Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jak się obecnie trzymasz, Nieszczęśliwy? Pozdrawiam wojaka, też służę w wojsku, choć od niedawna.

Wiele kobiet ma trudności ze zrozumieniem swoich partnerów żołnierzy, poza tym mężczyźni znacznie częściej dławią w sobie problemy, niż kobiety. Pod tym względem myślę, że jest Wam, facetom trudniej. Dlatego dobrze, że powstało takie forum, gdzie ludzie mogą wyrzucić z siebie rzeczy, o których ciężko rozmawiać nawet z najbliższymi. Można popatrzeć na swoje problemy z dystansem, to pomaga. Ludzie są bardziej ogarnięci i więcej rozumieją, niż ci, których spotykam na co dzień, dlatego myślę, że jak przybyłam dzisiaj, tak zostanę na tym forum na dłużej :) Za niedługo opiszę swoją historię i swoje problemy, z którymi zmagam się od kilkunastu lat, tylko dzisiaj już nie mam siły.

Nigdy wcześniej nie wchodziłam na to forum, dopiero teraz, od tygodnia, może dwóch. Cholernie przykre, jaki jest tu ogrom kobiet zmagających się z problemami gwałtu i molestowania seksualnego, naprawdę straszne. Praktycznie pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła i uderzyła na tym forum - że jest Was aż tak wiele. Bardzo Wam wszystkim współczuję, takie rzeczy potrafią zmienić życie. Cóż - pozostaje kontynuować walkę z demonami i się nie poddawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiele kobiet ma trudności ze zrozumieniem swoich partnerów żołnierzy, poza tym mężczyźni znacznie częściej dławią w sobie problemy, niż kobiety. Pod tym względem myślę, że jest Wam, facetom trudniej.

Niestety prawda jest taka, że do wojska idą głównie nieroby, którym marzy się szybka emerytura. Do tego pakerzy, którzy nie potrafią nic innego jak kurczyć i rozkurczać mięśnie... Jedzie taki na misję, zobaczy krew i flaki i nagle wychodzi na jaw, że jest totalnym mięczakiem. Wraca do domu i dowiaduje się, że PTSD jest urazem, za którym można się bezpiecznie schować (w Stanach nawet renty przyznają, nie wiem jak u nas). I nikt go nie tyka, bo sporo było już przypadków, kiedy takim kozakom odwalało. A kobiety boją się od nich odchodzić, bo jest bardziej niż pewne, że będzie się mścił. Do tego powiedzą, że facet był dobry póki kasę zarabiał, a jak "zachorował" to go kopnęła i znalazła innego.

 

A durne baby myślą, że chłop w mundurze ma jaja, bo pokrzyczy, trzaśnie drzwiami i walnie pięścią w stół. I będzie dobrym mężem i ojcem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cooker - służyłeś? Byłeś na misji? Widziałeś krew i flaki twoich kolegów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Postanowiłam, że się przełamię i napiszę o swoich doświadczeniach.

Już w wczesnym dzieciństwie narodziły się: brak pewności siebie, wielkie poczucie winy, chorobliwe przywiązywanie wagi do tego, kto co o mnie myśli, uważa, brak zaufania do innych, ciągłe poczucie, że nie zasługuje na to, tamto, wyrzucanie sobie rzeczy, których nawet nie byłam winna. Mniej więcej od początku podstawówki zaczęły się problemy z utrzymaniem moczu i ciągnęły się aż do końca gimnazjum. Nocami paraliżował mnie strach. Potrafiłam leżeć jak kłoda do 4 nad ranem w podstawówce, dopóki nie zasnęłam. A jak zasypiałam, nękały mnie koszmary, tak intensywne, że pamiętam je do dzisiaj wyraźnie, po kilkunastu latach. Koszmary w podstawówce były dla mnie poważnym problemem. Pamiętam jak rozmawiałam z Bogiem w jedną z tych długich nocy, że jeśli moje życie nie zmieni się gdy będę dorosła, zabiję się, bo takie przeżywanie piekła co dzień, co noc, było bez sensu, ponad moje siły. Miałam wtedy koło 10 lat. Bałam się chodzić do łazienki, zdawało mi się, że kiedy wrócę, moi bliscy będą już nie żyli. Zdawało mi się, że widzę zmasakrowane zwłoki nocami.

