Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 sty 2010, 00:28
gregory21

Rozumiem,ze leki dopiero bierzesz przez tydzien czasu? To napewno reakcja organizmu na te leki.Organizm "przyzwyczaja " sie do nich. Leki teraz nasilaja Twoje objawy.Nie wiem ile ten stan moze u Ciebie trwac, ale pelne dzialanie leku przypisuje sie na 3-6 tygodni brania medykamentow. Niektorzy twierdza,ze okres 3 miesiecy to okres optymalny, wtedy wiadomo czy lek wlasciwie dziala. Jesli objawy Cie bardzo niepokoja mysle,ze powinienes pojsc do psychiatry i powiedziec mu o tym.
Szósty dzien brania lekow........poczekaj jeszcze pare dni, moze te objawy sie zminimalizuja. Zycze tego Tobie.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez gregory21 12 sty 2010, 02:02
Dziekuje monia za rozmowe,,, bardzo mi pomogła mam nadzieje ze ta noc minie jakos, ...

pyt za 100 pkt , ... czy wziecie xanax-u spowoduje ze sie uspokoje???czy moze sie pogłebic taki stan...
gregory21
Offline

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Madzia1986 14 sty 2010, 15:02
Witam.Historia dość długa,więc życzę przyjemnej lektury :smile:

Postanowiłam podzielić się moją historią.Mam na imię Magda,23 lata.U mnie historia z chorobą zaczęła się w gimnazjum.Wtedy jeszcze nie wiedziałam,że cierpię na tą dolegliwość i nie była ona dla mnie uciążliwa.Dlatego też spokojnie z nią funkcjonowałam w życiu codziennym.Zaczęło się od tego,że od najmłodszych lat byłam straszną pedantką.Nie daj Boże brudne rajstopki czy cokolwiek innego.Zawsze lubiłam dużą ilość biżuterii na sobie,więc nosiłam a to bransoletki,a to pierścionki,kolczyki i inne.W którymś momencie zaczęłam ciągle,ale to ciągle sprawdzać czy jakiś gadżet zwyczajnie mi się nie zgubił.Więc rytuał cały polegał na tym,że łapałam się za ucho,za dłoń sprawdzając czy to jest.Po takim sprawdzeniu chwila przerwy i mimo,że sprawdzałam dokładnie chwilę temu,robiłam to po raz kolejny.Wtedy,a było to w gimnazjum myślałam,że taka ot właśnie jestem,nie mając pojęcia,że coś jest nie tak.Nie miałam większych problemów z koncentracją.Moment krytyczny zaczął się w liceum.Nauczyciele wymagający,dużo nauki,strach i przerażenie zaczęły mnie paraliżować i zastanawiałam się czy dam radę.Uciekałam z lekcji,bałam się dostać złą ocenę.Choroba się nasilała.Sprawdzałam wszystko wyłączając się przy tym.Zamykałam oczy,liczyłam czy mam wszystko,czy coś mi się nie zgubiło.Zawieszałam się.Siostra coś zauważyła.Po lekcjach,wracając do domu ściągałam wszystko co miałam na sobie,spodnie,bluzę,koszulkę-wszystko.Dokładnie prałam to w ręku.Potem doszło oprócz sprawdzania czy"coś się nie zgubiło",prania,jakiś straszny niepokój przed każdą najmniejszą plamką.W adidasach nie mogłam mieć białych sznurówek,bo jak zobaczyłam,że nie są takie śnieżnobiałe jak wcześniej,nie skupiałam się na lekcji a na tych właśnie przybrudzonych sznurowadłach.Dlatego przerzuciłam się na czarne.Wszystko dokładnie sprzątałam,nie mogłam znieść śladów palców na blacie,nie mogłam znieść grama kurzu,nie lubiłam jak ktoś sprząta w moim pokoju,wszystko musiało być po mojemu.Wszystko musiało stać w tym samym miejscu.W łazience,wszystko poustawiane od najwyższego,do najniższego-napisami w moją stronę...Nie mogłam się uczyć,nic mi nie wchodziło,czytałam trzy słowa i zapominałam.Nie dawałam rady,w szkole też nie za bardzo mnie wspierano.Jedna z nauczycielek była do tego stopnia bezczelna,że stwierdziła,że mama pielęgniarka uroiła mi jakaś chorobę :D Do tej pory nie mówię jej dzień dobry.Nie rozumiała tej choroby i nie chciała zrozumieć,mało tego-robiła mi zwyczajnie pod górkę.Chwała,że wychowawczyni była normalną kobietą,która starała się zrozumieć.Poszłam do psychiatry,zapytała od razu o to,czy nie powtarzam jakiś czynności.Nie wiem skąd wiedziała,nikt jej nie mówił...Zaczęłam płakać.Stanęłam przed faktem,że jest coś ze mną nie tak.Dotąd myślałam,że wszystko jest ok,że jestem po prostu cholerną i dokładną pedantką.Chodziłam raz w tygodniu.Pomagało mi.Przepisano mi leki i tabletki nasenne.Miałam problemy ze spaniem,budziłam się w nocy.Chodząc do szkoły,czułam,że nie pasuję.Koleżanki miały problemy typu pierdu pierdu,a ja zastanawiałam się dlaczego ja?Czułam,że nie wytrzymam z tymi ludźmi,czułam,że oni też nie rozumieją.Męczyłam się,zwyczajnie męczyłam się w szkole średniej.Na szczęście zdałam maturę,szkoła w końcu się skończyła.
Dziś mam 23 lata,odstawiłam leki zaraz po ogólniaku,zwyczajnie przestałam je brać i postanowiłam,że sama sobie poradzę.Wiedziałam czym to grozi.Wiedziałam,że wszystko może wrócić i będzie gorzej.Mimo to zaryzykowałam.Oczywiście było gorzej,ale się nie poddawałam.Było ciężko,poszłam do pracy jako barmanka i znowu...Czyszczenie blatów,dokładność,sprawdzanie czystości.Czułam się podle!!!Skóra z rąk schodziła,byłam wykończona,wycieńczona i nagle.Jakiś moment.Powiedziałam-nie jestem jakimś cholernym robotem.Nie mam tak czysto we własnym domu jak tu,w miejscu pracy.Zaczęłam olewać,olewać wszystko co do tej pory mi przeszkadzało,czasem było ciężko,ale ja też byłam zdeterminowana.Zmieniłam się,zawsze byłam osobą komunikatywną,ale wtedy gdy choroba była w stadium,że tak się wyrażę zaawansowanym,czułam się taka smutna,taka nijaka,taka szara.Coraz bardziej udawało mi się olać wszystko,co kiedyś tak bardzo nie dawało spokoju.Walczyłam z dwa lata.Nie chciałam iść na studia,bo bałam się,że pod wpływem stresu wszystko wróci.Ale..
Po trzech latach od zakończenia szkoły średniej zdecydowałam się na studia.W tej przerwie trzyletniej pracowałam w różnych miejscach,uczyłam się życia,prawdziwego życia.Dziś studiuję,prowadzę własny interes,nie skupiam się na pierdołach i wiem,że są rzeczy ważne i ważniejsze.Byłam pedantką i nią zostałam.Lubię porządek,lubię czystość,ale nie za cenę swojego zdrowia psychicznego.Jestem szczęśliwą kobietą,znam swoją wartość i jestem szczęściarą,bo udało mi się przezwyciężyć coś co mnie zabijało.Dzięki sile,dzięki wierze w to,że mogę wszystko,jeśli tylko chcę.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 sty 2010, 14:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez kotecek 15 sty 2010, 16:09
Madzia a jak leczyłaś swoja nerwice i jak długo trwał ten proces, może polecisz jakies wskazówki jak wyjść z tego wszystkiego co z nerwica związane?
Ze wszystkiego najbliższy wiary jest, być może, najbardziej zagorzały ateizm.
— Fiodor Dostojewski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
13 wrz 2009, 16:47

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Madzia1986 16 sty 2010, 11:23
Jak pisałam z nerwicą żyłam dość długo,nie zdając sobie z niej sprawy.Dopiero w liceum,to była klasa maturalna zaczęłam leczenie farmakologiczne.Wtedy dowiedziałam się od swojego psychiatry,że cierpię właśnie na nerwicę natręctw.Brałam Anafranil.Miałam przyjmować lek 1,5 roku,jakoś tak.Nie wiem co moja pani psychiatra po 1,5 roku by powiedziała.Może trułabym się do tej pory.Wiecie co powiem.Wiem,że wtedy gdy chodziłam do szkoły nie miałam innego wyjścia,leki były jedynym rozwiązaniem.Inaczej nie dałabym rady,nie było możliwości.Wszystko pod wpływem cholernego stresu.Ale gdy tylko szkołę zakończyłam,a była to dla mnie męczarnia,rzuciłam leki,przestałam je przyjmować i na dzień dzisiejszy wiem,że było to najlepsze rozwiązanie.Mój problem pojawił się pod wpływem stresu,nacisku-w szkole.Kiedy stres związany z nauką zakończył się mogłam na własne ryzyko leki odstawić.Przestałam odwiedzać psychiatrę,nie przyjmowałam leków i byłam innym człowiekiem.W końcu uśmiechniętą,pogodną dziewczyną.A tak?Wiecznie zmęczona,ospała,przygaszona...Uważam,że leki są ostatecznością.Psychika,nastawienie,podejście i chęć podjęcia walki pomagają.

