natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 15:32
Moja natura wolałaby, aby wieczne potępienie w ogóle nie było możliwe. Albo chociaż żeby nie było OKRUTNE, z mękami (przynajmniej bez WIECZNYCH mąk) (tradycyjne wizje piekła (np. od świętych Kościoła ZDECYDOWANIE JAWIĄ SIĘ JEJ JAKO NIESPRAWIEDLIWE I JAKO COŚ, W CZYM TYLKO STWÓRCA DOPUSZCZA SIĘ NIEWYOBRAŻALNYCH NIEGODZIWOŚCI NA TYCH ZATWARDZIAŁYCH BIEDAKACH)) i aby NIE TAK ŁATWO można było go doświadczyć. W straszliwe piekło bardziej nie chce jej się wierzyć niż w samo wieczne potępienie.

Co za człowiek byłby tak nieroztropny, aby wybrać wieczne potępienie? Przecież to nie ma sensu, tylko się na tym TRACI.
Wolałbym, aby ŻADEN człowiek nie wybrał wiecznego potępienia, aby każdy człowiek otrzymał łaskę Zbawienia wiecznego!!!
Moja natura atakuje wizje piekła jako nieskończenie niegodziwe!!!
Wolałaby, aby nawet najgorszy grzesznik nie doświadczał mąk. Męki piekielne jawią się jej jako coś GORSZEGO od samego faktu wiecznego potępienia.
Anihilacja świadomej, czującej istoty też jawi się jako coś gorszego od samego faktu wiecznego potępienia.
Reinkarnację też odrzucam, jest ona czymś "brzydkim" i "nielogicznym" dla mojej natury.
Wieczne potępienie w czymś w rodzaju limbus puerorum jawi się jej jako lepsze niż nawet życie doczesne z niewygodami (nie wspominając o anihilacji czy mękach, zwłaszcza wiecznych), ale oczywiście gorsze od wiecznego zbawienia.

Co, jeśli ktoś odrzuca wizje świętych Kościoła niczym zły nałóg, uważając je za coś pochodzącego od diabłów, ale na pewno nie od Stwórcy, "wytworzone" po to, aby zastraszyć grzeszników, przedstawić Stwórcę jako niegodziwego okrutnika niewyobrażalnego, zniechęcić do bycia dobrym, może nawet do samej wiary?

MĘKI w nieskończoność
ewidentnie jawią się mojej naturze jako niegodziwa kara. Moja natura nie chce uznawać nawet samej możliwości tego, że mogę czegoś takiego doświadczać.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 15:49
Dla mojej natury karanie przez tortury kojarzy się ze "zwyrodniałością moralną" i niegodziwością, w ogóle nie kojarzy jej się z dobrocią, miłością, łagodnością... Dla niej tortury ZAWSZE jawią się jako niesprawiedliwa kara. Zwłaszcza, jeżeli jest stosowana przez kogoś silniejszego na kimś słabszym. Nie chcę tortur dla tych, co mi źle czynią, także i dlatego, bo sam nie chciałbym być torturowany...

Tortury to "silniejszy" rodzaj cierpienia. "Dla mojej mentalności" nic nie usprawiedliwia ich. Uważa tortury (cierpienie powyżej pewnego poziomu, kiedy to za małe uznać go nie można) za coś bardzo złego, coś, czego nikomu nie wolno życzyć.

Ci, co doświadczali tortur, mogą się mojej naturze jawić jako "jakby bohaterowie".

Ja w życiu doświadczyłem względnie mało cierpienia. Mogę myśleć, że jestem najmniejszym pod względem potencjału duchowego człowiekiem, jaki kiedykolwiek został i zostanie stworzony.

