Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Problem z samym soba?

przez barandek 13 lis 2008, 17:27
Witam !

Tak wiec, mam problemy moze zaczne od poczatku ; 3 lata temu zaczalem trenowac sport walki, wszystko bylo dobrze. Treningi podobaly mi sie, a sport zaczal byc moja pasją. Przyznam sie, iz moj tato, jest jednoczesnie moim trenerem tak wiec, mam lekka ulge gdyz zawsze przyjde na trening, a on tam jest. Zawsze pomagal, uczyl, bo trenuje tez drugi fachowiec, ktorego nie lubie, nie przepadam za jego tokiem myslenia, nauczania, moze przez to, ze naucza starych meczacych technik. Chcialbym uwzglednic iz mam 15lat, jestem w wieku dorastania. Ostatnio zaczalem sie bardzo niepokoic, gdyz z poczatku jezdzilem na zawody, towarzyszyl mi wielki stres, nie moglem jesc, pic, bylo mi poprostu na sam widok nie dobrze. Wiem, iz kazdy odczuwa stres, ale nigdy, przenigdy, odkad trenuje nie spotkalem kogos tak zdenerwowanego jak ja.
Nie wiem czy zrezygnowac, bo ten stres mnie wykancza, gdy przystepuje do walki, opadam z sil, gdzie powinienem byc rozgrzany i gotowy na bitwe. To jedno o co chce Was zapytac, nie wiedzialem dokladnie gdzie to umiescic, bo szczerze nie znam sie na tym. Poprostu chcialbym sie dowiedziec co mi jest, bo chodzic z tym do psychologa, to lekka paranoja. Druga rzecz, w ostatnich czasach, na sama mysl o treningu robilem sie senny, treningi zaczynaja mnie denerwowac, nudzic, :roll: , nie wiem co jest tego przyczyna, wiem iz np. na autobus mam wyjsc za godzine, a czuje sie naprawde spiacy, praktycznie spie na jawie. Gdy nie ma treningu, wszystko jest ok. Czy jest to moze na tle nerwowym? Gdyz na treningach czesto sa sparingi, przed ktorymi rowniez towarzyszy mi lek,stres, nie wiem jak to nazwac.
Nie chcialem o tym rozmawiac. Rozmawialem z trenerem a zarazem tatą, wie co jest grane, tlumaczy mi iz wszystko bedzie dobrze, nikt mi krzywdy nie zrobi, ze jezeli chce to moge zrezygnowac, ze kiedys przejdzie mi ta "nerwica" . Tylko problem jest w tym, ze ja sam tego nie wiem, bo wiem ze w kasze nie dam sobie dmuchac, ale ten stres, to wszystko, mnie przerasta.
Tak wychodzac poza sale treningowa i zawody, to gdy ogladam nawet zdjecia, filmy, to ogarnia mnie stres, co prawda nie jest on w tak duzym stopniu, ale poprostu robi mi sie nie dobrze, odrazu trace sily i robie sie senny.

Prosze o pomoc!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 lis 2008, 17:10

Re: moja histora

Avatar użytkownika
przez Victorek 13 lis 2008, 19:45
Patrycjak20 wcale to nie musi być tak jak złośliwy ;) kolega wyżej piszę. O nic nie pytasz, dzielisz się swoją historią a czytając ją można zobaczyć, jak i przy zwierzeniach różnych osób jak rozmaite są nasze problemy, i to PROBLEMY pisane z dużych liter, ja akurat gwałtu nie przeżyłem, więc mogę sie jedynie domyślać rozmiarów twojego cierpienia, ale za to miałem inne katorgi w dzieciństwie jak i w późniejszym zyciu, Ale i tak wszystko to sprowadza albo do załamań nerwowych bądź po prostu NERWIC DEPRESJI. Jednak nie poddawaj się! a widzę że jest u ciebie źle ale nie jesteś do tego tylko biernie nastawiona! i dobrze! wydaje mi się że u ciebie duże znaczenie miałby doświadczony psycholog, który potrafiłby wyprowadzić twoje myśli na prostą. Szukaj kogoś takiego !! bo możesz być jeszcze przez całe życie szczęśliwa i wolna od tego całego gówna!! a co do studiów to pomyśl czy jest coś takiego co by cię kręciło, (czasem mam tak że po prostu mnie nic nie interesuje) bo nie wiem czy dobrze jest przerywać studia, ja z powodu nerwicy przerwałem i teraz wątpie czy skończę....ale nie podchodź do tego tak, że musisz skończyć bo nie wiem co, bo mama się czepia, pomyśl że to dla ciebie, sama dla siebie to robisz! no nic rozpisałem się :smile: pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: moja histora

