Szczyt hipochondrii

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Zwariuję od myśli o zwariowaniu

przez Moniczka 01 kwi 2006, 20:29
Witajcie-ja juz ktorys post...Nie kasuj mi go kochany 'shadow'...Szukam pomocy jak zwalczyc leki przed choroba psychiczna.
Wiem,ze zarowno nerwica jak i schizofrenia pojawiaja sie nie tylko poprzez uwarunkowania genetyczne czy rodzinne ale takze po przebytej traumie(u mnie-smierc trzech osob w rodzinie).Zdziwilo mnie to,bo myslalam ze schiza dopada tylko genetycznie i nie wywoluja ja zadne czynniki zewnetrzne.Nie mam juz sily.Jest pieknie,nic mnie nie boli,nie boje sie wychodzic z domu-niestety caly czas czuje nieustanny lek przed tym,ze mam schizofrenie.Zawsze bylam osoba wycofana z otoczenia,patrzaca na wszystko z boku,niesmiala,wrazliwa.Pisze jak byk,ze to takie osoby najczesciej dopada schizofrenia.Moze teraz rozwija sie u mnie psychoza.Nieustannie meczy mnie ta mysl,zwariuje przez nia lada chwila.
Nie moge spac,skupic sie,pytam sie w rodzinie czy nie jestem dziwna,snuje sie po domu jak zjawa.Wykanczam sie i co gorsza zaczynam sie bac,ze od samego tego leku i myslenia dostane jakiejs psychozy.Mimo,ze lekarz wskazal ze mam nerwice lekowa ja jeszcze nie dowierzam,strasznie sie mecze,obserwuje siebie,nasluchuje,wacham,patrze sobie w oczy czy nie widac w nich obledu.To jakas tragifarsa.Tylko to forum mi zostalo...Pomozcie :cry:
Moniczka
Offline

przez Olcia 01 kwi 2006, 21:37
Witaj Moniczko nie tylko ty obawiasz się schizofrenii ja wciąż się jej boję dziś bylam u przyjaciółki rozmawiałyśmy wszystko było ok ja czuję że mam jakieś zachamowanie przed ludźmi jak wrócilam to znów pojawił się lęk przed schizofrenią patrzy[list]am na swój cień i wydawało mi się że mam schizofrenię gdy o tym myślę dostaję ataków lęku kiedyś przeczytałam o dziewczynie kt[list=]ra rozmawia z cieniem zamknęla się w sobie ja zaczynam się wciąż bać że czeka mnie szpital psychiatryczny :cry: to byłby dla mnie najgorszy cios wszyscy odwróciliby się odemnie tak jak zresztą teraz...wciąż doszukuję się czy czasem nie rozmawiam z cieniem i czy moje ataki złości to nie czasem schizofrenia mam straszny lęk że ludzie patrzą na mnie jak na psychicznie chorą też zawse bylam nieśmiała i bardzo wrażliwa wycofywałam się z kontaktów z otoczeniem codziennie płaczę i żyję w lęku...nie bylam u lekarza bo nie jestem pełnoletnia jestem pewna że ty nie masz schizofrenii lekarz postawił ci już diagnozę proszę cię jeśli możesz nie myśl o tym....będzie dobrze ty poradzisz sobie daję ci 100 że nie masz żadnej psychozy ani schizofrenii z tego co piszesz
Olcia
Offline

przez Gość 01 kwi 2006, 21:53
Zgadzam się z tym że traumatyczne przeżycia mogą wpędzić w nerwicę ale nie schizofrenię to dwie różne choroby ja nie mam nikogo komu mogłabym to wszystko mówić nie potrafię nikomu zaufać rodzina odwróciła się odemnie bo uznała moje problemy za głupoty najgorsze jest to że ja na 100 nie jestem pewna że mam nerwicę lekarze mi to mówili do dziś mam ataki drgawek jak kiedyś oglądalam film o psychicznie chorych kobietach na schizofrenię to uciakłam do łazienki i dostałam strasznego ataku...często źle się czuję nie mam siły mam lęki przed schzofrenią boję się publicznych wystąpień pociągow ludzi najgorzej jest w szkole..tam ledwo daję radę piszę do ciebie bo jestem pewna że ty nie masz schizofrenii tylko silną nerwicę...ja okropnie się czułam po zastrzykach z pogotowia atakach w szkole...ale wiem że to nerwica a co najgorzej może depresja...
Gość
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Moniczka 01 kwi 2006, 22:01
Bardzo wam dziekuje za pocieszenie.W tej pewnosci waszych slow,ze nie mam psychozy jest dla mnie jakas nadzieja.Ale skad to wiecie?To jest wlasnie problem.Wiem,ze schizofrenia potrafi sie zaczac od objawow pseudonerwicowych a czesto jej objawem jest nieustanny lek.Tak sie boje,ze u mnie to wlasnie ma miejsce.Zameczam sie.Nie mam juz sily.Skad jestescie?Ja-Czestochowa :(
Moniczka
Offline

