Lęk w środkach komunikacji

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Sweetie 23 sie 2006, 14:41
Czesc Wam ja mam podobny problem tzn boje sie byc w miejscach w ktorych nie ma w poblizu toalety :( nio a przeciez wiekszosc jest takich... najgorzej w PKS a to wlasnie nim powinnam dojezdzac do pracy.... na razie jestem na poczatku leczenia wiec zawozi mnie ktos samochodem :( to jest okropne bo jak tylko wsiadam do aurtobusu to mysle ze jestem uwiazana bo nie moge wysiasc bo nie ma nigdzie toalety a po drugie zadko jezdza autobusy wiec jak wysiade to i tak bede musiala czekac na nastepny a wc i tak i tak nie ma :(( wrrrr beznadziejna sytuacja naprawde wierzcie mi to jest okropne a im bardziej mysle ze nie ma toalety tym bardziej mi sie chce "i to i to" masakra to juz wolalabym sie bac ze zemdleje bo przynajmniej ktos mi pomoze a jak sie ssikam czy cos innego to przeciez taki wstyd ze szkoda co mowic :( ludzie sie beda smiac :((((( niech te leki juz zaczna dzialac bo nie moge tak w nieskonczonosc byc wozona do pracy nio i jeszcze do psychologa ide ale dopiero jak sie lepiej poczuje bo na razie troszke skutkow ubocznych mam po rexetin
Pozdrawiam Was nerwuski :*
<<< Kocham Cię Skarbeńku >>>
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 sie 2006, 18:10
Lokalizacja
POLAND

przez kretka 23 sie 2006, 14:45
Znerwicowana, też tak miałam bardzo długo- próbowałam, ćwiczyłam i NIC. Ale co to jest to NIC? Nareszcie uswiadomiłam sobie, przy pomocy męża i terapeuty, że nie chodzi o to, by lęk zniknął definitywnie. Z tego mało komu udaje się wyleczyć w 100%. Lęki powracają, nawet u tych, którzy mysleli, że już są zdrowi (przez to też juz przeszłam). Ale w tym próbowaniu tak naprawde nie chodzi o to, aby lęk się nie pojawiał, ale o to, by sobie z nim radzić. Trzeba sobie zdać sprawę, że on się będzie pojawiał i nastawić się na to, że się go przezwycięży. A to nie jest nic:-) POWODZENIA!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez znerwicowana16 23 sie 2006, 19:19
Kretka dzieki, ale wiesz jak to mi utrudnia zycie? Nigdzie nie wyjezdzam, nawet na glupie wycieczki klasowe. Wstydze sie gdziekolwiek jezdzic z kolegami i kolezankami, zwlaszcza autem. Nie wiem jak sobie poradze w zyciu, nie wiem... :cry:
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez puzzla 24 sie 2006, 15:22
u mnie leki pojawiają się zanim wyjdę z domu ,już tak się myśli rozkręcą że nie jestem w stanie wsiasc do tramwaju czy autobusu,nie umiem sobie z nimi radzić czasem jak już wsiąde jest niby oki i przychodzi myśl ze może mnie cos zaraz dopaść i kuzwa dopada wysiadam i ide na piechote,a o wyjściu do miasta to moge pomarzyć,pozdrawiam
KAŻDY INNY WSZYSCY RÓWNI
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
24 sie 2006, 15:14
Lokalizacja
wrocław

przez znerwicowana16 24 sie 2006, 21:25
puzzla napisał(a):u mnie leki pojawiają się zanim wyjdę z domu ,już tak się myśli rozkręcą że nie jestem w stanie wsiasc do tramwaju czy autobusu,nie umiem sobie z nimi radzić czasem jak już wsiąde jest niby oki i przychodzi myśl ze może mnie cos zaraz dopaść i kuzwa dopada wysiadam i ide na piechote,