[Dodane po edycji:]

Dodam,że zaraz po szkole poszłam do pracy(na produkcji,chyba nie ma nic gorszego,mogłam liczyć i liczyć aż przez 8h),mimo to było lepiej niż w szkole.Później wyjechałam,chciałam się uwolnić od miasta,od ludzi.Wyjechałam z chłopakiem który w tym"obcym" mieście mieszkał :smile: Znalazłam pracę,mieszkaliśmy razem,zaczęłam żyć na własny rachunek.Miałam 19 lat i chciałam odpowiadać za siebie.To właśnie w kolejnej pracy powiedziałam dość.Pracowałam w barze,szefowa-przewrażliwiona na punkcie czystości,potrafiła palcem po lampie przejechać :mrgreen: Ja nerwica natręctw,jeszcze wtedy nie do końca wyleczona,więc czułam się cudownieee.Sprzątałam,robiłam szefowej przyjemność,było boskoo(nie wiem dla kogo).Nawet żadnego śladu odcisku palców nigdy na blacie barowym nie było.Praca a to po 10,a to po 19 h,zaniedbywanie faceta,męczenie się ze swoją nn.Któregoś dnia patrząc na skórę swych rąk powiedziałam dość,nie jestem ROBOTEM.Nawet we własnym domu nie mam tak czysto.I momentalnie zmieniłam nastawienie.Mój facet trochę mnie nauczył,zawsze mówił i bardziej masz wyjeba** tym lepiej dla Ciebie :D Nie powiem,praca po 19h zrobiła swoje.Już nie było czasu,żeby ciągle odprawiać poranne rytuały,tylko trzeba było zapieprzać do roboty.I ot taka szkoła życia,mimo tego,że z tamtym facetem już nie jestem :smile: mi pomogła :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 sty 2010, 14:18

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Czyzyk 01 mar 2010, 06:41
hej jestem tu nowa, czy ktoś z Was miał takie dziwne myśli jak ja? Ja od kilku lat boję się panicznie odkurzać bo mam okropną ochotę przyłożyć sobie rurę odkurzacza do ust i wydaje mi się że wtedy bym umarła...tak myślę. Parę razy próbowała odkurzać to wpadłam w panikę...
Na szczęście mój mąż za mnie odkurza.
I jeszcze ostatnio boję się że zrobię komuś krzywdę... to jest okropne..

[Dodane po edycji:]

Hej.... i jeszcze obsesyjnie boję się raka... tata mi kiedyś powiedział, że jak p czymś się bardzo myśli i czegoś się boi to to się w końcu stanie...od tego czasu nie mogę przestać o tym myśleć:)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
01 mar 2010, 06:34

Re: Maską zakrywam swoją nerwice, a życie umyka....

przez edki 04 mar 2010, 15:25
madeline20 napisał(a):Mysle , ze jestem wrazliwa osoba , zachwycam sie pieknem swiata i boleje nad biada i niesparwiedliwoscia.. szkoda tylko , ze to moja postrzeganie swiata kiedys tak swierze i niewinne teraz zostalo przytepione...
Bol i strach odbieraja mi sily , netrectwa karza ciagle sie kontrolowac , nie ufam nikomu( poza moim chlopakiem) nie potrafie sie do nikogo zblizyc, a najgorsze jest to , ze ciagle udaje kogos, kim nie jestem:( , juz dawno nalozylam maske i teraz ona mi towarzyszy nieustannie, innym wydaje sie , ze jestem wesloa, usmiedhnieta, pogodna , ale to tylko pozory...niestety..chyba potrfaie sie dobrze maskowac ..nie wiem czy jest to powod do dumy(?)
czy wy tez macie wrazenie , ze zycie ucieka wam przez palce , a swiat zyje gdzies obiok was??

