Natręctwa dotyczące Boga

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez Michaldziwolong 01 paź 2008, 16:43
Ja też takie mam takie natręctwa ale tak naprawde nie wiem w co wierzyć
Czasami jak sie czymś złoszcze to nerwuje sie i patrze na obraz Jezusa w swoim pokoju
Oby to nie było opętanie
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
01 paź 2008, 16:03

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez PaulinaDziewczyna 03 paź 2008, 16:53
Mam to samo. To jest tak okropne, że lepiej o tym nie pisac. Mam bluźniercze myśli, które sa takie, jakbym je sama wymyśliła, nie mogę skupic się na modlitwie, mam jakąś awersję w stosunku do świętych, czuję się jakaś potępiona, a tak bardzo chciałabym kochac Boga, ale chyba nie potrafię. Ciągle czuję się jakbym grzeszyła i to bez przerwy. Usypiając zastanawiam się na ile czasu będę w czyściu. Czasami czuję też jakbym chciała isc do piekła, ale to nie jest prawda! To nie jest prawda intelektualnie, ale emocjonalnie mam wielkie bagno. I nie wiem co mam robic...
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2008, 16:42

Re: Natręctwa dotyczące Boga

Avatar użytkownika
przez Rafał9 06 paź 2008, 19:31
Dokładnie jest tak, że w moim przypadku największym demonem są moje myśli - najpierw o opętaniu, potem o niewierze w Boga, jeszcze innym razem o chorobach psychicznych, a teraz wszystko naraz.

---- EDIT ----

Apropos jest jakiś lek, który powoduje jakąś czarną pustke w głowie, ze się nie ma tych myśli
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez PaulinaDziewczyna 06 paź 2008, 19:52
Rafał9 napisał(a): jeszcze innym razem o chorobach psychicznych


a nerwica natręctw to nie jest przypadkiem choroba psychiczna??
ps. tez to mam ;((((
Posty
3
Dołączył(a)
03 paź 2008, 16:42

Re: Natręctwa dotyczące Boga

Avatar użytkownika
przez Rafał9 06 paź 2008, 20:19
No tak ale ja tu mówie o schizofreni, psychozie, obłąkaniu, szaleństwie itp. itd.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez dzikasurykatka 06 paź 2008, 20:33
Też ostatnio mam tego typu natręctwa.
Mój problem polega na tym, że ktoś kiedyś powiedział mi, że jeśli pomyśli się coś w stylu "wzywam cię szatanie" to on naprawdę przyjdzie. Nie mogę opanować mojego mózgu, który wbrew mojej woli generuje myśl wzywającą szatana... W ostatnich dniach nie pozwala mi to spać, te myśli nachodzą mnie, ja zaczynam się modlić, żeby ochronić się przed złymi mocami, "nakręcam się", zaczyna boleć mnie brzuch, muszę spać przy zapalonym świetle. Często oglądam się za siebie, żeby sprawdzić, czy nie ma tam żadnego ducha itp, robię to leżąc w łóżku, siedząc przed komputerem, czasem czuję, że po prostu MUSZĘ się odwrócić. Raz zdarzyło mi się obudzić w nocy i naszły mnie moje chore myśli dot. diabła, później nastąpiły wszystkie czynności, które zwykle w takich sytuacjach robię (modlitwa, światło, ciągłe patrzenie na pokój, bo wydaje mi się, że w ten sposób mam wszystko pod kontrolą). Lęk nasilał się, nie mogłam tego opanować, doszło do tego, że byłam tak sparaliżowana, że nie mogłam się ruszyć, ani nawet zamknąć oczu mimo zapalonej lampki (bo MUSIAŁAM patrzeć na pokój i sprawdzać czy nikt się w nim nie pojawia). Zauważyłam też, że zwykle wszystkie moje mechanizmy obronne potęgują strach, natrętne myśli i jest jeszcze gorzej. Co robić?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 paź 2008, 20:23

