czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

potworny lęk przed środkami znieczulającymi, !!!!!POMOCY!!!!

przez Marrakesh 14 lis 2006, 08:34
Witajcie!!!! od 3lat cierpie na stany lękowe.Okropnie boje się, że jestem na coś uczulona, wmowiłam sobie, ze mam(mogę mieć) uczulenie na leki, produkty pokarmowe, kosmetyki.Problem jest o tyle okropny, ze nawet mam problem z tym aby iść na testy alergiczne bo...oczywiście mogę być uczulona na nie!!!Moje lęki obiawiają się tym , że czuję iż mam reakcje alergiczną i tak naprawde nie jestem w stanie powiedzieć czy jest to prawda czy też panika!!!Powinnam udac się na wizyte do dentysty(muszę usunąć ząb)do tego potrzebne jet znieczulenie miejscowe, obawiam sie tego potwornie ponieważ boję się , ze dostane na fotelu dentystycznym przysłowiową"jazde" i z wpół wyrwanym zebem będziemy wzywac pogotowie.Pomocy czy ktos ten ma podobne objawy??Pozdrawiam wszystkich serdecznie Joanna
Ostatnio edytowano 14 lis 2006, 13:46 przez Marrakesh, łącznie edytowano 2 razy
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 lis 2006, 17:21
Lokalizacja
Koszalin

przez Matylda-m 14 lis 2006, 11:03
Ja mam! Od dłuższego już czasu nie pozwalam sobie zrobić znieczulenia u dentysty,bo słyszałam kiedyś, że dziewczyna po takim zastrzyku dostała wstrząsu i umarła! Teraz jak głupia cierpię i na nic się zdają zapewnienia dentystki że nic mi nie będzie! Nie używam też żadnych tabletek,bo natychmiast po ich przyjęciu mam wszystkie objawy wymienione jako skutki uboczne! Prawdziwy szok!!!!A najgorsze jest to, że z roku na rok to się pogłębia.Chyba udam się do psychologa,bo normalne to napewno nie jest!
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
12 mar 2006, 20:30

Avatar użytkownika
przez ewa125 14 lis 2006, 13:11
matylda ta dziewczyna ktora umarla po znieczuleniu byla na nie uczulona. moja mama ostatnio tez ledwo nie przedostala sie na tamten swiat bo byla uczulona na ten srodek.
Marrakesh co do tego zęba to sprawdz czy jestes uczulona na lignokaine (bo w wiekszosci tym lekiem znieczulaja dentysci) i bedziesz 100% wiedziala ze wszystko jest ok. poza tym troche ci wspolczuje bo rzeczywiscie nie jest latwo z nerwica siedziec na fotelu dentystycznym, ale dla nas nic nie jest latwe. bedzie dobrze. z reguly zawsze tak jest ze jak sie boimy ze gdzies tam akurat nas dopadnie atak to sie okazuje ze wcale nas nie dopada albo radzimy sobie z nim i nie taki diabel straszny..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Marrakesh 14 lis 2006, 13:21
Witajcie!!!dziękuje Wam za wsparcie!!!jestem o krok od zrobienia testów i właśnie na lignokaine, narazie stwierdziłam , ze dam sobie jakiś czas na "wyciszenie" siebie i opanowanie strasznych mysli o ewentualnym uczuleniu.Najgorsze w moim przypadku jest to ze boję się nawet testów bo lekarz z którym rozmawiałam powiedział mi, ze ryzyko przy robieniu testów zawsze istnieje...

[ Dodano: Wto Lis 14, 2006 12:23 pm ]
dzięki wielkie!!!!Matylda-m
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
13 lis 2006, 17:21
Lokalizacja
Koszalin

przez katarzynka 14 lis 2006, 23:28
Miło,że nie jestem sama z tym uroczym problemem ;) a teraz jeszcze zimno się robi, a ja juz drżę na myśl o jakimś choróbsku i ....lekarstwach. Nie znoszę ich łykać...wole się męczyć godzinam niż połknąć zwykła tabletke na cokolwiek :( Mój organizm toleruje tylko leki antyalgericzne (bo łykam je od lat, więc wiem ze na pewno nic mi po nich nie będzie) i Persen :( ja potrafie się źle poczuć nawet pijąc melisę. W ogóle to mam jakąś obsesję na punkcie obcych substancji wnikających do mojego organizmu. Najgorsze jest to,że mam dosć głęboką wiedzę chemiczną i już w momencie połykanie czegokolwiek mam przed oczami ciąg reakcji chemicznych,które zaraz sie zaczną ;) a co do dentysty to jakoś robię to znieczulenie, ale czuję sie z tym co najmniej kiepsko :( Pozdrowionka! :smile:
"ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...."
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
05 paź 2006, 22:11
Lokalizacja
Kraków

