Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 31 paź 2008, 09:02
Valve nie idz po nowe proszki, ja wiem co to znaczy np dzisiaj w nocy obudzilam sie z atakiem myslalam ze umre nienawidz tego chche spac jestem zmeczona ale co o czywiscie mam atak, nie wyrzymam tego, sluchaj takie kilkudniowe stany sie zdarzaja jestem pewna ze ci przejdzie w najblizszym czasie musisz starac sie tylko to przetrwac jakbys wiedzial ze ci przejdzie a to musisz tylko przetrwac, wiem ze zyc normalnie sie wtedy nie da ale musisz po prostu poegzystowac w ten sposob jakby to byla droga do lepszych dni. bo one nadejda mimo ze nie masz nadziei. trzy sie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Valve 31 paź 2008, 11:15
Niestety muszę gdyż wiem że z tą farmakologią co mam nie uda mi się wypełniać moich obowiązków które zaczęły się razem z rozpoczęciem zajęć na uczelni - to już ostatni rok i nie mogę tego zawalić. Dzięki za słowa otuchy anna en i tak jak mówisz egzystuje i tak będzie do wizyty u psychiatry.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 paź 2008, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 31 paź 2008, 16:39
Valve, a może wejź sobie urlop dziekański
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez agawa17 31 paź 2008, 18:32
Witam goraco!!!!Moze ktos moze pomoc ja od jakis dwoch miesiecy chodze od lekarza do lekarza - objawy rozne kolatanie serca , potliwosc, straszne zawroty glowy, zatykanie uszu itp. itd. Wedlug lekarzy jestem okazem zdrowia i wszystko na podlozu psychicznym ponoc nerwica lekowa z depresja czasami mam wrazenie ,ze zwarjuje tyle mysli ze nie wyjde z tego juz nigdy. Niewiem co mam juz robic !!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
31 paź 2008, 10:45

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 31 paź 2008, 19:39
Valve z tymi lekami to najgorsze jest to że nawet jak weźmiesz inne prochy to nie wiadomo czy one zadziałają i dadzą poprawę, choć mówię ci to a sam mam co chwilę ochotę lecieć do lekarza po te cholerne leki, żeby tylko poczuć się dobrze, choć przez chwilę. Dasz radę z tymi studiami!!! mnie kiedyś raz właśnie nauka wyciągneła z nerwicy ale to było dawno temu i miałem słabsze o wiele to wszystko.
Agawa17 poczytaj trochę tu na forum posty a sama zobaczysz ile jest prawdy w tym co stwierdził lekarz, a szczególnie że można wywnioskować iż miałaś robione badania i wszystko ok To właśnie ta cholerna nerwica Tylę że ja mogę ci pomóc jedynie dobrym słowem bo sam z tym sobie po prostu nie radze :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez SpawnLQX 31 paź 2008, 20:25
Victorek napisał(a): SpawnLQX ogólnie nie komentuje takich wypowiedzi ale twoje skomentuje bo odwołałeś się do moich słów, nie wiem czy miałeś do czynienia z nerwicą w jakiejkolwiek postaci, choć raczej patrząc na twoje słowa to szczerze wątpie...., ale to nieistotne bowiem na pewno nie miałeś nigdy prawdziwego nerwicowego odlotu, i powiem ci że ok cieszę się z tego że kolejna osoba nie musi się z tym męczyć, może i dla ciebie ja czy inni z tym schorzeniem jesteśmy słabi, użalamy się nad sobą itd, ok Ale powiem ci jedno módl się żeby nigdy cię to kolego nie spotkało, bo będziesz musiał tak jak ja i inni wysłuchiwać takich tekstów jak twoje. A zapewniam cię że gdybyś, choć przez chwilę poczuł te ataki tą panike ten lęk, to wił byś się jak gnida na tym forum i zasypywał wszystkich pytaniami co mi jest? czy ja nie wariuję? Masz gwarancję że by tak było. ;)


Alez moj kochany ^_^
Ja Cie rozumiem swego czasu tez robilem z siebie straszliwa ofiare, wszystko kwestia opanowania... Czlowiek ma to do siebie, ze raczej kontroluje swoje cialo i moze kontrolowac umysl.
Wypowiem sie z mojej wlasnej perespektywy zeby nikt przypadkiem nie odniosl tego do siebie^^
No ja musze przyznac ze w momencie kiedy opowiadalem lekarzowi historyjki jaki to jestem nie kontent z uwagi na moj stan i wszystko co sie dzieje, jak to wylatuje z autobusu z drgawkami i lomaczacym sercem bo ktos na mnie krzywo spojrzal... no musze powiedziec ze w tym czasie bylem nieopisanym wrecz kretynem, ktory sie prosil o robienie z siebie idioty.
A nie robie takich glupot nie dzieki debilnym lekarzom i ich kiepskim diagnozom, leki ktorymi sobie powiedzmy troche pomoglem kupilem sobie sam...
Ale wszystko jest kwestia stwierdzenia, ze nie jest sie bezradnym bo te neurotyczne problemy to nie jest cos co ma wladze nad czlowiekiem... to zadna smiertelna choroba tylko urojony problem wynikajacy z poczucia slabosci i braku zrozumienia samego siebie.


anna en napisał(a):cze troche mnie ponioslo z tym "jeb sie"...


