Czy jest tu ktoś wyleczony?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez czarna_magia 13 paź 2013, 22:26
Mam 31 lat, nn odkąd pamiętam, czyli od okresu wczesnoszkolnego. Mając siedem, osiem lat miałam juz intensywne natręctwa. Z choroba żyję więc szmat czasu. Miałam lepsze i gorsze okresy choroby. Lepsze to takie, że po dwóch godzinach wieczornego sprawdzania kurków, klamek etc wreszcie szłam spać, lub po półgodzinie zmuszania sie do koncentracji (rozpraszanej jakimiś iracjonalnymi myślami typu 'mimo, że dziesięc razy to mu mówiłam pewnie i tak mnie dobrze nie zrozumiał') dałam radę przeczytac parę stron ksiązki. Okresy gorsze to dłonie poranione od tych klamek i kurków do krwi i spóźnianie sie do pracy, kompulsywne onanizmy i wiele innych. Do lekarza poszłam z tym dopiero 3 lata temu (! wiem, głupota, ale lepiej później niz w ogóle). Początkowo jakieś leki - SSRI, benzo, ale kompletnie sie u mnie nie sprawdziły. Po serotoninach miałąm zajebisty humor, ale natręctwa szalały, po benzo chodziłam jakby przyćpana, więc nawet nie umiałąm okreslić czy natręctwa występuja. Odstawiłam. Od 3 lat regularnie jednak chodzę na psychoterapię. I powolutku, krok po kroku, zaczął postępowac proces mojej poprawy. Praca była bardzo ciężka, gdyż na terapii miała miejsce głeboka wiwisekcja mojej psychiki, musiałam przerobic całe swoje dzieciństwo, wszystkie traumy, odkopać wyparte uczucia i ogarnąc cały chaos emocjonalny, który miałam w sobie. Proces ten był jak wspomniałąm powolny i długi, zmiany dokonywały sie stopniowo. Czasem były wręcz niezauważalne przeze mnie, gdyż koncetrowałąm się na pracy nad sobą, tzn na jakimś moim konkretnym uczuciu, mysli (np dajmy na to relacji z matką), a kiedy powoli dochodziłam do rozwiazania tego konkretnego problemu, z zaskoczeniem odkrywałam, że moje natręctwa spadły na sile, lub wykonuje je jako nabyty przez lata nawyk, lecz bez owego paskudnego wewnętrznego przymusu i napiecia. Zaczęłąm też duzo pracować nad samorozwojem, bardzo wzrosło moje poczucie włąsnej wartości i sprawczości, co adekwatnie obniżyło sporo mój poziom lęku. Cały czas pracuje nad sobą, odwiedzam psychologa. Natręctwa są wręcz niezauważalne, dziennie zajmują mi jakies 15 min tak po skumulowaniu. I to tylko czynności ( są nawykiem wieloletnim, czasem podświadomie więc je jeszzce powielam). Głowę mam czystą i spokojną. Czuję się ze soba tak cudownie, jestem zrelaksowana, po prostu odpoczywam w sobie. Mój komfort życia podniosł się do niewyobrażalnego dla mnie poziomu - potrafię spokojnie poczytać, porozmawiać bez przerywania komuś i powtarzania tego samego x razy, mówie wolno i spokojnie, umiem sie skoncentrować na czynnościach, zakręcic wodę i zwyczajnie iść spać, zamknać mieszkanie, schowac klucze i zwyczajnie wyjść z bloku. Jeszcze parę spraw mam do przerobienia, ale to co zrobiłam do tej pory jest dla mnie wielkim sukcesem. I mam pytanie - czy ktos z Was ma za sobą wieloletnie leczenie z efektami? Czy mieliście nawroty, jeżeli tak to czym spowodowane (jakimś wydarzeniem życiowym?). Czy komus się całkiem udało, lub w części choć? Czy po wyleczeniu pracujecie nad swoja kondycja psychiczną? Ja sie boję troche, na ile mój dobry stan obecny bedzie się miał do jakichs nowych okolicznosci zyciowych (typu nowa relacja, smierć ukochanego kotka ;) czy przeprowadzka w nowe miejsce).
Pozdrawiam! :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 paź 2013, 21:18

Czy jest tu ktoś wyleczony?