Dla mojej natury ŻADEN grzesznik nie zasłużył na TORTURY. Stosowanie TORTUR jawi się jej jako coś zawsze niemoralnego. Grzesznicy raczej nie chcą być torturowani. Nie chcę, aby mieli grzech, nie chcę, aby grzeszyli.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 16:02
kanawkin napisał(a):Tam jest taka sytuacja, chyba ze trzy razy, że dzieci coś niszczą i są w następstwie besztane przez dorosłych. Reakcją tych dzieci jest zawsze przeklinanie, zaprzeczenie że robią źle, wskazywanie że inni też to robią, atak słowny a nawet fizyczny na dorosłego za zwrócenie uwagi. Widać po tych dzieciach dość wyraźnie, żę zrzucają winę za to jakie są na swoje otoczenie, za to nie widać prawie żadnych szczerych prób przeciwstawienia się złu, wyjścia jakoś poza ten krąg patologii a widać raczej przyjemność tych dzieci czerpaną z róznych aspołecznych zachowań (męczenie zwierząt, podjadanie w marketach, naruszanie własności).

Jak ci dorośli je besztają (np. niegrzecznie czy wulgarnie się do nich odzywają), to też nie robią najlepiej i nie dziwię się zbytnio reakcjom tych dzieci. Powinno się stosować inne metody wychowawcze niż "obrzucanie" wulgaryzmami, "wściekłe" krzyczenie (ja mogę w podobnych zachowaniach moich rodziców, polegających na krzyczeniu na dzieci, widzieć jakąś bolesną dla dziecka "pychę" czy coś w tym rodzaju). Kiedy byłem dzieckiem, też niestety potrafiłem być niezłym "ziółkiem" (i przez to, między innymi, mogłem mieć tak silne skrupuły, a rzeczy, które robiłem w okresie szkoły podstawowej czy gimnazjum, bywały naprawdę niebezpieczne).

Dla mojej natury nawet SPRAWIEDLIWA kara może kojarzyć się z gniewem (jednym z grzechów głównych), zemstą (odwrotnością przebaczenia), nienawiścią (odwrotnością miłości), jeśli jest sroga, okrutna, bolesna w nielekki sposób. Opisy piekła mogą właśnie z tymi rzeczami mi kojarzyć się, a dla mojej biednej mentalności jako "TEN ZŁY" jawi się STWÓRCA w tych opisach, nawet nie Szatan.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez kanawkin 19 mar 2016, 16:27
Powtarzasz się, racjonalizujesz swoje błędy, jak te dzieci. Jeżeli nie zrobiłeś nic bardzo złego no to dobrze ale ile metrów papieru zaprzeczania, pisania ciągle tego samego a przez ten czas mogłeś zrobić coś dobrego. O tym pomyśl.

Co za człowiek byłby tak nieroztropny, aby wybrać wieczne potępienie? Przecież to nie ma sensu, tylko się na tym TRACI.


A czy pisanie w kółko tego samego jest roztropne? A czy wieczność nie jest ostatecznym wyborem drogi życia i wiecznym powtarzaniem swoich błędów? Patrzę na Ciebie i jakoś umiem to sobie wyobrazić, że ktoś mógłby się katować przez wieczność swoimi błędami. Jeżeli weźmiesz to osobiście to i lepiej, ja napisałem to bez dużego gniewu.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
25 lut 2016, 14:07

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez Michellea 19 mar 2016, 16:34
take napisał(a):Mnie doprowadzają do "szaleństwa", naturze od razu chce się zbuntować przeciwko takiemu traktowaniu biednych grzeszników.

Biedni grzesznicy? Niektórzy są rzeczywiście biedni, bo popełnili błąd, ale się reflektują i cierpią z samej świadomości tego, co zrobili. Myślę, że jest pełno takich ludzi, bo praktycznie my wszyscy czegoś żałujemy. Z drugiej strony są ludzie pokroju Hitlera czy innego mordercy, którzy nie żałują za grzechy. Tym ludziom można współczuć, że sami zniszczyli sobie życie, ale kara w ich wypadku nie jest jakąś bezsensowną zemstą, bo oni sami do tego doprowadzili (że teraz są karani).
Myślę, że kanawkin dobrze to zobrazował na przykładzie tych dzieci. One same sobie zgotowały ten los, nie Pan Bóg.
I chyba przez besztanie nie musimy zawsze rozumieć przeklinania na te dzieci, tylko zwrócenie im uwagi.

