Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez yymleko 09 lis 2012, 21:36
Kilka lat temu miałam drętwienie całego ciała i zimne dreszcze + kłopoty ze spaniem i uczucie, że się duszę... Teraz ta pieprzo_na nerwica wróciła, źle mi się śpi i mam wrażenie ''derealizacji'' podczas zasypiania.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 maja 2012, 21:58

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Adam111 09 lis 2012, 22:03
Najgorsze co moze byc to czekanie na atak...ja juz troche z tym walcze ale zawsze powraca mysl czy to juz zawał czy nie...pomaga mi oxazepam ale tylko doraznie go stosuje,a poza tym jestem kierowcą ...i jak tu odwrócić uwagę? nie zawsze sie da to zastosować.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2012, 21:57

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kasiawaw 10 lis 2012, 18:25
witajcie. jestem nową osobą, przeczytałam tutaj kilka postów i postanowiłam się podzielic swoją historią. otóż nerwica towarzysz mi już kilkanaście lat, tylko, że początki były łagodne, nawet nie sądziłam ze to może być to. 4 lata temu straciłam ciąże, wylądowałam potem na terapii, objawowo nie było tak źle, ale potrzebowałam pomocy bo strasznie to przeżyłam. potem była wymarzona ciąża, dziecko i przyszedł na mnie jakiś kryzys, bo czułam że nie sprawdzam sie jako matka. no ale szłam do przodu. po 2 latach przeprowadziliśmy sie do swojego domu, zaczeły się dziwne relacje z mężem, potem nakryłam ze pisze z jakąś kobietą niezliczoną ilość smsów, doszły kłamstwa i ogólnie atmosfera zrobiła się beznadziejna:( u mnie wystąpiły objawy nerwicowe, w postaci ściskania w brzuchu, nerwowości i lęku. zaczęłam chodzić na terapię. zaczeło sie uspokajać, a ponieważ terpia była prywatnie, po 4 miesiącach zrezygnowałam bo czułam sie dobrze.sprawy zaczęły się prostować i wydawało sie ze nie może być lepiej,.
natomiast od września mam nawrót:( i to z mega dawką objawów. były ściskania w brzuchu, które mnie wykańczały, bo brakowało mi tchu, byłam ciągle spięta i rozdrażniona. ale sprawy zaczęły mi sie wymykać spod kontroli, doszły zawroty głowy, uczucie ciągłego niepokoju, zimnych dłoni i stóp, kompletny brak koncentracji, ciągłe zmęczenie. u psychologach po testach okazało się, ze mam wyniki - o dziwo! - są lepsze niż te sprzed ponad pół roku. ale objawy bardziej ostre. teraz doszły mi uczucia drętwienia głowy, uczucie przelewania sie w głowie ciepłego płynu, jakies doznania jakbym w głowie miała spięcia elektryczne, zaczęły mi drętwieć i mrowieć palce u rąk i nóg, i tak jakby brak czucie czy obumarcie palców. uczucie okropne, od razu przywołujące u mnie myśl o wylewie. pozatym zaburzenia widzenia, widzenie przez mgłe, uczucie ciągłego kołysania, odrętwienia całego ciała, napięcia, stanu lęku - takiego, że nie da się wytrzymac. często mam wrażenie ze mam zatrzymanie krążenia, bo wypatruję u siebie żył i zauważyłam że przy atakach zył sa bardzo mało widoczne i stąd rodzi się w głowie myśl, że krew nie krąży:( częto miewwam uczucie jakbym zaraz miała zemdleć, robi mi sie słabo i czuje że odpływam i nie mam krwi w twarzy, bo robi sie blada,
człowiek boi się, ma lęki ale niewie o co chodzi bo to jakby nieuzasadnione. no i ta bezradność, poczucie że się jest nic nie wartym, beznadziejnym i zdominowanym przez objawy. Ta głowa to teraz mój najczulszy punkt, bo te "przelewania" to takie straszne uczucie, że człowiek sobie wyobraża że ma jakiegoś guza czy Bóg wie jaką chorobę.
te napady zdarzają mi się bardzo często, w pracy jest najgorzej, bo człowiek tymbardziej sie nakręca,niechcąc dać po sobie poznac.
póki co nie biore tabletek, ale zamierzam pójść do lekarza bo bez tego nie egzystuje:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 lis 2012, 21:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez aguska 12 lis 2012, 09:36
Mi ataki jako takie same przeszły, ale liczę się z tym, że to może wrócić. Jednak ciąglę uczucie niedotlenienia i taka niemożnośc nabrania pełnego wdechu bardzo mi przeszkadza, ciężko mi odwrócić od tego uwagę, macie coś takiego?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 wrz 2012, 20:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Triss 19 lis 2012, 19:32
W większości sytuacji, w których miewałam ataki już sobię radzę, zwykle racjonalizuję, mówię w myślach sama do siebie, że przecież nic się nie dzieje, że np. w sklepie nie jest duszno, bo gdyby było to np. starszej pani obok też by bylo słabo. Niezawodny jest telefon do męża - jak do niego zadzwonie to odwraca to moją uwagę i wszystko jak ręką odjął. Ale niestety mam świadomość, że to są półśrodki... takie oszukiwanie samej siebie. Jak jadę autem to sobie myślę, że jak się źle poczuję to się zatrzymam i uspokoję, po czym zaczynam sie w korku na moście zastanawiać gdzie faktycznie można by się zatrzymać i przerażeniem napawa mnie fakt, że nie ma gdzie. Dziś niestety odniosłam porażkę w tramwaju, nakręciłam się strasznie, stałam przy drzwiach i nie mogłam się doczekać, żeby wreszcie drzwi się otworzyły, żebym mogła wyjść..

