Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez mamukaroli 06 maja 2006, 22:39
Cześć! Ja myślę,że pewe predyspozycjechyba się dziedziczy! Moja babcia owdowiała w wieku 26 lat zostala z 3 dzieci zupełnie sama. Całe życie bierze jakieś proszki przeciwbólowe, do tego stopnia,ze ma ich caly zapas, a jak wpada z wizytą to jej pierwsze pytanie to czy nie mamy przypadkiem np pyralginy. Ma tabletki, które bierze rano, po południu, wieczorem- całe życie zdrowa jak koń. Cała rodzina śmieje się z niej, to kobieta niewykształcona, wiecznie wynajdowała sobie choroby, moj tato pamięta jak tłumaczyła swojemu mężowi jak ma ją do trumny ubrać- facet wącha kwiatki od dołu już z 50 lat!
Wiecznie to ma 3 raki na języku to coś innego, jak kogoś boli ucho to ona prosi o jedną tabletkę antybiotyku bo coś ją trochę ucho boli.
Moje kuzynki też nie są o wiele lepsze, może wychodzą na ulicę itd ale jak jednej z nich synkowi leciala krew z nosa to poleciała zrobić mu tomo mózu, bo to na pewno rak.
Obie kuzynki są pielęgniarkami, jedna z nich pracuje nawet na psychiatryku dziecięcym. Widzę,że one też z czymś walczą.
Ta z psychiatryka nic nie robi tylko się uczy, kończy kolejne fakultety- zupelnie niepotrzebne, chwyta się dodatkowych prac- kasy ma jak lodu, uczy się grać na klarnecie:),w domu mucha nie siada,
nie daj Boże żeby pyłek na dywanie...
Zapisała się do jakiegoś chóru?
Prawie nie śpi - to mi się normalne nie wydaje- chociaż moja rodzna uważa ,że to wspaniale...
Ale tak naprawdę myślę,że te nasze zachowania nerwicowe moga być w pewnym stopniu zaprogramowane biologicznie, jednak myślę,że bardziej działa na nas to, że uczymy się tego żyjąc z osobą dotkniętą ta dolegliwością( nie nazywam tego chorobą).
Patrzę a moją córkę, jak miala 4 latka koleżanka zabrała ją na karuzelę, zrobiło jej sie slabo- pierwsze co powiedziała mojej kumpeli to to,że ona ma tak jak mamusia. Teraz zaczyna być źle z nią- patrzy na mnie, ja mam paskudne objawy, źle się dzieje w domu, rodzinie.
Strach czy tatuś nie odejdzie i ja cały czas na lekach- myślę,że ten stan jej się udziela.
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez dalilah 06 maja 2006, 22:46
moja mama tez ma nerwice, cale zycie na lekach, babcia tez miala nerwice a w wieku 26 lat doznala szoku spowodowanego wojna i wpadla w stupor (toalny brak kontaktu ze swiatem, oslupienie) i nie wyszla z tego do konca zycia, nie brzmi ciekawie...
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

Avatar użytkownika
przez NcL 06 maja 2006, 22:51
moj dziadek nerwica wegetatywna,moja mam nerwica i przeszlo po jakims czasie tzn objawy zmniejszyly sie do takiego stopnia ze nie musi mam brac zadnych lekow nic zyje normla jak kiedys...miala kolo 2 lat nerwice... ja mam od malego sklonnosci do nerwow a dopiero teraz mam rok nerwice... mysle ze nie dlugo ze tego wyjde trzeba duzo samemu nie tylko leki bo leki niepomoga
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez mamukaroli 06 maja 2006, 22:52
Słuchaj cie wszyscy my MUSIMY z tego wyjść, nie żyjemy po wojnie, teraz nie strach isć do lekarza, jeszcze 15 lat temu było inaczej, teraz są terapie , leki a po drugie - co będziemy sobie życie manować. WYJDZIEMY Z TEGO I JUZ o!

[ Dodano: Sob Maj 06, 2006 9:53 pm ]
Nie będziemy przecież czekać do 80 tki szkoda życia
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

przez mamukaroli 06 maja 2006, 22:59
Ja się dzisaj poryczałam w sklepie jak zobaczyłam kochające się młode małżeństwo z maleństwem i miałam głupie myśli- ciekawe czy będą tacy szczęśliwi za 5 lat- byłam z mężem i najmłodszą córeczką on się chyba do mnie odezwał 2 razy w ciągu dnia.
Jak jechaliśmy samochodem to tak głośno nastawił magnetofon,że malo nie ogłuchłam i myślę,że zrobił to po to żebym się nie odezwała.
Cały czas burczy, mam wrażenie,że wszystko co mówię - nawet do innych osób go denerwuje i i rytuje- strasznie się z tym czuję i ciągle chce mi się płakać
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
22 lut 2006, 18:18
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez dalilah 06 maja 2006, 22:59
mnie rowniez latwo doprowadzic do lez, szczegolnie krytyka wywoluje u mnie cos takiego bo nie umiem sie bronic, a najbardziej...krytyka mojej mamy (juz od malego mnie krytykowana, to zawsze JA bylam winna czegos, oczywiscie reakcja dziecka w takiej sytuacji byl placz w samotnosci, z zalu ze najblizsza mi osoba czyli mama mi nie wierzy) i tak juz zostalo. Teraz wiem ze mama chciala jak najlepiej, chciala wychowac mnie na twarda osobe, ale efekt wyszedl zupelnie inny :(
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

