Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez Estel86 09 maja 2009, 16:13
Madziula, pamiętaj, że to Ty żyjesz we własnej głowie, nie Twoja mama. I to Ty się męczysz. Więc TY musisz się wyleczyć. Tutaj trzeba być egoistą - myśleć o sobie, o swoim zdrowiu. Wszystko się ułoży!
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 09 maja 2009, 16:16
Gandalf, Mnie tez kiedys powiedzieli, ze mi nie pomoga i tak mnie to wkurzylo, ze wyszedlem i wiecej tam nie wrocilem. Chociaz to czego sie tam nauczylem pomoglo mi pozniej przezwyciezyc problem samemu. Teraz mysle, ze moze to byla jakas psychologiczna sztuczka... kto wie... wazne ze jest lepiej. Ale wildcat ma racje - zmien psychologa na poczatek skoro to dopiero bylo 6 m-cy, no i nie dawaj za wygrana - podobno natrectwa leczy sie najdluzej, ale to sie da pokonac.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wildcat 09 maja 2009, 21:43
Od kilku dni nie miałam natrętnych myśli-tylko jakieś takie chwile strasznego przygnębienia połączonego z obojętnością.A jak sobie czasem przypomnę wyrzuty sumienia,które występowały po natrętnych myślach,zaczynam analizować,czy przypadkiem te rzeczy,które działy się w mojej głowie, nie zdarzyły się naprawdę i czy nie zamieniłam się w jakiegoś potwora,bo przestałam się przejmować.Często zachowuję się tak,jakby mi na niczym nie zależało.Czy ktoś wie,czym to jest spowodowane,co się dzieje?
Narazie mam ciągle dużo nauki i brak czasu na psychologa,ale obiecałam sobie,że jak tylko będę miała czas-pójdę do psychologa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 17:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa myśli...

przez Madziula 09 maja 2009, 22:44
Dziękuję za słowa otuchy. Mam nadzieje ze to sie jakos ulozy, niestety dziecinstwo zostawilo w moim zyciu duzo zlego i wiele ran nie da sie uleczyc. Najgorsze jest to że rodzice sami mnie na to narazili, zbyt wczesnie dorosłam, oni sie wyleczyli z przeszlosci a we mnie wszystko zostalo. Ale wiem ze zbyt duzo zycia umknelo mi miedzy palcami i nie moge dalej tracic energii. Przyjdzie czas że bede miała swoje dzieci i napewno nie pozwole aby przezyly cos podobnego, naucze ich miłości.

Kto mnie zrozumie lepiej jak nie WY. Dziękuję ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 maja 2009, 14:01

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 10 maja 2009, 14:05
wildcat, Wyglada na to ze umysl Ci sie zmeczyl ciaglym analizowaniem wszystkiego i walczeniem z natrectwami. Czasem tak sie dzieje jak glowa chce odpoczac od myslenia. Ale moze wlasnie o to chodzi, trzeba to zignorowac w koncu to sie odczepi. Potrafisz to sobie logicznie przetlumaczyc, ze to tylko nn wiec nie miej wyrzutow sumienia.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wildcat 10 maja 2009, 16:02
Mam czasem tak,że zaczynam sie zastanawiać,czy mam natręctwa-czy może tak naprawdę jestem cholernie złą osobą i te rzeczy,które miałam w głowie-miały miejsce.W takich chwilach sama się gubię i nie wiem już kim jestem..A potem jeszcze sobie zarzucam roztkliwianie się nad sobą,bo nie lubię się nad sobą użalać.Horror,zachowuję się jak psychopatka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 17:54

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 10 maja 2009, 16:37
wildcat, No co chcesz, masz NN to jakies objawy musza byc. Jakby wszystko bylo OK to by Cie tu nie bylo :) Ale to tylko nerwica i nie ma sie co nia przejmowac. Jakbys byla zla to bys sie w ogole nie zastanawiala nad zlymi rzeczami tylko bys je robila. A skoro tak nie jest to chyba nie jestes taka zla jak myslisz. Tak juz ta choroba dziala ze uderza nas tam gdzie boli i czym sie przejmujemy. A najlepiej ja olac wtedy nie ma punktu zaczepienia.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez wildcat 10 maja 2009, 17:06
No masz racje!Musze sie wziac w garsc i poklepac po twarzy:).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
10 kwi 2009, 17:54