Jedynym sposobem, w który wierzę, że jest skuteczny to faktycznie przestać się bać ataku samego w sobie. Nie próbować go zatrzymywać... Kiedy ciśnienie skacze, tętno przyspiesza to spróbować nie myśleć "o jezu, co ja zrobię, ratunku, zaczyna się" tylko "o, mam tylko atak paniki, wywolany moim lekiem, ktory jest nieuzasadniony, jestem bezpieczna". Pracuję nad tym, tyle, że żeby to zaczęło działać to trzeba naprawdę zaufać swojemu ciału, że nie umrzemy od paniki, że to tylko taka reakcja fizjologiczna na głupi lęk, która ma nas nie zabić, a wręcz utrzymywać przy życiu. Z tym mam największy problem, żeby zaufać, że mimo ataku paniki jestem bezpieczna. Niestety często szukam ucieczki zamiast się z tym mierzyć... (np. odwołuję spotkania na mieście itp, żeby nie musieć jechać sama tramwajem etc)...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
23 kwi 2012, 00:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kejtino 20 lis 2012, 10:57
czesc. czy moze mi ktos jakos wytlumaczys skad tak dokladnie sie to wzielo. wiem ze ze stresu ale czemu akurat tak, dlaczego nie jak inni maja stes to jedza inni robia jeszcze cos innego dlaczego akurat atak, i to w dodatku takie straszne i dlugie
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lis 2012, 15:04

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pysiunia 20 lis 2012, 11:22
kejtino, na nerwicę lękową ma wpływ wiele czynników: długotrwały stres i brak jego odreagowania, konflikty wewnętrzne, nasze dzieciństwo, nasze negatywne myślenie, nasza predyspozycja psychiczna i wiele innych.

Z panicznym lękiem zmagam się już długo. Jednak po każdym jego nawrocie jestem "mądrzejsza", lepiej sobie z nim radzę, a okres panicznego lęku trwa krócej niż to było poprzednio.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kamilwin 20 lis 2012, 12:35
Witajcie!

Ja ze swoimi atakami paniki zmagałem się jakieś 2 lata. Nigdy nie chodziłem do żadnych psychiatrów, więc nie wiem, ale wydaje mi się, że miałem też jakąś nerwicę (stąd się pewnie wzięła panika). Możliwe, że właśnie lękową, może jeszcze jakąś inną ;) Szczerze mówiąc nigdy się nie interesowałem się nazwami chorób, ich objawami, bardziej mnie interesowało to jak się wyleczyć. Nigdy nie brałem żadnych antydepresantów i jakoś z tego wyszedłem - ostatni atak paniki miałem jakieś półtora roku temu chyba. Tak, jak napisała Triss, jedynym i niezawodnym sposobem na pozbycie się paniki, nerwicy i innych podobnych, jest ich akceptacja. Kiedy nie boisz się bać, strach jest o wiele słabszy, bo ze strachem jest tak, że karmi się Twoim... strachem. Kiedy odetniesz mu "źródło zasilania", to zobaczysz jak chudnie w oczach. Ja się już nie boję bać, wiem jak postępować podczas silnego lęku, jak mnie kiedyś nawiedzi atak paniki to super - zatańczymy :) Nie znaczy to oczywiście, że jestem jakimś Superbohaterem, który nigdy się nie boi, nie stresuje, itd. Czasem się boję trochę, czasem bardzo, ale już wiem jak sobie z tymi emocjami radzić. Ataków paniki, czyli takich (czasem) nieoczekiwanych (a czasem niestety oczekiwanych hehe) i nieuzasadnionych napadów lęku już nie miałem jakieś 1,5 roku tak, jak napisałem wcześniej.

