Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 03 mar 2010, 20:02
Victorek lejez miód na moje serce, naprawde czlowiek musi sobie to wszystko poukladac. Jednak nie ma co leki, szpital, ok to jest wstep do poukladanai sobie tego w glowie...ech, nie jest to jednak takie proste, u mnie to az czuje taki ucisk w potylicy jak jest ten lęk...a to wiadomo nakręca spiralę. Co z tego ze ja to rozumiem jak moje wnetrze nie...W zyciu bym nie pomyslal ze to tak paskudna przypadlosc. Dzieki temu forum mozna ja zrozumiec i choc na chwile dodac sobie otuchy.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 03 mar 2010, 21:35
Walczący napisał(a):Kurde, sam już nei wiem jak to jest z ta nerwiocą...dzisja wrócilem do pracy, spokoj zero stresu a jednak jakies bóle w róznych miescach, bólgotanie w brzuchu, po jakims czasie czulem jak mi miesnie prostowniki grzebitu sie napinaja no masakra, i to odrazu rodzi mysli co mi jest, co sie znowu cholera dzuieje, ba nawet mysl a moze ja mam schizo? Kurde ciezka sprawa z ta choroba...niby wydaje sie ze zarac cos sie stanie ze ból gdzies tam w klatce spowoduje ze padne i nadal zyje :) Teraz sie smieje ale w pracy to nei jest smieszne. Jakieś rady?



fajnie ze potrafisz pracowac bo ja sie w pracy non stop stresowalam i zle czulam i musialam sie zwolnic:(

[Dodane po edycji:]

christina122 napisał(a):Wczoraj robiłam zakupy i nagle w sklepie zaczęło kręcic mi się w głowie, że musiałam ukucnąć no i słabszy wzrok przez te zawroty. No i aż do kasy miałam te zawroty, też tak macie ?



mi sie wydaje, ze to zalezy od nastawienia.....jak mysle o tym ze mi slabo to mi sie goraco robi, krew do mozgu uderza, kreci sie w glowie a jesli ide bez zastanowienia to czuje sie ok
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 03 mar 2010, 21:43
Ja jeszcze nie pracuję, ponieważ narazie nie moge znaleść pracy, ale bardzo sie boje, mam lęki, niepokój, że jak pojde do pracy to ludzie mnie nie polubią, będe sie źle czuła itp...

Prawie codziennie, zwykle wieczorem odczuwam w głowie, po lewej stronie na czubku, gdzie mam zgrubienie odczuwam kłucie, lub coś gorącego, co mi przepływa w głowie.

czy to nerwy ?
Co radzicie wziąść, na taki objaw ?


Pozdrawiam
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez christina122 03 mar 2010, 23:11
Dzięki za rade, ostatnio właśnie zaczęłam pić melisę :)
mam nadzieję, ze pomoże mi.
Offline
Posty
102
Dołączył(a)
21 lis 2009, 20:17
Lokalizacja
Warszawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Walczący 03 mar 2010, 23:40
christina122 też mam to uczucie w głowie...masakra jakaś, aż mi sie włosy jerzą.

ja sama wiesz do pracy poszedłem po 2 miesiacach zwolnienia, a już na 2 dzien w pracy czuje sie parszywie, przestraszony jak nie wiem co...a po pracy w miarę ok...u mnie nerwica ujawnila sie w pracy i w zasadzie przez pracę ale na chwile obecna nie mam takiego komfortu aby ja zmienic.

Pozdrawiam!
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
07 sty 2010, 23:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 04 mar 2010, 09:49
Venlectine napisał(a):
ja sama napisał(a):a ja biore rano dwie tabletki LABOFARMU i one dzialaja lekko uspakajajaco po ok pol godzinie i u mnie np da sie to odczuc...nie ejstem taka spieta......

to te takie śmierdzące :mrgreen: ?
dobrze ,ze pomagaja :) ,sa ziolowe wiec ryzyka raczej nie ma .

hehe no tak to te okropnie smierdzace...wiadomo cudow nie dzialaja ale jakos uczcie napiecia jest lzejsze i mniej msel o atakach......

[Dodane po edycji:]

[quote="christina122"]Ja jeszcze nie pracuję, ponieważ narazie nie moge znaleść pracy, ale bardzo sie boje, mam lęki, niepokój, że jak pojde do pracy to ludzie mnie nie polubią, będe sie źle czuła itp...

ja ogolnie ejstm zesesowaną osoba wiec jakiejkowleik pracy bym sie bala....osttnia paca byla masakra bo oczywiscie musi sie znalezc takosoba ktora udowodni Ci, ze jestes smieciem i nic nie potrafisz..moze dlatego poczucie mej wlasnej wartosci leglo w gruzach??? wiecznie bylam zestresowana, ze cos zle zrobie, z e nie zrobie to bylo okropne.