przez patrycjak20 13 lis 2008, 22:57
Victorek napisał(a): a co do studiów to pomyśl czy jest coś takiego co by cię kręciło, (czasem mam tak że po prostu mnie nic nie interesuje) bo nie wiem czy dobrze jest przerywać studia, ja z powodu nerwicy przerwałem i teraz wątpie czy skończę....ale nie podchodź do tego tak, że musisz skończyć bo nie wiem co, bo mama się czepia, pomyśl że to dla ciebie, sama dla siebie to robisz! no nic rozpisałem się :smile: pozdrawiam



jeśli chodzi o studia to moze dziwnie zabrzni ale marzylam o pedagogice. wszystko bylo pieknie, dostalam sie, ;przeszlam testy i brakowal mi papier od glupiego laryngologa ze moge byc pedagogiem. nie zgodzil sie z powodow guzek na krtani. wyslal mnie do foniatry a ona powiedziala ze moje gardlo nie wytrzyma nawet 5 lat w zawodzie i straceglos. wiec politologia byla jedynym alternatywnym i w miare ciekawym kierunkiem.

---- EDIT ----

Victorek napisał(a): a co do studiów to pomyśl czy jest coś takiego co by cię kręciło, (czasem mam tak że po prostu mnie nic nie interesuje) bo nie wiem czy dobrze jest przerywać studia, ja z powodu nerwicy przerwałem i teraz wątpie czy skończę....ale nie podchodź do tego tak, że musisz skończyć bo nie wiem co, bo mama się czepia, pomyśl że to dla ciebie, sama dla siebie to robisz! no nic rozpisałem się :smile: pozdrawiam



jeśli chodzi o studia to moze dziwnie zabrzni ale marzylam o pedagogice. wszystko bylo pieknie, dostalam sie, ;przeszlam testy i brakowal mi papier od glupiego laryngologa ze moge byc pedagogiem. nie zgodzil sie z powodow guzek na krtani. wyslal mnie do foniatry a ona powiedziala ze moje gardlo nie wytrzyma nawet 5 lat w zawodzie i straceglos. wiec politologia byla jedynym alternatywnym i w miare ciekawym kierunkiem.
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
05 lis 2008, 01:34
Lokalizacja
Świętochłowice/slask

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem nowy może mnie ktoś poratuje Poznań

Avatar użytkownika
przez ketjow 14 lis 2008, 00:34
Witam opisze może na początku jak to sie zaczeło ale w skrócie bo nie chce zanudzać.

Brałem kiedyś narkotyki typu: amfetamina, tablety extasy, i paliłem zielsko

Było OK aż pewnego razu amfetamina dała swoje znaki i zrobiło mi sie bardzo źle czułem ze umieram koszmar duszności wydawało mi sie że serce przestało bić i zparaliżowało mi ręce był to rok 2000.

Potem badania wszystko wyszło ok tylko miałem czestoskurcz a pozatym wszystko w normie.

No i zacząlem dalej balować i brać ale za każdym razem miałem wikse że mierzyłem sobie puls na szyi czy równo bije i nie za szybko ( schiza że zawał) ale było ok świetnie się bawiłem do roku 2003

No i zaczeło sie latem 2003 roku z dnia na dzień dostałem wtedy nie wiedziałem co to jest byłem w sklepie szykowałem sie do imprezy i nagle zimny pot uczucie że zwariuje albo umieram nie mogłem tego wytłumaczyć co to za uczucie dokładnie czyłem sie jak bym był pod wpływem jakiś środków ale z mega złym uczuciem w głowie

Przestraszony czyli co psychiatra no i leki leki leki raz wloty zaraz upadki tak do obecnego roku 2008 w tym 2 lata były super urodziła mi sie córeczka i wziąlem ślub ( w kościele nie było zaciekawie panika ale jakoś dotrwałem )

I znowu mnie dopadło tylko tak jakby za każdym razem to było jeszcze mocniejsze udeżenie i inne objawy

Nie wiem już co zrobic chciałbym iśc na psychoterapie ale wołaja 120-140 zł w Poznaniu

A leki ?? było już ich tak wiele że boje sie zmieniać na inny obecnie biore Seroxat teraz lekarz zapisał mi Mirzaten i Spamilan ale boje sie to wziąźć

