Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

racja

Avatar użytkownika
przez anonimowy-zalamany 23 lis 2005, 14:35
Ja już się nie wypowiadam w tej kwesti , mam nadzieje że

leki dadzą mi chociaż niewielką ulgę... zreszta zobaczy sie. Narazie chociaż troche mi pomagają, powiem szczerze że na

początku brania sulpirydu udało mi się zlikwidować objawy prawie całkowicie na cały tydzień, niestety potem wszystjko wróciło

do normy :(
Posty
68
Dołączył(a)
22 lis 2005, 23:45
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez bibi 23 lis 2005, 14:44
soniu, nie chodzi mi o ciebie konkretnie ale o wszystkich

,którzy tak myslą. nie bierz tego do siebie. poprostu, gdybyś dostała taką odpowiedz na swój list to byś zwątpiła. mi chodzi

konkretnie o to że nie wolno niszczyć czyjejś wiary. nie wszyscy chcą znać prawdę. poza tym faktem jest że bez psychoterapii

nie da się z tego wyleczyć ale gdyby ktoś nie brał leków to wogóle by z tego nie wyszedł, bo nie miał by sił. więc leki są

bardzo wazne. a już leki dobrane odpowiednio są szczególnie ważne
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez bibi 23 lis 2005, 14:46
soniu, nie chodzi mi o ciebie konkretnie ale o wszystkich

,którzy tak myslą. nie bierz tego do siebie. poprostu, gdybyś dostała taką odpowiedz na swój list to byś zwątpiła. mi chodzi

konkretnie o to że nie wolno niszczyć czyjejś wiary. nie wszyscy chcą znać prawdę. poza tym faktem jest że bez psychoterapii

nie da się z tego wyleczyć ale gdyby ktoś nie brał leków to wogóle by z tego nie wyszedł, bo nie miał by sił. więc leki są

bardzo wazne. a już leki dobrane odpowiednio są szczególnie ważne
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Fermina 23 lis 2005, 17:33
Zgadzam się Bibi!!! Ja mam nerwicę "dopiero" 7 m-cy ale wcale

nie uważam że wiem o niej mniej niż ktoś kto męczył się latami, wiem to samo, tylko od krótszego czasu!!! A wiary w

wyleczenie nie wolno niszczyć nikomu, bo to właśnie nadzieja jest podstawą powrotu do zdrowia, jedni dodają do tego leki,

inni psychoterapię, ale bez nadziei, bez zakorzenionego gdzieś w środku obrazu nas jako ludzi wolnych od nerwicy nie pokonamy

jej. Dlatego nam się uda, bo chyba nie ma tu osoby, która w to nie wierzy, prawda? :) :) :)
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez Olka 23 lis 2005, 17:57
bibi napisał(a):nie wolno niszczyć czyjejś wiary.

nie wszyscy chcą znać prawdę.

Bibi co masz na myśli, o jakiej prawdzie mowisz?

Fermina, ja

myśle, ze jednak jest róznica gdy ktos jest "poczatkującym" nerwicowcem, a gdy ktos pewne rzeczy ma juz za soba. Nie chodzi

tu tylko o wiedzę, ale ta choroba składa się z wielu etepów i każdy po kolei musi przez nie wszystkie przejsc. A

doswiadczenie i uświadomienie sobie niektórych rzeczy ma tu jednak spore znaczenie:) Ale każdy niestety musi dojsc do tego

sam:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 23 lis 2005, 18:00
Hola, hola BIBI zapędziłaś się trochę!!!!! Ktoś kto nie

bierze leków nie może wyleczyć sie z nerwicy? A to nowość!!! Czyli że ja jestem anomalią przyrodniczą. Mam tak to rozumieć.