Avatar użytkownika
przez evka 15 paź 2013, 22:22
Hej
Miałam straszne natrętne myśli po urodzeniu dziecka więc zaczełam brac ssri było źle, później jednak lepiej dało się z tym życ. Po 8 mies brania 1,5 tabletki zaczełam zmniejszac dawkę i chciałam wogóle skończyc. Strasznie przytyłam 20 kg nie umię na siebie patrzyc :( postanowiłam całkiem przestac brac. Teraz dokładnie mineły 3tyg odkąd nie biorę powiedziałam sobie zacznę chodzic na siłownie (zapisałam się ) i tu w sobote ... masakra cos strasznego taki powrót natrętnych myśli że szok :( nagle wieczoru przyszly straszliwe myśli, zaczełam się ich bac dostałam takich lęków że ciągle płakałam. Mineły 3 dni i czuję się dalej źle może myśli troszkę się zmniejszyły ale itak powracają nawet gdy idę spac :( rano też płakałam :( Mam dosc. Tyle cudownych chwil przezyłam teraz w ciagu tych 8 mies spędzając czas z dzieckiem i patrząc jak się rozwija a tu nagle przyszlo takie cos ze czuje się okropnie.. I jak teraz pomyślę że znowu mam brac i nigdy nie schudnę to mam dośc :( z drugiej strony sobie tylko powtarzam ze bede musiala to zrobic dla mojej córki bo ona jest dla mnie najwazniejsza..

Nie udało się niestety po odstawieniu leku jest strasznie :(
Sertralin 50 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
27 lut 2013, 21:07

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez czarna_magia 16 paź 2013, 20:48
Hej:) Też mam dziecko, ma już 10 lat. Dopóki nie zaczęłam zdrowieć, nie zdawałam sobie sprawy jaki moja choroba ma wpływ na mojego syna. Wszystkie przedmioty w domu, zabawki ustawiał równiutko symetrycznie, dokręcał na siłe krany, po wiele razy dopytywał się o plan na nastepny dzień, miał sztywno określone sposoby wykonywania jakichś czynności, bywał nerwowy, drażliwy. Niewiarygodne, jak bardzo przejął moją osobowość. Kiedy moje natręctwa malały na sile i w domu zaczął panować większy 'luz', np przedmioty leżały zwyczajnie odłozone, a nie ustawione geometrycznie co do milimetra jak to wczesniej było, moje dziecko chodziło po domu i 'prostowało' ulożenie tych rzeczy. Dla niego panował bałagan i chaos! Z czasem jednak tez sie rozluźnił i jego natręctwa równiez znikneły. Zmierzam do tego, że nasza osobowość ma strasznie duży wpływ na dziecięcą psychike i atmosfere w domu. Takie skrzywienie jak natręctwa trwac moze jak u mnie latami, szkoda męczyć dziecko i innych ludzi sobą. Warto zadbać o swoje zdrowie. Szczęsliwa mama to szczęsliwe dziecko :) Te myśli pojawily sie u Ciebie po porodzie, czy miałas juz je wcześniej i pojawienie sie dziecka je wywołało? U mnie zawsze było tak, że im większę sczęscie mnie w zyciu spotkało (dziecko, fajna praca, fajny facet) tym miałąm gorsze natręctwa i lęki (jakbym się bała to szzcęscie utracić). Ale mnie ssri jak i inne leki nie pomogły. Nie przejmuj się nadwagą, to pewnie nie tylko efekt leków, ale i niedawnej przecież ciąży. Z czasem możesz znaleźć sposób aby brać leki i kontrolowac wagę (moze zmiana diety + sport?). Kurcze, pomyśl ze to jednak dobra sprawa, skoro znasz lekarstwo na te złe myśli. Niektórym nic nie pomaga:( A byłaś moze ze sobą u psychologa? Nie daje efektu natychmiastowego, ale moze warto spróbować (masz przed sobą wiele lat macierzyństwa :) jest dla kogo sie starać) pozdrawiam cieplutko :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 paź 2013, 21:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy jest tu ktoś wyleczony?

