Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez scrat 05 lis 2008, 06:59
Nie myślałaś nigdy że to dążenie do bycia najlepszą w szkole ma duże przełożenie na twoje poczucie własnej wartości? Ja przez całe swoje szkolne życie zauważyłem jedno - jeżeli ma się same dwóje to tak naprawdę nic złego się nie dzieje. Nie ma żadnej katastrofy. To straszenie ocenami, rywalizacje, potem z tego są tylko nerwice...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez Kaja007 06 lis 2008, 16:29
scrat napisał(a):Nie myślałaś nigdy że to dążenie do bycia najlepszą w szkole ma duże przełożenie na twoje poczucie własnej wartości? Ja przez całe swoje szkolne życie zauważyłem jedno - jeżeli ma się same dwóje to tak naprawdę nic złego się nie dzieje. Nie ma żadnej katastrofy. To straszenie ocenami, rywalizacje, potem z tego są tylko nerwice...

Masz rację w 100%. Ja przez swoją chorą ambicję i dążenie do bycia najlepszą doprowadziłam do tego, że teraz mam depresję, nerwicę, niskie poczucie własnej wartości i nie mogę sobie poradzić sama ze sobą. Gdybym już od najmłodszych lat inaczej podchodziła do nauki nie miałabym teraz takich problemów i może byłabym normalną, radosną nastolatką. Ale wszystko potoczyło się inaczej...
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Re: Fobia szkolna

przez krolowamarysienka.i 07 lis 2008, 19:03
Kurcze, ja chyba tez mam szkolna fobie, ale w innym sensie. Nauczyciele mnie nie znoszą, klasa też. Denerwuje sie tym, ze to juz klasa maturalna, że sobie nie poradzee z tymi wszystkimi zaległościami(w poprzednich latach olewałam jakoś to wszystko). Niestety nikt mi nie pomaga, też słyszę tylko, że się migam, że jestem leń itd. Cieżko wytrzymać mi ze sobą, z innymi:/ tabletki pomagają, ale jestem b. skłonna do uzależnien i znowu sie tym denerwuje:/ do tego dochodzi palenie MJ, więc niezły syf mam w główce:(
Posty
20
Dołączył(a)
05 lis 2008, 17:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez Lariana 07 lis 2008, 20:29
Kaja007 napisał(a):Masz rację w 100%. Ja przez swoją chorą ambicję i dążenie do bycia najlepszą doprowadziłam do tego, że teraz mam depresję, nerwicę, niskie poczucie własnej wartości i nie mogę sobie poradzić sama ze sobą. Gdybym już od najmłodszych lat inaczej podchodziła do nauki nie miałabym teraz takich problemów i może byłabym normalną, radosną nastolatką. Ale wszystko potoczyło się inaczej...

Nie ma takiej sytuacji ,z której nie można wyjść ,coś zmienić...
Nie patrz na przeszłość ,to że byłaś taka ,to było już tego nie ma . Zacznij być taka ,jaka chcesz być .Bez chorej ambicji. Dziękuję komuś ,kto wstawił gdzieś na forum (nie pamiętam gdzie) słowa dezyderaty. Jedne mi strasznie się wbiły w głowie i dotyczą mnie i mojej ambicji..
-Nie porównuj się z innymi ,bo zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie .I to działa .
Gorsze oceny? Trudno. Uda się następnym razem .Jak sie nie uda- trudno. Nauczę się lepiej ,albo sie nie nauczę .To i tak nie ma znaczenia..
'A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
13 sie 2008, 16:02

Re: Nerwica a szkoła

przez izu 23 lis 2008, 19:09
biorę leki od końca sierpnia br. dotychczas pomagały (biorę tylko spamilan na lęki). kilkakrotnie pojawiały się kołatania serca, ale z czasem przeszły. aż tu nagle znowu są. w zeszły poniedziałek na chemii (lekcja z wychowawczynią, nie powinnam się niczego obawiać) zaczęło się kołatanie. nie potrafiłam się uspokoić, wyszłam z klasy. przez ostatni tydzień nie chodziłam na niektóre lekcje. nie mogłam się skupić w szkole przez kołatanie i (bezpodstawne) zdenerwowanie. <dziś przed wejściem do kościoła musiałam się napić. usiadłam na samym końcu, blisko wyjścia. wszystko mnie denerwowalo, płaczące dzieci, wrzeszczące dzieciaki. przez 50minut mszy miałam kilka kołatań. wytrzymałam do końca mszy, wróciłam do domu i później było ok>

czy przez takie kołatanie będę zmuszona skorzystać z indywidualnego nauczania? jutro mam wizytę u psychiatry, powiedzieć o tych zajściach i poprosić o jakieś leki?
izu
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
22 sie 2008, 11:03