Od poczatku choroby nie brałem ni grama leku. Mam nerwicę już 11-miesiąc, a czuję sie o wiele lepiej niż niektórzy z was, co

łykają leki już 6 rok. Troche się uniosłem....przepraszam. Ale wkurza mnie trochę takie gadanie. Co do psychoterapii, to

kazdy powinien sobie sam odpowiedzieć czy jej potrzebuje. Każdy powinien sam wybrać droge w walce z nerwicą. Nieraz wiara

jest silniejsza niż leki......

Każdy wie o nerwicy tyle ile jej przeżył, tu nie liczy sie okres jej trwania, ale

nasilenie. To że mam nerwice niecały rok, nieznaczy że jej objawy u mnie były łagodne, bo przeciwnie, wcale tak nie było

(zapewne jest więcej takich osób).
Prawda że wiary w wyleczenie nie można niszczyć nikomu, ale czy fałszywa prawda o tym

że same leki nas z tego wyciągną jest tym czego oczekujemy?!!!
Wydaje mi sie ze nie.....

Pozdrawiam i jeszcze raz

przepraszam za uniesienie!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Gość 23 lis 2005, 18:37
I najczęściej boli ta częśc ciała, o którą się najbardzie

boimy i o której zbyt często myślimy.....
Gość
Offline

Avatar użytkownika
przez bibi 23 lis 2005, 20:42
witam Dark Angel! dawno z tobą nie pisałam. :D masz rację

że są ludzie którzy dają sobie radę bez leków--ty jesteś dowodem ---ale pokaż mi takiego człowieka, który idzie do psychiatry

i nie wychodzi od niego bez recepty na poprawe samopoczucia. wokół mnie jest takich ogrom. a że udzielam się w AA i w DDA

oraz Centum pomocy ofiarom przemocy w rodzinie ---i wszyscy biorą!!! Powiedzmy że reprezentuję większośc. Jeżeli ktoś ma tak

spapraną psyche : przez życie, nałogi, cierpienia, to raczej nie myśli o odważnym radzeniu sobie samym. Nawet nauczyciele w

zażywają jakieś " deprimy" lub inne podobne. Ale nie twierdze że nie masz racji.
Olu --- to co napisałaś właściwie jest

odpowiedzią na twoje pytanie.
do wielu żeczy trzeba dojżeć. jak się dojżeje to się tą prawdę zobaczy. --przede wszystkim

chodzi mi o to że """jezeli ja wierzę że dany lek mi pomaga a prawda jest taka że uzależnia --to dopóki nie dojżeje we mnie

taka myśl że przecież biorę to juz 2-3 rok i w sumie nic się nie dzieje ---nic nie idzie w moim leczeniu do przodu --- to

zaczynam się zastanawiać---tak ma być do końca życia? coś trzeba z tym zrobić!! i właśnie ten człowiek jest dojżałym do

psychoterapii, zmiany leków na "antybiotyk" a nie tabletki przeciwbólowe. to miałam na mysli i takie jest moje zdanie.

o taką prawdę mi chodzi --ze niektórzy się jej boją. twierdzą że nie trzeba im nic więcej bo w tej chwili jest juz dobrze.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez bibi 23 lis 2005, 20:42
witam Dark Angel! dawno z tobą nie pisałam. :D masz rację

że są ludzie którzy dają sobie radę bez leków--ty jesteś dowodem ---ale pokaż mi takiego człowieka, który idzie do psychiatry

i nie wychodzi od niego bez recepty na poprawe samopoczucia. wokół mnie jest takich ogrom. a że udzielam się w AA i w DDA

oraz Centum pomocy ofiarom przemocy w rodzinie ---i wszyscy biorą!!! Powiedzmy że reprezentuję większośc. Jeżeli ktoś ma tak

spapraną psyche : przez życie, nałogi, cierpienia, to raczej nie myśli o odważnym radzeniu sobie samym. Nawet nauczyciele w

zażywają jakieś " deprimy" lub inne podobne. Ale nie twierdze że nie masz racji.
Olu --- to co napisałaś właściwie jest

odpowiedzią na twoje pytanie.
do wielu żeczy trzeba dojżeć. jak się dojżeje to się tą prawdę zobaczy. --przede wszystkim