Sama zlapalam sie an tym , ze im czesciej mysle o swym zlym samopocuciuto czesciej mam ataki i czuje sie ejszcze gorzej.....sa dnie kiedy probuje glowe zajac czyms innym i to sie udaje.....fakt, ze akc zy inaczej zle sie czuje le stram sie juz tak niepanikowac.....w wekszosci sie to nie udalo bo to trudne.

jeszcze moja rodzina mnie nie rozumie........nie mam wsparcia:( mowia , ze sobie wmawiam glupoty....zepowinnam zmienic nastwienie i ze to ejst bardzo latwe.....to mnie DOBIJA

[Dodane po edycji:]

PRZEPRASZAM ZA BLEDY
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez filson 04 mar 2010, 17:23
ja sama napisał(a):
Venlectine napisał(a):
ja sama napisał(a):
jeszcze moja rodzina mnie nie rozumie........nie mam wsparcia:( mowia , ze sobie wmawiam glupoty....zepowinnam zmienic nastwienie i ze to ejst bardzo latwe.....to mnie DOBIJA


Wiesz, ja nauczyłem się już, że nie można oczekiwać od bliskich nam osób zrozumienia. Na co możemy liczyć to jedynie wyrozumiałość i jeśli tego akurat potrzebujemy ew. współczucie. Osoby, które nie cierpią na nerwicę nie są w stanie zrozumieć i pojąć tego co się z nami czasem dzieje. To dla nich abstrakcja taka jaką dla nas mogą być inne sytuacje życiowe, których nie doświadczyliśmy. Paradoksalnie to my czasem powinniśmy być dla nich bardziej cierpliwi. Ja nauczyłem się, żeby nie komunikować moim przyjaciołom i rodzinie za każdym razem, że mam zły czas, źle się czuję, boję, "umieram" czy męczą mnie natrętne myśli. Wiem, że oni mi w tym nie pomogą a ja mogę ich tylko do siebie w jakiś sposób zniechęcać. Uważam, że trzeba starać się żyć tak jakby choroby nie było. Walczyć z nią i udowadniać, że to my kontrolujemy ją a nie ona nas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
10 cze 2007, 15:28
Lokalizacja
wawa

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dogomaniaczka 04 mar 2010, 18:38
tak, ci co nie doświadczyli nigdy nie zrozumieją. mój chłopak ostatnio powtarza "musi się dać" i co ja mam mu odpowiedzieć kiedy naprawdę nie mogę czegoś zrobić bo jestem zbyt załamana lub ogarnia mnie zbyt duży lęk? kiedy PO PROSTU czuję że nie dam rady że to mnie przerasta, strach mnie paraliżuje..
dogomaniaczka
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 04 mar 2010, 21:22
ja czasami musze liczyc na pomoc innych szczegolnie w sytuacji gdy musze zostac w domu sama ( z dzieckiem) i dopada mnie lek. W takiej chwili musze zadzwonic i w miare mozliwosci dotrzymuja mi towarzystwa. nie uzewnetrzniam sie z a bardzo bo wiem, ze nikt mi i tak w tym nie pomoze.....

[Dodane po edycji:]

fajnie,z e masz chlopaka bo ja jestem sama i zapowiada mi sie samotnosc do konca zycia....boje sie wyjsc i umowic z kims nawet na spacerek...to mnie rpzerasta i z tego powodu mam ogromne leki co do naszej przyszlosci:(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez VasqueS 04 mar 2010, 21:25
ja sama, Ja wogule nie wychodzę a okazało się że swoją miłość spotkałem z szpitalu więc nie skreślaj swojej 2 połówki :)
VasqueS
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dogomaniaczka 04 mar 2010, 22:01
ja jak poznałam swojego chłopaka to też nie wychodziłam w ogóle z domu, poznaliśmy się przez internet , był kompletnie obcą osobą a jednak nie skreślił mnie pomimo moich problemów, więc mimo wszystko da się kogoś poznać! mimo całego tego koszmaru jest ze mną już dwa lata choć nie jest lekko, bo też miałam takie momenty że nie potrafiłam nawet iść do żabki która jest 50metrów od mojego domu, nie mogłam iść z psem, nawet we własnym łóżku się bałam. odwoływałam z nim spotkania bo nie byłam w stanie z kimś przebywać. a mimo wszystko został ze mną. naprawdę pomimo tego wszystkiego można znaleźć miłość..
dogomaniaczka
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ja sama 04 mar 2010, 22:27
ciesze sie, ze jestescie szczesliwi w tym 'nieszczesciu".....ja probuje poznac poprzez internet ale nie umiem sie spotkac...za bardzo zzera mnie stres....poznalam kogos z kim milo mi sie pisze...on nalega na spotkanie aja tylko zwlekam bo sie boje wyjsc z domuu na spotkanie.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
01 lis 2009, 11:22

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez dogomaniaczka 04 mar 2010, 22:39
ja nie jestem szczęśliwa mimo wszystko bo wiem że on nie będzie szczęśliwy gdy ja będę nieszczęśliwa i jest mi z tym chyba gorzej niż jakbym była sama..może się w końcu przełamiesz? ja też nie mogłam, gdy umówiliśmy się pierwszy raz nie byłam w stanie przyjść na spotkanie, nawet mu nie napisałam bo było mi wstyd i nie wiedziałam jak to wytłumaczyć, uznałam tę znajomość po prostu za skończoną, ale on nie odpuścił i właściwie już wtedy powiedziałam mu co jest moim problemem..może umówcie się pod Twoim domem, w każdej chwili będziesz mogła wymyślić jakąś wymówkę i wrócić do siebie..
dogomaniaczka
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez blanka27 05 mar 2010, 15:07
Hej ja też bardzo sie boje wychodzić z domu.U mnie lekarz rodzinny zdiagnozował nerwice lękową kiedyś brałam leki mocne teraz tylko zioła bo mam małe dziecko.Tak w ogóle to mam męża i 2 dzieci a nerwice mam od 3 lat. :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
05 mar 2010, 11:27

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 29 gości

Przeskocz do