Alez nieszkodzi kochanie, primo nie biore pierwszej lepszej osoby poznanej w necie na powaznie... przeciez to by bylo smieszne. Po drugie secondo mam do siebie nieco dystansu wiec jezdzij se po mnie jak po lysej kobyle pron Cie bardzo hehe.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
30 paź 2008, 00:12

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 31 paź 2008, 21:01
a macie czasami tak ze przepelnia was zlosc, gniew, nawet bez powodu, na to ze ni ejestescie tacy "fajni"jak byscie chcieli, na to ze czujecie sie zle i nie mozecie korzystac z fajnego dnia i wyzywacie sie na innych? ja ostatnio sie tak wyzylam na mopim chlopaku, a co gorsze, na jego rodzinie bo za czesto ich widzialam. wiem ze powinnam wysiedziec i udawac mila ale nie wytrzymalam. musialam stamtad wyjsc i zrobilam to troche niegrzecznie ale nie panowalam nad soba. bylam wsciekla i wkurzalo mnie te ich przeslodzenie. po prostu za czesto sie widzimy i to jest problem ale juz ten ostatni raz w przypadku czyichs urodzin moglabym wysiedziec ale serio, przepelnila mnie taka zlosc ze nie moglam sie opanowac, zachowalam sie troche jak rozpuszczone dziecko..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Valve 31 paź 2008, 21:32
Misiek taka opcja nie wchodzi w ogóle w grę...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 paź 2008, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 31 paź 2008, 22:28
Tak ewa125 mam tak ostatnio i to nawet często jakoś, czasem gniew jest nie do opanowania i wybucham tak jak i ty, mówię i krzyczę rzeczy których nie chcę ale ta złość mnie nakręca, i najgorsze że czasem nie ma aż tak dużego powodu

---- EDIT ----

SpawnLQX tak masz rację, ja przyznaję się że robię z siebie idiotę, latając po lekarzach, pytając się wkoło czy nie zwariuję, robię z siebie kretyna przy różnych osobach itd. ok tak właśnie jest, ale jak widzę to i tak mają co poniektórzy (dobrze że bardzo niektórzy) gorzej ode mnie bo nie dość że przed nerwicą byli widocznie kretynami, w trakcie jej byli i z siebie robili idiotę i niestety po nerwicy imbecylami zostali
Ależ proszę żeby nikt przypadkiem nie brał tego do siebie :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 31 paź 2008, 23:29
ja zanim poznalam jak to jest miec nerwice to tez sie nabijalam z mojej kolezanki ktora gadala ze ja ma. tajk to jest. tez mi sie to wydawalo wymyslone, uwazalam ze jest kretynka. i co? zaplacilam za to nasmiewanie sie z niej. tylko ze jak ktos tego sam nie doswiadczy to nie ma pojecia jak taki czlowiek sie czuje.
z 2giej strony dla nas lepiej jak jednak nie bedziemy sie tylko nad soba uzalac dlatego lubie czasami czytac takie posty "kopy w dupe" bo mnie troche mobilizuja i wyciagaja z letargu myslenia ze jestem skazana na zle samopoczucie.

co do atakow zlosci to mam je ostatnio czesto i potem czuje sie jak kretynka bo zachowuje sie jak kretynka. jak taki rozpuszczony bachor ktory nie umie powstrzymac zlosci a nie dorosly czlowiek. kloce sie z ludzmi niepotrzebnie a potem sie mecze ze soba bo nie lubie konfliktow. to chyba sa te konflikty wewnetrzne o ktorych jest mowa w nerwicy. moze nie powinnam sie zmuszac np do spotykania sie czestego z ludzmi przy ktorych sie zle czuje lub nudze ale mam przeblyski "dobroci", zgadzam sie na obiadek rodzinny a potem nie moge tam wysiedziec i jestem zla na siebie ze tam poszlam.

nienawidze tej strony siebie, chce byc spokojna, nie wiem skad we mnie ta zlosc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Valve 31 paź 2008, 23:36
ewa125 napisał(a):a macie czasami tak ze przepelnia was zlosc, gniew, nawet bez powodu, na to ze ni ejestescie tacy "fajni"jak byscie chcieli, na to ze czujecie sie zle i nie mozecie korzystac z fajnego dnia i wyzywacie sie na innych? ja ostatnio sie tak wyzylam na mopim chlopaku, a co gorsze, na jego rodzinie bo za czesto ich widzialam. wiem ze powinnam wysiedziec i udawac mila ale nie wytrzymalam. musialam stamtad wyjsc i zrobilam to troche niegrzecznie ale nie panowalam nad soba. bylam wsciekla i wkurzalo mnie te ich przeslodzenie. po prostu za czesto sie widzimy i to jest problem ale juz ten ostatni raz w przypadku czyichs urodzin moglabym wysiedziec ale serio, przepelnila mnie taka zlosc ze nie moglam sie opanowac, zachowalam sie troche jak rozpuszczone dziecko..

Bardzo często mi się to zdarza - gniew następuje zaraz za lękiem - potrafię być bardzo nieprzyjemny a jak się uspokoję to zastanawiam się czemu się tak wkurzyłem.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
30 paź 2008, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 31 paź 2008, 23:57
/cenzura/ oddalabym 1000000 chałw ktore kocham zeby chociaz jeden zasrany dzien nie bac sie.

---- EDIT ----

:x

---- EDIT ----

ej jesetm ciekawa od czego sie zaczela wasza nerwica czy od 1 ataku czy moze jakos inaczej? ja dostalam1 ataku na waxach a poprzedzalo to wziecie ecstazy potem 3 miesiace myslalam o smierci i o tym zemoi najblizsi oga umrzec w wypadkach i takich tam a potem mialam 1 atak, potem 2 3 4 5 itd ble ble ble awy? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 01 lis 2008, 12:02
u mnie tez od ataku na wakacjach
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 01 lis 2008, 12:45
1 atak to najgorsze w zyciu co m sie przydarzylo jak niewiedzialam co to wogole jest myslallam ze to smierc :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do