Najlepsze to że mieszkam u teściów i jak tam mnie dopada nie wiem gdzie mam uciec albo jak wyjść z domu zeby nie pomyśleli że jestem jakiś nienormalny

No i studiuje też nie jest zaciekawie bo boje sie że ludzie pomyśla że jakiś świr


Moje objawy jakie znam : duszność, bicie serca czuje w całym ciele, zatykaja mi sie uszy, widze jakies plamki błyski, wzrok mi szwankuje tak jak by fikcją wszystko było albo jakiś dziwny kontrast, jakieś kłucie w czaszcze .płytki oddech

Do tego chyba jeszcze depresja czuje się jak smutas odpowiadam tylko : TAK, NIE lub NIEWIEM nic mnie nie cieszy

Może ktoś mnie pocieszy albo jeżeli jest ktoś z Poznania może poleci mi jakiegoś psychoterapeute niedrogiego

Do dziesiaj od żadnego psychiatry nie dowiedziałem sie dokładnie co mi jest tylko że nerwica ale jaka ?? lub depresja

Pozdrawiam serdecznie
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Re: Problem z samym soba?

Avatar użytkownika
przez ewa125 14 lis 2008, 15:08
a ty tak wogole chcesz to trenowac czy robisz to tylko ze wzgledu na tate?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez Victorek 15 lis 2008, 23:59
Ketjow no niestety nie mam namiarów na dobrego psychoteraputę w poznaniu :( piszesz że dowiedziałeś się od psychiatrów że to nerwica i lepiej nie dociekaj jaka :) trochę tu żartuje bo sam dociekałem jaką ja mam i nic dobrego mi z tego nie wyszło :) Bo w końcu lekarz mi stwierdził natręctw lękową i jeszcze jakieś medyczne nazwy :) więc dostałem jeszcze większego stracha, a w sumie to bez różnicy jaka nerwica ważne żeby z tego było wyjście Wiesz u ciebie to pewnie narkotyki były przyczyną wywoławczą to bagienko, ja raz dawno zapaliłem i miałem straszliwy lęk wtedy, myślałem że to już koniec, biegałem po ulicach w panice jak wariat, a nerwica obudziła się znacznie później, chyba po prostu ci którzy mają do niej predyspozycje i do tego dadza temu iskrę zapalczą w postaci jakiś stresów czy narkotyków to meczą się z tym. Psychoterapię wielu poleca, więc szukaj do skutku swietnego terapeuty, ja jeszcze nie znalazłem a odwiedziłem już kilku. Mam też jazdy typu oprócz odrealnienia , czucie bicia serca w całym ciele, duszności i kłopoty ze wzrokiem i ta chęć uciekania z wielu miejsc jak mnie łapie panika, przez co boje się wielu sytuacji gdzie nie można zwiać, np. właśnie z teściem w samochodzie, a najbardziej się boję żeby nikt nie zobaczył jaki ze mnie świrek :) trzymaj się
!
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez pajak 16 lis 2008, 01:11
dokładnie ketiov Cię rozumiem, mam tak samo. Zaburzenia widzenia, odrealnienia, zimne poty i najgorsze jak tego nie pokazać otoczeniu, jak nie pokazać tego że coś nam jest? Przecież jeśli się dowiedzą to coś się stanie... to nakręca kolejne lęki... takie trochę koło zamknięte.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
240
Dołączył(a)
12 sty 2007, 00:30
Lokalizacja
Człuchów

