zaczynam bać się wszystkiego

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 26 gru 2008, 23:58
o ironii zapomnij, piszę to szczerze, bo to Ty i Aleksandra podnosicie mnie na duchu

---- EDIT ----

a to co piszesz jest prawdą...


widzisz nie znasz mnie

a jesteś w stanie ocenić idealnie sytuację, nad którą ja zastanawiam się latami




po co wywałeś tę karetkę...
atak...
co się działo...




Gdyby zamiast słów




Gdyby zamiast słów z ust padały kwiaty,
gdyby taki sposób był porozumieniem,
lilie, tulipany, kaczeńce, bławaty…
może wtedy mniejsze byłoby zmartwienie…

Łatwiej by odgadnąć… trudniej by obrazić…


O tym, co kłujące z wdziękiem róża powie,
niewinność dla świata stokrotka wyrazi…


Ile by tych kwiatów zwiędło w naszej głowie…

---- EDIT ----

a co do powyższego swojego postu maz rację jak zawsze


jak zawsze...


ilu jest morderców, złodziei, przestępców...


my nie łamieny prawa... żyjemy normalnie, w zgdzie ze sobą, w zgodzie ze światem...dlaczego nas to zabija...,


i jeszcze przejmujemy się zdaniem innych, rodziny, bliskich, sąsiadów...itp.


przepraszam Cię, jeżeli odebrałeś te słowa jako ironię


uważam Cię za przyjaciela

jako pierwszy napisałeś post pod moimi " zmartwieniami"


nie ukrywam, że jest mi trochę przykro :cry:


ale ...

z chęcią powtórzłabym to Twojej narzeczonej
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 00:25
marta11, przede wszystkim nie przepraszaj :) widzisz tu znowu wychodzi to co mamy w sobie najgorsze, przejmowanie się wszystkim. Tzn. czytam i jak tylko coś mi się wydaje to od razu myślę ' o nie pewnie coś źle powiedziałem i dlatego ona tak pisze" itp. Co do tej ironii to ja tylko spytałem właśnie przez to co wyżej opisałem,- tą wrażliwość. Tak więc wszystko ok. A narzeczonej lepiej tego nie powtarzaj :).
Co do kwiatków to może i byłby to dobry pomysł, tylko co jakbyśmy chcieli trochę pobluźnić :)? Trochę tak żartuje żeby zatrzeć złe wrażenie o tym że wyjechałem z tą ironią :)
A karetki nie wezwałem w końcu choć było blisko a przez co? jak zawsze - atak. Jak ja je kocham.
A co do tego że potrafię ocenić sytuację to myślę że nie tylko ja, każdy chyba tutaj na forum czytając to co piszesz może powiedzieć co i jak u ciebie źle. W sumie sama to mówisz :) A problemy życiowe wielu ma podobne, może w innych sytuacjach, inne sprawy ale ten kto się tutaj znalazł ma nerwice, depresje załamanie obojętnie, i tak zrozumie drugiego
Pozdrawiam cię serdecznie i niech ci już nie będzie przykro bo mi jest wtedy po prostu głupio :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 05:12
:smile:

---- EDIT ----

oki...




:D


4 rano a ja nie śpię :( , wczoraj trochę więcej powiedziałam meżowi o sobie, swoim samopoczuciu itd...on tego wogóle nie rozumie... jeszcze mną potrzepał idiota :shock:
skończyło się moi trzaśnięciem drzwiami :(
z jednym się zgadza, każe mi szukać pracy :D od wczoraj :D ciekawe...
a dzieci to sobie wsadzę do kieszeni i zabiorę nawet na rozmowę kwalifikacyjną...nie mówię już co będzie dalej :(