Avatar użytkownika
przez evka 16 paź 2013, 21:13
czarna_magia napisał(a):Hej:) Też mam dziecko, ma już 10 lat. Dopóki nie zaczęłam zdrowieć, nie zdawałam sobie sprawy jaki moja choroba ma wpływ na mojego syna. Wszystkie przedmioty w domu, zabawki ustawiał równiutko symetrycznie, dokręcał na siłe krany, po wiele razy dopytywał się o plan na nastepny dzień, miał sztywno określone sposoby wykonywania jakichś czynności, bywał nerwowy, drażliwy. Niewiarygodne, jak bardzo przejął moją osobowość. Kiedy moje natręctwa malały na sile i w domu zaczął panować większy 'luz', np przedmioty leżały zwyczajnie odłozone, a nie ustawione geometrycznie co do milimetra jak to wczesniej było, moje dziecko chodziło po domu i 'prostowało' ulożenie tych rzeczy. Dla niego panował bałagan i chaos! Z czasem jednak tez sie rozluźnił i jego natręctwa równiez znikneły. Zmierzam do tego, że nasza osobowość ma strasznie duży wpływ na dziecięcą psychike i atmosfere w domu. Takie skrzywienie jak natręctwa trwac moze jak u mnie latami, szkoda męczyć dziecko i innych ludzi sobą. Warto zadbać o swoje zdrowie. Szczęsliwa mama to szczęsliwe dziecko :) Te myśli pojawily sie u Ciebie po porodzie, czy miałas juz je wcześniej i pojawienie sie dziecka je wywołało? U mnie zawsze było tak, że im większę sczęscie mnie w zyciu spotkało (dziecko, fajna praca, fajny facet) tym miałąm gorsze natręctwa i lęki (jakbym się bała to szzcęscie utracić). Ale mnie ssri jak i inne leki nie pomogły. Nie przejmuj się nadwagą, to pewnie nie tylko efekt leków, ale i niedawnej przecież ciąży. Z czasem możesz znaleźć sposób aby brać leki i kontrolowac wagę (moze zmiana diety + sport?). Kurcze, pomyśl ze to jednak dobra sprawa, skoro znasz lekarstwo na te złe myśli. Niektórym nic nie pomaga:( A byłaś moze ze sobą u psychologa? Nie daje efektu natychmiastowego, ale moze warto spróbować (masz przed sobą wiele lat macierzyństwa :) jest dla kogo sie starać) pozdrawiam cieplutko :)




Nie miałam prędzej takich myśli jestem łagodną cichą osobą a tu nagle po porodzie przyszły mi dziwne myśli że gdy trzymałam dziecko ze mam nim rzucic takie okropne mysli i po tych natrętnych myslach okropny strach ze to sie moze stac :( okropne to jest człowiek tak kocha swoje dziecko chciał miec dziecko i całą ciąże się cieszył a tu przychodzi takie cos. Chyba mnie spodkało najgorsze co może byc bo ból i cierpienie jest straszne :( Już bym wolała układac wszystko co do centymetra równo niż miec takie straszne myśli :(

Zrezygnowałam z leku przez to ze przytyłam tak strasznie ludzie co mnie znają i spotykają albo głupio dogadują , komentują ze brzydko wyglądam a byłam taka chuda. Nawet się śmieją ze mnie :( mam dosc
Myslalam ze przestanę brac dla swojego zdrowia bo i mialam problemy z zoładkiem to schudnę a tu jest tak zle ze bede musiala znowu zacząc brac :( Ale chcę tego bo chcę się cieszyc moją córką.

Także miałam natrętne mysli gdy brałam lek ale dało się z nimi życ.

Nie wiem czy biorąc ssri idzie wogóle schudnąc? jezeli tak to na mnie wpływa (tycie)

-- 16 paź 2013, 20:35 --

tak pomyślałam teraz to takich okropnych myśli prędzej nie miałam ale zawsze gdy sie stało coś albo coś źle zrobiłam to dręczyły mnie myśli o tym - następnego dnia mijały
Sertralin 50 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
27 lut 2013, 21:07