Leki Was tylko otumaniają, to środek doraźny, który czasem powinno się stosować w ciężkich przypadkach, żeby podjąć w ogóle terapię, ale leki Was nie uzdrowią. Uzdrowi Was tylko autoterapia albo terapia u specjalisty (psychologa, psychiatry, czy innego znachora). Nie wierzcie też tym, którzy tutaj piszą, że "paniki nie da się wyleczyć, trzeba z tym żyć, itd.". To g...liniana prawda ;) Jeśli żyjesz ze swoją paniką i jest Ci z nią dobrze, to ok, ale nie znaczy to, że każdy chce tak żyć. Ja pamiętam, że jak zaczęły się moje "akcje" i szukałem odpowiedzi w internecie, to wchodziłem na podobne fora i czytałem podobne wpisy - oddychaj głęboko, weź leki i tak do końca życia. Kiedy widziałem na forach słowa-klucze (lęk, trzęsące się ręce, strach, panika, atak paniki, fobia społeczna, nerwica, itd.), to momentalnie serce mi przyspieszało i często był to zaczątek kolejnego napadu lęku. Nie było łatwo sobie z tym poradzić, ale jakoś mi się udało.

Oczywiście zaraz zostanę zaatakowany przez pseudoekspertów od ataków paniki, którzy "wiedzą lepiej, mają straszniejsze ataki paniki, więcej fobii, nerwic, mają je dłużej, znają je lepiej". A ja? Co ja tam wiem o panice, pewnie jestem dzieciakiem, który zestresował się przed maturą i teraz poucza tu innych :) "Gdybym miał przeżyć Wasze lęki, to pewnie bym padł na zawał, albo się powiesił. Nie da rady się uwolnić od paniki, koniec kropka. Jeśli komuś się udało, to miał farta, słabsze lęki, itd."

Jeśli jednak są tu osoby, które nie chcą żyć do końca ze swoją paniką i strachem, że napadnie Was w najmniej spodziewanym, pożądanym momencie i chcą spróbować się wydostać ze spirali lęku, to napiszcie do mnie maila - kamil.winczewski-strach@wp.pl. Ja Wam żadnej gwarancji nie daję, najwięcej zależy od Was samych. Jeśli myślicie, że podam Wam sekretny przepis na to jak uwolnić się od strachu bez Waszego wysiłku, to nawet nie silcie się na żadne maile do mnie. O nieeeeee. Autoterapia, którą przeszedłem była dla mnie drogą przez ciernie, z wieloma porażkami, załamaniami, zwątpieniami i nawrotami lęków. Żeby ta terapia się powiodła będziecie musieli wyjść ze swojej strefy komfortu, uwierzyć w końcowy sukces, wybić się nad swoje przekonania na temat skutecznych i nieskutecznych metod walki z lękiem i naprawdę stosować moje rady w praktyce. Jeśli jesteś gotów (gotowa) spróbować, to daj znać.

P.S. A co jeśli za wpisami osób, które piszą o tym, że nie można sobie poradzić z paniką kryją się farmaceutyczni baronowie, którym na rękę jest to abyś do końca życia brał(a) antydepresanty?...

Nie no, aż w takie teorie spiskowe nie wierzę :) Chociaż kto wie? Jeśli mój wpis niedługo zniknie, to znaczy, że mamy tu do czynienia z jakąś aferą grubymi nićmi szytą!