jak ja mam sobie poradzić... cała się trzęsę.. :(


już jmu chyba nic nie powiem, był bliski stwierdzenia, że zwariowałam
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez Alexandra 27 gru 2008, 08:34
Marta,mozna kochac swoje dzieci ponad zycie, ale to normalne , ze potrzebuje sie tez innego zajecia poza domem, pracy... jesli jednej kobiecie odpowiada siedzenie w domu, to ok, ale to nie znaczy, ze kazdej odpowiada... to naturalna, taka potrzeba. Jesli maz Cie nie rozumie, musisz sama o siebie zadbac. Co jest lepsze dla dzieci? matka przygnebiona, niezadowolona, ktora ma tak dosc siedzenia w domu , ze nie ma nawet radosci dla dzieci czy matka szczesliwa, ktora poza domem ma inne zajecie, wraca np z pracy ,ma w sobie duzo energii? wiem, ze Twoja tesciowa czy maz tego nie zrozumieja tylko powiedza, "ze wymyslasz czy glupoty wygadujesz", ale niestety sa ludzie, ktorzy nie pojmuja najprostszych spraw ... Wlasnie dlatego SAMA musisz cos zrobic dla siebie. Musisz sie liczyc z tym, ze beda probowac wmowic Ci ze jestes zla matka, ktora zaniedbuje swoje dzieci- to szantaz emocjonalny nr 1, jesli chce sie, aby kobieta siedziala glownie w domu- ale nie daj sie zwiesc...trwaj przy tym, ze bedac matka nie znaczy, ze masz nic innego poza domem nie robic. Tesciowa musi poczuc, ze nie jest gora w domu. A co z Twoimi rodzicami? istnieje mozliwosc wyprowadzenia sie np z corkami do nich ?
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 11:19
to nie jest dobry pomysł...

w każdym razie ostateczność i z pewnością rozpad małżeństwa


:(

żal mi dzieci, nie chcę im fundować przyszłości bez ojca
ne jest to nic dobrego


i żal mi tego, co bym tutaj zostawiła...
przecież to też 10 lat moich wyrzeczeń


mam nadzieję, że nie dojdzie do tego...


chcoiaż są dni, kiedy w to wątpię :(
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 16:08
Tak dzieciaków żal zawsze i trudno się dziwić, co prawda nie mam swoich dzieci ale siostra mi zawsze fundowała pare do częstej bardzo opieki :). Sam bez Ojca żyłem i zawsze wydawało mi się że to i tak mnie nie obchodzi ale jednak teraz mi szkoda że nie było go w moim życiu. Kto wie może było by inaczej.
marta11, jeżeli teśwciowa jest taka jak piszesz i idzie na udry to ciężko będzie ją przestawić, taka prawda, ciężko było by jej dać nauczkę, bo ona wali to co czujesz i myślisz, pisałaś że się nie odezwie za cholerę nawet jak nie ma racji to już dużo o niej mówi. A kiedy byś zaczeła robić jej po złości to by wkoło się to pewno ciągło a ty byś się dopiero wykańczała, bo to ty jesteś wrażliwa a nie ona :(, tutaj dużo by mógł zrobic twój mąż, on powinien przedstawić sprawę jasno, że nie powinna się wtrącać i KONIEC. Mówiłaś mu o tym kiedyś? a do pracy cię wysyła sam? to może ma pomysł co z dziećmi?
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 18:39
z mężem jets tak jak mówię...


niby jest za mną...ale nie wiedzi i nie słyszy tego co wygaduje teściowa kiedy on jest w pracy, trudno mu to potem przekazać...jak zawsze twierdzi, że źle to odebrałam, że mamusia :twisted: nie miała nic złego na myśli, przez co nigdy nie zwraca jej uwagi, twierdzi, że dla spokoju.... :(


o podjęciu przeze mnie pracy myśli dopiero od wczoraj i raczej nie na poważnie....


z dziećmi jest tak, że nawet, gdy wszystko jest ustalone...kto i kiedy ma z nimi zostać...to tak się nie dzieje...
zawsze zostaje sama...każdy ma swoje zajęcie, wizytę u lekarza...mąż w pracy...itp.

dzisiaj afera, bo wpadł na pomysł, żebym otworzyła coś swojego....