u mnie tez tak czesto jest i jak to mozna przebolec?? Inni sie z ciebie smieja, a przynajmniej ty tak sie nakrecasz jeszcze bardziej i lipa jak nie wiem co...!
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez agapla 24 sie 2006, 22:50
Brać magnez i ćwiczyć , ćwiczyć przełamywanie lęku!!!! po pewnym czasie przychodzą efekty.pozdro ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez znerwicowana16 27 sie 2006, 08:11
Ja narazie w miare opanowuje lek jak siedze przodem do kierunku jazdy, gdy nadchodzi lek poprostu musze scisnac cos co trzymam w reku i lek trwa wtedy kolo sekundy i przechodzi, tyle ze to sie co pare chwil powtarza, ale jakos daje rade. Najlepiej jak jezdze sama, bo sie nie zastanawiam, czy ktos kto mi towazyszy sie akurat na mnie patrzy i smieje sie ze mnie, w ogole o tym nie mysle i wtedy jest naprawde super - nie do konca, ale to i tak bardzo duzo. Dalej nie moge jezdzic na siedzeniach skierowanych do tylu, tych na przeciw siebie tez nie, no i oczywiscie przerazaja mnie autka. Poza tym bardzo sie boje jezdzic z kims kto lekcewazy moj lek, albo o nim nie wie - nie chce sie osmieszyc, a czasem tak bywa. No i jednym slowem mam lipe z tego powodu, bo nie jezdze nigdzie zazwyczaj ze znajomymi...
A po co ten magnez??? Jakie ma dzialanie??
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez agapla 27 sie 2006, 17:36
Magnez to podstawa w nerwicy ! ja dzięki magnezie ,melisie i pracy nad sobą pokonałam najgorsze i mogę ruszyc sie z domu , a dziś np lecę samolotem co było jeszcze rok temu nie mozliwe .poziom magnezu trzeba uzupełniać bo sie łatwo wypłukuje ,trzeba tez pilnować wit z grupy B , wszystkie te suplementy wpływają na prace ukł nerwowego i dzieki temu zmniejszają lęki poczytaj w necie pozdro ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez feniks 27 sie 2006, 17:41
Ja mam 17 lat i zupełnie niewiem jak pójde do szkoły.Przecież nikt mnie wozić nie będzie. We wrześniu jeszcze będzie brat,ale potem?
Boje się jeździc autobusem.Przez wakacje próbowałam jeździć z przyjaciółką,ale nie za bardzo mi to wychodziło.kilka przystanków, stanie na światłach,i po każdym zamknięciu się drzwi, WIELKI STRACH.
Dobrze,że są ludzie tacy jak wy , którzy się nie będą ze mnie śmiać że tak mam.
Dzięki!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

przez rybogen 28 sie 2006, 01:33
ja mam to samo..lek przed MPK, szczegolnie nie lubie rond z glupimi swiatlami kiedy tramwaj jest w stanie 2 razy stanac albo czeka bardzo dlugo z zamknietymi drzwiami. w aucie nie mam leku tylko jak sama prowadze..tzn na poczatku mam ale pozniej absorbuje mnie jazda (tak btw to bardzo lubie prowadzic), niestety nie mam swojego auta wiec korzystam z ojcowego ile tylko moge:)
zauwazylam taka prawidlowosc : sa lepsze i gorsze dni. jak mam gorszy dzien to chocby nie wiem co sie dzialo to i tak zrobi mi sie niedobrze,nawet w domu a w MPK to juz wogole. natomiast w lepsze dni czuje sie jak normalny czlowiek, jazda tramwajem czy autobusem mnie nie rusza. najgorsze jest tylko to ze czasem jedna mala mysl jest w stanie spowodowac duzy atak.
aa i do tego wszystkiego dochodzi jeszcze lek przed zatruciami pokarmowymi i grypami zoladkowymi..mialam zatrucie 2 razy w zyciu jak bylam calkiem mala, grypy zoladkowej to chyba nigdy a cholernie sie tego boje i jak mam atak to zazwyczaj mi niedobrze i od razu mi sie wydaje ze to wstep do calodziennych albo calonocnych problemow z zoladkiem i ze nie zdaze dojechac do domu, zwymiotuje albo zemdleje na ulicy itd ,strasznie glupio sie czuje piszac to tutaj ale no coz jedni boja sie pająkow inni zamknietych miejsc a jeszcze inni wymiotowania :)
nie wiem jak to bedzie ze studiami,dojezdzanie - 40 min w MPK , juz zaplanowalam skrocenie trasy tramwaju i przejscie na nogach, ciekawe jak z tym bedzie jak sie zrobi -20 na zewnatrz :D
pozdrawiam wszystkich - o wiele lzej jest wiedzac ze nie tylko ja mam taki problem i ze da sie z tym sobie poradzic!!!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 sie 2006, 01:07