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez ketjow 16 lis 2008, 03:46
Witam jedyne co na pozostaje to wiara w siebie ale tak sobie czasami myśle jeżeli przez tyle czasu nic nam się nie stało nie zemdleliśmy czy inne objawy to to sie nie stanie to jest tylko taka schiza w naszej głowie i to ten strach nas paraliżuje a poza tym nic sie z nami nie dzieje chcialem tyle razy stawic temu czoło samemu ale jeszcze nie potrafie jest to troche za silne powiem tylko tyle ze ostatnie 2 lata byly ok tylko nie nawidze słowa od innych typu " nie wkręcaj się" teraz siedze w pracy na nocce wypilem chyba z 3 kawy i spalilem paczke fajek ogolnie teraz jest OK tylko od tygodnia wkurza mnie taki wewnetrzny niepokój i po lewej stronie czachy mam mrowienie drętwienie że ciagle musze sie tam pogłaskać bo mnie to wkurza heheheh zycze milej niedzieli pozdrawiam i dziekuje wam za odpowiedz
Rzeczywistość daje więcej wrażeń niż fikcja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
11 lis 2008, 02:11
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Avatar użytkownika
przez taniecupsychiatry 17 lis 2008, 00:21
też paliłem zielsko,dość długo,i kilka razy lsd, po którym miałem przykrą podróż i nie wziąłem więcej;
gdy dopadł mnie pierwszy lęk (nigdy tego nie zapomnę) to byłem pewien,że to jakiś flashback od tych dragów; i stało się moją obsesją, że cała ta moja nerwica to wynik palenia, ale teraz wiem, że same dragi pomogły mi tylko w ucieczce przed życiem;
sama nerwica jest też sposobem na radzenie sobie z niezrozumiałą rzeczywistością,z niezrozumiałym tym kimś,kto się przegląda w lustrze, z masą spraw,które trzeba załatwić i chciałoby się uciec i tak dalej;
nerwica jest reakcją na rzeczywistość tą na zewnątrz i tą wewnątrz nas;
wszystko to się kotłuje, wierzga, krzyczy...
Posty
42
Dołączył(a)
07 lis 2008, 02:24

co zrobic

przez Xanatos 17 lis 2008, 00:32
Właściwie nie wiem od czego zacząć...
Jeszcze zanim zacząłem chodzić do tego przeklętego gimnazjum byłem w 100% normalny,wygadany.. co prawda zawsze był ze mnie odludek ale to inna sprawa. W gimnazjum zaczęły się problemy: byłem nowy w klasie która znała się od sześciu lat a zainteresowania moje i reszty chłopaków były całkiem inne. Jak doda się do tego fakt, że kompletnie nie radziłem sobie z grami zespołowymi (a tylko to robiliśmy na w-f), no cóż, po pierwsze nie miałem kolegów co jeszcze dużym problemem nie było, ale jako ktoś kto zawsze chodzi sam stałem się obiektem drwin, wyśmiewań itd.... Moja odporność psychiczna i tolerancja dla idiotów zawsze była duża a "podstawianie haków", wyśmiewanie przy każdej okazji, obgadywanie nie wydają się jakimś problemem ale wszystko ma swoje granice. Wystarczył rok żebym znienawidził szkołę, zamknął się w sobie i po prostu "boję się ludzi". Od tego czasu jak wychodzę to dziesięć razy sprawdzam jak wyglądam żeby mnie nikt nie wyśmiał, jak idę ulicą to mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy i krytykuje albo naśmiewa się, kiedyś byłem wygadany a teraz jestem nieśmiały... Teraz jestem szkołę wyżej gdzie spotkałem fajnych ludzi ale z nikim nie potrafię się jakoś bardziej "zakolegować" czy zaprzyjaźnić, poza dobrym towarzystwem nie zmieniło się praktycznie nic. Można powiedzieć że jest nawet gorzej. Zawsze (nawet w gimnazjum) byłem spokojny, praktycznie nic nie było w stanie mnie zdenerwować. Teraz wpadam we wściekłość bez powodu, do czasu gdy jestem w towarzystwie nie okazuje tego ale gdy zamknę się w pokoju to walę pięściami w ścianę, kopie we wszystko co się da a ciśnienie skacze mi do tego stopnia że najpierw z nosa zaczęła lecieć krew a po chwili straciłem przytomność. Ostatnio boje się że wyładuje całą złość, zebraną chyba przez ostatnie lata na kimś kto mnie zdenerwuje, coraz częściej nachodzą mnie takie myśli i mam wrażenie że któregoś dnia nie zdołam się powstrzymać.
Pozostaje jeszcze w-f który mam z tym samym nauczycielem i boje się tych lekcji na tyle że już złamałem palca, skręciłem kostkę, zjadłem spory kawałek muchomora na surowo byle tylko nie ćwiczyć.
Mam takie pytanie: jak poradzić sobie z tym problemem (psycholog czy coś), czy to ma jakąś nazwę i jak nie angażować w to rodziców. Wiem jaka będzie ich reakcja i po prostu nie chcę żeby oni o tym wiedzieli a każdy lekarz ma pewnie obowiązek informowania ich o tym..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 lis 2008, 00:02