przez kasia83 16 lis 2006, 01:27
Mnie ogarnia przeraźliwy lek gdy myślę o samolocie!!! T okropna myśl, że nie możez wysiąść kiedy będziesz chciał..w razie gdybym sie xle poczuła..
Chodziłam nawet na terapię tylko po to żeby wyzbyc się tego strachu. I wiecie co? Wykupiłam bilet, pojechałam na lotnisko, oddałam bagaż.....i w ostatniej chwili zrezygnowałam....ze strachu...nie bedę opisywać jak beznadziejnie się czułam..przegrana..
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 lis 2006, 23:05
Lokalizacja
warszawa

przez Martitka 18 lis 2006, 18:50
Kasiu,
wiem zapewne jak się czujesz :( Ta sytuacja, że uciekłaś na pewno nie dodała Ci pewności siebie, a tylko utwierdziła, że jesteś słabą. Ale tak nie jest! W rzeczywistości wcale nie jesteśmy tacy jak nam się wydaje! ALe możemy być tacy jakimy chchielibyśmy być. To może brzmi bardzo teoretycznie i moze ma mało wspólnego z naszą dzisiejszą świadomością, ale pamiętaj, ze nasza podświadomość to największy kłamca.!!! ;) Nam się wydaje wiele rzeczy, ale to tylko WYDAJE SIĘ. W rzeczywistości jesteśmy silniejsi i zdrowsi niż uważamy. Ja ostatnio leciałam samolotem 8h w jedną stronę. Tak się bałam, że myślałam że umrę ze strachu. Nawet nie ruszałam się z miejsca. Faktem jest ze nie mogę stwierdzić, że jestem wygrana, że pokonałam lęk, bo to nieprawda. Boję się na samą myśl o samolocie, ale wsiadając mówię sobie, że nie mam innego wyjscia. MUSZĘ LECIEĆ. Nawet nie biore innej opcji pod uwagę. Czy to pomaga czuć się lepiej - NIE, ale pomaga to zrobić. Próbuj tak często jak możesz. Aż w końcu nabierzesz sił na ten lot. :D
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
19 wrz 2006, 21:13

Lęk przed byciem ocenianym

Avatar użytkownika
przez blackwitch 21 lis 2006, 23:13
Witam wszystkich członków forum. Mam 26 lat i mniej więce trzy lata temu zaczął sie mój koszmar. Podjęłam prace na stanowisku które wymagało nie lada moilizacji a dodatkowo zmuszało do bycia w ciągłym centrum uwagi. Z osoby towarzykiej, serdecznie nastawionej do świata, optymistycznej i pełnej energii zieniłam się w najeżonego mruka, wiecznie zestresowanego. Boję sie oceny innych osób, reaguję panicznie na zadawane mi pytania, moja umiejetność koncntracji znacznie spadła, nie jestem tez w stanie logicnie myśleć. Ze strachu przed negatywna oceną innych z góry podejrzewam ich o złe intencje i reaguję wrogością. Nawet w domu będąc z ukochaną mi osobą nie jestem w stanie sie rozlużnic i reagować spontanicznie. Wciąż myśle o tym że żle reaguje w danej sytuacji, nie jestem w stanie się niczym cieszyc ani też skoncentrować na tym co robię. Z raji wykonywanego zawodu (o ironio....), to co czuje bardzo utrudnia mi funkcjonowanie w pracy. Większość czasu czuje się bardzo zle, jestem przygnebiona i zgaszona. Boję się ze osoba która kocham w końcu odejdzie a mnie nie pozostanie juz wtedy nic...- proszę o dopowiedzi które być może podniosą na duchu.
Wciaż pamiętająca jak to jest być szczesliwą- A.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez snaefridur 22 lis 2006, 00:14
Witaj na forum ;).
Ta przyszłość polecam korzystanie z wyszukiwarki.Ten wątek był już poruszany.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez blackwitch 22 lis 2006, 12:03
tak,tyko troche dalej wiec mie zauwazylam. Nowe pytanie zamieszczam w nowym temacie. Dzieki za rade.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

duzy lek przed mowieniem !!!!!!!!!!!!!!!