czesc ja mam jeszcze gorszy problem tez nie ufam nikomu ale nawet nie udaje ze jestem z zycia zadowolona zycie ucieka dzien za dniem a ja co dziennie nie mam checi do zycia mam leki strach przed wysciem na miasto wogule jestem na tym swiecie a odczucie mam jagby mnie jusz tu nie było i nik nie wie jak mnie z tego wyleczyc
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 mar 2010, 15:10

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy,

przez renderr 05 mar 2010, 13:43
Cześć a ja mam tak że się wszystkim przejmuje codziennie mam doła wszystko analizuje rozmyślam wszystko muszę mieć idealnie np jak ćwiczę biceps to cały czas mi się wydaje że zle ćwiczę cały czas coś wyszukuje i sie dołuje ze zle ćwiczyłem i zmarnowałem ten czas i muszę zaczynać od początku albo że za długo śpie i przespałem młodość
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
05 lut 2010, 13:52
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez misiek89 21 mar 2010, 17:08
Mam nerwice natręctw od czasów podstawówki/gimnazjum, obecnie mam 21 lat. W latach gimnazjalnych choroba ta nasiliła się nie miłosiernie, co niesamowicie utrudniało mi normalne codzienne życie. Większość tych natręctw nie znikły do dziś jednak mniej więcej umie już je kontrolować. Jednak pomimo tego nadal ta choroba rujnuje mi życie. Od czasów podstawówki do dziś miałem/mam następujące natręctwa:

1) Lęk o wszystko co się dzieje wokół mnie. Martwiłem się ciągle jak byłem młody, że umrą mi rodzice albo brat (nie mam pojęcia skąd te myśli się wzięły). Nie potrafiłem się opanować zeby o tym nie myśleć.

2) Ten punkt jest powiązany z 1) ponieważ w związku z ciągłym nie pokojem o najbliższą rodzinę zacząłem sprawdzać całe mieszkanie przed spaniem. Bałem się nie zakręconego gazu, nie zakręconej wody, nie zamkniętych drzwi oczywisćie tworzyłem sobie w głowie głupie historie (wybuchniemy, zaczadzimy się, okradną nas, zaleje dom). To zostało mi do tej pory. Przed pójściem spać sprawdzenie wszystkiego zajmuje mi od 20-30 minut. (czas zależy od licznych wyliczanek ale o tym w innym punkcie)

3) Następnie był okres gdzie dodawałem sobie nowych natręctw (sam nie wiem skąd one się mogły wziąć w mojej głowie bo były po prostu głupkowate) takie jak: niesamowita ilość wyliczanek głownie związanych z liczbami. Wyliczanki te wszystkie mówiłem sobie w głowie gdy sprawdzałem różne rzeczy np drzwi. Przykładowy tekst wyliczanki to "1 2 3 4 5 6 7 8 7 8 4 4 koniec" lub "4 koniec 4 4 4 koniec". Spora ilość wyliczanek była powiązana z liczbą 4 8 lub czasem 9.
Oczywiście wraz z wyliczanką odpowiednie dotykanie zamka od drzwi lub innych przedmiotów. I tak wszystkie po kolei "punkty kontrolne".

4) Bardzo męczące natręctwo które nigdy nie znikło i się nasiliło to jak już wszystko posprawdzam i się położę, nie potrafię jak większość ludzi zamknąć oczy i zasnąć tylko myślę o całym dniu lub głupie jakieś historyjki sobie układam. Kładąc się spać przeważnie o 23-24 zasypiam o 2-3.

Te punkty które przedstawiłem to są najbardziej powszechne jeśli chodzi o mnie, niestety jest jeszcze sporo rzeczy i różnorakich natręctw które nie dają mi spokoju i wpływają niekorzystnie na życie codzienne jak i towarzyskie. Reszty natręctw nie ma sensu wypisywać bo po pierwsze nie ma czym się chwalić a po drugie za dużo by pisania było. Mam tylko prośbę do osób które korzystały z usług specjalistów aby mi poradziły do kogo mam się zgłosić psychologa czy psychiatry? Chce spróbować ograniczyć te natręctwa do minimum. Za wszelkie odpowiedzi i rady z góry dziękuję. Pozdrawiam! :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 mar 2010, 15:59

