Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

Avatar użytkownika
przez rikuhod 09 sty 2015, 13:57
madziaq, zdecydowanie powinnaś polecić się psychiatry, czasem nerwy są za silne byśmy sami mogli sobie z nimi poradzić i leki wtedy są potrzebne i opinia specjalisty. Lekarstwa i terapia uspokajają, mogą pomóc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
441
Dołączył(a)
24 gru 2012, 00:25

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

przez madziaq 09 sty 2015, 21:42
biore seroxat 20mg teraz zwiekszam o 10 mg dzis psychiatra mi przepisal doraznie xanax i hydroxyzine ale ja sie boje tych doraznych lekow:-(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 paź 2005, 19:09
Lokalizacja
wrocław

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

przez magnolia84 09 sty 2015, 21:44
madziaq, hydroksyzyna jest nieuzależniająca i łagodna. Weź ją i się uspokoisz
magnolia84
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

przez alu 10 sty 2015, 17:49
madziaq, hydroksyzyna mi pomaga w krytycznych momentach, kiedy myślę, że przekręce się ze strachu. Weź, wyciszysz się.
alu
Offline

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

przez madziaq 11 sty 2015, 01:20
a bierzecie inne leki do tego? Nie chce wam się spac po hydro?

-- N sty 11, 2015 1:48 am --

a bierzecie inne leki do tego? Nie chce wam się spac po hydro?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 paź 2005, 19:09
Lokalizacja
wrocław

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

Avatar użytkownika
przez Zalatana23 11 sty 2015, 17:18
madziaq ja mam identyczny zestaw seroxat + hydro. Xanax będzie działał silniej - moim zdaniem lepiej. Hydro mnie osobiście otumania, zaraz po niej zasypiam.
Myślę, że aura za oknem też sprzyja niepokojom...
Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1128
Dołączył(a)
25 paź 2013, 11:31
Lokalizacja
Wrocław

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

przez Wkurzysław 11 sty 2015, 20:14
Ja przed Świętami miałem taki koszmarny napad. Zaczęło się jednego dnia wieczorem, niedługo po tym jak wziąłem 100mg 5-htp na uspokojenie i spanie. Jak po 2 godzinach udało mi się względnie uspokoić i zasnąć to obudziłem się następnego dnia o 7 rano z narastającym lękiem, szalejącym sercem i poczuciem nieuchronnej śmierci. I chociaż podręcznikowe napady paniki trwają do godziny to mnie mdliło do 14... Współczuję Ci :(
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 gru 2014, 17:40
Lokalizacja
Warszawa

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

przez slizzehr 11 sty 2015, 20:23
Witam.

Piszę, ponieważ nie mam już pojęcia, co robić, jak działać i w ogóle co się ze mną generalnie dzieje. Zacznę może od tego, że mam predyspozycje do doświadczania stresu w dość wysokich i odczuwalnych dawkach. Jest to co prawda moja interpretacja, ale myślę, że zawsze miałem tego typu skłonności (poza tym: matka zaburzenia nerwicowe/ ojciec także - typ choleryka).

Zacznijmy od tego, że dopóki nie działo się nic, co mogłoby znacząco wpłynąć na mój stan psychiczny, było w miarę możliwości okej. Raz lepsze, raz gorsze dni - jak to bywa w życiu. Na przełomie 1/2 klasy gimnazjum zaczęło dziać się ze mną coś niedobrego. Może dojrzewanie, może presja środowiska, może zbieg okoliczności? Nie wiem, stałem się bardziej nerwowy niż zwykle oraz zdecydowanie gorzej radziłem sobie ze stresem i jego skutkami. Doszły do tego problemy natury osobistej i generalnie zdrowie się posypało. Nie ważne, stało się. W każdym razie problemy nie zniknęły, a wręcz przeciwnie, kwitły. Emocjonalnie w miarę się ustabilizowałem, aczkolwiek dolegliwości nie ustąpiły. Była ich masa, najprzeróżniejszych. Niektóre zapisałem prawdopodobnie na konto nerwicy wbrew prawom logiki i zdrowego rozsądku, ale po pewnym czasie wszystko zlało się już w jeden obraz człowieka z problemami i analiza poszczególnych symptomów była już co najmniej niejednoznaczna. Opiszę może pokrótce u których lekarzy się leczyłem, jakie były skutki itd.