przez altman 22 lis 2006, 19:35
czesc witam wszystkich raz jeszcze czy ktos mial albo ma lek przed mowieniem .Tak tak ja jak rano wstaje to normalnie mowie chodz tez wydaje mi sie ze mowie troche za malo ale jak zaczyna sie sciemniac to juz calkiem nie powiem ani slowka mam male dzieci jedno chodzi do 3 klasy drugie w lutym skonczy 2 latka i prosi mnie zebym nieraz cos do niego powiedziala a ja nic chce mowic ale nie moge .Mam takie uczucie ze jak bede mowic to cos tam mi sie stanie w przelyku bo dalej sie mecze z tym uczuciem jak bym tam miala cos w tym przelyku dlatego mam lek przed mowieniem czy to normalne .Obecnie lykam pramolan ale chyba biore go za krotko bo dopiero zazylam 2 opakowania i zaczelam trzecie biore go nie caly miesiac .Napiszczie czy ktos mial podobne leki przed mowieniem to dlamnie bardzo wazne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :cry: :!: :oops:

[ Dodano: Sro Lis 22, 2006 9:16 pm ]
chcialam jeszcze dodac ze chetnie z kims pogadam na gg na temat mojej nerwicy bardzo tego potrzebuje wymienic sie z kims swoimi dolegliwosciami to moj numer 425 46 19
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
01 paź 2006, 19:06

Avatar użytkownika
przez Crystalia 23 lis 2006, 16:08
Kiedyś gdy zaczynałam swoją przygodę z nerwicą, to dostawałam straszne lęki w szkole, a że do szkoły chodzić musiałam, więc z konieczności konfrontowałam się z lękiem przez dwa lata, aż skończyłam liceum. Niestety zawsze czułam się źle i nic mi takie przełamywanie lęku nie dawało. Teraz wiem (albo przynajmniej wydaje mi się, że wiem )dlaczego tak się działo, ja nie umiałam się konfrontować poprawnie. Jak mnie łapał lęk to się spinałam i walczyłam z nim, przetrzymywałam go na siłę.

Jest taka książka pt: "Mój lęk. Mój koszmar" Anny Klasen ,autorka sama cierpiała na fobię z atakami paniki. Przez wiele lat walczyła z lękiem, chodziła na psychoterapię , ale bez wielkich efektów. Nic jej nie pomagało, aż któregoś dnia poczuła się na tyle zmotywowana, że poszła na terapię konfrontacyjną. Celem takiej terapii jest świadome wystawienie się na atak panik, przy czym należy pozwolić tej panice przyjść (nie wstrzymywać jej i nie walczyć z nią) i rejestrować symptomy płynące z ciała, ale się na nich nie koncentrować. Należało obserwować, że panika nadchodzi, serce szaleje, kręci się w głowie itd. i że dzieje się tak tylko przez pewien czas, bo po takim szaleństwie atak jakby traci swoją moc i zawsze znika.
Na początku terapii Anna musiała określić cele, jakie chce osiągnąć, u niej były to m.in. takie cele: oddalać się sama od domu, jeździć sama do śródmieścia, chodzić do domów towarowych itd. Następnie razem z terapeutką ustaliła plan ćwiczeń, którego musiała się szczegółowo trzymać. Na początku w autobusie czy metrze towarzyszyła Annie terapeutka

Oto kilka fragmentów z książki:

„-Chodzi o to, żeby skonfrontowała się pani ze swoim lękiem. On przyjdzie i sobie pójdzie, tak jest zawsze. Ale pani jeszcze o tym nie wie. Musi pani tego doświadczyć musi to przeżyć. Ale stanie się tak tylko wówczas, jeśli nie będzie pani już dłużej unikać tego wszystkiego, czego się pani obawia. Jeśli nie będzie pani w dalszym ciągu szukać kryjówek, wykrętów i wymówek, dlaczego nie może pani zrobić tego lub tamtego”

Anna w metrze:

„ – Wsiądziemy teraz do pociągu. Pani lęk będzie rósł, mimo to wsiądzie pani, zgodnie z naszą umową…I zostanie pani w metrze, tak długo, aż lęk minie. Może się pani wściekać, rzucać się na podłogę, krzyczeć. Może się pani zachowywać ,jak tylko pani zechce…Mnie to naprawdę nie krępuje.”

‘Drzwi się zatrzasnęły.
Moje serce się potykało, koziołkowało, wywracało, było mi gorąco, było mi zimno, mój pęcherz, och nie! Muszę jak najszybciej iść do toalety. Pot na czole, nie mogę złapać powietrza i to dzikie serce, to pękające we wszystkich szwach bez tchu serce
Wagony ruszyły z miejsca, metro potoczyło się po szynach, coraz szybciej i szybciej
Mój lęk eksplodował.
Zaczęłam płakać.
Metro pogrążyło się w ciemnościach tunelu..
Lęk szalał.
Nie broniłam się
Czułam łzy spływające mi po policzkach, moje ciało drżało spazmatycznie.
Prawie nie zwracałam uwagi na ludzi. Niech sobie myślą, co chcą.
Koncentrowałam się na swoich symptomach, śledziłam je, szłam za nimi trop w trop.
Moje wściekłe serce.
Przepełniony do bólu pęcherz.
Pot na czole.
Zawrót głowy
Rejestrowałam wszystko, każdy okropny szczegół…
Pozwoliłam, by symptomy nadeszły.
I sobie poszły
Po dwóch minutach-a może to były godziny-lęk minął.
W mojej głowie zapanował spokój”

