przez Jovita 16 paź 2007, 10:54
ja juz nie kocham swoich bliskich juz stracilam wszystkie uczucia..
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez karo1526 16 paź 2007, 21:27
kurcze to paradoksalnie taki komfort wiedziec, ze nie tylko ja mam ten problem! na pewno bede pilnie sledzic ten temat, widze, ze juz tyle stron sie nazbieralo, ze trudno bedzie mi to ogarnac, ale na pewno postaram sie przyjrzec Waszym wczesniejszym wypowiedziom:) wydaje mi sie, ze latwiej jest wtedy obiektywniej podejsc do tego problemu i wysnuc wiele wnioskow!!!
Może to nie jest strach przed odkochaniem tylko przed mysla, że generalnie moglibysmy kiedys zyc bez naszych ukochanych! Wydaje mi się, że zależy nam do tego stopnia, że boimy się utraty panowania nad tym wszystkim, że boimy się, że moglibyśmy coś popsuć, choć wiemy, że nie warto.


Pozdrawiam wszystkich!!! Trzymajcie się ciepło, na pewno będę tu jeszcze zaglądać;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 23:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez alusia 19 paź 2007, 18:07
Witam Cię początek chciałam powiedzieć że bardzo się cieszę powstało to forum ponieważ wiem że to co mnie dopadło to nie jakaś choroba psychiczna której bardzo się bałam a teraz wiem że jestem całkiem normalnym człowiekiem tylko troche wrażliwym i to chyba mnie gubi tak jak i was. Przejmuje się byle czym nawet tym że człowiek dziwnie na mnie w pracy spojrzy to już mi się wydaje że pójdzie i będzie mnie obgadywał-cholera jak tego się pozbyć. A tak wogóle Karol mam identycznie jak Ty. Kocham swojego chłopaka i nie wyobrażam sobie życia bez niego!!! Gdy nadchodzą myśli które brzmią: "Czy ja go jeszcze Kocham?" od razu wywołują u mnie paniczny lęk, bojąc się że mogę z nim zerwać, że nie będziemy już razem cholera jak ja się boję. To tak jakbym nie miała pewności:(:( a przecież ja tak bardzo go kocham!!!!! Gdy emocje opadną i myśli ulża i zaczyna być pięknie nie mogę się nacieszyć tym spokojem ale czuję że za mną chowaja się myśli i i tak mnie dopadną......... Ja ciągle ucoekam a one zawsze mnie złapią i zacznął męczyć!!!!!!! Musimy coś do cholery zrobić żeby przed nimi nie uciekać, bo to nic nie da. Ale nie warto się im stawiać bo wtedy je odpychamy. Może wystarczy że je z kimś omówimy i spojrzymy na to z innej strony a nie tylko lękiem i strachem-tak zawsze powtarza mi psycholog i chyba ma rację!!!!!!
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

