Skocz do zawartości
Nerwica.com

PAROKSETYNA (Arketis, ParoGen, Paroxetine Aurovitas, Paroxinor, Paxtin, Rexetin, Seroxat, Xetanor)


Ania

Rekomendowane odpowiedzi

3 minuty temu, Naga Małpa napisał:

To ładnie koszą. To samo może zrobić pielęgniarka/weterynarz, a dawkowanie, pewnie w opracowaniach naukowych do znalezienia w 10min na necie. Ketamina jest już u nas kilka lat używana do leczenia depresji i jak widać szału nie robi. Zresztą, nawet jak są efekty, to utrzymują się podobno krótko (chociaż dawno się tym tematem nie interesowałem).

Był tu kiedyś taki użytkownik, który próbował wlewów z ketaminy na własną rękę, u jakiegoś znajomego lekarza (być może weterynarii :)) zgodnie z praktyką kliniczną i żadnej poprawy w depresji nie zauważył.

No właśnie ja też myślałem o tym bo na własną rękę ketaminę mogę mieć własnie od koleżki weterynarza, on usypia zwierzęta uw specyfikiem, ale też się trochę boję, bo z czego kojarzę to Michael Jackson przedawkował. To sobie daruję. Spróbuje z tym lekarzem porozmawiać, wyżalę Mu się i zobaczymy co poradzi. Paro dużo mi dała do tego mirta na noc i jest w miarę, bo jeszcze miesiąc temu byłem kompletnie zdruzgotany, jak bym dołączył psychoterapię to może bym wyskoczył z tego DD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam postanowienie na kwiecień, zaczynam ostre treningi w przydomowej siłowni do tego lekarz, kupiłem rower w decatlonie to i jeździć zacznę. Idzie na wiosnę, to i lepsza pogoda, a nie ta ciągła zgnilizna, może w końcu ruszy w dobrą stronę. Zauważyłem, że słońce dobrze na mnie działa, tak motywuje do działania. Może jestem gadem skoro aktywuje mnie słońce 😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, ILUZJA napisał:

No, ale jeszcze muszę pozbyć się DD, mam dosyć życia za szybą

 

Ja mam DD nasilone do tego stopnia, że jestem tak zagubiony w sobie, że aż jakbym tracił pamięć i wspomnienia... zmieniłem lekarza i w ogóle rozmawiałem dziś z psychologiem w szpitalu na oddziale ratunkowym i będę miał ustawiane leczenie ale to ambulatoryjnie... z resztą DD wymaga też psychoterapii to wiem na pewno... 

 

Ketamina??? Ja bym tego nie wziął. Też byłem królikiem doświadczalnym, brałem nawet neuroleptyki przy depresji i nerwicy i przez nie miałem straszne problemy z nastrojem i potem z brzuchem. Ja brałem już Fevarin, później Fevarin + Ketrel, Velaxin ER + Ketrel, Anafranil + Ketrel, Dulsevia + Ketrel teraz Ludiomil i to wszystko do tej pory o dupę potłuc, no chyba że wrócić do Fevarinu bo on był najłagodniejszy w działaniu tylko po kilku latach zaczął powodować lęki... Myślę, że w moim przypadku (zaburzenia depresyjno-lękowe, natręctwa, derealizacja/depersonalizacja) najlepsze będą SSRI, bo moja lekarz nie chce mi już dawać SSRI bo miałem przez nie żywe sny, ale to w połączeniu z neuroleptykami tak miałem tylko... Dlatego zmieniam tą lekarz blee

 

Jeszcze zostaje wortioksetyna i trazodon z takich serotoninowych. Bo noradrenalina to za duży niepokój wywołuje raczej. Jeszcze nie testowałem leku dopaminowego jedynie, ale z takich to arypiprazol jest dość ciekawy wg mnie... Ale mimo wszystko chyba najlepsze przy lękach są serotoninowe leki...

