Skocz do zawartości
Nerwica.com

Depresja, fobia społeczna...NIE ZNOSZĘ LUDZI


nowakwioletta5

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim!

Mam 19 lat, właśnie zaczęłam studia w stolicy. Początek nowego życia okazał się dla mnie być początkiem traumy. Fobia społeczna połączona ze stanami depresyjnymi. Biorę leki przeciwlękowe oraz chodzę na terapię poznawczo-behawioralną. Przynosi już pierwsze pozytywne rezultaty. Wiem, że droga długa i trudna, ale NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO ŻEBY WALCZYĆ O SIEBIE.

U mnie na to wszystko nałożyło się traumatyczne wg mnie dzieciństwo: brak ojca, brak akceptacji ze strony rówieśników w podstawówce i gimnazjum. Nie lubię siebie. Mam wrażenie, że to jaka jestem jest niedobre. Że potrzebuję ciągle się zmieniać, pracować nad sobą, bo JA "aktualna" jestem niewystarczająco dobra, fajna, ciekawa, interesująca, ładna, atrakcyjna...że potrzebuję być INNA. Dookoła widzę ludzi, którzy akceptują siebie i widzę jak cudownie im się żyje. Chciałabym być taka jak oni, ale wiem, że powinnam pielęgnować swoją indywidualność. Ale jak to zrobić?

Jak jednocześnie chcieć się zmienić i jednocześnie lubić siebie? Jak?

Poza tym, wydaje mi się, że ludzie są źli. Że chcą mnie skrzywdzić. Że mnie nie akceptują, bo sądzą, że jestem gorsza, nudna. Rani mnie ich ton głosu, ich spojrzenie, komentarze lub ich brak, sposób prowadzenia rozmowy, widok ludzi ze świetnymi relacjami z innymi. Fobia społeczna. NIE ZNOSZĘ LUDZI. To jest złe i mnie niszczy. Dobrze, że biorę leki, bo u mnie przeradzało się to już w panikę. Mam takie niezadowalające mnie życie. A inni mówią, że tak dużo udało mi się osiągnąć.

Wspierajmy się, wyjdziemy na prostą i będziemy chcieli żyć :)

Witam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

miesiac temu przestalam brac leki, pomagaly mi i chyba to bylo najgorsze. wszystko ukladalo sie pomyslnie - jak nigdy. wszyscy dostrzegali zmiane, stalam sie duzo bardziej spokojna, ostrozna, odpowiedzialna... kurde. czy na tym polega zycie? moje rowniez nie bylo uslane rozami, jak na swoj mlody wiek przezylam wiecej, niz niejedna osoba, o ktorej mowi sie, ze dzwiga 'spory bagaz doswiadczen'. po lekach zapominalam o tym kompletnie. czulam sie znakomicie, prawie jak po zazyciu Prozacu. w koncu zadalam sobie pytanie: czy to naprawde mozliwe? czy ja to JA?

po odstawieniu nadal miewam ataki paniki, dosc czesto. ale wiem, ze wszystko, co osiagam, to wylacznie praca nad sama soba. MOJA sila.

mam duzy dystans do swoich objawow, wlasciwie zawsze sie z nich smieje. wezmy na przyklad takie wejscie do autobusu - sytuacja powtarzajaca sie cyklicznie, kilka razy dziennie - czy kiedykolwiek moje obawy przed... (no wlasnie, przed czym?) mialy swoje odbicie w rzeczywistosci?

uwierzcie mi - pisze kilkanascie minut po ataku dusznosci :) - strach mija. trzeba mu sie poddac, usmiechnac - chocby na przymus i zaczac ZYC.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kachna20 masz rację, też dużo czytałam na temat wypierania lęku i złych nastrojów, o tym, że to do niczego nie prowadzi i powróci ze zdwojoną siła. Trzeba te dziwne stany zaakceptować i przyjąć że one są, zastanowić się co mi chcą "one" powiedzieć (choć czasem trudno znaleźć powód,ale przecież nic się nie bierze z powietrza), wtedy staną się one naszymi sojusznikami a nie wrogami, tak radzi mi też mój psychoterapeuta. Uczę się tego cały czas choć u mnie to trudne bo jestem jednym wielkim lękiem,odliczam chwile kiedy "go" nie ma..:( ale może komuś to pomoże..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×