co by było gdybym przestał/a kochać

przez wytrwała 20 paź 2007, 08:42
Witam was kochani!
Przybywa nas i to mnie trochę smuci ale od razu dodam wam otuchy musicie przejść te męki niestety żeby tak naprawdę odnaleźć swoje prawdziwe Ja tzn odnaleźć w sobie siebie takim jakim jesteście naprawdę trochę to brzmi dziwnie ale tak właśnie jest. Na początek chciałabym wam zasugerować jedną uwagę przynajmniej tak było w moim przypadku zakochałam się w facecie niesamowicie wrażliwym, czułym i troskliwym i od samego początku wiedziałam że to z nim chcę być do końca życia jest nam ze sobą wspaniale i nie wyobrażam sobie życia bez niego zresztą tak jak wy. W moim przypadku Michał jest pierwszym facetem w moim życiu i już nie chcę nikogo innego.
A teraz napiszę wam kiedy zaczęły się moje natręctwa. Nie jestem z Krakowa a Michał mieszka w nim więc pierwszym moim poważnym zadaniem, z którym wiązało się mnóstwo stresu i obaw było znalezienie pracy w tym mieście, kolejnym stresem był mój bagaż dzieciństwa a wiec alkoholizm, brak miłości rodzicielskiej, zaniedbywanie mnie przez rodziców ta sytuacja przez wiele lat spowodowała nawarstwienie lęku, które zrodziło wiele złości we mnie, brak akceptacji samej siebie i niskie poczucie wartościi które nieświadomie w sobie pielęgnowałam
Gdy poznałam Misiaczka cały mój świat totalnie się zmienił nabrał wreszcie sensu. Bycie razem wiąże się z bliskimi intymnymi kontaktami no więc zdecydowaliśmy się na antykoncepcję. Zbliżał się dzień kiedy miałam rozpocząć ich zażywanie. Chyba udzielił mi się zespół napięcia przedmiesiączkowego. W dniu kiedy pojawiło się wiadome natręctwo byłam sama bo Michał był w pracy na dwa dni przed zażyciem tabletki antykoncepcyjnej - rozpoczęła się "jazda" nerwicowa. Skorzystałam z pomocy i psychiatry i psychologa zaczęłam siebie analizować i szukać przyczyny tych natręctw. Dzięki autoanalizie poznałam jak wiele cech ojca, które chciałam nigdy nie powtarzać tak naprawdę przeze mnie przemawia. Postanowiłam się zmienić. Zmiana wychodzi mi tylko na dobre bo zaczęła wreszcie czuć się wolna i dostrzegać taką Ja jaką od zawsze chciałam i w rzeczywistości byłam>moja rada>przyjrzyjcie się waszym rodzicom lub osobom które miały wpływ na wasze wychowanie bowiem być może nieświadomie ich powielacie. Chociaż z miesiąca na miesiąc zaczęło być lepiej ale nadal czułam ten uścisk w klatce piersiowej.
W połowie października zbliżał się dzień kiedy po miesięcznej przerwie miałam znów zażywać tabletki anty. W tym czasie było mi źle, myśli natrętne po okresie, w którym mi nie doskwierały wróciły, znów zaczęłam mieć doła ale wiecie co wróciłam do okresu kiedy się zaczęły zrozumiałam że był to dla mnie okres bardzo stresujący no i przypomniałam sobie że w dzieciństwie pod stołem znalazłam tabletkę, którą zjadłam myśląc że to cukierek potwornie się wystraszłam że umrę nagle się rozluźniłam i zrozumiałam że od tego wydarzenie rozpoczęły się moje lęki, które przerodziły się w natręctwa i trwały latami ale ja sobie z tego nie zdawałam sprawy. NN pogłębiała jescze trudna sytuacja w domu.
A więc moi drodzy szukajcie przyczyn natręctw czyt lęków w swoich wydarzeniach życiowych. Nic nie przychodzi od razu ale to trzeba przejść żeby się wyleczyć.
Leki i psychoterapia bardzo pomagają ale najbardziej autoanaliza bo to przecież wy znacie siebie najlepiej. A głoś który w was powtarza że to co myślicie jest bzdurą to jest właśnie wasze prawdziwe Ja ale żeby je odkrywać potrzeba wiele czasu i wytrwałości.
Wszystko będzie dobrze!!!
U mnie wszystko wraca do normy myśli mi już właściwie nie doskwierają pojawiają się tylko w sytuacjach stresowych lub zmęczenia.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 lip 2007, 18:51

przez cicha 20 paź 2007, 19:11
Witam was kochani!!
wytrwała jestes cudowna!!
od nie dawna analizuje swoje zycie z dziecinstwa, i doszlam do wniosku, ze tą nerwice mam wlasnie przez rodzicow! w domu stale kłutnie, awantury, moze nie alkoholizm, ale czasami troche sie pojawi! Pierwsze natretne leki i mysli pojawily sie w podstawówce, mialam to na tle nerwowym, balam sie ze coś mi sie dzieje, chcialam jechać do szpitala a zarazem nie chcialo mi sie zyc, wiele razy myslalam o samobujstwie, a w pozniejszym czase mialam lekka depresje i niska samoocenę;/ Drugie lęki pojawily sie pod koniec czerwca i a mysli trwają do dzisiaj :( Byl tydzień tzw. urlopu od nerwow, a teraz chyba znow mnie dorywają :( to powraca... kazda stresujaca sytuacja moze wywolac lęk... przypominają mi sie chwile z dziecicstwa, moje najwieksze błędy zyciowe, ktore teraz tak bolą:(
Bardzo kocham swojego chłopaka, jest dla mnie wszystkim!!! Codziennie musze sie modlić o nasz związek, bo boje sie ze jesli sie nie pomodle to ze cos sie z nami stanie:( Wiele razy pojawila sie mi myśl "a moze z nim zerwać, moze go nie kocham?" Boze to tak boli!
Dzięki mojemu ukochanemu dostrzegłam świat w kolorowych barwach, doznałam cudownego szcześcia, ktorego nikt w życiu mi nie dał!! Tomek zawsze sie o mnie troszczy, nikt nigdy by sie mna nie zatroszczył tak jak on, i rozumie mnie ze mam ciezkie chwile kiedy mam myśli, ale zawesze ze mną jest i dziekuje mu za to że jest taki wspaniały!!!
Kochani nie dajmy się!! musimy uwierzyć w to, ze to tylko choroba!!! Dopada nas na tym , na czym nam najbardziej zależy - na saszych najdrozszych skarbach!! pozdrawiam cieplutko!!:)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez karo1526 21 paź 2007, 00:18
wiecie co, po prostu te mysli sa tak durne i tak naprawde blahe, ze nie warto poswiecac tak ogromnego szczescia jaka jest druga osoba na ich rzecz. i ja, chocbym nie wiem jak cholernie sie bala i zalamywala w duchu, ze moglabym go nie kochac to i tak nigdy sie temu nie poddam!

