Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bareten 25 wrz 2013, 09:50
Witam, jestem nowy i opisze swoj przypadek.

Obecnie deralke wraz z depersonalziacja mam prawie 3 miesiac. Co pocieszajace, kiedys juz mnie to zlapalo, na drugi dzien po marihuanie, aczkolwiek nie wiedzialem co to takiego, nie zglebialem i po tygodniu calkiem przeszlo.
Aktualnie wszystko zaczelo sie, kiedy zaczely mi sie problemy z sercem. Pewnego dnia prawdopodobnie zatrulem sie kofeina/nikotyną i dostalem kolatania serca, w efekcie czego nastepnego dnia obudzilem sie juz z DD/DP. Natychmiastowo rzucilem papierosy.Temu wszystkiemu towarzyszyla sennosc, niemoznosc wykonywania zadnych czynnosci, czasem dziwne mysli - nie samobojcze, ale jakby strach przed tym, ze moglbym zrobic cos glupiego. Pierwszy miesiac w zasadzie lezalem w lozku, nawet sie nie ubieralem jak wstalem i znow tak samo kladlem sie spac. Caly czas myslalem, ze to skutki odstawienne rzucania palenia, dzwonilem po osrodkach walczenia z uzaleznieniami itp. W miedzyczasie rzucila mnie dziewczyna, wtedy wszystko zaczelo sie pogarszac, z tygodnia na tydzien coraz mniej chetniej. Zaczalem bac sie zostawac sam w domu i wychodzic z niego (jedynie wyjscie z kims nie przysparzalo zadnego problemu), balem sie wsiasc i kierowac autem. To ostatnie przeszlo, kiedy zycie po prostu zmusilo mnie do tego. Okazalo sie, ze dziadek ma raka i bylem jedyna osoba, ktora mogla go zawozic i odwiedzac w szpitalu. Jednakze czulem sie strasznie, wyszukiwalem sobie choroby, myslalem, ze to jakas choroba psychiczna, ktora zostanie mi juz do konca zycia, balem sie utraty swiadomosci. Po pewnym okresie czasu, kiedy poczulem juz bezsilnosc tzn. 2 tygodnie temu wybralem sie do psychiatry. Diagnoza? "No niestety, naładowala sie panu "bateria" i w koncu to gdzies ujsc musialo - nerwica lękowa." Dostalem Zomiren do stosowania (przez pierwszy tydzien 1 tabletka na noc) wraz z servenon'em 10mg (pol tabletki pierwszy tydzien rano, a po tygodniu cala. Tu stosowanie ma trwac nawet pol roku). Aktualnie leki biore 2 tydzien. Najgorsze jest to, ze nie umiem stwierdzic czy jest lepiej czy nie. Na pewno czesciowo przeszla straszna sennosc, ktora uniemozliwiala mi czasem nawet rozmowe z kims, bo po prostu nie wiedzialem co sie dzieje. Czasem jest tragedia - najgorzej jest jak wstaje rano, budze sie i kiedy otwieram oczy zastanawiam sie gdzie ja jestem, jakbym byl conajmniej po 3 piwach. Pozniej, kiedy wbije sie w rytm dnia, wstane, wykapie sie, zjem, zobacze przez okno jest coraz lepiej. Sa rowniez dni, ze spytam mame czy trzeba cos kupic - wsiadam sam w auto i jade do marketu zrobic zakupy. U mnie dziala to dziwnie, bo lęk przed wyjsciem samemu jest spowodowany odrealnieniem. Po prostu wszystko wydaje sie takie obce i nie moge do konca sie w tym odnalezc. Boje sie, ze przez ta obcosc gdzies sie nagle zgubie, albo zrobie cos glupiego dlatego sie tak ograniczam. Czuje sie juz bardzo zmeczony tym wszystkim. Niby mam swiadomosc, ze to tylko wyobraznia dziala, ze gdy nie bede o tym myslal bedzie lepiej, a jednak przychodza takie momenty, kiedy nie umiem sobie tego racjonalnie wytlumaczyc. No coz, wciaz mysle, ze wszystko bedzie dobrze. Leki powinny zaraz zaczac dzialac (w koncu zaczal sie 2 tydzien zazywania) ... Pozdrawiam i przepraszam, ze tak chaotycznie.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
25 wrz 2013, 09:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Amanda3 25 wrz 2013, 15:22
to juz chyba koniec dzis juz wogole sie nie czuje nie poznaje w lustrze boje sie wyjsc z pokoju do pokoju blokuje mnie cos nogi miekkie jak z waty pustka w głowie coraz ciezsze warunki wszyscy chorzy dookola /cenzura/ tak ciezko jest mi połykac jedzenie ale wpierdalam na siłe nie poddam sie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 lut 2013, 20:02
Lokalizacja
śląsk

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monapayne 25 wrz 2013, 15:59
Amanda3, ja to samo.