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, ILUZJA napisał:

Zauważyłem, że słońce dobrze na mnie działa, tak motywuje do działania. Może jestem gadem skoro aktywuje mnie słońce 😊

 

No mnie też w sumie. Ja w lato jak jestem na dobrych antydepresantach to potrafię wręcz skakać jak kózka w górach hihi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ILUZJA dopiero miesiąc bierzesz Paro? Poczekaj, ten lek stosowany dłużej, potrafi jeszcze zaprocentować.

 

Ja waliłem raz ketamine domięśniowo - wyrwało mnie z ciała (leżałem na łóżku i nie miałem nad nim żadnej kontroli) i lewitowałem gdzieś w przestrzeni poza cialem. Niesamowite przeżycie, ale była to dawka mocno dysocjacyjna.

 

Ja bym już wolał zainwestować w rTMS (przezczaszkowa stymulacja magnetyczna). Możliwe, że w IPiN na Sobieskiego już stosują tą metodę leczenia na NFZ bo pamiętam, że w zeszłym mieli już do tego sprzęt.

 

@MarekWawka01 Brałem Wortioksetyne i jej działanie przeciwlękowe nijak ma się do takiej paroksetyny. Nie pamiętam dawkowania tego leku, ale wiem, że dopiero w większych dawkach blokuje transporter serotoniny w znaczący sposób.

 

 

Edytowane przez Naga Małpa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trazodon brałem, na NN słaby, na sen też w dawkach od 50 do 150 mg więcej nigdy nie brałem, na doły to działanie zerowe i po dwóch miechach owrzodzenie gardła i jamy ustnej, a mam aparat na zębach to mnie wszystko bolało także odstawiłem. Pod bupropion robiłem trzy podejścia, ale za mocno mnie bolał brzuch i obstawiałem to nie mogę określić czy by coś wskórał i ze wszystkich leków to on najbardziej mnie sidami dojechał. Zapomniałem dopisać, ketrel też brałem, ale małą dawkę 40 mg przez parę dni i nic po nim nie czułem, na pewno lepiej uspokajał mnie sulpiryd, ale po nim zero myślenia pozytywnego i libido zerowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Naga Małpa napisał:

@ILUZJA dopiero miesiąc bierzesz Paro? Poczekaj, ten lek stosowany dłużej, potrafi jeszcze zaprocentować.

 

Ja waliłem raz ketamine domięśniowo - wyrwało mnie z ciała (leżałem na łóżku i nie miałem nad nim żadnej kontroli) i lewitowałem gdzieś w przestrzeni poza cialem. Niesamowite przeżycie, ale była to dawka mocno dysocjacyjna.

 

Ja bym już wolał zainwestować w rTMS (przezczaszkowa stymulacja magnetyczna). Możliwe, że w IPiN na Sobieskiego już stosują tą metodę leczenia na NFZ bo pamiętam, że w zeszłym mieli już do tego sprzęt.

 

Miesiąc minęło wczoraj. Słyszałem o elektro wstrząsach o magnetycznych nie słyszałem, ale jak będzie trzeba to spróbuję. Ogólnie ciągle szukam rozwiązania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, Naga Małpa napisał:

 

Ja bym już wolał zainwestować w rTMS (przezczaszkowa stymulacja magnetyczna). Możliwe, że w IPiN na Sobieskiego już stosują tą metodę leczenia na NFZ bo pamiętam, że w zeszłym mieli już do tego sprzęt.

 

 

 

Ten caly rTMS to do jego skutecznosci bym duskutowal. mialem 20 sesji  iTBS i powiem wam na miesiac mi sie poprawilo ale to tyle dobrego😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ILUZJA poczytaj sobie o rTMS, jest to zupełnie bezinwazyjna metoda leczenia.

 

Miałem EW na Sobieskiego po prawie rocznym epizodzie ciężkiej depresji. Już po pierwszym zabiegu (z ośmiu) poprawa była ogromna, przy praktycznie braku skutków ubocznych. Czasami po EW występują zaburzenia pamięci krótkotrwałej, ale w moim przypadku, pojawiła się wręcz poprawa funkcji poznawczych, ponieważ depresja je bardziej zaburzała.