Co, jeśli ktoś odrzuca wizje świętych Kościoła niczym zły nałóg, uważając je za coś pochodzącego od diabłów, ale na pewno nie od Stwórcy, "wytworzone" po to, aby zastraszyć grzeszników, przedstawić Stwórcę jako niegodziwego okrutnika niewyobrażalnego, zniechęcić do bycia dobrym, może nawet do samej wiary?

W wizje świętych możesz wierzyć albo nie. Niektóre są uznane przez Kościół, ale nawet w te możesz nie wierzyć (nota bene wspomniane parę postów wcześniej objawienia Katarzyny Emmerich nie są uznane z tego co przeczytałam). Nawet w objawienia św. Faustyny możesz nie wierzyć, nie ma takiego przykazu. Wierzyć masz w Objawienie opisane w Biblii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2220
Dołączył(a)
04 sty 2016, 14:11
Lokalizacja
Warszawa

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 17:57
kanawkin napisał(a):Powtarzasz się, racjonalizujesz swoje błędy, jak te dzieci. Jeżeli nie zrobiłeś nic bardzo złego no to dobrze ale ile metrów papieru zaprzeczania, pisania ciągle tego samego a przez ten czas mogłeś zrobić coś dobrego. O tym pomyśl.
kanawkin napisał(a):A czy pisanie w kółko tego samego jest roztropne? A czy wieczność nie jest ostatecznym wyborem drogi życia i wiecznym powtarzaniem swoich błędów? Patrzę na Ciebie i jakoś umiem to sobie wyobrazić, że ktoś mógłby się katować przez wieczność swoimi błędami. Jeżeli weźmiesz to osobiście to i lepiej, ja napisałem to bez dużego gniewu.

Mi możliwość bycia traktowanym tak okrutnie może nie pozwalać funkcjonować. "Boję się", że jak np. będę mieć jedną złą myśl i choć przez chwilę się na nią zgodzę, to będę mieć grzech śmiertelny. Boję się grzechu śmiertelnego i nie chcę go mieć w ogóle. Moja natura nie widzi sensu w przypominaniu sobie grzechów z całego życia, wszystkiego z przeszłości. Dla kogoś takiego jak ja może to być źródło pokaźnych skrupułów niszczących życie.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez kanawkin 19 mar 2016, 18:44
take napisał(a):
kanawkin napisał(a):Powtarzasz się, racjonalizujesz swoje błędy, jak te dzieci. Jeżeli nie zrobiłeś nic bardzo złego no to dobrze ale ile metrów papieru zaprzeczania, pisania ciągle tego samego a przez ten czas mogłeś zrobić coś dobrego. O tym pomyśl.
kanawkin napisał(a):A czy pisanie w kółko tego samego jest roztropne? A czy wieczność nie jest ostatecznym wyborem drogi życia i wiecznym powtarzaniem swoich błędów? Patrzę na Ciebie i jakoś umiem to sobie wyobrazić, że ktoś mógłby się katować przez wieczność swoimi błędami. Jeżeli weźmiesz to osobiście to i lepiej, ja napisałem to bez dużego gniewu.

Mi możliwość bycia traktowanym tak okrutnie może nie pozwalać funkcjonować. "Boję się", że jak np. będę mieć jedną złą myśl i choć przez chwilę się na nią zgodzę, to będę mieć grzech śmiertelny. Boję się grzechu śmiertelnego i nie chcę go mieć w ogóle. Moja natura nie widzi sensu w przypominaniu sobie grzechów z całego życia, wszystkiego z przeszłości. Dla kogoś takiego jak ja może to być źródło pokaźnych skrupułów niszczących życie.