przez Olcia 01 kwi 2006, 22:04
Wiesz teraz jeszcze dochodzi do tego że okropnie się wstydzę tego że mam te objawy że trzęsą mi się ręce całe ciało okropnie szczerbiotają zęby nie mogę się odnaleźć rok temu przeżyłam załamanie nerwowe chciałam się zabić wybieglam ze szkoły i byłam pewna że to zrobię ale jednak nie potem byla afera w szkole musiałam chodzić do psychologa wszyscy wtrącali się w moje życie miałam już dość tych silnychemocji płaczu i krzyków moich przyjaciółek zmuszania mnie bym mówila co się stało...mama odwróciła się ode mnie przeczytała pamiętnik i wtłukła i kazała nie myśleć o głupotach...to wtedy zaczęły się moje ataki bałam się żejestem ciężko chora że umrę zwariuję bałam się ludzi przestałam im ufać...
Olcia
Offline

przez anielka 01 kwi 2006, 22:28
jesssu dziewczyny... ja jako stara wyjadaczka w temacie nerwicy przeszłam juz naprawde wszystko i wierzcie mi także akcję "mam schizofrenie".. pytałam innych czy słyszą to co ja, czy czują jakiś tam zapach, który ja czułam w danym momencie itd... to schizowanie to oczywisty dowód na nerwice.. każdy lekarz wam to powie.. zwłaszcza mój - doktoryzował się za schizofrenii i kto jak kto ale on postwaiłby właściwa diagnoze...
i zamiast sie wkręcać i dołować idźcie na terapie, a wasze bzdurne myśli rozpłynął sie migiem... kiedys będzieci się z tego śmiały - jak ja dziś:-))
i jeszcze jedno - schizofernik nie wie że jest chory, nie śledzi własnych reakcji, nie zastanawia się nad bodźcami - jest chory lecz sam tego nawet nie dopuszcza do siebie... twierdzi np. że kosmici go porwali - i wierzy w to całym sobą - przykład z życia jednego ozdrowiałego schizofrenika...
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
06 mar 2006, 20:09
Lokalizacja
Wrocław

przez Gość 01 kwi 2006, 22:38
Zdarza mi się tak myśleć czytalam kiedyś że schizofrenik nie wie o tym że jest chory ma omamy widzi sytuacje które nie pokrywają się z rzeczywistością ale mnie nadal dręczy myśl o chorobie psychicznej ludzie tak na mnie patrzą jak się trzęsę nigdy nie brałam żadnych leków raz tylko hydroxizinum z pogotowia teraz biorę tylko jak naprawdę źle się czuję jak mi mama pozwoli bo ona od początku wyśmiewa mój problem kiedyś szarpnęla mnie za rękę i omało nie wyla[list]am herbatey za to że się trzęsę i nie mogę trzymać kubka...moje wszystkie objawy to:ciągłe bóle głowy drżenie całego ciała szczerbiotanie zębów, drętwienie rąk nóg głowy i kręgosłupa ciągły lęk napady drgawek jak się czymś zdenerwuję ciągle zmienne nastroje, zły nastrój izolacja od otoczenia niemożność skupienia się na niczym niepokój....
Gość
Offline

przez Olcia 01 kwi 2006, 22:52
Czasami zdaje że ludzie mnie atakują wszyscy są przeciwko mnie a ja zawsze sama ta zagubiona przestraszona i zupełnie rozwalona dziewczyna...nie wiem co było przyzyną mojego stanu wydaje mi się że sytuacja w domu tam niby wszystko było ok ale ciągle jakieś kłótnie mama jest bardzo nerwowa i jak się zazłości to wyżywa to na innych....nigdy nie czułam tam zrozumienia odczuwałam wrogą i toksyczną atmosferę każdy każdemu robił na złość nikt mnie nigdy nie rozumiał tego że nie umiem odnaleźć się w szkole mam problemy....od zawsze bylam jakaś taka lękliwa teraz boje się ludzi dużych zwierząt bycia w tłumie :oops: ...wysokości przez to wszystko tak zamknęlam się w sobie że nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będzie inaczej...to forum jest dla mnie chyba jedyną szansą i nadzieją na zrozumienie...
Olcia
Offline