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez coolkidofdeathh 05 lut 2009, 16:48
mam podobny problem jak reszta.chyba mam fobie szkolna , od 3 kl gim nie chce mi sie wogole chodzic do szkoly , wczesniej tak nie mialam w 1 i 2kl. codziennie rano przezywam stres , bole brzucha , mdlosci, generalnie nic nie jestem w stanie przelknac a w szkole to nic nie mowie , gloduje od 8 do 14 i coraz bardziej staje sie to niekomfortowe. na lekcjach czuje sie fatalnie. zaczyna bolec mnie brzuch i zaraz sobie mysle ze bede musiala wybiec z klasy bo jest mi okropnie niedobrze. mam kolezanki ale mimo to czuje ze jestem nudna i gdyby mnie nie bylo to nikt by tego nie zauwazyl. czasem inni sie smieja z czegos a ja nawet nie mam ochoty albo nie jest to dla mnie zabawne oO. wracam do domu i mam dola przez ta cala sytuacje. bo nikt sie tak nie stresuje jak ja. w kwietniu pisze testy gimnazjalne i wogole sobie tego nie wyobrazam. nie chce pisac. wiem ze predzej sie zestresuje niz pojde tam i normalnie napisze. nie bede mogla sie skupic w gronie wielu osob , widzac ze wszyscy sa skoncentrowani tylko nie ja. czy w takim razie mozna sie ubiegac np o to by napisac test jakos indywidualnie?albo w domu? pomozcie ;x
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
05 lut 2009, 16:33

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez antoinette 09 lut 2009, 18:40
nie bój się. zaciśnij zęby i napiszesz ten test. Ja w Twoim wieku miałam ogromne napady lęku, na jakiś czas przeszły mi właśnie po teście :) nie taki diabeł straszny. Może poproś nauczycieli, żebyś siedziała z tyłu bo się denerwujesz, albo coś w tym stylu. Albo po prostu idź i napisz. Na początku nerwy, ale zobaczysz że zaraz Ci przejdzie ;) Lęk jest czymś chwilowym, normalną reakcją organizmu. Nie trwa cały czas, tylko chwilę i ZAWSZE mija.

Ja pokonałam nerwicę. Zmieniłam szkołę z jednego z "lepszych" rankingowo warszawskich liceów na gorszą, tutaj tak samo mogę się uczyć - tylko mniej stresu - i napisać taką samą maturę. Na początku miałam straszne napady, ale starałam się o tym nie myśleć. Wy też spróbujcie. Trzeba umieć się oderwać. Nic Wam się nie stanie, nie umrzecie. Chwilę poboli brzuch, głowa, będą mdłości, ale to minie. MINIE. W szkole jest bezpiecznie, przecież zawsze można wyjść z sali do łazienki, jest pielęgniarka, więc w czym problem? do przoduu!!! :)

I jeszcze jedno. Wiem, że nie powinnam tego pisać na forum, które jest miejscem spotkań nerwicowców, jednak niestety to jest prawda. dzielenie się z innymi negatywnymi przeżyciami związanymi z chorobą POTĘGUJE JĄ tak samo jak czytanie o przypadłościach innych ludzi, gdyż podświadomie mówimy sobie "mi też to się zdarzy".
Na Forum powinniśmy dzielić się sposobami na pokonanie lęku, luźno rozmawiać, pisać jak chorobę pokonaliśmy.




Wielokrotnie korciło mnie, żeby tu wejść. Od grudnia mnie tu nie było. Jestem tu teraz, żeby Wam to napisać - u mnie lepiej :).


Kochani, DZIELCIE SIĘ Z INNYMI POZYTYWNĄ ENERGIĄ! i nie myślcie o przypadłościach!

i proszę bez żadnego "phi, łatwo mówić", przeszłam to co Wy ;)
pesymistyczna optymistka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 paź 2008, 16:25
Lokalizacja
Warszawa

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez xCarmen 09 lut 2009, 21:04
Hej! nie wiem czy mnie tu jeszcze ktos pamieta :) Chcialam tylko napisac ze u mnie o wiele lepiej. Prowadze traz zupelnie inne zycie. I w pelni zgadzam sie z antoinette, nie bylo mnie tu od wakacji i czuje sie lepiej. Podobnie tez jak antoinette, zmienilam szkole z najlepszej na przecietna, podzielilam ambicje przez pol i to bylo dobre rozwiazanie. Powodzenia wszystkim fobikom :*
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 31 mar 2009, 11:40
Witajcie!