Tak wielki lęk, że go nie czujesz.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bareten 25 wrz 2013, 20:01
Widze, ze dzisiaj wszyscy gorszy dzien maja. Ja juz dzis chwilowo myslalem, ze po prostu juz zeswirowalem. Ale pisze to teraz do Was, wiec wszystko jest okej. Jednak jestem dzisiaj z siebie dumny, bo spedzilem dzis sam duzo czasu poza domem, aczkolwiek nerwy i lęki dawaly caly czas o sobie znac ... Cholerstwo kurde ...


P.s tez macie takie dziwne uczucie jak wstajecie rano po otworzeniu oczu, jakbyscie nie wiedzieli gdzie sie znajdujecie? Az normalnie panika czlowieka ogarnia ...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
25 wrz 2013, 09:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dawka88 26 wrz 2013, 00:28
Witam ja już walczę z tym gównem od grudnia i biorąc leki i mieć to w dupie jest juz o wiele lepiej.Też czasami mam gorsze chwile ale takie już jest dd,trochę czasu i przejdzie.:) Ja biorę jak co servenon rano 10mg i synza (neuroleptyk) 2,5mg
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
23 lis 2009, 01:33

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bareten 26 wrz 2013, 06:33
Dawka, a jak bylo u Ciebie na poczatku brania servenon'u? Jestem ciekawy, bo sam biore od 16 dni 10mg rano i poki co zauwazylem u siebie zmniejszenie ogolnego lęku aczkolwiek zwiekszylo sie troche DD. Jestem ciekawy, czy to moze byc skutek uboczny przy poczatku zazywania leku. Jak to bylo u Ciebie?

No i mam drugie pytanie. Jako, ze masz juz dobry kawalek czasu to DD to chcialbym zapytac jak z tym funkcjonujesz? Dajesz rade normalnie chodzic do pracy, na luzie spotykac sie ze znajomymi i korzystac z zycia? Czy jednak czujesz sie przez to ograniczony? Pozdrawiam
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
25 wrz 2013, 09:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monk.2000 26 wrz 2013, 06:41
bareten, ja mam DD od 7 lat. Cały hokus - pokus polega na tym, że po człowieku średnio widać te objawy i trudno szukać jakiejś pomocy, bo teoretycznie życie się nie zmieniło. Zmieniła się tylko jego percepcja. To bardzo delikatny objaw. Można żyć tak jak przedtem, ale nie ma radości po prostu. Chodzę do szkoły, spotykam się z ludźmi, wykonuje domowe obowiązki. Wszystko po staremu, z jednym warunkiem, życie jest wielka pustka, na obrzeżach której są jakieś nieznaczące byty, w tym i ja.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez bareten 26 wrz 2013, 07:39
Ja kiedys mialem epizod z DD, ale trwal tylko tydzien, wiec mozna z tego wyjsc Caly myk polegal na tym, ze nie wiedzialem, ze to DD i nie martwilem sie tym i nie myslalem jak teraz. Dlatego tak latwo przeszlo ... To najwazniejsze. Mowisz 7 lat, ale towarzyszy Ci to caly czas? Bierzesz leki i dalej nie chce puscic? Bo to chyba meczace zyc tak by zyc i nie majac z tego zadnej radosci. To troche podobne do depresji.
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
25 wrz 2013, 09:30

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 26 wrz 2013, 14:31
monk.2000 napisał(a):bareten, ja mam DD od 7 lat. Cały hokus - pokus polega na tym, że po człowieku średnio widać te objawy i trudno szukać jakiejś pomocy, bo teoretycznie życie się nie zmieniło. Zmieniła się tylko jego percepcja. To bardzo delikatny objaw. Można żyć tak jak przedtem, ale nie ma radości po prostu. Chodzę do szkoły, spotykam się z ludźmi, wykonuje domowe obowiązki. Wszystko po staremu, z jednym warunkiem, życie jest wielka pustka, na obrzeżach której są jakieś nieznaczące byty, w tym i ja.