Re: co zrobic

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 17 lis 2008, 12:27
hejo!! musisz sie zebrać do kupy i popracować nad sobą ;) wiem że łątwo powiedzieć, ale spróbuj ;) jeśli sam nie dasz rady to psycholog by ci pomógł uporządkować wszystko, ale poradzić z tym musisz sobie sam... skoro teraz jesteś już szkołę wyżej, więc zacznij wszystko od nowa, w sumie fajnie by było jakbyś już teraz zaczął coś robić w tym kierunku, ja też tak powolutku powolutku sie staczałam, mniej więcej tą drogą co ty, ale niestety nikt mnie nie zdążył uprzedzić jak to daleko moze zajść :( więc życzę powodzenia, zacznij pracować nad sobą już teraz;) jak ci trudno samemu to idź do psychologa na kilka spotkań, powiem mu o tym wszystkim, a on cie pokieruje w którą strone masz isć ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Czy możliwe że nerwica tak boli?

Avatar użytkownika
przez colinn211 17 lis 2008, 16:45
Od ponad 2 miesięcy biore Lexapro i caly czas boli mnie glowa ( byly male przerwy ale bardzo krotkie) i to bardzo mnie męczy poniewaz klade i bodze sie z bole glowy :(
Ciezko mi opisac ten bol na ogol jest on tępy i ciezko go zlokalizowac ale przybiera on najruzniejsze postacie np dziwnego pieczenia, kłucia ,drętwienia ,ucisku .
Ból ten chodzi mi po calej glowie a czasami bola oczy, kark mięsnie policzków, i musze zaznaczyc ze jesli bola np oczy to glowa nagle przestaje .
Mialem robiona tomografie glowy i wszystko wyszlo ok mam tylko torbiel pajęczynówki o wymiarach 32x20mm chyba ale neurolog mowil ze nie mam sie przejmowac bo to ma co drogi czlowiek i nie jest to grozne w takich wymiarach wiec tu ok.
Dodam ze jak boli mnie glowa ale tak naprawde mocno to czuje taki dziwny przytłumiony lęk w piersi i ciagle sie zastanawiam co jest pierwsze czy lęk i od niego bole glowy czy moze bol glowy i lek ze znowy dlogo bedzie bolalo( od paru lat cierpie na nerwice lękowa)
Jesli ktos moze mi pomuc to bardzo prosze bo juz nie daje rady.
"Zostawmy to i chodźmy na spacer, bo dzisiaj świat wygląda inaczej..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
25 paź 2008, 10:10

Re: Czy możliwe że nerwica tak boli?

przez Katarzynka35 17 lis 2008, 20:26
witaj!
a zanim zacząłeś brać Lexapro też juz Cię glowa bolała? bo jesli zaczęła boleć w momencie kiedy zacząłeś zazywać tabletki to być może to skutek uboczny w postaci bólu głowy i nie jest to idealny lek dla Ciebie...
trzymaj się, napisz czy oprócz bólu głowy masz jeszcze jakie dodatkowe objawy - np. zawroty glowy, ciśnienie w uszach, drętwienie skóry twarzy, silne napięcie skóry, napiecie, sztywnienie karku, tyłu głowy, szumy w uszach.. ja tak mialam, teraz jest ok:)
pozdrawiam!!
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
12 lip 2008, 19:13

Re: Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

przez wojtek_kca 17 lis 2008, 22:07
Przypadkowo wszedłem na to forum/ciekawość zawodowa/ i nie mogę się nadziwić,gdyż większość z opisanych tu przypadków to zespoły lęku napadowego lub zespoły /sub/depresyjne z komponentą lękową.Czy udaliście się do psychiatry,który wasze dolegliwości zmniejszyłby lub wyeliminował w ciągu 7-10 21 dni? Takie leki jak Citalopram,Paroxetyna/nazwy chemiczne/ są lekami zarejestrowanymi m.in. dla tych właśnie schorzeń.Jest jeszcze m.in Anafranil ,stary dobry lek ale z większym działaniem ubocznym.Owszem leczenie trwa 6-12 i dalej miesięcy,ale jaka jest jakość życia! Nie wiem może jesteście masochistami? Psycholog owszem ale jako leczenie wspomagające u psychologa z certyfikatami i doświadczeniem.Leczeniu farmakologicznemu opiera sie niewielki procent chorych dotkniętych tymi objawami.Zapewniam,że leczenie j/w znacznie zmniejszy to forum.pzdr
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 lip 2006, 09:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: barakudo i 38 gości

Przeskocz do