Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak sobie próbuję radzić...


Kryształ40

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, Żaba Monika napisał(a):

Ludzie cierpią nie dlatego, że są egoistami, tylko dlatego, że mają uczucia.

Jasne ja nie przeczę temu. Tylko chodziło mi o to że człowiek zauważy że nasz brak chęci do życia destrukcyjnie wpływa na bliskich. A jak to nie otrzeźwi w pewnym momencie to ktos się bardziej skupia na swoim bólu niż innych. Jak się zafiksuje w depresji ciężkiej to trudno to wyleczyć, zwykle mówi się że bliscy jak podpieraja Cię to z czasem zdrowiejesz, a tu mówimy o nie dostrzeganiu nawet bliskich. To nie wiem co w takim wypadku, ambulatoryjnie moze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Żaba Monika napisał(a):

Ludzie cierpią nie dlatego, że są egoistami, tylko dlatego, że mają uczucia.

Tak, to nie egoizm to właśnie uczucia. Dokładnie tak jak napisałaś. 

3 godziny temu, Verinia napisał(a):

To chodzi o tamten wątek, gdzie pisała o jakiejś zdradzie? Coś tam kojarzę, ale nie pamiętam dokładnie. Chyba wtedy napisałam nawet, że mam obrzydzenie do zdrady. Mnie zdradzono, co chciałam wybaczyć, ale on i tak kochał tamtą. Związali się. Potem  po roku mówił, że sam odszedł, ale teraz wydaje mi się, że to ona go zostawiła, bo od razu przyszedł do mnie i sam dalej nie wiedział czego chce i taki biedny. Jeśli chodzi o takie rozterki, to ja nie mam już zbyt wielkiej tolerancji. Idealna nigdy nie będę, ale zawsze miałam w sobie poczucie, że chcę być lojalna i jest to najważniejsze.

Nikt nie jest idealny. W takim przypadku ani ja nie jestem w porządku ani tamten mężczyzna. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, Żaba Monika napisał(a):

Tak, ale czasu bólu nie dało się przeskoczyć.

Tak, Kryształ też da radę, teraz musi się wygadać i popłakać.

Mam tak, że potrzebuję się wygadać i wypłakać. Reszta to moja praca na terapii. 

31 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Krysztal też da;)

Z czasem kiedyś dam radę, ale ja już nie będę taka sama. Ze względu na swoje błędy i na to, że zaufałam.  

Edytowane przez Kryształ40

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Jasne ja nie przeczę temu. Tylko chodziło mi o to że człowiek zauważy że nasz brak chęci do życia destrukcyjnie wpływa na bliskich. A jak to nie otrzeźwi w pewnym momencie to ktos się bardziej skupia na swoim bólu niż innych. Jak się zafiksuje w depresji ciężkiej to trudno to wyleczyć, zwykle mówi się że bliscy jak podpieraja Cię to z czasem zdrowiejesz, a tu mówimy o nie dostrzeganiu nawet bliskich. To nie wiem co w takim wypadku, ambulatoryjnie moze

Jak nie dostrzeganiu bliskich? O co dokładnie chodzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Kryształ40 napisał(a):

Jak nie dostrzeganiu bliskich? O co dokładnie chodzi?

Znów pisałam ogólnie nie o Ciebie chodziło mi. Ale gdzieś chyba mignelo mi że masz córkę. Córka potrzebuje matki, jej opieki i poczucia bezpieczeństwa. Ty masz być wsparciem dla niej jesteś jej rodzicem. Chyba warto być twardym dla niej bo ponoć dzieci są dla nas najważniejsze na świecie. Zamiast pograzac się w bezczynności, oddalać od bliskich, bo kochanek stwierdził że nie będziecie razem i poszedł swoją drogą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, Żaba Monika napisał(a):

Tak, ale czasu bólu nie dało się przeskoczyć.

Tak, Kryształ też da radę, teraz musi się wygadać i popłakać.

Bólu nie da się przeskoczyć i takie są fakty. Jakby to było takie proste to nikt by nie cierpiał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Znów pisałam ogólnie nie o Ciebie chodziło mi. Ale gdzieś chyba mignelo mi że masz córkę. Córka potrzebuje matki, jej opieki i poczucia bezpieczeństwa. Ty masz być wsparciem dla niej jesteś jej rodzicem. Chyba warto być twardym dla niej bo ponoć dzieci są dla nas najważniejsze na świecie. Zamiast pograzac się w bezczynności, oddalać od bliskich, bo kochanek stwierdził że nie będziecie razem i poszedł swoją drogą.

To prawda, że dla córki wsparciem itp., a ten mężczyzna? Może po prostu z jego samotności tak było,  że się pojawiłam i to pasowało. Tego się nie dowiem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Kryształ40 napisał(a):

To prawda, że dla córki wsparciem itp., a ten mężczyzna? Może po prostu z jego samotności tak było,  że się pojawiłam i to pasowało. Tego się nie dowiem. 

Wiem że to gryzie ale z czasem te odpowiedzi nie będą mieć takiego znaczenia. Był etapem w twoim życiu i zaakceptujesz to

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, Kryształ40 napisał(a):

To prawda, że dla córki wsparciem itp., a ten mężczyzna? Może po prostu z jego samotności tak było,  że się pojawiłam i to pasowało. Tego się nie dowiem. 

Ja się nie oddałam od bliskich, spędzam czas z córką, znajomymi żeby za przeproszeniem nie myśleć za dużo i żeby łeb odpoczął.  Jak się komuś zaufa to później ciężko się z tego wyplątać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Dalila_ napisał(a):

Wiem że to gryzie ale z czasem te odpowiedzi nie będą mieć takiego znaczenia. Był etapem w twoim życiu i zaakceptujesz to

Na dzień dzisiejszy to nie takie proste. Jak ktoś ma gdzieś to szybko jemu przechodzi. 