Czyli sprawia Ci ulgę myślenie o tym, że Bóg torturuje, że jest zły. To są to myśli któymi zwodzeni są mieszkańcy piekła, bo takie myśli wybierali za życia. Wyobrażam sobie, że dlatego między innymi nie mogą opuścić piekła, bo nie mogą przestać czuć żalu do Boga, tak jak czuli za życia i jak ostatecznie wybrali. Myśląc że Bóg jest zły, stawiają się w sytacji kogoś kto chciałby pójść na piękne przyjęcie do nieba ale nie może bo źle myśli o Gospodarzu. Na tym przyjęciu wszyscy by wiedzieli nie tylko o tym że taki ktoś uważa Gospodarza za mordercę i okrutnika ale w ogóle znali by wszystkie jego grzechy, więc mimo, że piekło jest straszną kaźnią, jeszcze większa była by może dla potępionego męka tego pięknego przyjęcia.

Natomiast unikasz takich myśli które są co prawda dużym cierpieniem, ale mogą doprowadzić do Twojego zbawienia: o karze za grzechy, o zadośćuczynieniu za grzechy, o sumieniu.

Musze Ci powiedzieć, że to jest bardzo podejrzane to co piszesz. Przemyśl to sobie na spokojnie, może jeszcze kiedyś popiszemy jak będziesz miał ochotę, chcę teraz iść do kościoła bo dziś świętego Józefa, pomodlę się za Ciebie.
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
25 lut 2016, 14:07

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 20:05
Dziękuję za modlitwę. Ok. 17 sam odmówiłem dziś kilka litanii. Nie uważam, że Bóg jest okrutnikiem (bycie kimś takim jest sprzeczne z dobrocią, bezinteresownością, miłością). Myślenie o tym, że Bóg torturuje, że jest zły, nie sprawia mi ulgi. Nie zgadzam się z nim. Problem stanowi dla mnie sama możliwość doświadczania czegoś takiego, jak męki piekielne.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez refren 19 mar 2016, 20:21
take napisał(a):Mi możliwość bycia traktowanym tak okrutnie może nie pozwalać funkcjonować. "Boję się", że jak np. będę mieć jedną złą myśl i choć przez chwilę się na nią zgodzę, to będę mieć grzech śmiertelny.


Ale to nie jest katolicyzm.

take napisał(a):Moja natura nie widzi sensu w przypominaniu sobie grzechów z całego życia, wszystkiego z przeszłości.


Ile razy można Ci powtarzać, że nie musisz przypominać sobie grzechów z całego życia? To Twój własny pomysł.

take napisał(a):Boję się grzechu śmiertelnego i nie chcę go mieć w ogóle


Nie wiem czy popełnisz grzechy lekkie czy ciężkie, ale każdy jakieś popełnia, więc nie wiem czemu byś miał być wyjątkiem. Grzechy i słabości są po to, żebyśmy zachowali pokorę. Sam siebie nie zbawisz, potrzebujesz Boga, jego łaski, bo jesteś niedoskonały.
św. Paweł napisał(a):Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował - żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: "Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali" (2.Kor.12)


A tu jest dobre kazanie o tym (poniedziałek)
"Nasze połączenie z Bogiem jest z naszej nadziei.
Świętość to nie jest nasza moralna doskonałość. Świętość jest wtedy, kiedy mówimy, że Bóg jest większy od naszej słabości, od naszej niemocy, paskudności. Kiedy naszą słabość powierzamy Bożemu miłosierdziu, ufamy w to, że Jego łaski nam wystarczy."

