Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez anusia 29 maja 2007, 14:46
Siemka mam Fobię społeczną od 2 klasy szkoły podestawowej. Zaczęło się tak: Chodziłam na próby scholi i śpiewałam w kościele, do czasu w którym coś mi się nie udało, poczułam załamanie, z dnia na dzień było gorzej. Zrezygnowałam z czytania czytań w kościele. W szkole układało mi się strasznie źle, popierwsze brak przyjaciół, po drugie fobia, która nie pozwalała mi się wybić i jeszcze te najgorsze trzęsawki, z których wszyscy się śmiali i wyzywali od "pankinsona". Najgorsza była dla mnie muzyka i granie na flecie, nie mogłam sobie z tym poradzić, wszyscy się śmiali. Podstawówkę jakoś ukończyłam ze średnią mimo tego:5.0 Poszłam do gimnazjum, rodzce wpadli na świetny pomysł żebym chodziła na obiady szkolne. Nie miałam tam życia, zupy nie mogłam przenieś, więc w ogóle nie jadłam, aż wkońcu powiedziałam dość i wypisałam się z obiadów. Do tego wszystkiego doszły także początki depresyjne. Postanowiłam pójść do psychologa i psychiatry, ale nawet tam nie znalazłam zrozumienia. Teraz uczęszczam do 3klasy gimnazjum, choroba może trochę ustała, ale nie jest do końca dobrze, cieszę się każdym dniem, bo następny może okazać się gorszy :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez lady*k 29 maja 2007, 15:02
Ja w podstawówce na przerwach (które trwały po 15min) cały czas stałam sama z boku, nie miałam koleżanek.. to było straszne..
>>>Niech z szyb zostanie pył..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
26 kwi 2007, 21:20
Lokalizacja
Ostrów Wlkp.

przez mrs bug 29 maja 2007, 16:29
anusia napisał(a):Najgorsza była dla mnie muzyka i granie na flecie, nie mogłam sobie z tym poradzić, wszyscy się śmiali. Podstawówkę jakoś ukończyłam ze średnią mimo tego:5.0

Jak to czytam widze samą siebie. Te (delikatnie mówiąc) drżące ręce... Chodzę do 2 klasy liceum i do dziś mam z tym ogromny problem. Osiągam dobre wyniki w nauce, ale nie potrafię się wypowiadać, przedstawiać jakiegoś zagadnienia. Moje oceny to tylko sprawdziany i kartkówki. Nie robię nic ponadto bo zawsze, gdy mam wystepować przed klasą cała się telepię. Nie moge mówić, bo głos mi drży. Staram się coś z tym zrobić, ale myśl o nadchodzącej maturze wcale nie ułatwia mi zadania. Inni pewnie się wkurzają, bo to już druga klasa, a ja wciąż mam straszną tremę. Nie rozumieją takich jak ja :(. Muszę z tym walczyć, ale nie wiem czy dam radę :/
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 29 maja 2007, 16:34
dla mnie przerwy w podstawówce były traumą z tego powodu, że bałam się, że całe 15 minut będe stała sama i będą sie ze mnie śmiali...
straszne to było..
marmarc bardzo trafne wnioski...
myśle, że to wynika z naszego charakteru... czytałam coś kiedyś osobowości unikającej... i najczesciej takie osoby w przedszkolu przebywały same...
szczerze wam powiem, że z tego co mówili rodzice, wysłali mnie do przedszkola poniewaz nie umiałam dogadac sie z rówieśnikami (a wcale nie musiałam isc do przedszkola bo mialam z kim zostac w domu). wyslali mnie tam na siłe... moze to był bład bo do dzisiaj odcisnął w mojej głowie ślad na całe życie... że tak to ujmę.
w późniejszych latach sama musiałam sie przełamywać żeby wyjść z domu. uczyłam sie jakby wszystkiego od nowa. jak dziecko.
ale do dzis nawet jak wyjde, czuje stres.
nie moglabym wyjsc spokojnie na spacer zrelaksować sie.
i to jest najgorsze.
ale wracając do czasów przedszkolnym... nie wiem czy można nas nazwać "niedorozwojami" ;)
wiecie, ja przez to ze nie miałam przyjaciół wśród rówieśników w wieku pięciu lat nauczyłam sie płynnie czytać i pisać... bo co innego miałam robić. ale z tego zrodził sie potem chorobliwy perfekcjonizm...
eh.... ludzka psychika jest nie do pojęcia...

