Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez andrzej k 08 mar 2013, 21:25
Ja biore lorafen od 17 lat, 2 razy po 2,5mg dziennie. Próbowałem odstawić ale to nie możliwe, oczywiście można przejść detoks, nawet roczny ale po nim wszystko wróci do starego, do nie uzasadnionych panicznych lęków. Bo to jest tak jak by ci w głowie brakowało jednego klocka, lek go zastępuje z powodzeniem, ale po odstawieniu znowu klocka nie ma i znowu jest źle. Co dziennie jem posiłki więc tabletki też tak traktuje, wcale życia nie utrudniają.
Powodzenia w tym " kochanym " diabelskim świecie.... :(
andrzej k
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 mar 2013, 21:01

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez apacz92 12 mar 2013, 18:41
witam Drogich Forumowiczów

mam 21. lat

od dawna czytam to forum jednak dzisiaj chcę o coś zapytać, ponieważ nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, mianowicie : czy zdarza się Wam, czy ktokolwiek miał następujące objawy :
-pisk w uszach, straszna drażni mnie dźwięk wody lecącej z kranu do umywalki ( czuję wtedy jakbym mi rozrywało bębenek w lewym uchu), drażnią mnie też pojedyncze, piskliwe dzwięki (też uczucie rozrywania lewego ucha)
- ciągły ból karku i tyłu szyi oraz dziwne uczucie drętwienia potylicy

oprócz tych objawów oczywiście występują inne objawy, ale są one z grupy tych "standardowych"
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
12 mar 2013, 18:19
Lokalizacja
gdańsk

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez infrared 02 kwi 2013, 11:04
apacz92 napisał(a):witam Drogich Forumowiczów

mam 21. lat

od dawna czytam to forum jednak dzisiaj chcę o coś zapytać, ponieważ nie znalazłem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, mianowicie : czy zdarza się Wam, czy ktokolwiek miał następujące objawy :
-pisk w uszach, straszna drażni mnie dźwięk wody lecącej z kranu do umywalki ( czuję wtedy jakbym mi rozrywało bębenek w lewym uchu), drażnią mnie też pojedyncze, piskliwe dzwięki (też uczucie rozrywania lewego ucha)
- ciągły ból karku i tyłu szyi oraz dziwne uczucie drętwienia potylicy

oprócz tych objawów oczywiście występują inne objawy, ale są one z grupy tych "standardowych"


Kark, szyja, cały kręgosłup, twarz, wszystko mi boli i drętwieje ;) kiedyś nawet udałam się do fizjoterapeuty, który stwierdził, że wypada mi dysk i stąd bóle szyi, głowy itp., a po drugie, że mam tak spięte mięśnie, że dziwiłby się, gdyby nie dawało to żadnych efektów.

Co do pisków - miałam taki epizod, jak przestałam na niego zwracać uwagę, minęło i do tej pory przynajmniej nie wróciło.
W którąkolwiek stronę się udasz, idź tam całym sercem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 cze 2012, 12:19
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Cocoseque 05 kwi 2013, 20:15
No właśnie - piski w uszach, bóle karku, kłucie w boku i sercu - to też można zaliczyć do objawów nerwicy?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
14 lut 2013, 22:36

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez infrared 06 kwi 2013, 00:55
Po sobie dochodzę do wniosku, że wszystko. Chyba że lekarze kłamią i jestem jednak na coś chora ;)
W którąkolwiek stronę się udasz, idź tam całym sercem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 cze 2012, 12:19
Lokalizacja
Poznań

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Moonlight94 14 kwi 2013, 17:54
No ja się leczę od ponad roku, z wszystkich leków jakie miałem to narazie najlepiej działa wenlafaksyna 75.