Ale nie ma tak dobrze, same EW nie rozwiążą problemu na zawsze, nadal potrzebne jest profilaktyczne/podtrzymujące leczenie farmakologiczne. 

Ja niestety popełniłem ten błąd i jak poczułem się lepiej, odstawiłem leki i depresja nawróciła. Na pewno oliwy do ognia dodało nadużywanie substancji psychoaktywnych. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, acherontia styx napisał:

Przy EW zasada jest taka, że jak za szybko się poprawia (np. tak jak u Ciebie po 1x) to to źle rokuje.... w takim sensie, że depresja prawdopodobnie wróci i to z większym nasileniem. 

 

No widzę, że sporo masz wiedzę, to ciekawe... a ty miałaś EW? Tak z ciekawości...

 

Ja ogółem wam powiem, że też nie powinno się zmieniać antydepresantów ciągle z jakichś błahych powodów typu, że pacjent coś tam sobie ubzdurał, oczywiście jeśli uboki powodują że nie można funkcjonować to ok, ale wiele ludzi z tego forum zmienia leki, bo jakby nie wierzy w ich siłę działania... akurat wg mnie na siłę działania jakiegoś leku czeka się miesiącami nawet i do roku... Antydepresanty to i tak mocne leki i mogą się długo rozkręcać do pełna...

 

Bo wiecie, zmiana farmakologii taka raptowna powinna następować, tylko wtedy kiedy lek naprawdę nie działa... tzn na przykład po popełnieniu próby samobójczej, bo jest taka reguła, że im więcej prób samobójczych tym coraz większe ryzyko dokonania samobójstwa... to wtedy przy coraz to następnych próbach samobójczych nawet wręcz trzeba modyfikować leczenie (aż do elektrowstrząsów), bo tak z dupy, bo "pacjentowi się tak podoba" to tylko może wręcz pogorszyć stan... Mówię to z własnego doświadczenia, trzymajcie się jednego dobrego leku... zawsze można zwiększyć dawkę, albo dorzucić coś do potencjalizacji leczenia...

 

Ja np. zmieniałem antydepresanty co 1,5-3 miesiące tylko z powodów moich widzimisię... najlepiej zostać na jednym i najlepiej na SSRI i nie śpieszyć się ze zmianami, bo takie zmiany leków - odstawianie jednego i włączanie drugiego to naprawdę mega duży stres dla mózgu, rozregulowują się neuroprzekaźniki, mózgowi jest trudno samemu bez leku dojść do równowagi w neuroprzekaźnikach i podobno w najgorszych wypadkach może to nawet coś tam w mózgu uszkodzić... Podobno nawet gwałtowne odstawienie jakichś neuroleptyków może coś w mózgu pozmieniać na stałe - gdzieś to słyszałem, ale nie jestem tego pewien... ktoś coś wie więcej? 

Edytowane przez MarekWawka01

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, acherontia styx napisał:

Ja znam dwie osoby, które miały wlew z ketaminy i była poprawa na ok. pół roku, może trochę więcej. Jedna osoba miała wlew 2x robiony to za drugim już zadziałał słabiej.

 

Ja to słyszałem, że faktycznie ketamina jest obecnie w fazie testów w leczeniu depresji, ale jeszcze nie ma jej w ogóle w obrocie... ona podobno wywołuje też krótkotrwałe przemijające halucynacje, bo to jest antagonista receptora NMDA. Podobno arypiprazol też jest antagonistą tego receptora, choć halucynacji nie wywołuje hmm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MarekWawka01  Dlatego wlewy z ketaminy robi się bardzo powoli, żeby zminimalizować to narkotyczne działanie. Ona wywołuje raczej dysocjacje niż halucynacje, dlatego jest też często stosowana rekreacyjnie.