Re: Natręctwa dotyczące Boga

Avatar użytkownika
przez Rafał9 06 paź 2008, 20:53
Dokłądnie u mnie też cała nerwica (a mam tu wątki lękowe, natręctwa i hipochondryczne) miała początek z tym, że oglądałem film dokumentalny o egzorcyzmach tej niemki (imienia nawet nie chce sobie przypominać bo mnie ciary przechodzą - puszczali tam taśmy z prawdziwych egzorcyzmów - te głosy coś strasznego) i nie wiem jakim sposobem naszła mnie sama z siebie myśl "chciałbym się z zmierzyć z opętaniem" i od tego się zaczeło moje skomlanie, że co ja za bzdety wygaduje, że nigdy w życiu bym tego nie chciał, Boże chroń mnie przed diabłem i tego typu. No dzisiaj sobie jade autobusem a tu sama z siebie myśli szatanie wejdz we mnie i ponownie panika co ja gadam, a już kilka miesięcy luzu miałem z opętaniem (w międzyczasie bardziej znośne raki, śmierć i takie tam). Najgorsze jest jeszcze to, że modle się do Boga o opieke, przyjdzie chwila spokoju i wpadają mi myśli - e tam Bóg nie istnieje - i już panika, że będzie kara boska. Ogólnie myśli natrętne to katorga.
Czy będę żył jutro nie umiem powiedzieć. Jednak wiem na pewno, że nie żyję dzisiaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
86
Dołączył(a)
23 wrz 2008, 22:14
Lokalizacja
DG

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez HAniaa 15 gru 2008, 21:29
Czesc:)
Na forum nigdy się nie udzielałam, w ogóle dawno tu nie byłam:)Pewnie dlatego, ze czułam się jako tako:) A że ostatnio jest gorzej, no to zajrzałam:)

Moje natręctwa na temat Boga zaczęły się nie pamiętam kiedy. W każdym razie teraz to one grają pierwsze skrzypce. Wielu innych udało mi się pozbyć dzięki terapii:)

Wszystko zaczęło się jakieś 2 tygodnie temu, zaczełam się bać , ze mam raka: najpierw piersi, potem węzłów chłonnych. Ostatnio byłam u lekarza, okazało się, że nic mi nie jest. Ale do tego czasu ryczałam, modliłam się , żeby wszystko było dobrze, liczyłam, dotykałam itd. itd., żeby wyszło wszystko dobrze. Oczywiście wizyta u lekarza mnie uspokoiła, ale razem z wiadomością, że nic mi nie jest, pojawiły się wyrzuty sumienia. A mianowicie takie, że nie powinnam się cieszyć. Jestem egoistką, samolubna itd. Dlatego, ze mnóstwo ludzi jest chorych. A ja powinnam się nimi martwić, a nie cieszyc ze swojego zdrowia.No i teraz wszystko muszę robić idealnie, bo inaczej Bóg mnie ukarze. Tzn. teraz Bóg obdarzył mnie zdrowiem,ale jak ja tego nie docenię i np. nie przeżegnam się w autobusie mijając kościół, to zostanę inaczej ukarana.Albo zginę w wypadku, albo zachoruję, albo mój chłopak umrze, albo umrę podczas porodu, albo moje dziecko umrze, albo bedzie śmiertelnie chore, albo upośledzone..... Mam poczucie, jakby Bóg czyhał na moje potknięcie. Jeśli zrobię coś złego ( np. nie przeżegnam się) to Bóg się nie obrazi, ani nie będzie mu przykro, powie : O, nie jest wdzięczna, niech będzie rak. Te myśli kłócą się oczywiście z rozumem i logiką, bo wiem, żę Bóg jest miłosierny, dobry, wybacza wszystko. Ale ten strach jest nie do przejścia.
No i teraz muszę iść do spowiedzi, wyspowiadać się z nieprzeżegnania się w autobusie, bo inaczej Bój pomyśli, że o Niego nie dbam, a przecież On dał mi zdrowie.... CZuję się zła. Niewdzięczna. Grzeszna - wszystko co robię, jest grzechem.
W wersji standard występują oczywiście przekleństwa na temat Boga, z modlitwą jest kiepsko, no i teraz boję się, że wpadnę w psychozę, obsesję albo coś w tym stylu.