Re: Natręctwa myśli...

przez neurotic__ 10 maja 2009, 17:54
No i o to chodzi. Trzezwe myslenie to podstawa - tak trzymaj :)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
15 mar 2009, 14:06

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 20 cze 2009, 18:57
biore anafranil , zaczełam 4 tydzień ... zaczynałam od 10 mg aktulanie od wczoraj jestem na 150. lecze sie 5 lat. brałam już przerózne leki i tylko seroxat wyprowadził mnie z choroby i na nim czułam sie dobrze biorąc przez 2,5 roku. neistety przestał działać i od 8 miesiecy bezkutecznie szukam nowego leku :/ było ich kilka, ale albo zbyt krótko je brałam albo nie miały na mnie żadnego działania, lecze sie na derpesje i nerwice natrectw( natręctwa myslowe ) o tresci agresywnej np ,że coś komuś zrobie itd. depresji juz nie ma od paru miesiecy ale natrectwa sa bardzo silne, boje sie, mecze sie strasznie. biore anafranil i czuje sie narazie do dupy, czy tak ma byc? czy jeszcze po takimc zasie moge spodziewać sie ,że zadziała na mnie ??:( jestem załamana ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

przez Babooshka 23 cze 2009, 09:31
a chodzisz na terapię czy tylko farmakologicznie się leczysz?
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Natręctwa myśli...

przez Aneta22 23 cze 2009, 09:41
chodze od 4 miesiecy na terapie ...
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez StahuPL 28 cze 2009, 17:07
czego to ja z NN nie przerabiałem.. Zamykanie drzwii po 30 razy, zakręcanie kranu tyle samo razy, sprawdzanie wszystkiego, odpowiednie siadanie na krześle po 30 rund, poprawianie spodni, no i natrętne myśli - i to mnie doprowadzało do szału. Myślałem już w taki sposób chyba o wszystkim, o sobie, jak ktoś mi coś zrobił, coś zobaczyłem na ulicy i znowu gdoziny myslenia, zobaczyłem że dzieciaki się bawią za oknem i też oczywiście 2 godziny na myślenie zmarnowane. Jak się to pojawi to jestem do niczego, nic nie jestem w stanie zrobić bo to całkowicie rozsadza mi głowe. Ale zauważyłem z perspektywy kilku lat że to po mału się ogranicza.
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
99
Dołączył(a)
21 cze 2009, 21:18

Re: Natręctwa myśli...

przez moira 28 cze 2009, 18:40
Witam
Poczytała Wasze posty, ale moje myśli sa nieco odmienne. Moja psychiatra powiedziała, ze to natrectwa. Ja wszędzei widzę złe omeny. Wszystko wokół mi mówi, że spotka mnei jakieś nieszczęście albo umre. Nie śpię pod pościelą ani poduszką z guzikami w górze, mam piosenki które przynoszą mi absolutnego pecha i po nich się załamuję jak tylko usłyszę, Jak mnie swędzi prawe oko ( prawe krwawe) to juz pech, jak zobaczę kruka lub najgorsze usłyszę. Jak jadę wokół lasu i jakieś drzewo leży połamane wokół stojacych prosto to ja widzę siebie jako to drzewo i że zaraz umrę,niektre zapachy przynoszą mi pecha, i cyfry.... np jak jadę a przede mną auto z rejestraacja z pech ami przynoszaacymi cyframi to juz masakra. Cyfry to 2 (nie wiem czemu), 4 (w chińskiej kulturze śmierć),5 (bo to moja liczba z numerologii), 6 (nie wiem czemu), 7 ( bo to odwrócona kosa czyli śmierć), 9 ( bo to oznacza, ze coś się zaczyna a coś kończy czyli moje życie się kończy) i tak w kółko. Jeszcze trochę tego jest.....
I tak mój dzień wokół takich bredni się kreci w które o zgrozo ja wierzę.
Czy ktoś ma podobie ???
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
28 cze 2009, 17:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do