10 godzin temu, acherontia styx napisał:

Przy EW zasada jest taka, że jak za szybko się poprawia (np. tak jak u Ciebie po 1x) to to źle rokuje.... w takim sensie, że depresja prawdopodobnie wróci i to z większym nasileniem

@acherontia styx być może tak jest. Ale ja przede wszystkim bardzo zaniedbywałem ogólna higienę życia, po czym odstawiłem leki, to nic w tym dziwnego, że depresja nawróciła. Na domiar tego, depresja to choroba nawracająca i po pierwszym pełnym epizodzie depresyjnym, ryzyko pojawienia się następnego wynosi 50-60%. Kolejny nawrót zwiększa to ryzyko do 80%. A jeżeli ktoś miał już w życiu kilka epizodów, no to nie ma się już co łudzić...

Oczywiście, profilaktyczne leczenie zmniejsza to ryzyko, ale nigdy nie na 100%.

Ja to na przestrzeni lat widzę nawet po sobie. Im więcej mam nawrotów, tym mają one dłuższy przebieg i są coraz silniejsze oraz lekooporne.

Ta choroba zniszczyła mi życie i moja nadzieja, że kiedykolwiek z tego wyjdę, już praktycznie wygasła całkowicie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Naga Małpa napisał:

Ja to na przestrzeni lat widzę nawet po sobie. Im więcej mam nawrotów, tym mają one dłuższy przebieg i są coraz silniejsze oraz lekooporne.

Ta choroba zniszczyła mi życie i moja nadzieja, że kiedykolwiek z tego wyjdę, już praktycznie wygasła całkowicie.

 

Oj, to brzmi nieciekawie... czy masz stwierdzoną depresję jednobiegunową? Bo wtedy podobno trzeba brać do antydepresantów jeszcze stabilizatory nastroju, ale nie wiem czy do końca życia... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie trochę z d....py. Jak to jest że w temacie PAROKSETYNA co rusz ktoś coś pisze. Praktycznie dostaję powiadomienia na maila kilka razy dziennie. A inne leki - sertralina, duloksetyna - ludzie piszą tylko raz od wielkiego dzwonu?

 

Czy to znaczy że paroksetyna jest bajbardziej popularna czy że powoduje najwięcej problemów? Serio jestem ciekawa więc jak kto umie to zjawisko wytłumaczyć to pliz 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MarekWawka01 u mnie to wygląda bardziej na spektrum ChAD. Zdiagnozowali mi ChAD w zeszłym roku, ale ja nigdy nie miałem pełnoobjawowej manii czy nawet hipomanni a leczenie samym antydepresantem (bez stosowania litu, kwetiapiny, lamotryginy, walproinianow) też nie powodowało stanów maniakalnych, co w ChAD jest bardzo typowe. 

Jeśli występują u mnie "górki", to przypominają bardziej stany mieszane i jestem w pełni świadomy, że to nie jest powrót do zdrowia, tylko chwilowa poprawa przypominająca hipomanie. W klasycznym ChAD l lub ll typu, ludzie zazwyczaj nie mają krytycznego spojrzenia na swoją manię/hipomanie i myślą, że tak ma być, że to powrót do zdrowia i powinni się czuć tak zawsze.

 

Co do stabilizatorów, to stosuje się je właśnie w chorobie dwubiegunowej.

W depresji jednobiegunowej najczęściej wystarcza sam lek antydepresyjny, jednak stosuje się też te leki (najczęściej lamotrygine i kwetiapine) w celu augmentacji leczenia i zapobieganiu nawrotom.

 

 

 

 

Edytowane przez Naga Małpa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Naga Małpa napisał:

@MarekWawka01 u mnie to wygląda bardziej na spektrum ChAD. Zdiagnozowali mi ChAD w zeszłym roku, ale ja nigdy nie miałem pełnoobjawowej manii czy nawet hipomanni a leczenie samym antydepresantem (bez stosowania litu, kwetiapiny, lamotryginy, walproinianow) też nie powodowało stanów maniakalnych, co w ChAD jest bardzo typowe. 

Jeśli występują u mnie "górki", to przypominają bardziej stany mieszane i jestem w pełni świadomy, że to nie jest powrót do zdrowia, tylko chwilowa poprawa przypominająca hipomanie. W klasycznym ChAD l lub ll typu, ludzie zazwyczaj nie mają krytycznego spojrzenia na swoją manię/hipomanie i myślą, że tak ma być, że to powrót do zdrowia i powinni się czuć tak zawsze.