Kiedy próbowałam się zwrócić z tym do matki, skwitowała "przecież to tylko sen" i nie chciała słuchać, więc nie miał kto mi pomóc. Doszłam do etapu, że gdy nie śniły mi się koszmary, nie odczuwałam przerażenia, brakowało mi tego. Cierpienie, śmierć, psychopaci, gwałciciele, generalnie zło w różnych postaciach budziło moją chorą fascynację. W dzień fantazjowałam o tego typu rzeczach, skupiałam się na tym, a w nocy - znów jakby oczekiwanie na śmierć swoją lub bliskich. Byłam świadoma tego, że jestem inna od pozostałych dzieci, był nawet moment kiedy myślałam, że może sama jestem zła, że mam skłonności psychopatyczne. Najgorsze, że moja matka mi w tym pomogła, że tak postrzegałam siebie. Teraz widzę, że to niedorzeczność, bo jestem tym rodzajem człowieka, który chce jak najlepiej dla innych.

 

W domu były ciągłe awantury. Wspomnienia związane z ojcem wyparłam, prawie nic nie pamiętam. Wyprowadził się z domu, kiedy byłam mniej więcej w 2 klasie podstawówki. Mama miała problemy psychiczne. Kochała mnie i mojego brata, ale łatwo popadała w gniew i traktowała nas wtedy jak swoich największych wrogów, których trzeba zdegradować, upokorzyć, zniszczyć. Trafiała w najsłabsze punkty, manipulowała, raniła boleśnie, jakby w jakimś amoku, za rzeczy których nie zrobiliśmy, albo stosunkowo małe przewinienia. Zachowywała się, jakby miała dwie różne osobowości. Kochającej matki i potwora. Teraz rozumiem skąd to się wzięło, ale wtedy nie pojmowałam nic. Bałam się nawet, że wpadnie na pomysł żeby popełnić samobójstwo, żeby upokorzyć babcię, mojego brata, i że wtedy by chciała zabrać mnie z sobą. Czasem bałam się, że mama zabije swoją matkę (moją babcię) w amoku, jak straci całkowicie panowanie nad sobą. Pamiętam, jak strasznie biła mojego starszego brata, jak czołgał się po podłodze i płakał, zrozpaczony. Sama byłam manipulowana w domu, w awanturach, żeby upokarzać innych członków rodziny. Musiałam wybierać pomiędzy bratem, a matką, jak był konflikt między nimi. Najczęściej popierałam matkę, że brat jest zły itd., żeby matka się uspokoiła, żeby jak najprędzej wróciła do siebie. A potem szłam do brata, tuliłam go, że go rozumiem itd. Robiłam to, nawet gdy świadomie popierałam brata. Jedno z nielicznych wspomnień związanych z ojcem, to kiedy rzuciłam w niego Biblią (mój ojciec jest z bardzo religijnej rodziny) i krzyczałam na niego, żeby go upokorzyć, kiedy kłócił się z matką. Wtedy jeszcze mieszkał z nami.

 

Moja mama miała patologiczne dzieciństwo, dopiero od niedawna zaczęła mi się zwierzać z jej trudnych, bolesnych doświadczeń. Jej matka leczyła się w szpitalu psychiatrycznym. Ojciec pastwił się nad nią, bił ją albo bił jej chorego na mukowiscydozę brata, żeby ją ukarać. Kiedy zmarł, obwiniał ją o jego śmierć, że go zaniedbała. Wychowała się w poczuciu, że jest najgorsza. Jej pierwszy mąż, ojciec mojego brata okazał się psycholem i niedoszłym mordercą. Powinien do dzisiaj siedzieć za kratkami, ale jest na wolności. Próbował zabić moją matkę, kiedy byli małżeństwem i kiedy mój brat pojawił się na świecie. Uciekła. Miała złamaną czaszkę i uszkodzony kręgosłup od bicia. Groził jej, że jeśli pójdzie na policję, zabije ją. I nie poszła. Mój ojciec nie był aż takim psycholem, ale też ją bił, zranił ją wielokrotnie. Raz odcinał linę, kiedy próbowała się powiesić. Podobno się przejmowałam bardzo, kiedy ją bił, ale nie pamiętam tego. Jedynie "przez skórę" wiem, że tak mogło właśnie być.

