Przemijanie życia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Przemijanie życia

przez Delvin 12 mar 2008, 01:12
Witam, mam pewien nieprzyjemny problem, mianowicie każdego wieczora przed zaśnięciem mam same przykre myśli niezależne ode mnie, ciągle przewijają mi się dziwne sytuacje przed oczami, że nie znajdę pracy, wyrzucą mnie z uczelni, bo nie będę miał kasy żeby zapłacić za czesne, nie wyleczę się ze swojej choroby... ponoć nerwicy... ciągłe drgawki przed zaśnięciem i paskudne samopoczucie z praktycznie zerową pamięcią...
W sumie mam już 26lat i już 2 lata straciłm na chorobie, ale od jakiegoś czasu ciągle mnie nachodzą myśli o przemijaniu, że człowiek strasznie szybko się starzeje i umiera, tak naprawdę zamiast wywoływania wojen i mordowania się wzajemnie powinniśmy zacząć coś robić aby przedłużyć to ziemskie życie, przecież dziś jesteśmy młodzi a jutro już przyjdzie nam umierać, jak patrzę na tych wszystkich starych ludzi to robi mi się strasznie smutno, życie jest tak krókie że człowiek sobie nawet nie zdaje sprawy jak powoli przychodzi mu się rozstawać z tym światem... Jak się tak nad tym zastanawiam to czasem dochodzę do tragicznego wniosku, że nie jesteśmy niczym specjalnym, jak jakieś kamienie na drodzę które dziś są a jutro nawet śladu po nich nie będzie, bo przyjdzie powódź i wszystko zaleje. Ci ludzie dookoła tak bardzo się oddalają a przecież duchem chcieliby jeszcze tutaj zostać... nie wiem co mam sądzić o tym wszystkim, nie potrafię się uporać a tymi myślami, patrzę na starszych ludzi, słucham jakie mają plany na przyszłość to w głowie widzę ich biedne i wycięczone ciała, które lada moment odejdą ..... i co z tego życia wtedy zostaje ? ? Zanim się urodzimy to już umieramy.
Więc chyba szkoda czasu na nerwicę, naprawdę radzę się dobrze zastanowić, bo za chwilę i my przeminiemy.....
Sebastian
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
26 maja 2006, 10:54

przez silnadziewczynka 12 mar 2008, 01:52
jej, jak ja cie rozumiem...
Nawet by mi do glowy nie przyszlo ze inni tez tak maja, ale niestety sama nie wiem jeszcze co z tym zrobic, to znaczy odkad sie lecze (lekami narazie) jest lepiej nie am juz ciagle tych mysli o umieraniu i odchodzeniu, mysle ze wyleczenie nerwicy skutkuje tez lagodniejszym podejsciem do takich spraw, sama nie wiem ale taka mam nadzieje:)
"Człowiek inteligentny odznacza się - wrednym poczuciem humoru:)"
Posty
25
Dołączył(a)
22 lut 2008, 15:22

Avatar użytkownika
przez jaaa 12 mar 2008, 02:18
lacze sie z wami- odkad nerwica mi uprzykrza zycze coraz czesciej mysle o " bolu istnienia i przemijania" ze to sesnu nie ma ...ale za chwile mysle to tak okropna mysl ,i nic na to nie poradzimy ze lepiej o tym nie myslec tylko cieszyc sie ze jeszcze istniejemy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez stz 12 mar 2008, 14:15
Ja mam tak samo... Ciężko uciec od tych myśli... A jak tylko jakaś sytuacja mi sie przypomni to odrazu myśle "jak to dawno było" ... Męczy mnie to strasznie...
stz
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 lut 2008, 15:49
Lokalizacja
lublin

Avatar użytkownika
przez pyzia1 12 mar 2008, 15:29
przecież dziś jesteśmy młodzi a jutro już przyjdzie nam umierać, jak patrzę na tych wszystkich starych ludzi to robi mi się strasznie smutno, życie jest tak krókie że człowiek sobie nawet nie zdaje sprawy jak powoli przychodzi mu się rozstawać z tym światem... Jak się tak nad tym zastanawiam to czasem dochodzę do tragicznego wniosku, że nie jesteśmy niczym specjalnym, jak jakieś kamienie na drodzę które dziś są a jutro nawet śladu po nich nie będzie

Czasem ta świadomość, że moje życie jest tak mało znaczące i nie potrwa już długo bardzo mnie pociesza. Bo czym w porównaniu do wieczności są moje dołki, problemy i popełnione błędy? Jeśli my i to co nam się zdarza nie ma żadnego zdarzenia to po co się czymkolwiek przejmować.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez Ewelia-Sonne 12 mar 2008, 16:39
pyzia1 napisał(a):Czasem ta świadomość, że moje życie jest tak mało znaczące i nie potrwa już długo bardzo mnie pociesza. Bo czym w porównaniu do wieczności są moje dołki, problemy i popełnione błędy? Jeśli my i to co nam się zdarza nie ma żadnego zdarzenia to po co się czymkolwiek przejmować.