 

Co do stabilizatorów, to stosuje się je właśnie w chorobie dwubiegunowej.

W depresji jednobiegunowej najczęściej wystarcza sam lek antydepresyjny, jednak stosuje się też te leki (najczęściej lamotrygine i kwetiapine) w celu augmentacji leczenia i zapobieganiu nawrotom.

 

 

 

 

 

Jeszcze lit jest używany w tego typu depresji, ale bardzo rzadko bo ma nieprzyjemne uboki. 

 

Nie no stany mieszane to też depresja nadal. W chorobie dwubiegunowej musi wystąpić PRZYNAJMNIEJ raz jakiś DUŻY EPIZOD maniakalny albo hipomaniakalny i musi trwać minimum 2 tygodnie... Nie wiem czy wiesz, ale leczenie ChAD jest bardzo ostre i długotrwałe i to naprawdę ciężka choroba... ale wg mnie te "stany mieszane" mogą też być trochę nerwicowe. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze zapomniałem dodać, że jest coś takiego jak ChAD typu III (bo formalnie są 2 typy) i to polega na tym, że krótkotrwałe łagodne stany maniakalne występujące podczas leczenia depresji mogą być jedynie spowodowane zbyt silnym działaniem antydepresantów. Gdybyś miała ChAD to nie wiem czy ktoś by ci dawał wtedy antydepresanty, bo to by jeszcze bardziej nasilało manię chyba... i jest jeszcze reguła, że czym wyższa mania tym później głębsza depresja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MarekWawka01 wiesz jak to jest, rzadko coś jest zero-jedynkowe/czarno białe. Czasami ciężko ocenić gdzie coś się kończy a gdzie zaczyna, czy to już ChAD czy jeszcze czy jeszcze ChAJ. Myślę, że dlatego powstało coś takiego jak "spektrum ChAD".

Wiesz, mi się wydaje, że nigdy nie miałem pełnej hipomanii, a może do końca nie pamiętam, że miałem. Pamięć bywa zawodna, zwłaszcza przy tak mnogich nawrotach choroby jak u mnie. Niemniej, te moje objawy przypominają bardziej ChAD. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

37 minut temu, marta_anna napisał:

Pytanie trochę z d....py. Jak to jest że w temacie PAROKSETYNA co rusz ktoś coś pisze. Praktycznie dostaję powiadomienia na maila kilka razy dziennie. A inne leki - sertralina, duloksetyna - ludzie piszą tylko raz od wielkiego dzwonu?

 

Czy to znaczy że paroksetyna jest bajbardziej popularna czy że powoduje najwięcej problemów? Serio jestem ciekawa więc jak kto umie to zjawisko wytłumaczyć to pliz 

Jest dokładnie tak jak piszesz temat o Paro żyje w przeciwieństwie do innych więc jako że tutaj siedzi chyba najwięcej osób trzeba zadawać pytania o innych lekach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MarekWawka01 i jest jeszcze ChAD z szybka zmianą faz oraz ultraszybką. Mnogość tych objawów jest spora. Bardzo często trudno zdiagnozować ChAD i jest często mylony z depresją nawracająca.

Tak, przy ChAD typu pierwszego, antydepresanty mogą bardzo szybko zmienić fazę, ale w ChAD gdzie dominują bardzo długie i ciężkie epizody depresyjne, bez antydepresantów się nie obejdzie.

Edytowane przez Naga Małpa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zoom 

@acherontia styx

 

Alez o tym myśleliśmy: zoribmy wstęp na temat paro a potem myk od razu o innym leku, zadając na jego temat stosowne pytanie. Moderator odpowie (dowiemy się na temat tego innego leku) a potem już można przerzucić gdzie pasuje. Wilk syty i owca cała :D:D:D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 godzin temu, ILUZJA napisał:

Żałosne to jest dla mnie i tak było od urodzenia. Mnie nigdy nic nie cieszyło, no może po piksach , fecie i wielu innych specyfikach było fajnie tak normalnie, wszystko wydawało się ok takie dobre. A normalnie, żygać mi się na wszystko chce. Moim ograniczeniem jest genetyka

 

 Mam bardzo podobnie jak Ty z tą spieeerdol--ną genetycznie odpornością na stres , podatnościa na depresje ,depresyjnością- lękliwością i łatwym załamywaniem się , komponenty ADHD, zero zwartej organizacyjnej struktury we łbie . Do tego nerwica natręctw i reszta syfu psychicznego dżwiganego już dziesięciolecia .