Edytowane przez Kryształ40

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Kryształ40 napisał(a):

Ja się nie oddałam od bliskich, spędzam czas z córką, znajomymi żeby za przeproszeniem nie myśleć za dużo i żeby łeb odpoczął.  Jak się komuś zaufa to później ciężko się z tego wyplątać. 

Jednak założę się że córka czuje że myślami jesteś gdzie indziej albo że tylko udajesz że jest ok z Tobą. Na pewno 

Co do zaufania, zobacz, Ty zdradziłas meza, tamten mężczyzna zdradził Ciebie - miał być zawsze i odszedl. Nie wiem czy jest warty płakania za nim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Wszyscy przeżywamy różne etapy w życiu nieustannie. Paradoksalnie za każdy z nich powinniśmy być wdzięczni i też taki ból dużo nas uczy. Zmienia ale też nas uczy jesteśmy potem silniejsi i mądrzejsi

Owszem uczy w taki sposób- jeżeli chodzi o mnie, przestań być naiwna bo nie byłaś ważna w życiu tego mężczyzny. Przynajmniej ja tak uważam. Może się mylę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Jednak założę się że córka czuje że myślami jesteś gdzie indziej albo że tylko udajesz że jest ok z Tobą. Na pewno 

Co do zaufania, zobacz, Ty zdradziłas meza, tamten mężczyzna zdradził Ciebie - miał być zawsze i odszedl. Nie wiem czy jest warty płakania za nim

Ja to widzę, ale nie mam pojęcia czy on to zauważa. Z córką dużo rozmawiamy,  cieszę się,  że ona jest i, że ja mam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, Verinia napisał(a):

Wiesz, ja nie chcę oceniać. W sumie głupi mój komentarz był. Nie wiem jaka to była sytuacja, bo nie pamiętam tamtego posta, tylko że coś o zdradzie. NIe będę pisać, że ktoś musi być idealny. Sama jestem beznadziejna. Zwłaszcza dzisiaj i ostatnio. Czuję się jak śmieć, ale nie oczekuję współczucia. Muszę się wypisać/wygadać, a nie mogę zamęczać sobą wiecznie mamy. 

To się wygadaj i nie mów, że jesteś śmieciem. Często w przypływie wszystkich emocji różnie o sobie mówimy lub tak czujemy.  Jesteśmy tutaj żeby wysłuchać. Nie był głupi Twój komentarz,  napisałaś tak jak to widzisz. To strona o zaburzeniach więc piszemy o tym co nas boli, z czym sobie nie radzimy, a czasami chcemy pokazać coś co dało nam odrobinę szczęścia lub też o tym napisać. To nie jest głupie. Fajnie by było gdybyśmy nie musieli brać leków- oczywiście nie każdy tutaj bierze leki bo akurat tego nie wiem. Mi się udało kiedyś wyciszyć nerwicę i nie brałam żadnego leku, ale nie potrafię napisać co się takiego stało. Po prostu się obudziłam i nie miałam żadnych objawów somatycznych. Czułam się zdrowa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja po tylu latach ze swoimi diagnozami zaakceptowałam fakt, że prawdopodobnie już zawsze będą się pojawiać te epizody depresyjne. Przetrwałam ich już kilka, to przetrwam i kolejne. Na lekach nie polegam, bo w moim przypadku od zawsze były one mocno wątpliwe w swej skuteczności, a ostatni epizod podczas, którego decyzje dot. zmian w lekach przeczyły wszelkiej logice, pokazał, że potrafię się z tego wygrzebać inaczej i niekoniecznie potrzebuję do tego lekarza psychiatry od razu.
"Oswoiłam" je na tyle, że wiem kiedy muszę po prostu zwolnić, odpocząć i odciąć się tymczasowo od niektórych rzeczy i pozwolić sobie na złe samopoczucie przez kilka dni, nie wyłączając się przy tym całkowicie z życia, a kiedy robi się na tyle źle, że wymaga to interwencji i pomocy specjalistów, ale już coraz lepiej radzę sobie z tym, żeby zapobiegać tym najgorszym stanom. Ostatnio się nie udało, ale to na moje własne życzenie trochę i poniosłam bolesne konsekwencje, które jednak mnie czegoś nauczyły i coś pokazały. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Noire Panthere chyba o to w tym chodzi, żeby uczyć się samej siebie, pogodzic się z defektami i odpowiednio wcześniej reagować gdy zaczną przejmować kontrolę. A jak reagować? To tego właśnie trzeba się nauczyć 😅 bo każdy potrzebuje trochę czegoś innego, ale przede wszystkim doświadczenia.

 

Gdy ktoś zaczyna swoją przygodę z leczeniem to nie ma szans, żeby się w tym odnaleźć bez zewnętrznej pomocy. Ale takie dinozaury jak Ty czy ja, już co nie co o sobie wiedzą. :D

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ooo...widzę, że przyszła gwardia która już wie z czym się je stany depresjyjne. Wiem, że potrzebuję mega czasu, a ile? Kto to wie. Sama nie znam na to odpowiedzi. Na razie póki co mam ten sam główny lek i nie chciałabym eksperymenttowac. Raz miałam taki lek na zaburzenia lękowe, że szkoda słów- nie był dla mnie, a wręcz w ulotce było- na ciężkie stany depresjyjne. Z łóżka nie szło się podnieść więcej szkody po nim niż pożytku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, Prince of darkness napisał(a):

Są też takie przypadki, których się nie da wyleczyć to już bardzo za duże słowo, ale jakoś przystosować do funkcjonowania na tym świecie niezależnie czego by już nie próbowały :D 

JA 🤪

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×