A moze powinnismy sie cieszyc?......

przez mrowka 07 maja 2006, 07:51
ja mam nadzieje ze z tego wyjdziemy :lol: tylko dlaczego nas to spotyka???kara czy wrecz przeciwnie?A moze my do cholery powinnismy sie cieszyc ze jestesmy ta "wrazliwsza" czescia spoleczenstwa i z tad to wszystko?....Moze ten swiat (ktory jak dla mnie ,bez watpienia idzie w zlym kieronku) to po prostu proba sil?.......poplyniesz z pradem lub zostaniesz czlowiekiem?Czasami tak wlasnie czuje,zwlaszcza jak patrze naokolo...skorwielom zyje sie latwiej.oni nie maja dylematow,lekow,depresji,biora z zycia co chca,najczesciej kosztem innych.........ZAwsze wierzylam i dalej wierze ,ze zycie jest logiczne i wszystko co dajesz wraca do ciebie,i dlatego pomimo wszystko nie zamierzam sie zmienic,wytrwam w tym chujowym swiecie(chodzbym codziennie miala wysiadac z autobusu),dalej bede ryczala ogladajac wiadomosci czy programy o zwierzetach :D nie zamierzam stac sie "zimna suka" jaj radzi mi moja przyjaciolka,bo mysle ze nie tedy droga....dzieje sie z nami co sie dzieje bo nie mozemy sie odnalezc w tej rzeczywistosci,pelnej przemocy,nienawisci,niezrozumialych dla nas "nieludzkich"zasad rzadzacych we wszystkich prawie dziedzinach zycia.....NIe wierze w boga,nie w takiego ktorego pokazuje nam kosciol,ale wierze..wierze ze dalej cos jest,cos MUSI byc ,bo po co bylo by to wszystko???....wiec wszystkie nerwosy,nie przystosowane do zycia(tak jak ja)NIE ZMIENIAJCIE SIE!!!!!!!! Walczcie z choroba,pokonujcie kolejne przeszkody jakie stawia nam zycie,nie poddawajcie sie....ale nie zmieniajcie sie,nie obojetniejcie,nie przestancie CZUC ,chocby to nawet mialo was "wyleczyc".....Mysle ze to nie my zwariowalismy ,to swiat...... :D
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 maja 2006, 15:24
Lokalizacja
londyn

przez snaefridur 07 maja 2006, 13:23
Myślę o przeszłości,równie często jak o przyszłości i ani to,ani to nie napawa mnie optymizmem.
snaefridur
Offline

Szumy w uszach

przez kamka 07 maja 2006, 16:15
niewiem co sie dzieje ciagle mi szumi albo jak by mi bilo serce w uszach albo drgal bebenek tragedia
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
17 lut 2006, 12:26

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 07 maja 2006, 16:21
A ja ostatnio staram się zapomnieć o przeszłości. Pogodziłam się z nią (no może za wyjątkiem jednej rzeczy), ale nie chce nią już żyć.I mimo iż wspomnienia często wracają, to szybko wyrzucam je z pamięci. O przyszłości też nie rozmyślam, jest zbyt pesymistyczna.
Można powiedzieć, że obecnie żyję dniem dzisiejszym.
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 07 maja 2006, 16:52
Ale po co zakładać dwa takie same tematy?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez agapla 07 maja 2006, 17:11
Ja mysle ze czasem najlepszą obrona jest atak , ale też trzeba uwazac żeby nie przesadzić i nie stac sie tyranem .Kiedyś też reagowałam płaczem teraz reaguje śmiechem .Zycie mnie nauczyło pewnego postepowania wobec innych.I to wcale nie było zależne od mojej nerwicy .Niektórzy ludzie sa podli i w pełni zasługuja na to żeby im tzw dokopać , i to z uśmiechem na twarzy ! Telimenko nie martw sie powtarzaj sobie jestem twarda, a łzy to wcale nie oznaka słabości tylko wrażliwości, niestety tej wrazliwości na tym swiecie jest coraz mniej. Pozdrawiam serdecznie :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Lek na humor ?

Avatar użytkownika
przez NcL 07 maja 2006, 20:45
no wiec piszcie co wam pomoglo,wiadomo nie od dzis ze przy nerwice myslimy o roznych duperalch i ogolnie nastroj mamy obnizony napiszcie co wam pomoglo albo pomaga jakies leki ziolka ,albo cwiczenia wszysko !! :) ja bralem tylko 7 dni zoloft i czulem roznice naprawde,a pozatym staram sie nie myslec o przeszlosci i tez troszke pomaga ale bez lekow chyba nie dam rady :( jesli chodzi o humor ,nastroj.
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

silne zawroty

przez monika* 07 maja 2006, 20:50
Wtam wszystkich.Dzisiaj obudzilam sie z krzykiem, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Mialam bardzo silne zawroty glowy i do tego to dziwne uczucie jakby mój mózg obracal sie z niewyobrazalna szybkoscia.Po jakims czasie kiedy wzorki na mojej tapecie przestaly wirowac.odwazylam sie wstac ale przez caly dzien nie moglam sie pochylac ani podnosic glowy a kiedy chcialam sie polozyc i odpoczac musialam lezec na wznak bo kazdy ruch glowa powodowal zawroty,zacmienie w oczach i uczucie jakby cala krew w moich zylach naplynela mi do glowy. Co to jest kochani bo cos mi sie wydaje ze to nie jest objaw nerwicy?Pozdrawiam i prosze o pomoc.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do