Tak, czy siak, życzę Wam wszystkim (niedowiarkom też, a co!) powrotu do zdrowia i jak najpełniejszego życia! Pamiętajcie! "Poddający się - nigdy nie wygrywa, a wygrywający - nigdy się nie poddaje." Nigdy się nie poddawajcie!

Pozdro 600!
"Sztuka Zarządzania Strachem"
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
20 lis 2012, 11:22

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaga jaga 23 lis 2012, 12:50
Witam, jestem tu nowa:)
Zaburzenia lękowe mam już o ok 4 lat. Leczę je, w zasadzie cały czas z różnymi efektami. Chciałam się podzielić z kimś moimi doświadczeniami z lekami jakie brałam (a było ich naprawdę sporo). Napady lęku uważam za najbardziej straszną rzecz jaka może się przytrafić człowiekowi.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 lis 2012, 12:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Disarry 23 lis 2012, 16:47
W pomieszczeniach, gdzie gorąco. Przychodnie, sklepy a nawet u kogoś w domu. Mój atak wygląda tak, że zaczynam mieć mroczki w głowie i zaczynam miec duszności i dolegliwości żołądkowe. Zazwyczaj odpinam płasz i ściągam szalik, to te elementy nasilają moją "schizę".
Nerwica jest jak cichy zabójca. Skrada się i wyżera kawałek po kawałku Twojego wnętrza. Gdy interweniujesz przymyka Ci usta dawką lęku. Żywi się Twym bólem i nawet nie raczy zapytać czy może. Nie raczy potwierdzić braku autentyczności wymyślonych obsesji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 lis 2012, 15:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez puma1 23 lis 2012, 22:42
Witam Was wszystkich,czytajac Wasze posty zdiagnozowalam swoja chorobe,mam dokladnie takie same objawy,zmagam sie z tym od jakiegos czasu i nie wiedzialam co mi jest az do dzis.Myslalam,ze to tylko zmeczenie i silny stres,jak sie okazuje to cos powazniejszego.Wszystko zaczelo sie jak bylam na zakupach w centrum handlowym nagle zrobilo mi sie slabo i duszno,wyszlam na chwile na dwor i po chwili ustapilo jednak jak wrocilam do sklepow znow sie zaczelo i tak w kolko.
Podczas takiego napadu czuje niepokoj i uczucie,ze zaraz zemdleje,kreci mi sie w glowie i trace ostrosc widzenia.
Najczesciej czuje to bedac w kosciele,centrum handlowym lub klubie fitness,czasami w szkole ale nie za kazdym razem.
Jednak jak jestem z kims i zajme sie rozmowa to zapominam o tym i moge chodzic po sklepach czy cwiczyc na silowni.
Do pracy tez chodze normalnie sama lub jezdze samochodem i wtedy nic sie nie dzieje.Do kogo mam sie udac?? do psychologa czy psychiatry? prosze o pomoc
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lis 2012, 22:08

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 23 lis 2012, 23:36
Po odstawieniu leków miałam ataki lęków, nie poszłam w poniedziałek i środę do szkoły, jakaś masakra... Ale znów zaczęłam brać bo wszystko powracało :-|
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Blanka1777 08 gru 2012, 22:59
Mam 17 lat i bodajże 2 lata nie wiadomo skąd i jaka była tego przyczyna dostałam ataku. Wydawało mi się że umieram, że coś mi się stanie, że jestem nieobecna, traciłam jakby kontakt z rzeczywistością, towarzyszył mi przy tym ból serca w klatce piersiowej. Czułam się dosłownie jak psychopatka. Dzisiaj zaczęło boleć mnie serce i atak znów się pojawił a najgorsze jest to że mam wrażenie że albo coś się zaraz stanie , albo nie obudzę się. Do tego wszystkiego serce mnie też boli ale tym razem nie w klatce piersiowej.Co mam robić? Jak sobie z tym radzić. Najgorsze jest to, że ja zdaje sobie sprawę że ty tylko strach, ale nie nie mogę sobie poradzić.
Ostatnio edytowano 09 gru 2012, 11:32 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 gru 2012, 22:52

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez zubryk 08 gru 2012, 23:50
Poradnia zdrowia psychicznego - nie jest tak strasznie ja brzmi. Internet to słabe miejsce do stawiania diagnoz dotyczących zdrowia człowieka.
F41

Lepiej mieć nerwicę niż nie mieć nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
27 paź 2012, 11:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do