najśmieszniejsze, że przy współpracy z teściami :twisted: wykluczone

nigdy w życiu :evil:


afera jakich mało

i mi wyjeżdża, że widocznie już mam dość całej rodziny,domu i dzieci :twisted:

niby tak

....nie jestem mu w stanie wytłumaczyć, dlaczego.... znaczy tłumaczę, ale on nie rozumie........... :(


w pracy nie chcę widziec nikogo z domu :(


zwarjuje chyba

i wybausza na mnie te swoje oczka :shock:
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 22:09
Tak jest wspólny biznes z teściową, terapia szokowa jak należy...
marta11, przede wszystkim nie wariuj, wiem sytuacja zmusza wręcz do tego, ale postaw na swoim, a co się dzieje jak mówisz po prostu NIE. To co afera wtedy? ale afera to znaczy awantura? czy co?
Widzisz mężowi odpowiada taki system, bo z jednej strony jest z mamą a my w sumie lubimy takie położenie, a z drugiej strony chce mieć spokój, nie chce pewnie sprzeczać się z matką, chce sobie pracować, zarabiać, dostać jedzonko pod nos (bez urazy) i być zadowolony.
Hmmm prawdziwy obraz rodziny. Dużo tu od niego zależy tak naprawdę, bowiem twoje postawienie się musi się wiązać z jakimiś ardykalnymi posunięciami:(
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 22:22
i znowu masz rację

no widzisz...wydziera się, że przesadzam, żeby mi pomogła moja mamusia :( , skoro nie chcę pomocy od jego rodziny :(

a moja ręce umywa generalnie od wszystkiego, chociaż ostatnoi, jak byłam załąmana to po nią dzwoniłam, porozmawiała,
dodała trochę sił, pośmiała się, popłakała...i pojechała
błagam... :twisted:



ale coś widzę, że mój mąż zaczyna "kapować"

z wielkim trudem,
wkurza się, że wogóle tu piszę...

nie będzie łatwo, na niańkę się nie zgadza
bo twierdzi, że obcej baby :D do domu do dziecka nie wpuści

:shock:

i absolutnie jej nie zapłaci...

cóż muszę się trzymać swojej wersji

nie odstępować

to może się ugnie


o ile mnie nie przeklnie


aż się boję, żeby i on przeze mnie nie dostał nerwicy,

ja nie wiem, czy ja mam mu mówić o moich problemach... ja się niby lepiej czuję, ale on wie chyba zbyt dużo... jest"górą", czy nie obarczam go swoimi myślami, żeby się do niego to nie przykleiło...


ostatnio u nas w domu kłótnie i tylko kłótnie
twierdzi, że warjuję

itd.

:( :shock: :(
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 gru 2008, 22:38
marta11, widzę że kochasz męża :) mimo wszystko martwisz się o niego. mimo że w sumie to jesteś trochę ofiarą ale i tak starasz się zrozumieć jego... coż szacunek dla ciebie, i właśnie to mnie wkurza że dobra osoba znowu cierpi, nie może sobie ułożyć wszystkiego jak by chciała bo blokują ją tak naprawdę motywy i podpowiedzi serca :) a ona tego słucha bo jest wrażliwa i chce żeby wszyscy mieli dobrze. Podejrzewam że twój mąż widzi to i wie jaka jesteś :) oj na pewno to wie :) i dlatego się wydziera :)
Hmmm a jego mama skoro chce pomóc nie może zostać z dziećmi? czy ty nie bardzo byś chciała?
Kłótnie są bowiem trudno wkoło wytrzymywać to napięcie, stres w końcu coś musi siąść, choćby właśnie psychika, dając upust w złym samopoczuciu, dołku itp. Twój mąż nie dostanie nerwicy, nie martw się o to :) I chyba powinnaś w przypadku tej pracy postawić na swoim, i nie mówię tego żeby buntować czy coś, ale coś by się zmieniło dla ciebie na lepsze, i to nie byłby egoizm, wręcz przeciwnie sama byś odżyła i mogła żyć dla dzieci męża a nie zbuntowanej duszy i głowy.