I mam problem, bo są bardzo niefajne objawy:
- rozleniwiłem się strasznie
- przez calutki dzień trzęsie mi się ciało, szczególnie ręce. Szczęście że pisząc na klawiaturze nie popełniam strasznych byków :lol:
- jest gorzej z moim umysłem, jestem tępy a kiedyś np. wymiatałem z matmy, pisałem świetne teksty
- szybko robię się senny gdy czytam. Książka mnie wciąga strasznie, ale oczy odmawiają posłuszeństwa, zasypiam po około 20 minutach. A po prostu siedzę na zwykłym krześle, przy biurku, z lampą inżynierską + mocna żarówa ;)

Mam maturę teraz w maju i jedyne co mogę opanować to te ręce. Wezmę propranolol pół tabletki i zniknie trzęsienie się/bicie mocne serducha a mnie nie otępi.
Benzodiazepin się nie tykam najdłużej jak mogę. Nastrój strasznie na nich cierpi, lęki i drżenie znikną ale odrazu śpie :zzz:

Po maturach idę do szpitala. Do Szopienic w Katowicach, na oddział zaburzeń afektywnych i lękowych. Nie mogę się doczekać, bo coraz gorzej ze mną.
Było:
Fluanxol 0,5, Sertralina 50,Escitalopram 10,Paroksetyna 20,Wenlafaksyna 75,Buproprion 150,Trazodon 150,Fluoksetyna 20
Benzo: Alprazolam 0,5, Oxazepam 10,Lorafen 1,Cloranxen 10
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
04 mar 2013, 21:10

Natrętne myśli w nerwicy lękowej

przez Dorota20 25 kwi 2013, 11:14
Witam
Piszę ponieważ nie mam już sił...
Ponad 4 miesiące temu stwierdzono u mnie nerwicę lękową. Objawiała się ona nagłymi panicznymi atakami strachu, trwającymi kilka godzin, czasami całą noc. Pamietam, że moja pierwsza myśl to było "opętanie" przybiegłam do chłopaka i zapytałam czy nie uważa, że mogę być opętana. I tak to się zaczęło... Na początku myśli te nie uprzykrzały mi jakoś życia, wiedziałam, że to nie to, tylko nerwica i nie brałam ich jakoś na poważnie. Od jakiegos miesiąca może 1,5, ataki ustały pozostał tylko ciągły ucisk w klatce piersiowej, gardle i wrażliwość na hałasy, światło... ale myśli nasiliły się do tego stopnia, że po prostu się ich boję, staram się mieć dobry humor, myśleć o czymś miłym, ale nie mogę bo nagle pojawia się myśl "jestem opętana". Za każdym razem bardzo się tej myśli przestraszę ponieważ nie mogę wyrzucić jej z głowy chociaż bardzo chcę, we wszystkim co robię wyszukuje objawy. 24 na dobę są te myśli, nie mogę ich opanować i "wyrzucić" z głowy. Bardzo się boję, że to może być rodzaj opętania a ja z tego nie wyjdę nigdy. Nie rozumiem dlaczego sobie to wmawiam chociaż nie chcę, skąd u mnie wzięła się ta myśl i dlaczego to się nasiliło i nie mogę nic z tym zrobić:( Mam dosyć...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
21 mar 2013, 18:20

Natrętne myśli w nerwicy lękowej

Avatar użytkownika
przez Nika81 25 kwi 2013, 18:50
Myślę, że warto skorzystać z pomocy psychiatry. W końcu masz zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczysz się ? Może w ostrym stanie pomogły by Ci doraźne leki przeciwlękowe? Oprócz np. antydepresantów i psychoterapii. Porozmawiaj ze specjalistą.
Lekarze są od tego żeby pomagać w takich stanach więc warto i nie bój się szukać pomocy...
Pozdrawiam :)
"Czyż życie nie jest snem, który się śni we śnie"? E.A. Poe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
101
Dołączył(a)
11 lip 2012, 14:42

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez fatuma03 08 maja 2013, 18:29
Jako idiota :lol:

-- 08 maja 2013, 18:08 --

zielonooka 30 napisał(a):witam wszystkich forumowiczów,którzy o tej godzinie jeszcze nie śpią.ja również chcę się dowiedzieć o hipnozach.na jakiej zasadzie to dz :smile: iała i czy pomaga?jeżeli ktoś wie coś na temat hipnozy to proszę o wypowiedź.pozdrawiam i życzę dużo zdrowia
Klia