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Kitex120 01 lis 2013, 18:19
Witam serdecznie. Może opowiem moją historię. Od małego byłem osobą dość wrażliwą, emocjonalną. Kiedy chodziłem do przedszkola zawsze miałem wiele lęków. Bałem się nowości, rzeczy nowych. Nowego towarzystwa, czy zostanę zaakceptowany. Bywały dni lepszy i dni gorsze. Nerwica Natręctw w największym natężeniu pojawiła sięu mnie na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum. Miałem wtedy takie natręctwa jak: częste mycie rąk - bardzo charakterystyczny objaw u wielu ludzi się podobno go spotyka, ponadto ciągłą włączanie i wyłączanie komputera. Lęk czy przypadkiem nie zablokowałem nikogo na gg. W szkole np. podczas sprawdzania obecność i jak doszło do mnie i powiedziałem ,,jestem'' to za chwilę myślę sobie: ,, kurcze a może mam nieobecność, może poniosę tego konsekwencje. Ponadto miałem natręctwa typu ,,czy on jest na mnie zły'' może zrobiłem mu/jej coś złego. Zwracałem uwagę na mimikę i myślę ,,coś krzywo się na mnie popatrzył'' może coś mu powiedziałem nie tak? Ponadto układałem klawiaturę równo z myszką, gdy ktoś mi ją zruszył odczuwałem stres i poddenerowanie, przysuwałem telewizor do tyłu. Pukałem po kilka razy w ścianę przed snem. I co ciekawe po okresie gimnazjum w liceum. Zaczęło się dziać coś pozytywnego. Zaczęło wszystko troszkę ustępować. Chodziłem do neurologa dziecięcego od 2 klasy podstawówki. Nie powiedziałem mu w gimnazjum o nerwicy natręctw bo nie się wtedy tym nie interesowałem. Ale potem w liceum zacząłem się interesować i powiedziałe w 3 liceum o tym neurologowi tym razem już dla dorosłych . W tym okresie natręctwa praktycznie zniknęły. Dostałem Escitalopram. Powiem tak nie brałem go zbyt długo także nie mogę się jakoś bardzo na jego temat wypowiadać dogłębnie ale jakoś nie szczególnie mi podchodził. Teraz mam 21 lat skończone. I jako tako nie mam natręctw. Myślę że warto szukać sobie pasji. Mieć coś co daje pozytywny napęd. Tylko broń Boże nie używki. Naturlana rzecz która będzie pozytywnym napędem. Np. zacząć biegać, uprawiać sport. Słuchać muzyki. Często jeżeli np. na coś się czeka to zwiększają się natręctwa dlatego warto wtedy poczytać książkę, porozwiązywać krzyżówki. Także można powiedzieć że już u mnie widać pozytywne efekty.

-- 01 lis 2013, 18:28 --

Także można by rzec że ogólnie nerwica lękowa. Potem nerwica natręctw. i Po okresie dojrzewania jakby samo się utaiło trochę. Myślę że w moim przypadku mogło to być związane jak i u każdego w okresie dojrzewania, z przebudową pewnych obszarów mózgu itp. Napewno też kwestie hormonalne doszły.
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
11 wrz 2013, 12:42

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez czarna_magia 01 lis 2013, 23:01
Hej :) Czytam Ciebie i jakbym widziała siebie jeszzce sprzed niedawna! Miałam identycznie z wieloma sprawami. Ciągły niepokój, czy moje czynności na pewno zostały wykonane. Np po wysłaniu mejla wchodziłam do folderu 'wysłane' i sprawdzalam x razy, czy aby ów mejl na pewno poszedł. Miałąm ciągłe obawy, czy przekazując komus jakies informacje ten ktoś dobrze mnie zrozumiał. Starałam się być do bólu perfekcyjna w pracy. I też miałam przewrażliwione podejrzenia co do czyjegos spojrzenia, zachowania, tonu głosu. Strasznie przejmowałąm się emocjami innych kierowanych do mnie. Poza tym mase irracjonalnych lęków z kosmosu (ze zachoruję, umrę, nagle zepsuje mi sie komputer, własciciel mieszkania pojawi sie nagle i bez powodu wypowie mi umowe etc). Kurcze, tak patzrąc wstecz, to strasznie mi to ograniczało zycie, zabrało mozliwosc spokojnego doswiadczenia tylu fajnych chwil. A co do pasji to rewelacyjna rada i 100% racja :) Tylko ja wtedy, mając natręctwa mialam wielki problem z koncentracja i uwaznoscią i musialam miec na serio silne doznanie (seks, głośny koncert, poznanie całkiem nowej oosby) aby sie na nim skoncetrowac. Miałam olbrzymie problemy, aby usiąsc i przeczytac spokojnie pare stron ksiązki mimo, iż mnie skręcało z ciekawosci co do tresci. Ale to racja, pasja, coś, co wzbudza emocje potarfi byc silniejsze od natrectw, a w kazdym razie daje pewną ulgę. Najgorzej to pozwolic sobie na bezczynność.
A powiedz, widzisz teraz u siebie zależność między natrectwami, a jakimis sytuacjami zyciowymi? Twój stan tak samoistnie sie poprawia i utrzymuje? Czy są momenty nawrotu (nawet krókie epizody)?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 paź 2013, 21:18