dziewczyny, cicha dobrze mowi, to dopada tego na czym nam najbardziej zalezy. i to samo w sobie jest dowodem na to jak ogromnie kochamy naszych mezczyzn! te mysli we mnie siedza, ale mimo wszystko to ja nie umiem wytrwac bez mojego chlopaka i ciagle chce z nim przebywac, to ja wymyslam miliony niespodzianek, romantycznych kolacji i innych przyjemnosci:> i absolutnie nie robie niczego wbrew sobie, bo uwielbiam to.. kocham jak mu jest przyjemnie, jak jest szczesliwy z mojego powodu. nie mam zadnych wyrzutow, ciagle cos inicjuje, nie czuje nudy mimo tego ze jestesmy dlugo.

Podejrzewam, ze kazda z Was robi dla swojego ukochanego bardzo wiele i na pewno nie robicie tego z przymusu. ta mysl to taki jakby odrebny swiat, niech i sobie ona bedzie, ale my ja olewamy i tyle. niech swita w glowie ale i tak przeciez wiemy doskonale, ze to nieprawda!!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 23:57

przez kapralis 22 paź 2007, 08:15
Witajcie :smile:

Wydaje mi się, że każdy z nas przechodzi przez to samo - każdy z nas wie co to myśli samobójcze, obwinianie siebie, masa wątpliwości, które zniechęcają do życia ale mimo to wszyscy wiemy, że warto walczyć - warto walczyć o własną miłość - warto walczyć o własne szczęście. Nie poddawajcie się - jeszcze nie raz będzie ciężko ale w tych najgorszych momentach pamiętajcie o tych dobrych chwilach kiedy jesteście szczęśliwi - nie rozmyślajcie za dużo nad tymi rozterkami bo one napędzają jeszcze bardziej ten kołowrotek nerwicy. Każdy z nas kocha najbardziej na świecie swoją drugą połówkę a ta cholerna nerwica nie spiepszy nam życia. Nasz problem to nadwrażliwość i jest to cholerna przypadłość bo trudno być stabilnym emocjonalnie ale wydaje mi sie, że damy rade z tym :smile:
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 24 paź 2007, 14:01
Witam Was!!
Mam takie pytanie: czy ktos moze mi cos wiecej powiedzieć na temat leku XANAX ?? prosze o odp to dla mnie wazne!! Ten lek przepisał mojej siostrze lekarz neurolog , po tym lekarstwie kazdy w mojej rodzinie czuje się świetnie! Nawet ja, jak mi było źle to wziełam 1/4 tej tabletki i odrazu mi było lepiej. Moja babcia ma depresje, i przyjezdza do niej co miesiąc psychiatra prywatny i 2 lata przepisuje jej lek MIANSERIN i nie widać u niej polepszenia, odkad babcia zaczęła brać po pół tabletki xanax-u, to jej nie poznaje, juz nawet nie mowi, ze nie chce sie jej zyc, dobrze sie czuje, jednak jej lekarz nie chciał jej tego przepisać, powiedział, że "ten lek szkodzi na mózg" i że "moze mieć zanik pamięci"... czy to prawda?? moze mi ktoś odpowiedzieć? Prosze, bardzo mi na odp zależy! Czy ten lekarz mówi prawde?, czy poprostu wie dobrze, ze ten lek jest cudowny i boji sie, ze sie babci polepszy i przestanie do niej przyjezdzac?
Prosze o odp pozdrawiam!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez kapralis 30 paź 2007, 17:34
Witajcie,

Ja XANAXU nie znam - biore Bioxetin i jako tako działa - bez rewelacji...

BTW.: Piszczecie coś jeszcze w tym temacie? Co u was? Piko to już pewnie wogóle tu nie zagląda - mam nadzieje, że wyszła dziewczyna z tego. apsik, mjeciu co u was?