. :D e :tel2: :evil: :D :cry:
Pewnego dnia zrozumiałam że ja nie umiem nic.....
Arketis20mg
Clonazepenum6mg
Hydroksyzinum25mg
Vetira 2000mg propranolol30mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2334
Dołączył(a)
16 lis 2012, 20:56
Lokalizacja
unia europejska

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez disgraziato 13 maja 2013, 22:44
Cześć wszystkim .
Na nerwicę lękową cierpię od 2 miesięcy aż w końcu poczułem ,że muszę się wygadać ludziom, którzy cierpią na to samo co ja. Myślę ,że u mnie powodem tego są przeżycia z ojcem, który miał problemy z alkoholem podkreślam "miał" bo już z tego wyszedł na całe szczęście. Działo się to w dosyć młodym wieku czyli gdzieś od 15 roku życia do 20 mam 22 .Mój problem zaczynał się w tym, że nie potrafiłem go olać i patrzyć jak się wykańcza bo on mnie wychował i wiem ,że był dobrym człowiekiem więc przejmowałem się ,robiłem wszystko żeby przestał co kosztowało mnie mnóstwo nerwów i wylanych łez drugą sprawą jaka mogła mieć na to wpływ była marihuana ... od 18 roku życia paliłem tego na prawdę dużo wkoncu zaczęło mnie to męczyć ,lubiłem imprezy i ogólnie byłem dość rozrywkowym facetem do czasu aż to się wszystko zaczęło ...Zwolniłem się nie dawno z pracy bo po prostu nie dawałem rady lęki miałem kosmiczne od zawału po duszenie się .. Najgorsze jest to ,że teraz siedzę ciągle w domu ani do znajomych ani nigdzie nie chce wychodzić chyba ,że muszę coś załatwić na mieście to robię to jak najszybciej i brykam do domu ..całe życie grałem w piłkę ,uwielbiam sport a teraz ...teraz nawet nie mam ochoty iść na rower czy pobiegać po prostu totalna demobilizacja. Jestem już po badaniach EKG ,krwi i wszystko jest ok niedługo czeka mnie pierwsza wizyta u psychiatry. Dzięki, że mogłem się wygadać i pozdrawiam wszystkich cierpiących :) ;*


Przez przypadek napisałem ten post w temacie "Mój dzień" więc teraz się poprawiam i piszę tu ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
13 maja 2013, 21:24
Lokalizacja
z daleka

