Nawroty nerwicy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez shadow_no 17 lut 2006, 22:38
No niestety raz na jakiś czas muszą pojawić się takie osoby jak Chłopczyk.

Dla mnie przede wszystkim ważna jest dobra atmosfera na forum, a zaczyna się tu dziać nieciekawie.

Chłopczyk - potraktuj mój post jako ostrzeżenie, może się to skończyć dla Ciebie poprostu wyrzuceniem z forum.
Nie chcemy tutaj kłótni, a Ty co chwilkę je wywołujesz.

Przemyśl swoje zachowanie, a Ty DarkAngel - nie daj się prowokować, szkoda Twoich nerwów.

Pozdrawiam.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez arielka 18 lut 2006, 01:18
Popieram shadow_no...
Ja też nie lubię kłótni :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

przez reirei 18 lut 2006, 09:57
Chłopczyk napisał(a):wogle jak ktoś sie wyloguje odrazu mu dupe obrabiasz!
Daje słowo nie kumam :shock:
Kto jest człowiekiem w tym samotnym świecie?
Offline
Posty
891
Dołączył(a)
04 gru 2005, 20:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez arielka 18 lut 2006, 12:07
Może by tak wrócić do tematu... :?:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

Re: To juz moje drugie podejście

przez Friday 19 lut 2006, 01:10
wielanek napisał(a):Witam
Jestem zupełnie nowa na forum. Czy znajde tu osoby po 30-tce, majace problemy z nerwica. Bo czytając od rana posty wydaje mi sie, za trafiam na samą młodziez. A ja jestem żona, matka 11-tka. I zaczełam terapie po raz drugi...


Pierwszy raz, nie znając sie na rzeczy samowolnie przerwalam kurację (będąc w zupełnej euforii). Dlatego teraz jest gorzej. Ale tak przestrzegał lekarz.


Ja też. Po 30-stce, matka prawie 14-latka. Dwie terapie, leki. Efekty na krótko.
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
19 lut 2006, 00:55

Nawrót choroby, czyli jak trudno być dzielnym...

przez Waleria 05 mar 2006, 20:17
Cześć
Od kilku dni znowu czuję się gorzej, zwlaszcza dziś, z malymi przerwami caly dzień czuję znajomy ucisk w glowie. Wiem, że tabletka by mi pomogla, ale jestem w ciąży i nie chcę nic brać. Jestem w tak zwanej sytuacji patowej, bo stoję pomiędzy wyborem: czy wziąść coś na uspokojenie i poczuć się lepiej, ale mieć wyrzuty sumienia, czy nie brać i się męczyć.
A swoją drogą to jak to jest, że pomimo, iż przerabialam ten ucisk w glowie już chyba dziesiątki razy, to i tak się boje, że coś mi się stanie.
Czy ktoś może mnie podnieść na duchu? :(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
01 paź 2005, 21:23

Avatar użytkownika
przez Magda-27 05 mar 2006, 20:35
Waleria nie poddawaj się, pomyśl o tym maluszku którego nosisz pod sercem a napewno będzie Ci lepiej :D . Ja na Twoim miejscu nie brałabym żadnych tabletek ze względu na dzidziusia. Pomysl o czyms przyjemnym i może jakoś uda się przetrwać te gorsze chwile. Trzymaj się ciplutko i dużo myśl o maleństwie, jestem z Tobą, powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez aska 05 mar 2006, 21:34
witaj Kotku.wiem że to ciężko zapanować nad chorobą ale teraz przede wszystkim musisz myśleć o dziecku.zaprzątaj sobie głowę tylko tym jak bedzie wyglądało czy chłopak czy dziewczynka ,jak dasz na imię a chorobę postaraj sie odpędzić myślami daleko.wiem że czasami nie da się i to na prawdę jest ciężko ale pomyśl sobie że jak to fajnie nosić w brzuszku takie malutkie stworzenie ,.ja Ci życzę dużo zdrowia ,wytrwałośći i urodzenia małego, pieknęgo szkrabka , który tak Ci da popalić jak się już urodzi że nie bedziesz miała czasu myśleć o chorobie.trzymaj sie
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