Główną pożywką dla mojej nerwicy jest szkoła. Choćby jedna niezdana wejściówka jest dla mnie powodem do żałoby(bo jestem beznadziejna, nie dam sobie rady w życiu, będę złym lekarzem), a do kół zaczynam się przygotowywać 2 tyg przed, bo tak bardzo paraliżuje mnie strach, że jestem za głupia, by to pojąć szybciej. Niestety, nie znalazłam zrozumienia w mojej grupie. Okrzyknęto mnie egoistką, panikarą, ktoś życzliwy nawet życzył mi śmierci i żebym "w przyszłości trafiła do psychiatryka i zdechła od psychotropów". Niby studiuję medycynę, ale ŻADEN z przyszłych lekarzy nie okazał zrozumienia! Po prostu słabszego (konkurencja?) trzeba zniszczyć - takie są realia. Najgorzej było na zajęciach anatomii, gdy dały o sobie znać moje cholernie trzęsące się ręce - nawet asystenci się z tego nabijali. A wtedy to już sprzęt sam wypadał mi z rąk. KOSZMAR
Uff, nikomu jeszcze o tym nie mówiłam:) To takie dziwne uczucie, ale wiem że tutaj będę choć trochę zrozumiana.
Buźka!
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez scrat 31 mar 2009, 13:54
Tam jest aż taki wyścig szczurów? Zabierasz komuś miejsce, czy co? Pytam bo nie wyobrażam sobie takiej reakcji ze strony grupy.

Trzymaj się i nie daj...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez linka 31 mar 2009, 14:11
acetyloCoA, pamiętaj, ze od lekarza wymagana jest duża odporność psychiczna, tak żeby w każdej sytuacji mógł podjąć odpowiednią decyzję nawet pod presją.....nie mówiąc już o tym, ze drżenie rąk dyskwalifikuje wszelkie specjalizacje wiązące się z chirurgią.....
Ja btym na twoim miejscu udała się do psychologa po poradę, a ci idioci z grupy którzy tak mówią najprędzej sami wyląduują w psychiatryku........się nie przejmuj:-)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 31 mar 2009, 16:01
linka656 napisał(a):acetyloCoA, pamiętaj, ze od lekarza wymagana jest duża odporność psychiczna, tak żeby w każdej sytuacji mógł podjąć odpowiednią decyzję nawet pod presją.....nie mówiąc już o tym, ze drżenie rąk dyskwalifikuje wszelkie specjalizacje wiązące się z chirurgią.....
Ja btym na twoim miejscu udała się do psychologa po poradę, a ci idioci z grupy którzy tak mówią najprędzej sami wyląduują w psychiatryku........się nie przejmuj:-)



Ja to wszystko biorę pod uwagę i dlatego jeszcze bardziej się przejmuję... Po prostu błędne koło.
A co do psychologa, byłam u jednej Pani, która poradziła mi, bym zapisała się na... jogę :)
Drugi raz już do niej nie poszłam. Jestem aktualnie na etapie szukania dobrego psychiatry. Pogodziłam się z tym, że nie będę chirurgiem, ale z zachowaniem niektórych studentów - nigdy. Bardzo mnie to boli. Wyścig szczurów na medycynie - potrzebny byłby osobny temat:) choć oczywiście nie twierdzę, że wszyscy biorą w tym udział, żeby nie było! Wmawiano mi kiedyś, że przyjaźnie znalezione na studiach, są na całe życie - niestety teraz w wątpię.

Dzięki za wsparcie!
Buziaki
acetyloCoA
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez scrat 31 mar 2009, 22:21
Zależy jaka to uczelnia... W sumie medyczne są dosyć specyficzne (ale rym)... Ale na prywatnych to się raczej nie zdarza, przynajmniej tam gdzie ja studiowałem, tylko raz miałem sytuację że ktoś nie dał notatek "bo nie" - ale ta laska była w ogóle jakaś dzika. W tym negatywnym sensie, "co to nie ona"...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a szkoła

Avatar użytkownika
przez anonimowa 01 kwi 2009, 13:01
acetyloCoA (acetylokoenzym A ;)), podziwiam Cię, że poszłaś na taki kierunek. Ja nie nadawałabym się na lekarza. Założę się, że ręce drżałyby mi niesamowicie, nie dałabym sobie rady. Z drugiej strony martwię się teraz, że do niczego się nie nadaję. Pomyślałam, że pójdę na farmację i będę pracować w aptece, aby się tak nie stresować, bo lekarz to jednak wielka odpowiedzialność. Teraz zastanawiam się i powątpiewam w moje możliwości. Lubię biologię i chemię, ale zaczynam się zastanawiać czy ja w ogóle zdam maturę.

Nie rozumiem ich postępowania. Przecież mają być w przyszłości lekarzami, a chyba lekarz powinien cechować się wyrozumiałością, chęcią niesienia pomocy, empatią. Takie zachowanie świadczy o ich niedojrzałości i chyba braku powołania do tego zawodu. Potem mamy takich lekarzy, że szkoda gadać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 35 gości

Przeskocz do