 

Paradoksalnie w liceum, kiedy wyrwałam się z domu, nasiliła się moja depresja i zorientowałam się, że pamięć mi zanika. Ofiarą padła moja zdolność koncentracji. Często byłam nieobecna myślami, dużo fantazjowałam, mój nastrój mógł w każdej chwili sięgnąć dna, nawet bez żadnego powodu. Jedna osoba dała mi namiary na dobrego psychiatrę, tydzień temu byłam na pierwszej wizycie. Przypisała mi leki na depresję i powiedziała, że konieczna jest terapia.

W moim życiu wydarzyło się więcej przykrych rzeczy, nakreśliłam główne rzeczy, żeby dać obraz problemów, z jakimi się zmagam.

 

Zmęczyłam się pisaniem tego wszystkiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aaliah, czyli dobrze rozumiem, że teraz Twoja relacja z matką uległa poprawie? Czy korzysta z jakiejkolwiek pomocy psychologicznej? Jakie są Twoje relacje z bratem i co on uważa na temat waszej przeszłości?

Strasznie rzuca się w oczy w tej historii powielanie wzorców...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niestety odczułem piętno wojny- koszmary, powracające zdarzenia przed oczami. Przerobiłem to sam w sobie w kilka miechów. Mama umarła mi w męczarniach na moich oczach. Przerobiłem to w miesiąc. Zdradziła mnie żona - mineły prawie dwa lata a ja te potrafie tego zapomnieć. Bardziej to męczy jak widok płaczących rannych kumpli z plutonu...

 

Po prostu faceci. Nic dodać nic ująć

Po prostu ewolucja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po prostu ewolucja.

 

to smutne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

czy ktoś tu jeszcze przebywa?

Można z kimś o tym porozmawiać?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Witam,

czy ktoś tu jeszcze przebywa?

Można z kimś o tym porozmawiać?

Hej pewnie :) Jeśli tylko masz ochotę o tym pozmawiać to skontaktuj się ze mną poprzez priv.

Chętnie podzielę się uwagami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze tylko wtrącę i zapytam się, czy zna ktoś w stolicy lekarza, który zajmuje się przypadkami PTSD i ma już na koncie wielu takich pacjentów.?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak ja znam , pan Jaworski Krzysztof to miły i sympatyczny lekarz polecam Ci go, do każdego podchodzi indywidualnie. Jak wpiszesz w google znajdziesz do niego kontakt. Pozdrawiam ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyklad PTSD

za zle zachowane matka wywala cie z domu.

wloczysz sie po ulicach przez pol roku

nie masz pieniedzy

zebrasz zeby zdobyc pienieadze na jedzenie

na ulicy zostajesz zaatakowany kilka razy

zbliza sie zima

boisz sie ze zamarzniesz

a wiesz ze nie masz gdzie wrocic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przyklad PTSD

za zle zachowane matka wywala cie z domu.

wloczysz sie po ulicach przez pol roku

nie masz pieniedzy

zebrasz zeby zdobyc pienieadze na jedzenie

na ulicy zostajesz zaatakowany kilka razy

zbliza sie zima

boisz sie ze zamarzniesz

a wiesz ze nie masz gdzie wrocic...

