Co pomaga się wyleczyć z nerwicy i jak to zrobić?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez madzia26 04 maja 2008, 21:08
ja zazywam magnez i witaminy i jakos mi nie pomogło moze mi cos doradzisz?
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
22 kwi 2008, 17:37

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 04 maja 2008, 21:09
tomakin napisał(a):Yo alex, pewnie przez tą "zdrową" dietę masz wszystkie objawy niedoboru magnezu?

a ta ironia yo nie była konieczna yo , ciekawe czemu do tej pory nikogo nie wyleczyłes , bo moim zdaniem sie nie da ... no ale coz gusta .
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

przez Mafju88 04 maja 2008, 22:12
ja zawsze ludziom doradzam psychoterapie, bo tam mi mowiono wszedzie nawet psychiatra ze to jedyna droga do wleczenia nerwicy a leki pomoga mi zwalczyc objawy i tego sie trzymam jesli cos to wlasnie ta droge doradzam ;) a nie badania TSH i ciul wi jeszcze co jak niektorzy na tym forum... nerwica to swiadome lub nie, konflikty wewnetrze nie wiem kto tego nie wie to niech wkoncu zrozumie
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tomakin 05 maja 2008, 01:39
Alex, kiedy trafiłem? Nie zauważyłem, żeby ktoś z kim miałem okazję porozmawiać nie wyszedł z nerwicy lękowej albo chociaż nie znalazł faktycznej przyczyny swoich problemów. O sorki, jedna koleżanka, ale ona nie ma nerwicy lękowej sensu stricto tylko zespół pourazowy.

Tylko że wiesz, to nie wygląda tak "o, to weź magnez, może pomoże", to jest kompleksowa dieta + kilka - kilkanaście wyników badań. I okazuje się, że w badaniach wyszły np problemy z wątrobą, a lekarz "zapomniał" że taki a taki wskaźnik wskazuje na zapalenie wątroby - przypadek sprzed tygodnia. Sprzed miesiąca - "czysta nerwica" okazała się mocno zaawansowanym Hashimoto (autoagresja organizmu na tarczycę).

Wybacz, ale przypadku "jadłam kiełki i nie wyszłam z nerwicy" nie potraktuję jako dowodu na nieskuteczność metod - powiedzmy - niekonwencjonalnych.

I nie pisz bzdur że "nikogo nie wyleczyłem", jak na razie wszyscy z nerwicą lękową okazali się chorzy na jakieś choroby "przeoczone" przez lekarzy. Odesłałem ich do właściwych specjalistów i na tym polegała moja rola.

W wątku o magnezie masz wpisy kilkudziesięciu osób które tabletkami z magnezem wyleczyły nerwicę. Nie działa na każdego, bo i nie każda nerwica bierze się z niedoboru magnezu, ale u tych kilkudziesięciu podziałało.

Mafju, jasne, psychoterapia przy fobiach, przy nerwicy natręctw, ale nie przy czymś tak w oczywisty sposób organicznym jak nerwica lękowa. No chyba że już wszystko, ale to dosłownie wszystko inne zawiedzie. Tyle, że psychoterapię poleca się PO wyeliminowaniu możliwości, że to jakaś zwyczajna choroba. A nasi lekarze wiadomo jacy są - nie potrafią rozpoznawać chorób i tyle.

Ile do jasnej ciasnej chciałbyś "leczyć" psychoterapią dziewczynę której antyciała zjadły całą tarczycę, gościa z infekcją wątroby, faceta kompletnie zatrutego nadmiarem żelaza we krwi czy grupę osób która wypłukała sobie kompletnie magnez z organizmu? Może lukowi33, który na 99% cierpi na ciężką postać choroby autoimmunologicznej tkanki łącznej (diagnoza nerwica) też chcesz polecić pogadanki u psychologa?