1) Zacząłem od lekarza rodzinnego, który niespecjalnie chciał uwierzyć, że w tak młodym wieku można się nabawić zaburzeń na tle nerwicowym. Generalnie się nie dziwię. Poniekąd jednak można. Próbował przekonać do jakichś ziółek, witaminek itp. Później zapisał hydroksyzynę(10 mg 2x 1 tabl.) a następnie Pramolan(50mg), które rzecz jasna nic nie pomogły. A że dolegał również żołądek(swoiste pieczenie, ssanie - typowa nerwica żołądka) zalecił pobyt w szpitalu po nieudanym leczeniu(Panzol, Hiconil, Ranigast). (czas trwania: 1 rok gimnazjum, 3 klasa). Obyło się bez skutków ubocznych.

2) Tu faktycznie pomogli. Jednakże tylko na żołądek. Leki: Klacid, Duomox, Anesteloc, Polprazol. Badania: usg jamy brzusznej, gastroskopia, krew. W szpitalu kazali leki na nerwicę odstawić, tak oczywiście zrobiłem. Po kuracji, zmian nie było wiele. Pozostały dolegliwości tej samej maści, ustąpił żołądek. Jako że, sytuacja dalej zakrawała o kryzysową postanowiłem udać się do psychiatry przekonany już na 100%, że to nerwica. (czas trwania: w przybliżeniu pół roku, 1 klasa liceum). Skutków ubocznych także raczej brak, nieodczuwalne na pierwszy rzut oka.

3) Wizytacje u psychiatry trwały dość długo, z różnorakim skutkiem i jednocześnie obawami, bo żyło się coraz trudniej. Pierwszy lek, którym mnie uraczono to sertralina - Miravil(50mg po 0,5 tabl.) Około pół roku, przerwa i kolejne kilka miesięcy. Przerwa była spowodowana brakiem wiary w sens brania ów preparatu - tak dla ścisłości. Jako że lek nie miał żadnego, podkreślam żadnego wpływu na zdrowie lekarz zalecił zmianę na lek relatywnie nowy i doświadczalnie skuteczny, tzw. nowa generacja, czyli escitalopram - Elicea. Na samym początku kuracji myślałem, że pomaga, ale po czasie nie potrafię stwierdzić przekonująco, czy było to placebo, czy naprawdę pomagał, ponieważ w tym czasie uczęszczałem m. in do dwóch psychologów (2 terapie - w obydwu nie potrafili mi pomóc; generalna konkluzja oscylowała wokół nie mam pojęcia i jest pan raczej psychicznie zdrowy, cholera wie - dlatego nie trwały one długo pierwsza 1 mies./ druga 3 mies.) oraz odciąłem się definitywnie od przypuszczalnie pierwotnego źródła stresu i miałem czas się trochę odbudować. Stosowanie Elicei trwało około 10 miesięcy w dawce 10mg z próbą zwiększenia do 20mg na okres kilku tygodni, ale że stan nie zmienił się powróciłem do poprzedniej. (czas trwania mniej więcej 2 lata, 2-3 klasa liceum). Skutki uboczne: przy miravilu, krótkie ale obfite krwawienia z nosa przydarzyły się kilka razy, senność, okresowo utrudnione widzenie - zamazany obraz; elicea wzrost masy ciała o jakieś 10%, początkowo większa nerwowość.