 Już od dzieciństwa z takim bagażem i deficytem psychicznym to co najwyżej stać mnie było na lęk . Ścierwo je-bane żyło i żyje we mnie swoim własnym życiem ,,, na zewnątrz udawałem i udaję poukładanego typa , ale to wszystko ściema . Gdyby nie leki , a przez 33 lata przerobiłem ich TONY , chyba już dawno odpoczywał bym na cmentarzu .

 Skończyło się dzieciństwo , to wjebałeeeem sie w alkoholizm , trawę , ,, tramale , i co by tam dawało jaką ulgę ,,,wszystko by spieeeerdolić  od bólu , lękliwości i reszty niefajnych zajawek  . Psychoterapii tez próbowałem , ale w końcu dochodzisz do wniosku ,że rozdrapywanie starych ran tyle Ci daje co głaskanie się siekierą . 

Mam rodzinę , pracę ,dwa mieszkania i etc tego typu dóbr i w sumie na zewnątrz niczego mi nie brakuje ,,, ale psychika pożal się Jezu . 

 Na leki jestem skazany do końca życia ,,, kombinuje z nimi i ,,, jeszcze jakoś dycham .

 Zauważyłem ostatnio ,że szczery prawdziwy ŚMIECH z głębi serca jest mi najbardziej obcą rzeczą . No cóż , jedni umierają na raka , inni  raka hodują ,,, przejebaneeeeeee

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, marta_anna napisał:

Pytanie trochę z d....py. Jak to jest że w temacie PAROKSETYNA co rusz ktoś coś pisze. Praktycznie dostaję powiadomienia na maila kilka razy dziennie. A inne leki - sertralina, duloksetyna - ludzie piszą tylko raz od wielkiego dzwonu?

 

Czy to znaczy że paroksetyna jest bajbardziej popularna czy że powoduje najwięcej problemów? Serio jestem ciekawa więc jak kto umie to zjawisko wytłumaczyć to pliz 

Widocznie paro otwiera na rozmowy, czyli na fobie w sam raz. Leciałem 4 lata na wenli, a paro działa lepiej już po miesiącu, znikome NN żeby jeszcze ten humor się poprawił i pojawił optymizm to bym się w niej zakochał😊 o już mi się trochę poprawił

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, ILUZJA napisał:

Widocznie paro otwiera na rozmowy, czyli na fobie w sam raz. Leciałem 4 lata na wenli, a paro działa lepiej już po miesiącu, znikome NN żeby jeszcze ten humor się poprawił i pojawił optymizm to bym się w niej zakochał😊 o już mi się trochę poprawił

Hi hi, no tak. Paro jest na fobię społeczną i człowiekowi język się rozwiązuje ;)

 

Co do moich odczuć - dla mnie ten lek był świetny na lęki ale szczerze go znienawidziłam z powodu fatalnego wpływu na wydolność. Kocham moje pływanie a paroksetyna by skutecznie mnie tej pasji pozbawiła :( Byłam u psychiatry sportowego i az złapał się za głowę jak usłyszał że takiemu zapier....alaczowi dali paroksetynę :D

Zmienił mi lek na duloksetynę, ale w kwestii tamtego leku niewiele mogę się dowiedzieć od ludzi bo w tamtym temacie cisza. Pewnie  duloksetyna na rozmowy nie otwiera ;):D

 

PS. Cieszę się że lek Ci wszedł! Teraz powinno być coraz lepiej. Może zacznie też działać antydepresyjnie?  Trzymam kciuki!!!!

Edytowane przez marta_anna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×