Jak spotkam pierwszą osobę, u której nie da się wykryć schorzenia ciała a która ma ataki lękowe, odeślę ją do psychologa. Na razie nie spotkałem i tyle w temacie.

scrat, jest nauka i nauka. Medycyna poszła w nieco inną stronę niż powinna. Sorki, ale przez ostatnie 50 lat nie wynaleziono leku na ŻADNĄ ciężką przewlekłą chorobę, a leki które faktycznie leczą z chorób są wręcz zakazane (vide ibogaina), To nie spisek tylko prawo rynku - nie płacisz lekarzowi za to, żeby być zdrowym, tylko za to żeby Cię leczył.

Madzia26 sorki, bez pełnej listy objawów i wyników podstawowych badań nic nie będę zalecał.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez wodnik 05 maja 2008, 01:53
Witam!Znowu tu jestem.Dziś wylądowałam w pomocy doraźnej.Znowu mnie chwyciło.To się chyba nigdy nie skończy.Przez około rok terapia,ponad dwa lata na seroxacie ,zomirenie,hydroxizinie i wracam do punktu wyjścia.Powiedzie,że na to się nie umiera.Serce wali,drżą dłonie,za moment mam dreszcze z zimna.Najgorsze jest to serce.jakbym umierała.Strasznie się boję.Nie chcę umierać!
"bez szacunku do samego siebie życie nie ma większego sensu.nie mając zaufania do siebie,skazujemy się na łaskę innych i uzależniamy od zdarzeń."
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 lis 2006, 23:38
Lokalizacja
łóDź

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 05 maja 2008, 10:18
A ja uważam że po części każdy tutaj ma rację. Nerwica to stwór złożony i skomplikowany, jak alergia. I na pewno wpływa tu coś więcej niż tylko konflikt wewnętrzny, ale przyczyny organiczne to trochę za mało. Myślę że w tym wypadku nie należy lekceważyć ani psychiki ani ciała.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez Vitalia 05 maja 2008, 14:28
a jeśli ktoś na codzień jest raczej spokojną osobą, a nerwy puszczają mu tylko, gdy jest na mieście (ja tak mam) to chyba nie jest możliwe, żeby miał to od braku witamin? bo przecież tych witamin, czy innych substancji odżywczych brakuje mu nie tylko na mieście ale i w domu, więc wszędzie powinien być rozdrażniony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

przez tomakin 05 maja 2008, 15:05
No, a czemu człowiek z anemią dostaje zadyszki dopiero jak wchodzi po schodach? Przecież taką samą anemię ma gdy leży spokojnie, czemu wtedy nie dyszy?
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Avatar użytkownika
przez Vitalia 06 maja 2008, 13:03
Nie mówimy o anemii tylko o nerwicy. Ja mogę w domu skakać, ćwiczyć, pracować a nie dostanę ataku paniki , za to na mieście dostanę i tyle,dlaczego??? Odnośnie suplementacji to kilka lat temu leczyłam się u kobiety, która powiedzmy zajmowała się doradzctwem żywieniowym, była ona dr. biologii a diagnozę stanu zdrowia stawiała za pomocą wahadełka (radiestezja). Pod jej wpływem zmieniłam dietę na dwa lata m.in nie piłam kawy, mleka, zrezygnowałam ze słodyczy, wzamian jadłam pełnoziarnisty chleb, ryż, oliwe z oliwek, warzywa, owoce i stosowałam preparaty firm california fitness, herbalife, a także takie które można kupić w aptece, a nie są chemiczne tyko naturalne m.in osteovis (preparat sporządzony ze skorupek jajek, świtnie uzupełniający braki wapna w organizmie), koenzym q10 (regulował u mnie nierówne bicie serducha) olej z wiesiołka i już nie pamiętam co. Fakt był taki, że poczułam się lepiej, miałam więcej energii, serce przestało bić nierytmicznie ale ...napady paniki i tak pozostały :(
Faktem jest, że osoby, które leczą sie na nerwice poddane badaniom zwykle maja jakieś niedobory witamin czy minerałów, nie wiadomo jednakże, co było pierwsze, czy niedobory żywieniowe spowodowały nerwicę, czy też nerwica spowodowała niedobory witamin w organizmie, wiadomo przecież, że np. napięcie nerwowe zwiększa zapotrzebowanie oranizmu na wit. B czy magnez.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