chodzi mi o to że """jezeli ja wierzę że dany lek mi pomaga a prawda jest taka że uzależnia --to dopóki nie dojżeje we mnie

taka myśl że przecież biorę to juz 2-3 rok i w sumie nic się nie dzieje ---nic nie idzie w moim leczeniu do przodu --- to

zaczynam się zastanawiać---tak ma być do końca życia? coś trzeba z tym zrobić!! i właśnie ten człowiek jest dojżałym do

psychoterapii, zmiany leków na "antybiotyk" a nie tabletki przeciwbólowe. to miałam na mysli i takie jest moje zdanie.

o taką prawdę mi chodzi --ze niektórzy się jej boją. twierdzą że nie trzeba im nic więcej bo w tej chwili jest juz dobrze.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez LINA 23 lis 2005, 22:01
Tak to prawda w 100% - popieram.

Te bóle pewnych

części ciała w pewnym sensie doświadczyłam i mam je nadal. Na początku choroby bolała mnie głowa i na niej najbardziej się

skupiłam i pewnie wiecie co sobie wyobrażałam. Poźniej już po kolei inne części ciała nowotwór i wiele innych.
Obecnie

boję się o swoje serce. To o nim caly czas myśle - mam bóle w okolicy serca, kłucia, uczucie ściskania w klatce. Te bóle

nasiliły się od momentu śmierci tego chłopca o którym pisałam wyżej.

Staram się nie myśleć o tych bólach, ale te

NATRĘTNE MYŚLI same tkwią jak drzazga w mojej głowie no i boję się - boję się choroby serca!

POZDRAWIAM WSZYSTKICH


LINA
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
14 paź 2005, 09:55
Lokalizacja
okolice Wrocławia

przez nerwus wielki 23 lis 2005, 22:22
nie martw się ... nie jestes jedyna, mnie zazwyczaj swedzi

lub boli w okolicy znamion na skórze, bo wyobrażam sobie że stanie się z nimi niewiadomo co. Popytaj o magnez z wit. b w

aptece - mnie pomógł się zrelaksować i przywrócił normalną pracę serca (miałem arytmie z nerwów)
nerwus wielki
Offline

przez Patiz 24 lis 2005, 00:04
Zgadzam sie z Dark Angelem w 100 %.Mam nerwicejuz dłuzszy

czas i nigdy nie łykałam tabletek a wydaje mi sie ze jest u mnie duzo lepiej w duzym stopniu dzieki temu forum.Funkcjonuje

juz prawie normalnie ,nie mam dolegliwosci somatycznych a w zasadzie jedyny problem w tej chwili to male i zadkie natretne

mysli i problem z wybraniem sie w dalsza podroz ,ale mysle ze to tez uda mi sie pokonac bez lekow a z pomoca tego forum.No

taka mam nadzieje .
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
25 wrz 2005, 13:35

Avatar użytkownika
przez Fermina 24 lis 2005, 00:36
Olu, nie zgadzam się z Tobą do końca... O.K. może i nerwica

ma fazy, przez które trzeba przejść, ale przecież nie u każdego trwają one tyle samo... Niektórzy męczą się z tą

przypadłością powiedzmy parę lat i odczuwają bardzo małe natężenie dolegliwości, inni mają ją zaledwie kilka miesięcy, a

czują jakby mieli ją od zawsze-tak bardzo wnika w ich życie. Nie można uogólniać, każdy przypadek jest inny, bo my się od

siebie różnimy. Można powiedzieć, że mimo iż nas wszystkich łączy nerwica, to ona nas też dzieli, bo nigdy nie znajdzie się

dwoje ludzi, którzy przeżywają i odczuwają ją tak samo, po prostu jesteśmy indywidualnościami...
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez Olka 24 lis 2005, 08:47
Oczywiście Ferminko:) nie u każdego te etapy trwają tyle

samo, ale schemat nerwicy wszedzie jest taki sam:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do