 

 

To co piszesz to jest straszne ;-( nie wyobrażam sobie tego, pochodzę z ubogiej rodziny ale wszyscy się tak kochamy że nie wyobrażam sobie żeby mama miała mnie lub któreś z rodzeństwa wyrzucić z domu :o :O Nie chce mi się w to aż wierzyć, że tak się mogło stało u kogoś w rodzinie ;-/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A pamieć o wydarzeniu, która wróciła dopiero po wielu latach?
Niejednokrotnie to, czego w danej chwili nie jest w stanie znieść psychika może być zepchnięte w dalekie obszary, które nie są dostępne. To jednak nie znaczy, że coś nie miało miejsca. Przykładem są niekiedy wydarzenia podczas wojny, których żołnierze nie są w stanie sobie przypomnieć albo przypominają po latach. W momencie, kiedy psychika będzie "gotowa" na zmierzenie się z danym zajściem, pod wpływem jakiegoś czynnika może nastąpić przypomnienie sobie danego wydarzenia. Myślę, że wówczas można to chyba potraktować jako "nowe" (z braku lepszego określenia) przeżycie traumy a czas od "powrotu" wspomnień do momentu wystąpienia objawów jako okres latencji.

 

 

Co ciekawe co kilka lat mam takie flash backi z różnych dziwnych wspomnień z dzieciństwa i nie wiem czy to wytwór czy fakt - niektóre są potwierdzone przez zdjęcia inne nie ma opcji znaleźć odpowiedzi bo ojciec nie pamięta. Gorzej bo miałam dość dziwną rodzinkę, I narąbane dziwnych historii tak że do dziś nie wiem co jest kłamstwem a co faktem bo - fakty okazują się kłamstwami - zauważyłam że przez to pojawiają się napady paniki i wtedy co robię to wybiegam na zewnątrz o ile jestem w domu - i choćby było lodowato to stoję chłonę powietrze i buzie zatykam i nos lekko - obserwuję przyrodę i mi lepiej .

 

Nie wspominając o fakcie że zostałam napadnięta i skopana na ulicy za granicą i w zasadzie od tamtego czasu pojawiły mi się dziwne lęki - mimo że wiedziałam , że nie mogę się poddać i muszę szybko po szpitalu wrócić do pracy i między ludzi. Nawet durny lęk powstał bo skopano mnie centralnie pod wielką kamerą i teraz w stanach zmęczenia i wyczerpania pojawił się lęk przed dużymi tłumami i kamerami a pobito mnie w miejscu gdzie było pusto i nie było innych ludzi oprócz 5 sprawców . Co ciekawe panika pojawia się od 8 lat a wypadek miał miejsce 11 lat temu i przez długi czas po prostu starałam się nigdzie wieczorami sama nie wychodzić . Czasem dla oswojenia siebie mówię sama do siebie w miejscach publicznych - głupie to ale jakoś rozładowuje napięcie i zauważyłam że od 5 lat też to jest związane z incydentem pewnym nie lubię przypadkowego dotyku na ulicy - odczucie jest wręcz bolesne jak jest np lato i skóra o skóre dotknie gdzieś w tłumie - nie odskakuje ale zawsze staram się zachować dystans - co ciekawe byłam w pracy w Norwegii i zdarzyło mi się że mijałam ludzi na ulicy i musiałam ich przypadkiem dotknąć tam nie odczuwałam dyskomfortu tylko w Norwegii .- w Szwecji to już nie zadziałało w Anglii było bardzo nieprzyjemne bo tam tłumy wszędzie napierają a w Polsce ludzie różni są w różnych miejscach - przez Norwegię o tym zapomniałam bo tam ludzie byli bardzo ciepli i szczerzy może to miało jakiś związek z relacjami międzyludzkimi i moim postrzeganiem jakiegoś zewnętrznego zagrożenia

 

ale PTSD do bicia rodziców nie wiem czy bym użyła - długotrwały związek z oprawcą domowym to chyba chora relacja a post traumatic stress dis... chyba w wyniku nagłych wypadków !