4) Dokształcając się cyklicznie, doszedłem do wniosku, że przyczyna wcale nie musi leżeć na płaszczyźnie psychicznej, że to wcale nie muszą być problemy nerwicowe(albo jeśli już są to one, to może jako efekt innego bodźca - powiedzmy natury neurologicznej). Udałem się do lekarza neurologa, by zasięgnąć porady i już nareszcie po ponad 5-ciu latach zaznać życia pełnego, wartościowego. Ten kazał zbadać się standardowo: EEG(wyniki wykazały jedynie niewielkie zmiany, zalecono kontrolę za rok), krew(wszystko w normie, oprócz żelaza - o dziwo nadmiar) oraz rezonans magnetyczny głowy(torbiel szyszynki 1,2x1,0x0,9 - rzekomo niegroźny, bez sensu w ogóle ruszać, operować itd.). Dostałem leki: nootropil(dawka 2,4g) na poprawę funkcji poznawczych oraz amitryptylinę na bóle głowy oraz nerwicę w dawce niewielkiej, niezwykle wręcz stosunkowo (10mg na noc). Skutki uboczne oprócz powiększającej się w niewielkim stopniu masy ciała nie stwierdziłem. Leczenie trwa nootropilem od 1,5 mies., a amitryptyliną niecały miesiąc.

5) Biorąc pod uwagę fakt, że leczenie streszczone w punkcie 4 wciąż trwa, ciężko jakkolwiek ustosunkować się do jego potencjału. Nie mam bladego pojęcia, co dalej robić, do kogo się zwrócić i co może być przyczyną moich dolegliwości. No właśnie one, bo nie scharakteryzowałem meritum całej sprawy, a to jest chyba najważniejsze, żebyście byli w stanie mi coś poradzić. Zrobiłem to jednak celowo, ponieważ, jak nadmieniłem wyżej, po kilku latach walki z nerwicą, depresją, czy czymkolwiek to jest, człowiek nie jest już pewien tego, które dolegliwości były chroniczne, które czasowe oraz czy miały one związek właśnie z esencją problemu. A więc postaram się wyłuskać, to co najbardziej mi pasuje i jakoś do scharakteryzować.

Objawy:

-bóle głowy (ostatnio nieczęsto i niezbyt uporczywe)
-nudności
-apatia
-ewidentnie słabszy wzrok
-w sytuacjach wzmożonej aktywności biegunka (występuje niezawsze)
-niemal całkowita utrata umiejętności zapamiętywania
-problemy z pamięcią krótkotrwałą
-zaburzenia koncentracji
-problemy w doborze odpowiednich słów podczas wysławiania się
-stany lękowe
-anhedonia
-zaburzenia świadomości
-ciągła senność
-natręctwa myślowe
-trudności decyzyjne

Jest to tylko pewien przekrój całej sytuacji, wyliczenie. Postaram się teraz w kilku zdaniach jakoś to zhierarchizować. Najgorsze co mi doskwiera, to zaburzenia świadomości. Nie jesteś w stanie oddać istoty problemu, ale wygląda to tak jakbym chodził we mgle, niewiele odczuwam, jedynie lęk bez wyraźnej przyczyny, zakłopotanie, bezsens. Wszelkie próby poprawy sytuacji spotykają się z odmową ze strony organizmu. Próbowałem uczyć się na siłę, ćwiczyć pamięć wkuwając na tak zwaną "blachę". Na niewiele się to zdawało, bo przy sytuacji stresowej umiejętności wyparowywały oraz po uspokojeniu się nie następował ich przyrost. Sama zdolność zapamiętywania także nie uległa widocznej poprawie. Parałem się nawet pseudopsychologią pokroju: potęgi podświadomości, sekretu i innych tego typu cudów na kiju. Generalnie bezskutecznie. Zająłem się czymś z pogranicza nauki: biofeedback, autohipnoza, celowe afirmacje, mantry itd/itp. Oprócz namieszania mi w głowie efektów nie stwierdziłem. Poza tym są jeszcze problemy, które wpisały się niemalże w moją codzienność, bóle głowy, nudności, senność ...
I do sedna, wiem, że najlepszym diagnostą jest sam lekarz i to na jego opinii powinienem się skupić, ale jestem świadomy, że czasem nawet największe i najbogatsze doświadczenie nie oddaje tego, co zaobserwuje sam chory, bądź choćby ktoś z jego rodziny, z jego najbliższego otoczenia. Dlatego łapię się brzytwy. Jak to tonący. Może wy wiecie coś czego ja nie potrafię sobie uzmysłowić? Może macie jakiś pomysł? Jakąś uwagę? Chcecie się wypowiedzieć? Albo po prostu dodać otuchy? Proszę, napiszcie, bo ja sam nie mam już sił, mam wrażenie, że jedyna droga jest wszystkim znana. Ale chcę jeszcze pożyć trochę, ale trudności tak na mnie wpływają, że nie potrafię zbudować sobie żadnego szczęścia: wszelkie kontakty interpersonalne nie dostarczają pożądanej dozy radości, nie odczuwam emocji, żyję jak we śnie, nie mogę zbudować jakiejkolwiek trwałej kariery zawodowej(jestem teraz na studiach, 1 rok dzienne co prawda, ale marnie to widzę w obecnych okolicznościach). Mam trudności w określeniu tego co jest prawdą a co nie, męczą mnie manie, natręctwa i stany depresyjne, mam już po prostu dość. W ramach podsumowania, gdyby ktoś coś, bardzo chętnie przeczytam. Wszelkie rady dotyczące poprawy stanu emocjonalnego, psychiki lub zdrowia przyjmę z otwartymi ramionami.