przez madzia26 06 maja 2008, 16:50
szczeze mówiąc ja mam wszystkie wyniki perfekcyjne zażywam magnez i witaminy i z kąd u mnie nerwica?dlaczego trzęsą mi sie dłonie poce sie,z kąd te ataki paniki gdy wychodze z domu?brak witamin? nie to czego brak?zjadła bym wszystko by przeszło....i wielu ludzi tu tez,ale niestety dietą i witaminami przy tej chorobie nic się nie wskura,to jest choroba na podłożu psychicznym.....
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
22 kwi 2008, 17:37

przez tomakin 06 maja 2008, 17:06
vitalia, a czym się niby anemia od nerwicy różni?

W anemii przy wysiłku organizm nie wydala, bo nie jest w stanie dostarczyć do mięśni odpowiedniej ilości żarcia. Wychodzi w sytuacjach obciążenia mięśni

W nerwicy wywołanej - dla przykładu - niedoborem magnezu, mózg nie wyrabia gdy go obciążysz większym stresem niż zazwyczaj. Komórki męczą się 10krotnie szybciej i nie nadążają, organizm wpada w stres i atak paniki gotowy. Przy niedoczynności tarczycy to samo, tylko tutaj rolę "wąskiego gardła" odgrywa metabolizm glukozy, który jest upośledzony, przez co komórki mózgowe najzwyczajniej głodują. Wymieniać dalej?

A jak ktoś chce sprawdzić czy jego nerwica bierze się z głowy czy ze z czego innego, zapraszam do wątku "zanim zdiagnozujemy nerwicę".

A swoją drogą trzeba mieć naprawdę nieźle zakręconego lekarza, żeby najpierw nadmiarem wapnia wywalać cały magnez z organizmu, oliwą z oliwek wypłukać resztki omega 3, a potem gdy serducho zaczyna szaleć, regulować to.... koenzymem q10. No ale tak to jest, jak w XXI wieku diagnozy stawia się wahadełkiem :D Sorki, ale to nie średniowiecze, dziś diagnozy nie stawia się wróżąc z fusów czy machając ludziom przed oczyma wahadełkami, dziś są dostępne specyficzne, precyzyjne badania.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Avatar użytkownika
przez Vitalia 07 maja 2008, 10:09
Powyżej wypisałam tylko kilka preparatów jakie brałam przez te 2 lata, nie wymieniłam wszystkich i nie zachowałam poprawnej kolejności. Do tej kobiety poszłam gdy już miałam problemy z sercem (nierówne bicie) i bardzo szybko mi się poprawiło. przeszukałam swoje notatki z tego okresu i na pierwszym spotkaniu u niej dostałam oprucz zdrowej diety takie suplementy:
-xtra cal (wapń z muszelek z dodatkiem magnezu i wit D
-stress managment (Tabletki zawierające pełne spektrum witamin z grupy B, a także witaminę C i magnez. )
-olej wiesiołka
-koenzym Q10
Potem zmieniała mi ona te preparaty na inne. Mój stan zdrowia się poprawił, ale nerwica nie ustąpiła :(Wiem, że diagnoza za pomocą wahadełka wydaje się niektórym dziwna, ale ja tej kobiecie zaufałam. Fakt że nie żyjemy w średniowieczu ale i tak wracamy teraz chętnie do 'starej" mądrości i można spotkać ludzi którzy diagnozują np. z pulsu, języka czy ogólne wyglądu. Warto wg. mnie zaufać sobie i jeśli się u kogoś leczymy i czujemy się lepiej to jest ok. jeśli gorzej lub tak samo to lepiej z takiego leczenia zrezygnować. ja u tej kobiety leczyłam się 2 lata i przez jakiś czas poprawiało mi się a potem stan zdrowia ustabilizował się tzn czułam się dobrze fiz. ale napady paniki pozostały, dlatego zrezygnowałam i zaczęłam szukać innych metod pomocy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: Co pomaga się wyleczyć z nerwicy i jak to zrobić?

przez tomakin 10 maja 2008, 20:56
Nie rozumiemy się

Ja po prostu stawiam tezę, że nie spotkałem kogoś, kto po przeprowadzeniu prawidłowej terapii regulującej działanie organizmu nie "wyleczył" się z nerwicy.