 

Ale właśnie ciekawe jest stwierdzenie odnośnie żołnierzy. Ja nawet bym nie przypuszczała, że po latach mogą się pojawiać wspomnienia . Szczególnie, że byłam pewna, że siebie znam i wiem o sobie wiele - teraz czuję, ze głupieję bo pamiętałam skrawki , i ni to w śnie ni w fazie rem zaczęły wracać dziwne wspomnienia - np mama zostawiła mnie w deszczu na plaży taki rzęsisty deszcz nie mogłam oddychać a długą drogę zrobiłyśmy miałam 4 lata i powiedziała albo wstaniesz i pójdziesz albo cię tu zostawię - i poszła - przypomniałam sobie jej sylwetkę oddalającą się i próbowałam biec i dalej pusto... a potem ktoś niósł mnie ale to chyba nie była mama. Przypomniałam to sobie w tym roku ale nie wiem czy to ze ktoś inny mnie niósł to wyobraźnia czy fakt - co ciekawe potem mama stale mi kupowała jakieś mikołaje czekoladowe a zawsze mi zabraniała słodyczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście doświadczyłem PTSD - to jest coś o czym człowiek normalny może sobie tylko wyobrazić, nawet ludzie zajmujący się zawodowo psychiką ludzką, w moim przypadku jest/było to zjawisko opierające się na emocjonalnym odrętwieniu - zdałem sobie sprawę o tym dopiero wtedy gdy wróciły mi emocje... wróciły mi one po przeżyciu jednej silnej emocji...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy taka sytuacja, jak szybka i nieoczekiwana przeprowadzka jedynej przyjaciółki może wywołać PTSD? Ja to strasznie przeżyłam, pamiętam że pisałam do niej i dzwoniłam a ona mnie totalnie olała. Od tego dostałam depresji i zaczęły się wszystkie moje problemy, minęło już 10 lat a ja wciąż się z tym nie pogodziłam, brakuje mi jej, izoluje się od społeczeństwa. Wtedy czułam tak jakby ona po prostu umarła, nie mogę się pogodzić z tym, że mnie tak po prostu zostawiła, wszystko robiliśmy razem, porzuciłam dla niej wszystkich swoich znajomych. Myślicie, że to może właśnie główna przyczyna mojej choroby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Farmakoterapia zaburzeń psychicznych/afektywnych to jedna wielka metoda prób i błędów. Czytałem wiele forów na temat niemal wszystkich zaburzeń psychicznych i tego jakie leki na kogo działają w konkretnym zaburzeniu i tak: na PTSD wielu ludziom pomagał bupropion ,mirtazapina ale teź w mniejszym stopniu SSRI. Na ZOK mirtazapina, SSRI oraz tianeptyna. Na ZOK jedym pomagał również arypiprazol brany solo, risperidon u innych zaś risperidon nasilał ZOK. Problemem jest tez sama diagnoza choroby,jeden psychiatra moze te same objawy zdiagnozować jako PTSD inny zaś jako ADHD. Jedne leki jak np. SSRI mogą złagodzić niepokój kosztem apatii -jednemu taki stan rzeczy może odpowiadać ,inny z kolei byłby bardziej szczęśliwy nie mając apatii nawet kosztem nasilonych lęków. I tak to jest ze ludzie biorą latami antydepresanty i wciąż są niezadowoleni z wyników leczenia. Bo prawda jest taka ze sami psychiatrzy nie mają zielonego pojecia jakie dysfunkcje na poziomie biologicznym mają konkretne zaburzenia psychiczne. Co więcej wszystkie neuroprzekaźniki działają w różny sposób w zależności od miejsca w mózgu dlatego same SSRI mogą różnić się sposobem działania bo choć wszystkie są inhibitorami ZW serotoniny to nie jest oczywiste ze wszystkie one zwiększają jej synteze w tych samych obszarach w mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SSRI pomagają mi w walce. Dzięki nim czuję się lepiej. Ale dopiero neuroleptyki pozwalają wyłączyć umysł i nie widzieć tego bałaganu dookoła siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.09.2018 o 19:12, Elme napisał:

Ale dopiero neuroleptyki pozwalają wyłączyć umysł i nie widzieć tego bałaganu dookoła siebie

Mi neuroleptyki pomagają tak w 50% procentach wyciszyć myśli. Od kiedy grożono mi śmiercią mój świat zmienił się diametralnie. Pojawiła sie pełna schizofrenia i paranoja prześladowcza. Wcześniej jakoś funkcjonowałem, choć też już miałem pewne objawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×