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Kitex120 01 lis 2013, 23:07
Wiesz to jest tak że mam czasami takie natręctwa może zabrzmi do dość dziwnie ale pozytywne. Np. bardzo podoba mi się jakaś piosenka i potrafie kilka razy przeciągnąć na ten sam moment piosenki bo powoduje to u mnie podekscytowanie i czasami wręcz ciarki. Tiki nerwowe czasem lekkie mam ale to jest peściora w porównaniu z tym co było. Wiesz mam w pamięci wiele pozytywnych rzeczy kiedy o nich pomyśle dostaje powera. Pozytywnego powera i wiem że wszystko pójdzie dobrze. Naprawde jak wspominam coś co jest dla mnie przyjemne to od razu wyrywam się z lenistwa. A fakt nerwica natręctw niszczy koncentracje bo człowiek traci czas na realizowanie tych swoich no nazwijmy to rytuałów.

-- 01 lis 2013, 23:11 --

U mnie był też problem szybkiego przywiązywania się do ludzi, nawet rzeczy.

-- 01 lis 2013, 23:25 --

Wiesz nadal mam niechęć do zmian. Silne przywiązanie do czegoś. Nie wiem co za to odpowiada. Są ludzie którzy lubią dużo zmieniać ja nigdy nie lubiłem, nadal nie lubie ale jest i tak z tym lepiej jak dawniej.
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
11 wrz 2013, 12:42

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez czarna_magia 02 lis 2013, 00:28
Niechęć do zmian to jakby małe poczucie bezpieczeństwa. Ale to moze kwestia osobowosci tez, ja z kolei kocham zmiany, nowości. Całkiem nowe sytuacje zawsze były u mnie wolne od natręctw, brak bylo czasu na wytworzenie się rytuałów. A co do muzy, to chyba nie natrectwa, a raczej cos na kształt takiego fajnego, ludzkiego jarania się czymś :) Ja nie potrafię sobie odmówic sluchania i przez dzien cały kawałka, który mnie urzekł. A ciary to mam dosłownie fizyczne po niektórych bitach :) Nie kazda powtarzalnosc to natręctwo lękowe. Tak samo jak wspomnienia, sentymenty.
Ciesze się, ze sie fajnie czujesz, pozdrawiam! :)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 paź 2013, 21:18

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Saraid 02 lis 2013, 02:02
Wyleczona ze złudzeń
Saraid
Offline

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Kitex120 02 lis 2013, 11:06
Dokładnie, też tak myślałem że to nie jest rodzaj natręctw. Bo jednak słowo ,,natręctwa'' ma kontekst negatywny. A z tymi zmianami to jest tak że wiesz zależy też o jakie chodzi zmiany. No fakt napewno jest to powiązane z osobowością. Im więcej zajęć tym lepiej bo jak człowiek siedzi to wtedy bardziej natręctwa nabierały ( przynajmniej u mnie na sile).
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
11 wrz 2013, 12:42

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez czarna_magia 02 lis 2013, 22:02
Saraid napisał(a):Wyleczona ze złudzeń



aż tak źle? napiszesz coś o tym? ( ja jednak daje sobie szansę i nadzieję ;)

-- 02 lis 2013, 22:37 --

Kitex120 napisał(a):Dokładnie, też tak myślałem że to nie jest rodzaj natręctw. Bo jednak słowo ,,natręctwa'' ma kontekst negatywny. A z tymi zmianami to jest tak że wiesz zależy też o jakie chodzi zmiany. No fakt napewno jest to powiązane z osobowością. Im więcej zajęć tym lepiej bo jak człowiek siedzi to wtedy bardziej natręctwa nabierały ( przynajmniej u mnie na sile).