pozdrawiam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez samotniczka 29 maja 2007, 17:59
Dla mnie przedszkole również było koszmarem, zawsze siedziałam z boku i nie miałam koleżanek, niby nic takiego, ale właśnie wtedy kształtowały się relacje w grupie i przyjmowanie okteślonych ról społecznych. Mnie nadano od razu rolę kozła ofiarnego i organizowane grupowe ataki. Wszyscy wiemy jakie dzieci potrafią być złośliwe. Ta złość na "inność" pozostaje ludziom do końca życia, z tym że z biegiem lat techniki docinania nabierają bardziej lub mniej wyrafinowanej finezji. Niestety w podstawówce było coraz gorzej, stałam się nie tylko klasowym ale szkolnym kozłem ofiarnym, ze szczególnym upodobaniem używali sobie na mnie nauczyciele, bo wiadomo-świr to nie człowiek więc można bez przykrych konsekwencji dopiekać ile wlezie. Tak to już jest, że człowiek jest z natury zły i w naszym cywilizowanym świecie mało jest okazji do uwolnienia złych zwierzęcych instynktów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez agapla 29 maja 2007, 18:30
A ja załuje że nie chodziłam do przedszkola właśnie przez to pózniej miałam problemy w podstawówce ,nie umiałam sie dostosowac do reszty rowieśników ,rodzice za bardzo mnie chronili przed światem i wszelkimi troskami ja uważam że taki nadmierne cackanie sie prowadzi do emocjonalnego kalectwa ! teraz jestem zupełnie innym człowiekiem o wiele twardszym bo dostałam solidnego kopa od zycia,ale czy musiało tak być? moze wystarczyło by gdyby rodzice nie byli tak nadmiernie opiekuńczy :idea:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Aga1 29 maja 2007, 19:11
Moge sie pochwalic ze ja wyleczylam sie z fobi spolecznej. Nareszcie nic mi nie przeszkadza i dokucza. Nareszcie moge robic co chce.Pozdrawiam
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez samotniczka 29 maja 2007, 19:37
Aga1 WOW gratulacje! Czyn godny podziwu i pozazdroszczenia. Błagam, napisz jak ci się udało tego dokonać. Brałaś jakieś leki?
Mnie fobia nadal zżera mimo że przeszłam terapię. Mam tego dość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez Mahadevi 29 maja 2007, 19:56
O rany!!!!!!!
Nie doczytałam waszych postów do końca, ale strasznie fajno, że tu was tyle jest. Od dzieciństwa mam fobie społeczną i panicznie boję się prezentacji, wystąpień, spotkań towarszykich w większykm gronie. Mam straszną tremę zawsze a jak mam cos mowić to kolana mi się uginają, cała drzę i serce wali jak szalone. Nie moge się skupić i najchętniej bym uciekła do domu...
KOCHAM WAS DUSZYCZKI !!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:58 pm ]
Wiecie co....
Dla mnie nie jest najgorsze samo wsytąpienie przed studentami, ale to, co się dzieje ze mną gdy na nie oczekuję....
Studiuję zaocznie i mam czasem po 12 godzin zajęć. I słuchajcie, bywało ze miałam na ostatnich godzinach takie wystąpienie. Czekałam na nie po 10 godzin i chodzilam gorzej niż struta... Nie rozmaiwałam z nikim bo bo trudno było mi z siebie głos wydowbyć, nie potrafiłam się uśmiechnac i za chiny skupić na zajęciach. A gdy nadchodziły ćwiczenia na których mialam miec przemówienie to drżałam cała, dostawałam tików, pociłam się, i gdy było coraz bliżej wadałam w panikę, czasem chcialam zrezygnować bo czułam ze nie dam rady, ze zemdleję, że strace równowagę albo dostanę wylewu.... Igdy przychodziła już moja kolje, trudem posuwałam swoje nogdi do przodu, wszytko odmawiało mi posłuszeństwa gdy próbowałam doczołgać się na środek, przed studentów, miałam jakieś zaburzenia ruchowe, goraco mi było cholernie i napewno byłam czerwona i cpocona...
Gdy stałam już przed wszystkimi, to nie było tak źle, trzęsłam się co prawda i z ledwościa mówiłam, ale jakos to było...
Najgorza jest ta trema przed. To jest największy problem, boję się że mój organizm w końcu tego nie wytrzyma, albo że ja w końcu wybiegnę bo za duża presja... Czy ktoś tak ma?? Brałam na to lek "mocloxil" lae raczej efektu nie widziałm dla mojej fobii społecznej... Pomóżcie, przede mną jeszczse 2 semestry a potem całe życie...
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez samotniczka 29 maja 2007, 21:04
Zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy fobia społeczna jest równoznaczna z osobowością unikającą? Ponoć te dwa pojęcia są często mylone. Bo jeśli mam taką właśnie osobowość, to chyba leczenie farmakologiczne ani psychoterapia niewiele dadzą. Czy ktoś też ma podobny dylemat? Muszę o to wypytać mojego psychiatrę, jeśli tylko uda mi się zebrać na odwagę i pójść do niego :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 29 maja 2007, 21:39
zgadzam sie z tym że zbytnia nadopiekuńczość rodziców może doprowadzić do "kalectwa"... długo, długo musiałam nauczyć sie robić wszystko sama....
to jaką mamy osobowość chyba nie wpływa na to że nie można sie leczyć farmakologicznie czy przez psychoterapie...
każdy ma inny charakter... po prostu z tym sie rodzimy.
samotniczko, czy ty jeszcze nie byłaś u żadnego psychiatry?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Mahadevi 29 maja 2007, 22:23
Samotniczko to faktycznie problem. Nie wiem czy my same jestesmy w stanie to rozróżnić. Jak czytałam na necie informacje o osobowosći unikjącej, to pasują do mnie jak ulał. ale kto wie, moze jedno nie wyklucza drugiego...
Przeczytaj to: OSOBOWOŚĆ LĘKLIWA( UNIKAJĄCA)- unikanie kontaktów społecznych, poczucie niepokoju i lęku przed krytyką i odrzuceniem, KRYTERIA: uporczywe i wszechogarniające uczucie napięcia i niepokoju, ocenianie siebie jako gorszej, mało atrakcyjnej od innych osób, nadmierna obawa przed krytyką, unikanie nowych sytuacji społecznych z poczucia bycia nieudolnym.
:idea: Muszę powiedzieć swojemu psychiatrze, ze mam te wszystkie kryteria, moze bedzie to jakiś znaczący krok w moim leczeniu :-(
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez samotniczka 30 maja 2007, 08:19
Bad Girl byłam już u psychiatry, nie chodzę regularnie tylko jak jest już tragicznie. Muszę to nadrobić.
Moi rodzice akurat wcale się mną nie interesowali, mieli w d... co się ze mną dzieje. I to również nie wyszło mi na dobre, potwierdza się tylko reguła, że żadna skrajność nie jest dobra. Obyśmy nie powielali błędów naszych rodziców, co niestety często się zdarza, ale podobno błędów w wychowaniu nie da się uniknąć.