mam dokładnie to samo!
Ostatnio sie zastanawialam w inną strone, gdy juz nas nie bedzie, gdy umrzemy za dajmy na to kilkadziesiat lat, to po wielu latach slad po nas zaginie, nikt nie bedzie wiedzial juz kim bylismy, ani nawet nikt sie nie zastanowi co nas dreczylo i czemu sie tak spalaliśmy...
taki maly bez sens... ;) tzn sens jest gdzies ale ogolnie czasem mnie tez to pociesza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
07 mar 2008, 12:29
Lokalizacja
Z daleka

przez sebcio 12 mar 2008, 19:29
Ja placze jak sobie pomysle, ze ludzie ktorzy teraz sa ze mna, sie smieja,bawia, ze kiedys ich nie bedzie, ze wszystko co pozostanie to kupka kosci
czy po to zyjemy by tylko tyle z nas pozostalo???
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez julie 12 mar 2008, 21:15
sebcio napisał(a):Ja placze jak sobie pomysle, ze ludzie ktorzy teraz sa ze mna, sie smieja,bawia, ze kiedys ich nie bedzie, ze wszystko co pozostanie to kupka kosci
czy po to zyjemy by tylko tyle z nas pozostalo???


też miewam takie dekadenckie myśli-w tym świecie kupka kości, dzieci, rodzina, spuścizna naukowa/kulturalna to największy pomnik jaki możemy po sobie pozostawić...a co z duchem>?< cholera wie co z tą świadomością, dopóki nie "przeżyjemy"(jak to optymistycznie brzmi:) śmierci nic się nie dowiemy :shock:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez sebcio 12 mar 2008, 21:39
gdyby czloweik mial pewnosc, ze cos tam jest po drugiej stronie, bylo by lzej, a tak, tylko strach i niepewnosc
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez julie 12 mar 2008, 21:52
to fakt, nic pewniejszego niż niepewność :cry:
na tym żeruje wiara, wszelkie ideologie i wszystkie autorytety;
ale jeśli nie przyjmiemy jakiejś ideologii, jakiejś wiary (nieważne jakiej) to zwyczajnie zwariujemy i tyle będzie po nas...np ja-> wierzyłam całe życie w wiedzę, naukę tak że przysłoniłam sobie nią życie i gdy zaczęłam się zastanawiać nad Bogiem, sensem to stwierdziłam, że go nie ma, (bynajniej moje życie) i co? zaczęłam "wariować"...za dużo pytań bez odpowidzi :shock:
myślę, że trzeba się pogodzić z przemijaniem życia, a póki co starać się żyć pełną piersią i nie krzywdzić innych a w miarę możliwiści im pomagać ;) choć przyznaję, że owa niepewność powoduje, że czuję się jak mindless sheep prowadzona na rzeź :shock: :shock: :shock:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez jaaa 13 mar 2008, 00:35
julie tez przykro mi to stwoerdzac ale mysle ze po smierci nie ma nic .... jak sie zyje dziwnie czuje sie bezsens zycia....


ale latwiej sie zyje mowiac wierze;) wiec mowie ze jestem wierzaca:) bo chcialabym poprostu wierzyc:) moze jakas czatska mala wierzy ... :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez sebcio 13 mar 2008, 05:40
wiesz, ja do niedawna tez nie wierzylem, ale pewne wydarzenia w moim zyciu, pokazaly, ze niektore zbiegi okolicznosci sa co najmniej dziwne, a to kogos spotkalem w pracy po latach, a to moj los sie z kims przecial, a moze ja chce wierzyc bo po prostu sie boje???
sebcio
Offline

Avatar użytkownika
przez julie 13 mar 2008, 10:14
jaaa napisał(a):julie tez przykro mi to stwoerdzac ale mysle ze po smierci nie ma nic .... jak sie zyje dziwnie czuje sie bezsens zycia....



u mnie w rodzinie panują podzielone opinie-brat kleryk oczywiście jest wierzący, podobnie jak mama, z kolei my z tatą jesteśmy sceptyczni (bynajmniej co do Boga odmalowywanego przez Chrześcijaństwo); niemniej jednak wierzę w jakiegoś Boga-Siłę, która cały ten burdel nakręciła a największy ból to właśnie czucie się taką sheep :shock: , która nic nie wie i tyle...bo na dobrą sprawę nie wiadomo jak naprawdę żyć...że nie wspomnę już o psudo wolnej-woli...
->wierzycie w wolną wolę? Jakby dobrze wyłożyć temat to okaże się, że guzik-wcale jej nie mamy...choć przyznam się, że lepiej wierzyć, że ją mamy ;) , bo inaczej to już psychiatryk forever :shock:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez del 14 mar 2008, 22:22
mam to samo ze stracilem 3 lata z zycia prawie juz 4... i boje sie ze bedzie jakis silniejszy nawrot
del
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
20 lut 2008, 03:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia, Baidu [Spider] i 47 gości

Przeskocz do