Masz w zupełności rację. Jednak gdy ja miałam gorsze okresy choroby nie potrafiłam skoncentrowac się nawet na ulubionych czynnosciach, jak pisałam wcześniej. Zauwazylam jednak u siebie pewną zależnosc, mianowicie najlepiej funkcjonowałam (najmniejsze natręctwa), gdy w moim zyciu działo sie coś intensywnego, co mnie mocno doswiadczało emocjonalnie. Były to pozytywne, jak i bolesne sytuacje, chodzi o to, że mocno je przeżywałam. Jak narodziny dziecka, zakochanie, romans, rozstanie, stres związany z nowa pracą itp. Najgorzej było, gdy w moim zyciu nic sie nie działo i panowała pustka emocjonalna. Wtedy czułam taką próznię w sobie więc koncentrowalam się nad swiatem zewnętrznym - ustawiając, sprawdzając, powtarzając. Dlatego teraz jestem strasznie szczęsliwa, bo od 2 lat własnie mam w zyciu ową 'pustke', zyje sobie bardzo spokojnie, wręcz nudnie, nie mma zadnej relacji która by mi dostarczała wrażen i w takim momencie zycia osiągnęłam świetny stan psychiczny. Bardzo uzdrawiająca i rozwijająca samotność, bo nareszcie potrafie odczytać cos w sobie, poczuc siebie. Samoswiadomosc bardzo wzrosla, przez co patrzę jakby w siebie, nie muszę przenosic uwagi na rzeczywistosc obok (czyli nie ustawiam, nie sprawdzam, nie mam lęków co kto mysli o mnie, bo sama wiem jaka jestem). Uzdrowienie to dotrzec do siebie.
Pisałes, że u Ciebie przyczyna mogły byc hormony czy przemiany obszarów mózgu zwiazane z dojrzewaniem. Z tymi hormonami to ciekawe. Jakie by to bylo dla mnie proste uzdrawiąjąc cialo, uzdrowic jednoczesnie psychikę. Powiedz, widzisz poprawę samoistną wraz z wiekiem tylko? pzdr
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 paź 2013, 21:18

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Kitex120 03 lis 2013, 11:23
Apropo zakochania. Ono świetnie moim zdaniem może leczyć nerwicę natręctw. Bo jet to swojego rodzaju pozytywna chemia.
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
11 wrz 2013, 12:42

Czy jest tu ktoś wyleczony?

przez Kokojoko 03 lis 2013, 11:39
Kitex120 napisał(a):Apropo zakochania. Ono świetnie moim zdaniem może leczyć nerwicę natręctw. Bo jet to swojego rodzaju pozytywna chemia.


Nie zgodzę się. Co ma zakochanie do NN? Zakochanie nie powoduje, że coś co spowodowało NN przestaje istnieć. Mi na pewno nie pomogło.
Kokojoko
Offline

Czy jest tu ktoś wyleczony?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 lis 2013, 11:57
Czy jest tu ktoś wyleczony?


Nie. Ale pocieszę Cię, że wyleczeni ludzie już dawno nie siedzą na tym forum- dlatego nie udzielą Ci odpowiedzi. ;)

Kitex120 napisał(a):Apropo zakochania. Ono świetnie moim zdaniem może leczyć nerwicę natręctw. Bo jet to swojego rodzaju pozytywna chemia.


Bzdura. Męczę się z NN od 8 lat- i łatwiej jest wymieniać mi te leki i sposoby, z których NIE skorzystałem(bo tych jest zwyczajnie mniej). Od blisko 2 lat jestem z cudowną kobietą, zakochany po uszy, miłość kwitnie, a moje NN jak było, tak jest.

Jak już chcesz walić takie truizmy o "pozytywnej chemii"- to uświadomię Cię, że podczas zakochania następuje wzmożone uwalnianie fentyloetyloaminy i oksytocyny, a NN jest związane z nadmairem dopaminy w korze przedczołowej i niedoborem serotoniny w zwojach podstawy mózgu, oraz z nieprawidłowościami w transmisji glutaminergicznej. Jak widzisz ma się to jak pięść do oka. Poza tym nie sprowadzajmy tak pięknej rzeczy jak miłość do biochemii i neurotransmiterów.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do