Teraz trochę się już uspokoiłam, ale nadal czuję to coś w środku, czyli jeszcze nie jest do końca ok. Terapia bardzo mi pomaga!BARDZO! Gdyby nie ona, nie wiem, w jakim stanie byłaby moja nerwica teraz. Wiem jedno, na pewno się jej pozbędę. Terapia nie trwa tygodnia, ani dwóch. Ja chodzę już chyba ze 3 lata. I jest coraz lepiej. Zawsze sobie mówię, że to TYLKO MOJA NERWICA. I od razu mi lepiej:)))) Nie raz i nie dwa bywały takie gorsze dni i zawsze to mijało. Któregoś dnia zniknie na dobre:))))) U nas wszystkich:)

Pozdrawiam wytrwałych czytelników mojej opowieści:):)))
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez amandia 15 gru 2008, 22:14
Wiecie co mi powiedział ksiądz? Że natręctwa to nie grzech, nawet te bluźnierstwa wobec Boga. Wytłumaczył mi że to są myśli których nie chcemy, nie zapraszamy ich, że to się dzieje jakby bez naszego przyzwolenia. Ja kiedyś ciągle miałam potrzebę spowiadania się, wręcz za każdym razem gdy pomyślałam coś okropnego. Po tej rozmowie z księdzem, myśli (a szczególnie te o Bogu) znacznie się osłabiły, nadal są, owszem, ale już nie czuję tego przymusu spowiadania i poczucia winy, bo skoro myśle nie są moje, skoro z ich powodu nie jestem zła, to trochę przestałam się aż tak nimi przejmować.
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez HAniaa 16 gru 2008, 15:32
No, spowiedź to też jest nie lada wyzwanie. Właśnie się wybieram, bo jak nie, to znaczy, ze jestem zła. I ogólnie często mam tak, że coś zrobie, albo nie zrobie ( nic złego) i jest ok. A po 3 miesiącach , przed spowiedzią sobie to przypominam i juz to traktuje jak grzech ciężki. I musze się wyspowiadać , żę chodziłam do komunii z grzechem ciężkim.

Co do natręctw odnośnie Boga, to chyba każdy z nas wie, że to nie jego myśli. CZasem się pojawiają wątpliwości, a może ja tak jednak naprawdę myślę? ALe tak nie jest. Ale łatwo się mówi, co nie?Jak człowieka męczą od rana do wieczora takie myśli. Ale zawsze pocieszają mnie takie słowa, że to nie zależy od naszej woli:)

Ja dzięki terapii wiem, dlaczego tak mam. To już coś:) Teraz trzeba jeszcze troche czasu, żeby wszystko się ułożyło, w głowie, w sercu... MAm nadzieję, że się uda!!:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez amandia 19 gru 2008, 21:30
Haniu, napewno się uda. Mnie pociesza już sama świadomość że nie tylko jak z tym walczę. Zanim znalazłam to forum żyłam z myślą że jestem odludkiem, dziwakiem, a wręcz że jestem nienormalna i powinnam się izolować od świata. Teraz jest dużo lepiej, w porównianiu z tym co było jeszcze 10-12 miesięcy temu
Ostatnio edytowano 19 gru 2008, 21:31 przez amandia, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez amandia 19 gru 2008, 21:30
.
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez HAniaa 20 gru 2008, 12:59
Ja byłam we wtorek u spowiedzi, a dziś sobota, i wg mojego sumienia mam 2 grzechy ciężkie. A wiem, ze to nie grzechy, a juz na pewno nie ciężkie. Ale mam takie wyrzuty sumienia, że nie mogę:( Już nie pojde raczej do spowiedzi przed świętami, chyba nie dam rady... Tylko teraz to znowu mam myśli, że jak nie pójde, to Bóg mnie ukarze...
Amandia, u mnie to przychodzi takimi fazami, raz jest ok, a raz beznadziejnie. Ale mam nadzieję, ze ten gorszy okres teraz będzie pomocny przy rozwiązaniu tego problemu:)
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
19 cze 2007, 22:45
Lokalizacja
WROCŁAW

Re: Natręctwa dotyczące Boga

przez tomi1234 23 gru 2008, 15:34
Też kiedyś miałem podobny problem, nie rozróżniałem za bardzo co jest grzechem lekkim a co ciężkim. Długo się z tym męczyłem i byłem tym m.in bardzo wyczerpany... Na całe szczęście natrafiłem na księdza, z którym mogłem sobie dobrze porozmawiać, on mnie wysłał na terapie, i spotykał się ze mną rozwiewając moje różne wątpliwości. Kwestie grzechów lekkich i ciężkich wyjaśnił mi w taki sposób, że powiedział co bym musiał zrobić żeby ciężko zgrzeszyć.
Pozdrawiam was, i życzę odwagi w walce z chorobą
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 maja 2008, 13:17
Lokalizacja
pomorskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do