Mahadevi pod teorią osobowości unikającej mogę się śmiało podpisać. Co z tego, ze wyleczę się z fobii skoro pozostaną skłonność do izolowania się i szalenie niska samoocena? Jeśli takie zachowania wpisane są w osobowość to już nie wiem co zrobić żeby tak się nie męczyć, osobowości raczej nie da się zmienić, a szkoda.
Mam zamiar studiować zaocznie ale nie wiem czy dam radę, ponieważ mam identyczne objawy fobii co ty. Najgorsze jest to wrażenie, że wszyscy widzą te trzęsawki i zdenerwowanie i tylko czekają na kolejne potknięcie. Zawsze w przeddzień jakiegoś wystąpienia w szkole dostawałam dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Nie wiem czy wytrzymam tyle godzin wśród ludzi. Jak jestem w domu lub w innym odosobnionym miejscu gdzie nie ma ludzi to czuję się cudownie, a gdy tylko się pojawią, wszystko się zmienia i mam ochotę zniknać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez agapla 30 maja 2007, 11:37
Zeby sie wyleczyć z takiej czy innej fobii jest tylko jeden sposób ,zadna psychoterapia czy leki wam nie pomoga dopóki nie bedziecie przełamywać lęku chociazby na siłe i wbrew sobie.Czyli jeśli ktoś boi sie wystąpień publicznych ,musi jak najwięcej wystepować ,jeśli ktoś boi sie jeżdzić autobusem ,wsiada na siłe do autobusu itd .Ja w ten sposób pokonałam agorafobię ,aha i jeszcze jedno swoją osobowośc możemy kształtować sami ,wcale nie oznacza że jeśli z natury jestesmy lękliwi to nie można tego zmienić ,trzeba tylko nad soba popracować!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 18 gości

Przeskocz do