Pozdrawiam.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sty 2015, 17:54

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

przez xmugenx 11 sty 2015, 20:46
Miales gastroskopie robiona? Jakies testy na pasozyty?bolerioze?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
17 gru 2014, 22:51

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

przez slizzehr 11 sty 2015, 20:57
Gastroskopia tak. Refluks plus nadżerki. Refluks powinien się z wiekiem wchłonąć a nadżerki zaleczone(leki podane powyżej, o ile pamiętam 2 antybiotyki).

Pasożyty, borelioza niestety nie. I tu pojawia się pytanie, czy to celowa decyzja lekarzy, czy przeoczenie. Takie testy jest szansa wykonać na żądanie, bez skierowania? Jeśli tak, jaka jest ich cena itd.?

PS dostałem jeszcze skierowanie do endokrynologa za namową obecnej pani neurolog. Tam też zamierzam się udać.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sty 2015, 17:54

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

Avatar użytkownika
przez kahir 11 sty 2015, 21:50
postawic jednoznacznej diagnozy sie nie da, nie jest to zreszta konieczne. stawiam na depresje i lek uogolniony. reszta objawow jest wtorna.
"leczenie" psychiatryczne jakie przeszedles/przechodzisz jest, no wlasnie, w bardzo duzym cudzyslowie. escitalopram jest lekiem stosunkowo slabym, na Twoje nasilenie objawow widocznie nieskutecznym. amitryptylina to staroc, ktorego prawie sie nie uzywa, zreszta dawka jaka dostajesz jest mniej niz symboliczna. piracetam (nootropil) jest kompletnie zbedny. problemy z pamiecia i koncentracja sa wtorne w stosunku do depresji, wiec leki prokognitywne nic nie dadza. sertraline dostales w dawce rownie sybolicznej. stosuje sie nawet 300mg, wiec Twoje 25mg nie moglo dac zauwazalnych rezultatow.

odpusc sobie wszelkie dalsze badania. somatyczne nic Ci nie dolega. wszystko to objawy depresji/nerwicy. zmien psychiatre lub popros o jakis lek z grupy SSRI, bo np. pomogl Twojej kolezance, a sam tez czytales, ze jest skuteczny przy Twoich objawach. sam dolaczylbym tez jakis neuroleptyk w malej dawce na uspokojenie natretnych mysli i lekow. da efekty szybciej niz antydepresant, ktory bedzie sie rozkrecal pare tygodni.

pozdrawiam.

edit: badanie endokrynologiczne, to jedyne, ktore faktycznie ma sens. TSH, FT3 i FT4.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

przez slizzehr 11 sty 2015, 22:17
kahir napisał(a):postawic jednoznacznej diagnozy sie nie da, nie jest to zreszta konieczne. stawiam na depresje i lek uogolniony. reszta objawow jest wtorna.
"leczenie" psychiatryczne jakie przeszedles/przechodzisz jest, no wlasnie, w bardzo duzym cudzyslowie. escitalopram jest lekiem stosunkowo slabym, na Twoje nasilenie objawow widocznie nieskutecznym. amitryptylina to staroc, ktorego prawie sie nie uzywa, zreszta dawka jaka dostajesz jest mniej niz symboliczna. piracetam (nootropil) jest kompletnie zbedny. problemy z pamiecia i koncentracja sa wtorne w stosunku do depresji, wiec leki prokognitywne nic nie dadza. sertraline dostales w dawce rownie sybolicznej. stosuje sie nawet 300mg, wiec Twoje 25mg nie moglo dac zauwazalnych rezultatow.