http://strzelczyk.edu.pl/wpliki/kazanie ... 06_327.mp3
http://strzelczyk.edu.pl/audio/rekolekc ... a-2016,906
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3273
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 19 mar 2016, 20:31
Skrupuły są u mnie też chyba związane z moim życiem sprzed kilku lat, kiedy popełniałem wiele głupich uczynków. Sporo tego było i trudno to ogarnąć, zwłaszcza komuś niepełnosprawnemu psychicznie. Skrupuły mogą dotyczyć np. tego, że coś z DUŻEJ MASY grzechów zataiłem podczas spowiedzi generalnych (zwł. świadomie czy od niechcenia (bo tak dużo tych grzechów było i nie chciało mi się ich wszystkich mówić - nie ze wstydu, lęku, tylko z problemów z organizacją czegoś tak skomplikowanego i odpowiedzialnego jak długa spowiedź)).
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Ambaras 20 mar 2016, 02:21
Take sprawiasz tu, na forum raczej dobre wrażenie. Nawet,gdy piszesz o fekaliach jest to jakoś czyste i niewinne. Więc chyba przesadzasz z tymi rozważaniami o piekle, szczególnie jeśli miałoby to prowadzić do stwierdzeń o złym Bogu, Tu trzeba koniecznie przyhamować, bo to niedorzeczne i szkodliwe. Oczywiście wizja wiecznego piekła, czy koncepcja grzechu jest jakoś oburzająca i w Kościele modlimy się przecież o zbawienie wszystkich, ale nie naszą rzeczą jest osądzać Bożą sprawiedliwość.
Piszesz:
Co za człowiek byłby tak nieroztropny, aby wybrać wieczne potępienie? Przecież to nie ma sensu, tylko się na tym TRACI.

To może tajemnica zła, że jest ono dość głupie. I ludzie bardzo często wybierają zło, wiedząc, że na tym ostatecznie stracą. Ale coś na chwilę, jak im się wydaje zyskują. Tak jest chociażby, gdy ktoś pije na umór. Jakiś czas jest zazwyczaj wesoło.
Ale Bóg jest niesłychanie miłosierny. I wierzę, że jeśli ktoś w chwili śmierci, (gdy na wiele spraw otworzą mu się przecież oczy), JEDYNIE poprosi o Jego miłosierdzie będzie ostatecznie uratowany. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Ale wierzę też, że można ostatecznie utwierdzić się w złu, jak kula spadająca coraz szybciej w dół nabrać wyraźnej tendencji i nie wykonać nawet tego najmniejszego gestu.
Czy słusznie Bóg oddziela baranki od kozłów? Brak tego oddzielenia oznaczałby może, że cierpieć musieliby - jak w życiu tu - znowu wszyscy. Ja tak chyba nie chcę.
Piekło to dla mnie wycofanie Boga, gdzie ludzie wreszcie żyją wg "własnej woli". Mi kojarzy się np. z pokazywanymi więzieniami w Ameryce Płd., z panującym w nich bezwzględnym prawem dżungli, gdzie nie ma w zasadzie żadnej wyższej i sprawiedliwej instancji, do której można się odwołać. To pozostawienie tych, którzy nawet nie chcieli westchnąć do Boga na pastwę ich namiętności.
A Ty kanawkin nie męcz tu take'a już. ;)
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 20 mar 2016, 10:21
Spowiedź jest dla mnie "bardzo skomplikowanym zagadnieniem". "Trudno jest ogarnąć swoją przeszłość". Rachunek sumienia i wyznawanie grzechów jawią mi się jako coś, co nie powinno być obowiązkowe, bo stwarza zagrożenie skrupułami, zwłaszcza, jeśli spowiedź i rachunek sumienia są dłuższe, a osoba ich dokonująca ma problemy psychiczne.

Boję się tego, że będę mieć grzech śmiertelny. Boję się, że "będę mieć jeden grzech śmiertelny, za który nie chcę żałować", i pójdę do piekła. Natura chciałaby, aby piekło nie było takie straszne, jak je przedstawiają np. wizje świętych... To niewyobrażalnie straszne. "Nie chcę tego rozważać".

Pociąg płciowy jest dla mnie utrapieniem. Chcę żyć w czystości celibatu do końca ziemskiego życia. Wierzę, że gdyby nie było grzechu pierworodnego, to nie byłoby libido i przyjemności seksualnej, a złączenie się małżonków cielesne zawsze przynosiłoby poczęcie potomstwa (nie byłoby np. współżycia dla budowania więzi, ale nie dla prokreacji). Rodzaj celibatu, w którym żyję, jawi mi się jako coś niższego od powołania do małżeństwa, bo małżeństwo to coś odpowiedzialnego, a ja jestem "nieodpowiedzialny", upośledzony psychicznie, mam wygodne życie, nie radzę sobie najlepiej z trudnościami i ze względów psychi(atry)cznych jestem skazany na celibat do śmierci. Nie chciałbym mieć potomstwa, które nie poszłoby do Nieba, które byłoby ciężarem dla innych (np. przez taką niepełnosprawność, której doświadczam). Na osobę duchowną czy konsekrowaną tym bardziej się nie nadaję.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