przez mamukaroli 06 mar 2006, 01:19
Cześć, ja urodziłam całą trójkę dziewczynek choć cierpię na nerwicę paskudną już z 12lat. Jakoś udawało się nie brać prochów ale przyznam ,że ciężko było. Prawie nie wychodziłam z domu i strasznie bałam się o maleństwa w moim brzuchu.
jeżeli nie jesteś w pierwszy trymestrze ciąży to malutka dawka uspokajaczy albo jakiś walidol nie powinien zaszkodzić. Jak Ty cierpisz to pamiętaj ,że maluszek też źle się czuje i może urodzić się troszeczkę nadpobudliwy. Poza tym w drugiej ciąży spędziłamsporo czasu w szpitalu i wiem,że lekarze szpikują ciężarne takimi dawkami relanium (żeby uspokoić skurcze macicy) i jakoś chyba nic się nie dzieje. Rdzę osobiście nie przesadzać ani w jedną stronę ani w drugą. Swoim cierpieniem maluchowi nie pomożesz to napewno. A po porodzie może być naprawdę paskudnie niestety. tylko broń Boże nie słuchaj lekarzy i nie odstawiaj dziecka od piersi bez konsultacji z lekarzem psychiatrą. a poza tym w Centrum Zdrowia dziecka można zapoznać się z listą leków dozwolonych podczas karmienia nie pamiętam tylko telefonu . Powodzenia i ślicznego kochania:)
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez roccola 06 mar 2006, 08:26
Walerio jestes w cudownym stanie"ciąża" ja mam malutką córeczke i macierzyństwo to piękna sprawa. Planuje drugie ale no własnie zastanawiam sie jak to bedzie wygladac:ciąża i nerwica. Mysle ze jesl;i masz solidnego i zaufanego ginekologa to moglabys sie poradzic powiedziec o swojej chorobie i ewentualnie zastosowac jekies najmniej szkodliwe leki ale tylko w przypadku jakbys bardzo zle sie czula. Zgadzam sie ze dziecko odbiera nasze rozne emocje. Spedzaj duzo czasu na relaksie, dbaj o siebie. Powodzenia dasz rade
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Nerwica zawsze powróci...

przez Moniczka 09 mar 2006, 22:16
Taka jest prawda.Bierze sie leki (ja-seroxat),czlowiek sie stara w sobie zebrac,przezwyciezac niepokoje,stany lekowe,wmawiac sobie,ze wytrwa,ze bedzie juz dobrze,ze to tylko siedzi w glowie ale wystarczy mala iskra:niepowodzenie,klotnia,wiadomosc o czyjejs smierci,zbyt duze emocje (negatywne lub pozytywne) i tysiace mysli oraz spotkan,przypadkow a juz czuje sie ze pojawia sie atak,ze nerwica powraca,oplata nas.Od tej choroby chyba nie da sie uwolnic.
Puscila mnie na ponad tydzien i juz wracala mi nadzieja a dzis nagle bez powodu-uczucie strachu,trzesace sie nogi,lek przed wyjsciem z domu i najgorsze...po raz kolejny utrata nadziei...
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Śmierć 09 mar 2006, 23:10
Tak to już jest... takie życie, lęku nie da się wyeliminowac z życia, to największa emocja trowarzysząca człowiekowi
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez bibi 09 mar 2006, 23:21
Dorosły człowiek ma możność kontrolowania emocji w rozmaitych trudnych sytuacjach. Uzewnętrznia on wtedy emocje w sposób społecznie akceptowany.
To trudna sztuka, ale do opanowania.
Moniczko jesteś na forum od 26 grudnia.
Nerwica ci nie mineła. Ona jest i się uaktywnia jak chce. Ja już od 2 miesięcy nie miałam ataku. Ale nie wiem co mnie czeka jutro. Atak może nastąpić w każdej chwoli , (u mnie przeważnie jak jest zmiana pogody )
W takim napięciu jestem ciągle. szczególnie rano
ale żyję.
Jutro będzie lepiej
a jak nie będzie to możesz mnie zwyzywac. :D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez kukubara 09 mar 2006, 23:28
Nie tracisz nadzieii ..to nie mozliwe ,to tylko zly moment,w zyciu juz tak jest ze nie ma stalosci ,wszystko przemija ,Pomysl ,ze to prawo ma dla nas dobra strone i twoje ataki tez mina .Trzymaj sie dzielnie i cieplutko Cie przytulam.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do