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez jork85 20 maja 2013, 22:57
Witam, jestem jork85 i od ok. pół roku przeżywam gehennę ze swoimi natrętnymi myślami. Jestem od 4 lat szczęśliwie żonaty i bardzo cieszę się, że mogę być mężem tak cudownej Kobiety. Od 3 lat zajmuję się grafiką komputerową i mogę się w tym rozwijać. Obecnie pracuję w agencji reklamowej, która wydaje innowacyjny w moim regionie magazyn. Od roku jesteśmy z Żoną posiadaczami naszego mieszkania, kupione na kredyt, bo innej możliwości nie było, ale bardzo się cieszymy, że Bóg dał nam możliwość zamieszkania we własnych 4. kątach. I choć z pozoru wszystko jest ok, to jednak ze mną w moim wnętrzu, sercu, duszy – jakkolwiek tego nie nazwać – dzieję się coś złego. Zacząłem się strasznie bać. I najbardziej wkurzające jest to, że szczerze nie wiem, czego tak naprawdę się boję.
Takie lęki i natrętne myśli analizujące i rozbijające moje działania na najdrobniejsze szczegóły rozpoczęły się jakieś pół roku temu, kiedy zacząłem bardziej wchodzić w świat rozwoju osobistego. Hasła typu: samorealizacja, sukces, pasja, rozwój zakorzeniły się w mojej głowie. I nagle wpadłem w dół. I niestety nie wiem, jak się z niego wydostać. Nawet nie wiem, jak opisać te uczucia, jak opisać stan, w którym obecnie się znajduję.
Zacząłem myśleć, że może skoro nie potrafię spełnić swoich marzeń, że skoro nie umiem podjąć wysiłku i boję się pracy nad własnymi marzeniami to może pomyliłem się z wyborem drogi życiowej (w sensie: może powinienem zostać księdzem?). W jakiś dziwny sposób zacząłem uważać, że jestem nieudacznikiem, że skoro nie potrafię rozkręcić własnego biznesu to może po prostu dlatego, że pomyliłem powołanie. I ta myśl mnie paraliżuje. Nigdy nie pragnąłem zostać księdzem, a teraz kiedy pojawiają się trudności w małżeństwie (kłótnie, nieumiejętność dogadania się w pewnych sytuacjach), natłok obowiązków w pracy i znużenie pracą sprawiają, że zaczynam myśleć w pewnych momentach, że księża mają łatwiej, nie muszą się martwić, że może ja w głębi serca takiego życia pragnąłem, tylko przed tym uciekałem i dlatego wybrałem małżeństwo. Tutaj od razu chcę zaznaczyć, że wydaje mi się, iż takie myśli pojawiają się jako ucieczką od odpowiedzialności, ucieczka od trudności – myślę, że gdyby nie było tych trudności to nawet do głowy by mi nie przyszło, że może pomyliłem się z wyborem drogi życiowej.
Towarzyszy mi lęk przed działaniem, przed zaangażowaniem – ten lęk jest poszyty paraliżującym uczuciem, że być może Bóg nie błogosławi moim pomysłom, że może ja idąc za własnymi marzeniami sprzeciwiam się Jego woli. Biorąc to na zdrowy rozsądek myślę, że to bzdura, ponieważ kiedyś przeczytałem, że Bóg mówi przez nasze najgłębsze pragnienia. Kiedy modliłem się o to, by dał mi znak, czy jestem na właściwym miejscu On dał mi przez psalmy taką odpowiedź, że dosłownie mnie zamurowało – słowa psalmu tak do mnie pasowały, że byłem pewien, że On jest ze mną, że mi błogosławi i podoba się Mu droga, którą idę. Kiedy jednak minęło parę dni to myśli o tym, że może się pomyliłem i towarzyszący tym myślom paraliż powróciły. Ten stan ducha zabiera mi radość życia, demotywuje do podjęcia jakiegokolwiek działania (skoro nie mam pewności, że coś robię dobrze, to po co w ogóle podejmować jakikolwiek wysiłek? Skoro czuję taki strach i lęk to może to nie jest moja droga?).

Chciałbym być dobrym mężem i w przyszłości ojcem, ale mam obawy, czy tego rzeczywiście chcę – boję się, że kiedy się zaangażuję to nagle odkryję, że to nie jest to, czego naprawdę chcę. Chciałbym być bogaty, żyć w obfitości nie dla samego bogactwa, ale dla możliwości, które daje posiadanie pieniędzy (można zapewnić godne życie bliskim), ale boję się, że może skoro nie wiem, jak do tego bogactwa dojść to Bóg nie chce, bym był bogaty. Kurde, jakie to wszystko popieprzone. Czuję się jak pajac pisząc takie rzeczy i jednocześnie wstydzę się, że jestem tak pokręcony. Chcę wyjść z tego gówna, ale nie wiem jak.

Wnioski, jakie wyciągnąłem sam podczas pisania powyższego tekstu:
- wcale nie pomyliłem się z wyborem powołania – po prostu ostatnie wydarzenia (kłótnie z Żoną, nawał pracy, perfekcjonizm, który „zmusza” mnie do założenia własnego biznesu i własnego rozwoju wewnętrznego) sprawiły, że za dużo się w mojej głowie dzieje, że podświadomie szukam rozwiązania tej sytuacji i dlatego pojawia się lęk i obawa, że skoro nie wychodzi mi na pewnych płaszczyznach to to nie jest „ta droga”
- wiem, czego chcę i bardzo pragnę realizacji marzeń, ale boję się, że Bóg jest przeciwko mnie
- boję się bycia szczęśliwym (jakbym sam nie dowierzał: „życie naprawdę może być takie piękne?”)
- mam w sobie jakieś przeświadczenie, że kiedy czegoś pragnę, a pojawiają się trudności to może to jest jakiś znak, że mam się nie angażować w realizację własnych marzeń; nie jestem własnych pragnień pewien, nie jestem pewien siebie – raz czuję tak,, że jestem pewien, za chwile pojawia się jakaś obawa, jakiś lęk i już pewien nie jestem i „może rzeczywiście się pomyliłem?”