---- EDIT ----

marta11, widzę że kochasz męża :) mimo wszystko martwisz się o niego. mimo że w sumie to jesteś trochę ofiarą ale i tak starasz się zrozumieć jego... coż szacunek dla ciebie, i właśnie to mnie wkurza że dobra osoba znowu cierpi, nie może sobie ułożyć wszystkiego jak by chciała bo blokują ją tak naprawdę motywy i podpowiedzi serca :) a ona tego słucha bo jest wrażliwa i chce żeby wszyscy mieli dobrze. Podejrzewam że twój mąż widzi to i wie jaka jesteś :) oj na pewno to wie :) i dlatego się wydziera :)
Hmmm a jego mama skoro chce pomóc nie może zostać z dziećmi? czy ty nie bardzo byś chciała?
Kłótnie są bowiem trudno wkoło wytrzymywać to napięcie, stres w końcu coś musi siąść, choćby właśnie psychika, dając upust w złym samopoczuciu, dołku itp. Twój mąż nie dostanie nerwicy, nie martw się o to :) I chyba powinnaś w przypadku tej pracy postawić na swoim, i nie mówię tego żeby buntować czy coś, ale coś by się zmieniło dla ciebie na lepsze, i to nie byłby egoizm, wręcz przeciwnie sama byś odżyła i mogła żyć dla dzieci męża a nie zbuntowanej duszy i głowy.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 23:04
tak masz rację


muszę postawić na swoim

teściowa nie chce być z dziećmi

chociaż schorowana, torbiel na kręgosłupie to uparcie pracuje, chociaż kasy jej nie brakuje...i to fizycznie


mówi, że z przyjemnością będzie chodziłą po młodsza córkę do przedszkola :evil:


masakra

:evil:

nie powiem... niestety w życiu nam duż pomogła finansowo :cry: o nic nie prosiliśmy :(

a przy okazji zabija mnie psychicznie


damulka/// nie będzie bawić dzieci...bo juz nie ma sił na to


:(

ale z przedszkola będzie odbierać...po moim trupie
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez midaa 27 gru 2008, 23:16
Ja mam dobrą pracę i jestem od ciebie rok młodsza, nerwice tez juz leczę jakiś czas i teraz doszłam do wniosku,ze praca to nie wszystko i chce powiekszyc rodzine, nie mamy dzieci i boje sie np.ze sie nie uda ect. :?
wiec widzisz, kazdy tutaj ma jakis problem, ty masz przynajmniej dzieci:)

z drugiej strony wiem,ze np. trzeba tez cos dla siebie zrobić i wyjsc do ludzi, boje sie ze gdybym siedziala w domu to wogole bym zglupiała i ze moje wyobarzenia "cudownego" macierzynstwa są spaczone i wcale nie bedzie tak kolorowo-a jak czytam Twoje posty to widzę przynajmniej jak to wygląda,

jak człowiek ma jedno to chce drugiego i odwrotnie

głowa do góry i nie poddawaj się, musisz postawic na swoim, jestes
za młoda żeby do konca zycia juz tylko w domu siedziec,

pozdr i powiedzenia zycze :smile:
MICHAEL JACKSON 1958-2009 [*] Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
13 gru 2007, 12:52

Re: zaczynam bać się wszystkiego

przez marta11 27 gru 2008, 23:56
:smile:

---- EDIT ----

dzisiaj przełam



idę do pracy w przyszłym roku i koniec :D

---- EDIT ----

jeśli nie ma samozadowolenia, samorealizacji


to nie ma szczęścia

chociaż jest rodzina :( , dzieci :D , willa, samochód, lepsze wydaje się więzienie'


ja muszę być mocna


muszę


żeby udowodnić smam sobie

na co mnie stać



bo stać mnie na wiele


gdzie to się podziało




wraca :D
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
23 gru 2008, 22:26

Re: zaczynam bać się wszystkiego

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 gru 2008, 00:27
Przełam - to brzmi dobrze :)
Tak trzymaj , pokaż na co cie stać ! i sobie i zarazem innym, a to że na wiele cie stać to nie wątpię a najważniejsze że ty sama o tym wiesz.
Dobrej nocki
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 25 gości

Przeskocz do