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez jestemmisiem. 21 mar 2010, 21:39
Witam, choruję na nerwicę od około 9 lat..
Początkowo były to jakieś nietypowe rytuały, które wykonać musiałam bo inaczej zostawały 'wyrzuty sumienia', dołączyły się jakieś dziwne myśli, z którymi próbuję walczyć od jakiś dwóch lat, próbuję je ignorować lecz często jest tak, że po prostu mnie dręczą. Od około trzech miesięcy zaczęła towarzyszyć mi dość napięta sytuacja osobista, od tego czasu chwilami wybucham bez powodu, denerwuję się przez błahe rzeczy,krzyczę, a zaraz po całej sytuacji jestem strasznie przygnębiona, że zraniłam tym kogoś, czuję się podle. Mam dość silny charakter i nie przypuściłabym, że momentami jestem zdolna do tego typu załamań. Próbuję się powstrzymywać od niektórych zachowań(przeważnie rytuałów), lekceważę je i to pomaga. Jednak ostatnie miesiące są dla mnie porażką.. Maskuję się ze swoją odmiennością, mimo to że jestem osobą towarzyską i dość aktywną, spełniam się w swoich pasjach, realizuję zaplanowane rzeczy. Ale momentami naprawdę brak mi nadziei, czuję się strasznie..
Na forum zaczęłam zaglądać od paru miesięcy, świadomość że nie ja jedna mam tego typu problem naprawdę podniosła mnie na duchu.
Wszystkim forumowiczom życzę sukcesów ; )
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 mar 2010, 21:17

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez mysia12 18 kwi 2010, 18:14
Wiem, że zabrzmi to jak banał, i nieraz było mówione, ale uważam to na tyle istotne, że napiszę

- nerwica się pojawia, gdy mamy jakiś konflikt wewnętrzy, gdy tłumimy w sobie jakieś emocje, których sobie nie uświadamiamy/ nie chcemy uświadamiać, bo kłócą się one z tym co naszym zdaniem powinniśmy czuć. Te stłumione emocje wywołują tak silne napięcie w środku, że aby je rozładować uciekamy w rytuały... które może raz zaskutkowały, ale z czasem już raz nie wystarczy.... więc drugi, piąty.... to jeszcze coś na dodatek...

Moim demonem jest strach, że COŚ zapomnę, zaniedbam, niedopilnuję - skutkiem tego było przez lata powtarzanie w myślach tego co się zdarzyło, planowanie dnia, wykonywanie wg. planu i sprawdzanie tego co wykonałam... sprzątanie i cofanie się aby sprawdzić punkt po punkcie czy na pewno wszystko zrobiłam...

po wielu latach i przebytej psychoterapii zrozumiałam, że wskutek moich decyzji życiowych i wyjazdu za granicę "dla własnej korzyści" "skrzywdziłam mamę" (płakała i tęskniła non-stop) /poczucie winy/ pojawiło się napięcie (niepokój) - aby o niej NIE ZAPOMNIEĆ, NIE ZANIEDBAĆ (i nie skrzywdzić) Musiałam /przymus, który wywoływał u mnie niepokój/ stale o czymś pamiętać, sprawdzać i kontrolować.
Oczywiście teraz to postrzegam w taki świadomy sposób, wtedy myślałam, że naprawdę chodzi o plan dnia czy porządek w mieszkaniu... Z tym przymusem to tak, że ona chciała abym dzwoniła codziennie o określonej porze i stale przyjeżdżała, ja bym może z własnej inicjatywy robiła to rzadziej. Na pewno nie zapomniałabym całkowicie, ale te mechanizmy co się uruchomiły na bazie bodźców pt. poczucie winy + przymus, lęk, że wskutek mojego zapomnienia ją skrzywdzę, wywoływały silne napięcie i niepokój, a one z kolei rytuały....

W jakimś stopniu nadal to napięcie pozostało, nadal chodzę na terapię, natręctwa natomiast zniknęły!!! Przekłada się natomiast teraz ten lęk często na dzieci - że mogłabym o czymś (???) ważnym zapomnieć i to będzie źle dla nich (???).
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez anka2710 25 kwi 2010, 15:50
nie wiem do kogo sie zwrocic z tym pytaniem choc 2 lata chodze na psychoterapie nadal nie wiem co to jest dopiero teraz mysle ze moze jest to nerwica natręctw wyglada to tak