„Robiłam wszystko co ćwiczyłyśmy razem przez wiele miesięcy. Postrzegałam świadomie swoje otoczenie, nie odwracałam uwagi. Nie kombinowałam. Postrzegałam świadomie moje ciało, ale nie koncentrowałam się na jego symptomach. Tylko je rejestrowałam.”

Anna w autobusie:

„ Jak stąd uciec? Gdzie jest wyjście?
-Proszę dopuścić do siebie lęk…Proszę pozwolić, by nadszedł!
Spróbowałam raz jeszcze nie bronić się przed lękiem.
Dałam sobie na wstrzymanie.
Tak jak w metrze
-chodź lęku, chodź”

„ Jak się pani czuje?- zapytała terapeutka po raz ostatni.
-Bardzo się cieszę. Jestem z siebie dumna i trochę zmęczona i smutna. Tyle lat bałam się jeździć metrem, z tylu rzeczy musiałam zrezygnować… a na koniec okazało się, że potrzebuję zaledwie godziny, żeby się przekonać, że mimo wszystko potrafię go robić, Szlag by to trafił”

„ Teraz widziałam czarno na białym. Że we wszystkich sytuacjach mój lęk za każdym razem wzrastał do niemal stu procent, ale potem znów opadał, zmniejszał się, aż na koniec zupełnie znikał.”

„ Rozglądałam się dookoła, obserwowałam otoczenie, próbowałam ignorować bicie serca, które teraz przypominało walenie młotkiem. Próbowałam pozwolić mu na to piekielne walenie, nie martwić się m nie bronić, nie nakręcać.
Pozwól przyjść lękowi, Anno.
Przecież wiesz, że zaraz dobie pójdzie….gwałtowne bicie serca
Przyszło.
I poszło.”

„Koncentrowałam się na moim ciele, tyle ile potrzeba- nie za dużo, nie za mało. Próbowałam wsłuchiwać się w jego sygnały, nie umierając przy tym ze strachu. Przypatrywała się otoczeniu, ale nie po to. Żeby odwracać uwagę od tego, co się ze mną dziej. Myślałam pozytywnie… Przywoływałam lęk. Zapraszałam go. Pozwoliłam , by przyszedł.
Już go nie tłumiłam.
I moje serce się uspokoiło.”


To tyle, sorry, że tak długo i za błędy :smile:
Odwaga jest podążaniem w nieznane wbrew swoim obawom. Nie oznacza ona braku lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
12 maja 2006, 14:09
Lokalizacja
dobre pytanie!

przez janeczka84 23 lis 2006, 17:24
Ja poprzez moja nerwice zaczełam panicznie bac sie sklepów,marketow,rozmowy z ludzmi ...np tylko szlam do marketu to juz bylam przerazona a kiedy wchodzilam trzymalam sie dosłownie chwilke a potem momentalnie była derealizacja i totalna panika wewnetrzna, chcialam krzyczesc i uciekac...to był koszmar. Po jakims czasie zaczelam probowac to przelamac i za ktoryms razem nic mi sie nie stalo, czulam sie przestraszona ale nic poza tym. Caly czas czuje lęk ale juz nie paralizuje mnie tak i zaczynam wychodzi po zakupy.Czyli moim zdaniem trzeba probowac i nie zniechecac sie tak łatwo.To bardzo trudne wiem to bo wiele razy bylam przerazona i uciekalam.

[ Dodano: Czw Lis 23, 2006 5:29 pm ]
aha i jeszcze jedno.... wlasnie tak mi powiedziano... tak ja pisze Crystalia... daj lekowi przyzwolenie...jak bedziesz walczyc on bedzie walczyl z toba a jak powiesz mu - dobrze badz- on odejdzie.Wiem ze to dziwnie brzmi ale sprobujcie...to dziala....Tak robilam w markecie...chcialam plakac, krzyczec a przede wszystkim uciekac ale zostawalam a lek w chwili kiedy ja juz obojetnialam, stwierdzalam - no to trudno musisz to badz- to lek odchodzil.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez telimenka 23 lis 2006, 18:37
Przez powtarzanie stresujacych nas sytuacji stres stopniowo sie obniza.
Jak juz kiedys pisalam - jest to jedna z technik redukcji stresu. Na mnie dziala. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do