przez znerwicowana16 28 sie 2006, 11:45
No wlasnie wy to macie jak np autobus stoi w miejscu, a ja jak sie porusza, bo u mnie to chyba akurat jest problem z predkoscia, a nie z samym MPK.
Mnie najbardziej przeraza fakt, ze moge sobie nie poradzic z tym w zyciu. Koledzy, kolezanki beda mieli auta, jak beda chcieli mnie gdzies podwiezdz to za kazdym praktycznie arzem co mam robic?? - odmawiac? Paranoja...! Od kilku lat nie chodze na zadne imprezy szkolne, bo podczas tanca tez mi sie robi niedobrze. Bo muzyka leci za szybko w stosunku do mojego i innych ludzi poruszania sie lub za wolno - nie wiem jak to dokladniej wytlumaczyc. Tak... juz wyobrazam sobie moje wesele :? lipa jak nie wiem co!

Agapla tez bym chciala kiedys poleciec sobie samolocikiem. On nqaprawde leci tak szybko jak pisalas?? Czulas jak lecisz? Tzn. czulas ta szybkosc? A jak pierwszy raz wsiadalas to bardzo sie balas i czy jakos sie na to przygotowalas (leki czy cos) i czy dostalas jakiegos ataku?
Dzieki za wyjasnienie o tym manezie
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

przez kretka 28 sie 2006, 13:43
Znerwicowana... Jesli chodzi o propozycje podwożenia to możesz odmawiać albo... Przyznać się, co Ci jest, powiedzieć, że możesz mieć napad lęku w czasie jazdy... mnie to pomaga- świadomość, że nie będę musiała w razie czego ukrywać lęku. Nie ma się czego wstydzić.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez znerwicowana16 28 sie 2006, 18:16
Kretka dobra - jedni zrozumieja, ale inni nie. Wiem, moze niektorzy w tym momencie powiedza: jesli oni beda sie z ciebie smiac, to znaczy, ze nie sa prawdziwymi przyjaciolmi. Rozumiem, ale to jest trudne mowic tak komus o tym, jesli nie wiesz czego mozesz sie spodziewac.
Damy rade!!!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
06 lip 2006, 14:02
Lokalizacja
Łódź

przez rybogen 29 sie 2006, 02:52
ja lecialam samolotem , w sumie wtedy miewalam juz jakies ataki tylko ze nie wiedzialam ze to wlasnie ataki..ale samolot jest ok,niby nie mozna z niego wysiasc ale.. predkosci nie czuc (i nie widac dopoki nie zobaczy sie innego samolotu za oknem) , no chyba ze turbulencje ale to rzadko..no i jakby nie bylo to jest toaleta co sprawia ze czlowiek czuje sie bezpieczniej(przynajmniej ja tak mam). no ale zobaczymy na poczatku wrzesnia lece na krete,ciekawe jak to przetrwam mam nadzieje ze dobrze:)

a co do mowienia znajomym..trzeba chyba "przesiać" ludzi wokol siebie - zadecydowac ktorym mozna powiedziec bez narazania sie na glupie spojrzenia itd a przed ktorymi lepiej o tym nie mowic (zawsze znajda sie jakies buraki co uznaja ze nerwica to od razu wariat psychol i nie wiadomo co jeszcze). mysle ze lepiej jest jak wiedza odpowiednie osoby- ja mialam kiedys atak paniki w busie to kolezanka non stop mnie zagadywala zeby odwrocic moje mysli i mnie rozweselic :) poza tym mam kolezanke ktora ma depresje i nerwice, byly okresy ze b.dlugo nie wychodzila z domu itd, takze jest chociaz jedna osoba rozumiejąca to na 100%..i skad wiesz moze Twoje kolezanki tez tak maja ze czegos sie boja czyli ze chociaz troche zrozumieja jak sie czujesz?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 sie 2006, 01:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 52 gości

Przeskocz do