przez Ambaras 20 mar 2016, 11:25
Dla mnie spowiedź jest darem a nie obowiązkiem, możliwością "pozbycia się" części swej śmierdzącej przeszłości,ulgą i nowym początkiem.
Jak napisała refren, chodzi o szczere wyznanie tego, co się na dany moment pamięta i rozeznaje. Często pewne bardziej subtelne błędy zaczyna się przecież rozumieć dopiero po latach. I nie jest najważniejsze może żałowanie za każdy popełniony grzech poszczególny, bo w ogólności jesteśmy godni pożałowania i trzeba płakać nad własną nędzą . Dla mnie istotniejsze jest właśnie wzbudzenie szczerej, ogólnej skruchy niż "księgowe" rozliczenie się z każdego czynu. A to wcale nie proste. Św. Faustyna radzi gdzieś, by wyznać najbardziej kompromitujące nas grzechy, nawet gdy są one drobne.
Dla mnie, na odległość, masz wielki potencjał.
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
26 maja 2015, 14:05

natręctwa na tle religijnym i skrupulatyzm

Avatar użytkownika
przez take 20 mar 2016, 12:15
Lubię rozważać na tematy teologiczne. Może mnie to bardzo pochłaniać. Moja natura podchodzi do spraw duchowych raczej "intelektualnie", a nie "obrzędowo". Wierzę, że gdyby nie było grzechu pierworodnego, to akt małżeński nie polegałby na złączeniu się tych części ciała współmałżonków, które są charakterystyczne dla płci (zwanych obecnie "genitaliami"). Oznaczałoby to, że każdy akt małżeński byłby dziewiczy, gdyby nie było grzechu, i każda matka w świecie bez grzechu byłaby niepokalaną dziewicą.

Ale Niepokalana Dziewica byłaby i tak tylko jedna, bo z tylko jednej Niewiasty narodziłby się Bóg Wcielony. Wcielenie, zaistnienie unii hipostatycznej, jawi mi się jako "główny i najbardziej podstawowy" element dzieła stworzenia, który nie był uwarunkowany jakimkolwiek grzechem. W Maryi w pełni objawiła się tajemnica kobiecości. Chciałbym patrzeć na każdą osobę płci żeńskiej niczym na Nią. Bez cienia pożądliwości.

Osobiście uważam, że nie wszystko w objawieniach bł. A. K. Emmerich jest prawdziwe (np. informacje dotyczące osób na arce Noego). Przypuszczam natomiast, że grzech pierworodny mógł mieć dużo wspólnego z płciowością, z przyjemnością seksualną.

Nie widzę siebie w małżeństwie. Celibat jest wyższy od małżeństwa. Maryja i Józef byli małżeństwem, ale nie odbywali aktu prokreacyjnego w ogóle, nawet tego dziewiczego, bo Dziecię w Najświętszej Rodzinie nie było Osobą stworzoną (w przeciwieństwie do Niepokalanej Dziewicy, której osoba jest stworzona i ma początek).

Według mojej natury dzieci nienarodzone powinny być objęte łaską Odkupienia Chrystusa, która jest przecież potężniejsza niż wina Adama. Dlaczego te dzieci miałyby być z grzechem pierworodnym na wieczność? Dlaczego miałyby trafiać do ognia piekielnego (gdzie, co prawda, ich cierpienia byłyby mniejsze niż tych, którzy mieliby grzechy uczynkowe) czy do limbus puerorum, a nie po prostu otrzymać wszystkie łaski niezbędne do zbawienia wiecznego i być w Niebie razem ze wszystkimi świętymi?
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do