Jak to wszystko uporządkować? Proszę o pomoc.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 maja 2013, 22:49

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez julkaapril 21 maja 2013, 00:34
Wnioski, jakie wyciągnąłem sam podczas pisania powyższego tekstu:
- wcale nie pomyliłem się z wyborem powołania – po prostu ostatnie wydarzenia (kłótnie z Żoną, nawał pracy, perfekcjonizm, który „zmusza” mnie do założenia własnego biznesu i własnego rozwoju wewnętrznego) sprawiły, że za dużo się w mojej głowie dzieje, że podświadomie szukam rozwiązania tej sytuacji i dlatego pojawia się lęk i obawa, że skoro nie wychodzi mi na pewnych płaszczyznach to to nie jest „ta droga”
- wiem, czego chcę i bardzo pragnę realizacji marzeń, ale boję się, że Bóg jest przeciwko mnie
- boję się bycia szczęśliwym (jakbym sam nie dowierzał: „życie naprawdę może być takie piękne?”)
- mam w sobie jakieś przeświadczenie, że kiedy czegoś pragnę, a pojawiają się trudności to może to jest jakiś znak, że mam się nie angażować w realizację własnych marzeń; nie jestem własnych pragnień pewien, nie jestem pewien siebie – raz czuję tak,, że jestem pewien, za chwile pojawia się jakaś obawa, jakiś lęk i już pewien nie jestem i „może rzeczywiście się pomyliłem?”

Jak to wszystko uporządkować? Proszę o pomoc.



ja bym chciala tu podkreślić tylko jedno słowo z Twojej wypowiedzi (mimo iż przeczytałam całość). Mianowicie: PERFEKCJONIZM
własnie to ponoć jest przyczyną mojej nerwicy..mój lekarz mi tego dowiódł..po prostu musimy nauczyć się żyć z myślą, że nasze plany mogą się zmienić..chodź ja póki co z tym walczę bo nie widzę innej opcji niz droga, którą sobie obrałam.. zbyt wiele od siebie wymagamy..:) a przyczyny tego też mogą być różne różniste. Warto przyjrzeć się swojej przeszłości..bo zazwyczaj tam pies pogrzebany :)
,,..Tak, na to wygląda. Odbiło Ci, zbzikowałaś, dostałaś fioła. Ale coś Ci powiem w sekrecie. Tylko wariaci są coś warci.." :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:12
Lokalizacja
Pomorze

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez lecter1 25 maja 2013, 00:52
Cześć, czy ktoś z was może wyleczył nerwicę uogólnioną? Na czym polegało leczenie? Po jakim czasie wam się udało wyleczyć? Jakie leki braliście? Czy brał ktoś coaxil i czy pomógł? Czy są jakieś leki w formie zastrzyków na nerwicę? Pytam o tą formę gdyż branie tych tabletek jest uciążliwe dla mnie...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 maja 2013, 00:30

Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez seaw 28 maja 2013, 22:45
Mam do Was pytanie. Było dobrze i napiłem się alkocholu i po jego spożyciu od dwóch dni znowu zaczynam się nakręcać. Miałem takie coś przed oczami jak niedostrojony kineskopowy telewizor (pasy poziome) co o tym myślicie. Jak szybko "latam oczami" to niekiedy robią mi się rożne jasne pkt (nie boję się ich ale zaczynają mnie już wkurzać). Generalnie zlewa mi się niekiedy obraz itp. Generalnie nie wiem czy to początki psychozy schizy ? Jestem niby na lekach wiec generalnie wisi mi to co ze mna bedzie pytam sie tak tylko dla świętego spokoju. Czy to atak nerwicy czy już kompletnie powoli zaczynam odlatywać?
Klozapol 300 mg docelowo 600 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
23 sty 2013, 18:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 35 gości

Przeskocz do