mam partnera jak wiekszosc ludzi ale problem polega na tym ze ciagle kolacza sie gdzies w glowie mysli o nim ciagle i nieustannie w sumie nawet nie wracaja bo ciagle sa nawet jka cos ogladam czytam robie cokolwiek innego ciagle mi towarzysza sa bardzo meczace potrafie zamkanc sie w pokoju i myslec o tym jak sie uwolnic od niego i od tych mysli to chore, bledne kolo do tego zamknelam sie w domu bo wydaje mi sie choc to tez paranoja ze jestem wtedy blizej niego jak go nie ma
jka nie dzwoni lub nie okazuje mi zainteresowania nie potwierdza ze mnie kocha pojawia sie wlasnie napiecie i panika ze go trace ze to nie ja o tym decyduje itd
czy myslicie ze to nerwica natręctw ????????????
pytalam terapeutki na sesji ale jak zwykle nic sie nie dowiedzialam
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 17:38

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 25 kwi 2010, 17:30
anka2710 napisał(a):nie wiem do kogo sie zwrocic z tym pytaniem choc 2 lata chodze na psychoterapie nadal nie wiem co to jest dopiero teraz mysle ze moze jest to nerwica natręctw wyglada to tak

mam partnera jak wiekszosc ludzi ale problem polega na tym ze ciagle kolacza sie gdzies w glowie mysli o nim ciagle i nieustannie w sumie nawet nie wracaja bo ciagle sa nawet jka cos ogladam czytam robie cokolwiek innego ciagle mi towarzysza sa bardzo meczace potrafie zamkanc sie w pokoju i myslec o tym jak sie uwolnic od niego i od tych mysli to chore, bledne kolo do tego zamknelam sie w domu bo wydaje mi sie choc to tez paranoja ze jestem wtedy blizej niego jak go nie ma
jka nie dzwoni lub nie okazuje mi zainteresowania nie potwierdza ze mnie kocha pojawia sie wlasnie napiecie i panika ze go trace ze to nie ja o tym decyduje itd
czy myslicie ze to nerwica natręctw ????????????
pytalam terapeutki na sesji ale jak zwykle nic sie nie dowiedzialam


Anka - psychoterapeutka nie była w stanie zdefiniować Twojego problemu? Bardzo dziwne... Skoro to uporczywe myśli - to mogą to być natręctwa.

Mam do Ciebie pytanie - czy Ty w jakiś sposób kontrolujesz swojego chłopaka, sprawdzasz go. Bo widzę, że jak nie dzwoni, to obawiasz się, że stracił Tobą zainteresowanie i chce od Ciebie odejść...

Pozdrawiam. :)
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez anka2710 25 kwi 2010, 22:03
Goldielocks napisał(a):
anka2710 napisał(a):nie wiem do kogo sie zwrocic z tym pytaniem choc 2 lata chodze na psychoterapie nadal nie wiem co to jest dopiero teraz mysle ze moze jest to nerwica natręctw wyglada to tak

mam partnera jak wiekszosc ludzi ale problem polega na tym ze ciagle kolacza sie gdzies w glowie mysli o nim ciagle i nieustannie w sumie nawet nie wracaja bo ciagle sa nawet jka cos ogladam czytam robie cokolwiek innego ciagle mi towarzysza sa bardzo meczace potrafie zamkanc sie w pokoju i myslec o tym jak sie uwolnic od niego i od tych mysli to chore, bledne kolo do tego zamknelam sie w domu bo wydaje mi sie choc to tez paranoja ze jestem wtedy blizej niego jak go nie ma
jka nie dzwoni lub nie okazuje mi zainteresowania nie potwierdza ze mnie kocha pojawia sie wlasnie napiecie i panika ze go trace ze to nie ja o tym decyduje itd
czy myslicie ze to nerwica natręctw ????????????
pytalam terapeutki na sesji ale jak zwykle nic sie nie dowiedzialam


Anka - psychoterapeutka nie była w stanie zdefiniować Twojego problemu? Bardzo dziwne... Skoro to uporczywe myśli - to mogą to być natręctwa.

Mam do Ciebie pytanie - czy Ty w jakiś sposób kontrolujesz swojego chłopaka, sprawdzasz go. Bo widzę, że jak nie dzwoni, to obawiasz się, że stracił Tobą zainteresowanie i chce od Ciebie odejść...

Pozdrawiam. :)

psychoterapeutka na terapi psychodynamicznej innej nie mialam nic Ci nie powie niestety oni sa bardzo powściągliwi co do sprawdzania tak to tez chore wiem
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 17:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do