Pozdrawiam Serdecznie
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez karo1526 01 lis 2007, 01:40
eh znowu dopadlo. zawsze tak jest, czuje przyplyw ogromnego uczucia, jestem szczesliwa i nagle kurcze musi sie spieprzyc, bo wlasnie wtedy pomysle sobie: "a co by bylo, a co jesli.."
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 23:57

przez apsik84 01 lis 2007, 22:57
w grudniu będzie rok od kiedy biorę leki... (Fevarin). Powoli je odstawiam. Biorę już po pół tabletki... już od dłuższego czasu nie dopadają mnie ani lęki, ani żadne obsesje czy fobie, myśli osłabły znacząco. Teraz jak przychodzi myśl że mogłabym nie kochać nie ma ona żadnej mocy. Kompletnie zlewam na to... :) Potrafię też mysleć o przeszłości o tym co się ze mną działo, czasem ze łzami, bo wspomnienia nie są miłe - sami wiecie... ale generalnie jest na prawde dobrze:). Pozostałością jest czasem (ale bardzo rzadko) stan, w którym czuję się obco i wydaje mi się, że życie nie ma sensu. Mam dużo zajęć więc i na myslenie mniej czasu... Czasem wydaje mi się, że jestem mniej wrażliwa... ale może to dobrze. Wreszcie czuję spokój...
:)

nie dajcie się... trzymam kciuki!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez cicha 07 lis 2007, 21:18
witajcie kochani!!
U mnie jakoś leci, czasem pod górke, ale ostatnio z górki... cieszę się, że od jakiegoś czasu w końcu jestem sobą:) Nie mam lęków, nie przezywam tego co przeżywałam w te wakacje... pomimo tego i tak te wakacje były najpiękniejszym okresem w moim życiu! Dzięki nerwicy odkryłam, że tylko Tomek się dla mnie liczy i jest najważniejszy w moim życiu!! Jemu zawdzięczam wszystko!! On pomógł mi uporać sie z lękami i najtrudniejszymi chwilami... Kocham go za to, że jest i za to że jest taki wspaniały!!
Co u was kochani? Zaglądam na tą stronke prawie co dziennie... sprawdzam co u was... karo1526 ta choroba właśnie taka jest... jak pomyślisz o tym "co by było gdyby.." to zaczynają sie schody... najlepszym sposobem na lęki jest zajęcie czymś innym, chodze do szkoły i dzieki temu nie mam czasu na myślenie o tym "co by było gdyby..." lecz czasem mi sie pojawi taka głupia myśl..."a może ja już nie chce z nim być?"..a za chwile zagłębiam sie w to co by było jakbyśmy razem nie byli i mam uczucie paniki, ale za chwilke przechodzi i jest normalnie... Najgorsze te chwile we wakacje kiedy dostawalam te okropne lęki...! Czasem tez sie pojawi taka myśl, że moze sobie wmawiam jakąś nerwice i że siebie oszukuje, ale gdy jestem przy nim to czasem płacze, bo on jest taki cudowny i tak mocno go kocham!! Nerwica to skomplikowana choroba, trzeba umieć się jej nie dać i nie poddać się... ehh...do dziś mi zostało modlenie się o nasz związek co noc, ale gdy się pomodle to pozwala mi spokojnie zasypiać i jest w porządku!! Jestem silna, nie musze chodzic do lekarza ani brać tabletek... czasem kiedy mnie złapie panika to sięgam po xanaks i sie uspakaja...ale rzadko miewam takie stany...
Kochani każdy z nas z tego wyjdzie!! Ja w to wierze, wy też wierzcie! Trzymajcie sie cieplusieńko!!! Buziaki!!;* :smile:
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez karo1526 07 lis 2007, 22:31
ja wlasnie martwie sie, ze on tego do konca nie rozumie. poza tym mam problem z tym, ze ostatnio przejmuje sie najwiekszymi blahostkami i wpadam w placz. on probuje wszystkiego zebym byla mniej mazgajowata, a ja mam wrazenie caly czas, ze sie dla niego nie nadaje, ze sie nie umiem zmienic, ze ze mna nie wytrzyma, bo mam okropne doswiadczenia z moja pierwsza miloscia i caly czas porownuje wszystko do tego strasznego zwiazku. nie wiem jak soie poradzic, wpadam po prostu w jakiegos wielkiego dola.:(:(:(
dzis np mielismy klotnie, chociaz to nawet nie byla klotnia o dodatkowy angielski. chodzilo o to, ze mowil troche podniesionym tonem zebym zapisala sie do dobrej szkoly jezykowej, a ja poprosilam go o to, zeby byl spokojniejszy i oczywiscie sie zaczelo. on powiedzial zebym nie brala tego do siebie, bo nic sie nie dzieje, a ja zaczelam sie mazac, ze znowu nawalilam, ze znowu sie przejelam drobnostka.
ja czasem czuje, ze nie mam sily. ze nie dam rady juz z tym walczyc, ze nie zmienie sie.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 23:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 9 gości

Przeskocz do