To jest właśnie "najzabawniejsze" - nikt, nikt dosłownie nie jest w stanie domyślić się, że inna osoba boryka się z derealką. Taki "niewidzialny wózek inwalidzki". Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy - tak jak już wcześniej pisałam i się dziwiłam, że ludzie z tym funkcjonują w sensie technicznym, jeżdżą do pracy, oddalają się od domu na duże odległości, itd. A druga niezrozumiała rzecz to brak emocji, o których piszecie. Ja miałam tak wielkie emocje, że działanie leku spowodowało, że są na normalnym poziomie. Wróciło mi poczucie humoru i większy "olew", który był jednym z najbardziej niemożliwych do osiągnięcia odczuć wcześniej. Biorę Citronil - nie zneutralizował na maxa derealki ale pomógł w lepszej percepcji i uwalił napady lękowe, wytonował i pozwolił na pracę z terapeutą. Raz jest lepiej, raz gorzej ale jednak bardziej stabilnie niż przed wzięciem leku.
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monapayne 26 wrz 2013, 14:35
monk.2000, idealny opis.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 26 wrz 2013, 14:39
Annulka napisał(a):
monk.2000 napisał(a):bareten, ja mam DD od 7 lat. Cały hokus - pokus polega na tym, że po człowieku średnio widać te objawy i trudno szukać jakiejś pomocy, bo teoretycznie życie się nie zmieniło. Zmieniła się tylko jego percepcja. To bardzo delikatny objaw. Można żyć tak jak przedtem, ale nie ma radości po prostu. Chodzę do szkoły, spotykam się z ludźmi, wykonuje domowe obowiązki. Wszystko po staremu, z jednym warunkiem, życie jest wielka pustka, na obrzeżach której są jakieś nieznaczące byty, w tym i ja.


To jest właśnie "najzabawniejsze" - nikt, nikt dosłownie nie jest w stanie domyślić się, że inna osoba boryka się z derealką. Taki "niewidzialny wózek inwalidzki". Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy - tak jak już wcześniej pisałam i się dziwiłam, że ludzie z tym funkcjonują w sensie technicznym, jeżdżą do pracy, oddalają się od domu na duże odległości, itd. A druga niezrozumiała rzecz to brak emocji, o których piszecie. Ja miałam tak wielkie emocje, że dopiero działanie leku spowodowało, że są na normalnym poziomie. Wróciło mi poczucie humoru i większy "olew", który był jednym z najbardziej niemożliwych do osiągnięcia odczuć wcześniej. Biorę Citronil - nie zneutralizował na maxa derealki ale pomógł w lepszej percepcji i uwalił napady lękowe, wytonował i pozwolił na pracę z terapeutą. Raz jest lepiej, raz gorzej ale jednak bardziej stabilnie niż przed wzięciem leku.
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monapayne 26 wrz 2013, 14:39
bareten, no, troche męczące. Chyba męczące. Jak myślicie? Może to uderzająca rzeczywistość? Ha, ha.

Jakiś człowiek na forum o derealizacji napisał coś w stylu, ze człowiek nie może robić tego co do niego należy, realizować się. Nie każdy chce pracować w sklepie czy fizycznie. Ale taki jest postęp i tak trzeba. Jesteśmy do tego zmuszani. Ja się wychowałam w innym domu. Miałam wiele kontaktu ze... sztuką? Nie wiem jak to nazwać, ale byłam bardzo wrażliwa i twórcza. Dopadło mnie jednak wiele traum, cos poszło nie tak u mnie w domu także, okazało się wiele fałszu, i nagle przestajesz wierzyć w świat. Przestajesz mieć marzenia.

To jest lęk przed byciem sobą. Uwolnieniem się z kajdan.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Autodestrukcja 26 wrz 2013, 14:45
Ja juz sie nie zastanawiam przed czym to jest lęk. Ten lęk po prostu jest oi jest nieadekwatny chyba.. Jesteś pod szklanym kloszem. Moze trzeba go jednak rozwalic jakimś lekkim albo i nie dragiem ?
Autodestrukcja
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez monapayne 26 wrz 2013, 15:04
Autodestrukcja, to do mnie?

Wiecie jaki ja mam lęk? Ja mam lęk przed sobą. Samą sobą. Boję się mieć własne zdanie. Mam dużo poczucia winy do siebie i żalu do siebie. Zupełnie niepotrzebnie. Nic złego nie zrobiłam. Po prostu autodestrukcja. Nawet nie wiem kiedy. Lubię doświadczać życia, nie widziałam tego jako autodestrukcję. Nie lubię moralności. Nie robiłam nikomu krzywdy. Uważam, że człowiek ma prawo robić sobie 'krzywdę'. Ja robilam sobie krzywdę dużo czując. Ale to nie jest krzywda. Po prostu bardzo intensywnie doświadczałam życia. Różni znajomi. Różne przygody. Świat bez granic. Nagle ktoś bierze klakę i cię zamyka. Mówi do mnie - to źle, że się upiłaś i rzygałaś. To źle, że się śmiałaś. Że nie traktowałaś życia poważnie.

Nie wolno traktować życia poważnie. Teraz o tym wiem. Teraz traktuję je poważnie i boję się zrobić jakikolwiek krok. Do życia trzeba odważnie i być sobą, szczerym, robić to co się chce. To, że się schlejemy to nie znaczy, że ranimy innych. Nie. Mamy prawo doświadczać.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 46 gości

Przeskocz do