przez Gość 01 kwi 2006, 22:56
z tymi myslałam jest tak człowiek jest tak wystraszony...wyostr wszystkie zmysły jest ciagle napiety w koncu nawet zaczyna sie zastanawiac czy to co mówi jest normalne czy nie zachowuje sie jakos inaczej...niestety tez to miałam teraz wydaje sie to smieszne ale wiem ze takie wcale nie jest...z tego naprawde da sie wyjsc ..ja w krytycznym momencie nie myslałam o niczym innym 99 % moich mysli dotyczyły tego ..pytałam sie rodziny czy zachowuje sie ok ...miałam przez to 2 tyg lęku uogólnionego none stop ..kazałam sie nawet rodzica wiesc do psychiatryka ...ale udało sie to pokonac ...nie walczcie z tymi myslami im bardziej chcesz nie myslec tym jest gorzej nie zabraniaj sobie tylko mysl ile chce wtedy zobaczysz samo ci sie znudzi ....i musisz sobie powiedziec zwariowałam ok moze i to schizofrenia pogódz sie z tym ( wiem ze to nie łatwe :( chociaz schizy napewno nie masz ale jak własnie tak z tego wyszłam
Gość
Offline

przez Olcia 01 kwi 2006, 22:57
Kiedyś nerwicę widziałam tylko ot tak nerwica już wcześniej się chyba zaczynało jak drętwiała mi ręka często kuło serce nawet z godzinę bolał żołądek....dostawałam ataków drgawek nie wiedzia[list]am co jest aż któregoś dnia to wszystko się we mnie zebrało coś pękło załamałam się....potem miałam silne przykre przeżycia w domu i z przyjaciółkami...nie moglam oddychać dostawalam silnych ataków..i mam je do tej pory...najgorsze jest to że nikt nie nie rozumie każdy widzi we mnie albo psychicznie chorą, albo udającą albo histeryzuje z powodu mojego stanu jak dostanę atak...a przecież wcale to nie takie straszne chociaż bardzo wyniszczające wiem z własnego doświadczenia...
Olcia
Offline

przez Gość 01 kwi 2006, 22:58
ze mnie to tak schodziło stopniowo najpierw schiza pozniej wmawiałam sobie ze jestem dziwna a na koncu ze mam boderline ...az jakos samo wygasło
Gość
Offline

przez Gość 01 kwi 2006, 22:59
Najgorszy jest tylko wstyd i poczucie winy jak ludzie zareagują...że znów dostałam atak pomimo że tak się starałam było ok a tu na nowo nerwica...
Gość
Offline

przez Gość 01 kwi 2006, 23:02
to straszne mieć atak w tłumie gdy wszyscy się gapią i nie można z tym uciec ani się nigdzie ukryć...okropne uczucie a jeszcze jak ktoś się zacznie pytać co jest to przecież nie powiem mu wiesz co bo ja mam nerwicę ...kiedyś miałam silne przykre przeżycia to głupie wytłumaczenie wiem ale coś można wymyśleć..
Gość
Offline

przez Moniczka 02 kwi 2006, 10:21
Kochane moje,tak dobrze was rozumiem.Jakbyscie pisaly o mnie.Cala noc probowalam sobie wkrecic,ze jestem zdrowa albo ze mam tylko depresje.No bo jako mistrzyni we wkrecaniu powinnam to umiec,ale gdzie tam...
Ja lecze sie seroxatem.Codziennie biore jedna tabletke.Mialam ostatnio 7 dni przerwy od nerwicy.Wspaniale sie czulam-zero strachu,leku,nerwowo,zlych mysli.A teraz nawrot wszystkiego.A moje leki przed schiza polegaja na tym,ze przeczytalam ze istnieje schiza tzw."pseudonerwicowa"-to schizofrenia ktora zaczyna sie jak nerwica i potrafi rozwijac latami.Ani lekarze ani pacjenci nie sa jej swiadomi.Wkrecialm sobie,ze u mnie zaczal sie ten proces.Lekarz mi mowi,ma Pani nerwice lekowa ale ja wciaz szukam doczytuje i pytam sie ludzi wokol czy sie dziwnie nie zachowuje.Ale cyrk.Ja tez wytezam wzrok,sluch i nawachuje zapachy.Cos szczyknie,piknie,zapachnie,przywidzi sie a ja juz mam natlok przerazajacych mysli.To horror.Wiec jak to jest z ta schiza?Czytam mase ksiazek jak sobie poradzic z lekami i ze swiadomoscia choroby,latam po lekarzach,rozwazam odwiedzenie innego psychiatry dla potwierdzenia diagnozy=juz nie wiem co robic.W domu mam dobre relacje,20 stycznia 2007 wychodze za maz,ale teraz juz nikt nie wierzy w moj stan,mowia ze to moje fanaberie.Na poczatku sie przejmowali,ale jak wykluczono wszelkie dolegliwosci fizyczne to temat przestal istniec.Ot,co....
Boje sie swojego slubu,przyszlosci,boje sie ze moj maz trafil na nienormalna-jestem w totalnej rozsypce.W tamtym roku zmarly moje dwie babcie i dziadek.Nerwicy dostalam po pogrzebach obu babc..
Moniczka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do