odpusc sobie wszelkie dalsze badania. somatyczne nic Ci nie dolega. wszystko to objawy depresji/nerwicy. zmien psychiatre lub popros o jakis lek z grupy SSRI, bo np. pomogl Twojej kolezance, a sam tez czytales, ze jest skuteczny przy Twoich objawach. sam dolaczylbym tez jakis neuroleptyk w malej dawce na uspokojenie natretnych mysli i lekow. da efekty szybciej niz antydepresant, ktory bedzie sie rozkrecal pare tygodni.

pozdrawiam.

edit: badanie endokrynologiczne, to jedyne, ktore faktycznie ma sens. TSH, FT3 i FT4.



Nie jestem specjalistą, jak zresztą widać na załączonym obrazku, od stanowczego stawiania sprawy w konfrontacji z lekarzem.
Jakby to głupio nie zabrzmiało, jak przekonać lekarza do silniejszej(w tym wypadku znacznie) dawki preparatu? Generalnie nie jestem ideowo zwolennikiem naciskania na tego typu działania(w tym wypadku inicjatywa nie powinna należeć do mnie), ale chyba tempo mojego leczenia nie pozostawia mi wyboru.

Poza tym dziękuję za odpowiedzi i pociągnę temat: czy od ssri nie lepszy jest snri? Jakoś szczerze powiedziawszy, czytając opracowania oraz opinie na różnych forach, mam wrażenie, że jest skuteczniejszy. Co myślicie? Jakie są w ogóle optymalne dawki terapeutyczne?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sty 2015, 17:54

BARDZO SILNY NAWRÓT NERWICY

Avatar użytkownika
przez Victta 11 sty 2015, 23:39
Madziu będzie dobrze. Spokojnie. Weź hydroksyzynę. Nic się nie bój. Ona jest nieszkodliwa. Nawet ten nieszczęsny Xanax można wziąć doraźnie, byle z głową. Teraz musisz zrobić tylko jedno uspokoić się i nie kombinować. Jak emocje szaleją, głowa pracuje tak bardzo, że aż się przepala. Nie można myśleć. (wiem po sobie). Jak się uspokoisz możesz zacząć myśleć czemu tak nagły atak, szukać pomału przyczyny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:40

Proszę o wszelką możliwą pomoc w diagnozie, interpretacji.

Avatar użytkownika
przez kahir 12 sty 2015, 00:06
slizzehr napisał(a):Poza tym dziękuję za odpowiedzi i pociągnę temat: czy od ssri nie lepszy jest snri? Jakoś szczerze powiedziawszy, czytając opracowania oraz opinie na różnych forach, mam wrażenie, że jest skuteczniejszy. Co myślicie? Jakie są w ogóle optymalne dawki terapeutyczne?

kwestia mocno osobnicza. z mechanizmu dzialania wynikaloby, ze SNRI powinny byc nieco skuteczniejsze w leczeniu leku. bywa bardzo roznie. SSRI z kolei powinny miec mniej skutkow ubocznych. bywa roznie. mozna by sprobowac z wenlafaksyna - 150mg, moze 225mg, ale nie ma czegos takiego jak "optymalna dawka terapeutyczna", to kwestia prob dobrania takowej, jak i samego leku.

odnosnie lekarza, to polecalbym jednak zmiane, bo po przepisanych lekach widac, ze ma dosc archaiczne podejscie, ale sprobowac pogadac nie zaszkodzi. jak rozmawiac? nie znam goscia, wiec Ci nie powiem. mozesz powiedziec, ze sporo czytales (poczytaj naprawde), i ze o SSRI i SNRI przeczytales, ze maja wysoka skutecznosc w stosunku do objawow ubocznych, a po amitryptylinie masz... nie wiem - zaparcia :P
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], Google Ads [Bot] i 12 gości

Przeskocz do