Twierdzisz, że jesteś taką osobą, a ja mówię - nie uważam, aby Twoja terapia była prawidłowo przeprowadzona. Nie pisz po prostu że "moja" terapia nie leczy, bo nie wiesz jak ona wygląda. W 90% przypadków jest to najzwyklejsze w świecie diagnozowanie i odsyłanie do odpowiedniego lekarza, reszta to dość zaawansowane zmiany diety, przy czym suplementacja to najmniejsza ze zmian. W sumie tej kobiecie która miała zaawansowane hashimoto też 10 różnych lekarzy wmawiało że jest zdrowa i ma zwykłą nerwicę, fakt - w jej przypadku żadna suplementacja czy dieta by nie pomogła. Ale bynajmniej nie dlatego, że "nerwicy tym się nie wyleczy" ale dlatego, że jej ataki były wywołane czymś kompletnie innym.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Co pomaga się wyleczyć z nerwicy i jak to zrobić?

przez vercettivicecity1 11 maja 2008, 00:06
To ja może coś powiem bo jestem doświadczony w nerwicy lękowej. U mnie sie to zaczęlo 8 lat temu, po śmierci dziadka i ojca. Zaczęlo sie tym ze w nocy miałem takie uczucie jakby mi woda spływala od czubka czaszki do szyi. Pamietam jak dziś ze tego dnia nie poszedlem do szkoly tylko do lekarza rodzinnego. Lekarz sie popytał powiedzial ze to nerwica wegetatywna, powiedzial ze mam pic nerwosol jak bedzie mnie jeszcze łapało i przepisal magnez. I coż jadlem magnez pilem nerwosol i nie powiem na jakies pol roku bylo ok. Potem zaczelo mnie chwytac juz o wiele mocniej, czyli duszności, ból serca, zawroty głowy , straszny lęk, uczucie zimna, pocenie sie, uczucie rozsadzania glowy od środka, do tego strasznie mnie mdliło, nie mogłem jesc, ręce mi sie trzęsły. Ale te ataki byly rzadkie raz na tydzien, raz na miesiac, i tak do 2006 roku, od tego momentu nie wychodzilem praktycznie z domu, tylko na uczelnie bylem odwożony ale czasami nie dosiedzialem do konca wykladu tylko trzeba bylo sie cucic w wc bo myslalem ze umieram. Najgorszy atak mialem jak jechalem na pratyki do US we Wroclawiu, chwycilo mnie to w autobusie linii 134. Pamietam jak dzis lipcowy dzien piekna pogoda, ja w autobusie zatloczonym. Wtedy byly korki na Klecińskiej i atak sie zaczal 14 razy robilo mi sie slabo przez 45 minut to tego stopnia ze juz prawie siedzialem na podlodze autobusu. Jak wyszedlem z autobusu bylem mokry caly. Wszystko mi sie trzeslo lacznie z glowa. Po tym poszedlem do psychiatry. Przepisal mi lek o nazwie SEROXAT 20 mg. Zaczalem to brac lacznie z jakims innym lekiem ZOMIREN zeby zlagodzic dzialanie poczatkowe SEROXATU. I przez 2 tygodnie mialem podwojna nerwice, umieralem codziennie co chwile, ale po dwoch tygodniach, bylo lepiej, po miesiacu obronilem prace dyplomowa, teraz robie co chce atakow nie ma,jedynie nie pije alkoholu choc nigdy nie pilem duzo, teraz nic nie pije. Bralem jedna tabletke z rana. ZOMIREN odstawilem po tygodniu bo uzaleznial. Teraz biore pół tabletki do konca sierpnia. Potem moj psychiatra odstawi mi lek i mam nadzieje ze mi to nie powroci. Dziekuje za przeczytanie tego. Ale to sama prawda. SMuTNa prawda.

Tomek
vercettivicecity1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: nefretis i 40 gości

Przeskocz do