Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

MarekWawka01

Użytkownik
  • Zawartość

    121
  • Rejestracja

  1. No ok. Znaczy wiesz wg mnie to może trochę uzależnić od takiego "lekowego zasypiania". Bo on też pogłębia sen. I potem przez taki lek od którego się zasypia to można mieć trudności z samodzielnym zaśnięciem przy jego odstawianiu.
  2. Ale ja tylko mówię jak ja sobie z tym radzę. Nie mam tendencji do samookaleczania, bardziej do tego gorszego. Trzeba po prostu o tym trochę inaczej pomyśleć, sam nad tym teraz pracuję...
  3. Ja muszę powiedzieć, że mimo tego że mam bardzo ale to bardzo silne tendencje samobójcze (nieraz sobie rozmyślałem jak tu najlepiej popełnić samobójstwo - podcięcie tętnicy szyjnej, udowej wykrwawienie na śmierć, czy zatrucie lekami, toksynami, wdychanie toksycznych par - znam się na chemii dużo, farmakologii, studiuję farmację i poniekąd na medycynie też się odrobinkę znam. Więc ryzyko jest, ale NIGDY nie okaleczałem się, bo po co? Jestem dość inteligentny i wiem, że samookaleczanie do niczego nie prowadzi, wręcz mogą przez to cię zamknąć w psychiatryku w celu zabezpieczenia. Bo jakbym miał sobie coś zrobić to raz a porządnie. Jestem facetem i słyszałem że faceci częściej popełniają samobójstwa a kobiety częściej za to mają próby samobójcze...
  4. MarekWawka01

    Maseczki

    Ja noszę zwykłą maseczkę chirurgiczną taką za 2 zł, bo najlepiej przez nią oddychać. Mam jeszcze taką z tkaniny co prawda też bardzo wygodna, ale mocniej zakrywa nos i usta. Wiem też, że są też takie przyłbice częściowe na same usta, a nos zakrywają jakby od góry, ale to droższe i też bardzo paruje taka przyłbica. Chyba najlepiej wobec tego zwykłą maseczkę chirurgiczną założyć wg mnie, czasem tą z tkaniny zakładam bo ładniej wygląda na buzi taka granatowa.
  5. Hey... czy ktoś z was brał/bierze arypiprazol jako lek wspomagający przy depresji/nerwicy w sensie w połączeniu z antydepresantem. Czy podobnie jak Ketrel reguluje nastrój? Czy zasypia się po nim, na rano czy na wieczór się go bierze? Jestem obecnie na Ketrelu 200mg i Anafranilu 150mg i trochę mi drżą ręce - gdzieś przeczytałem, że może to być wywołane zbyt dużą ilością serotoniny przy malej ilości dopaminy - to prawda? I może arypiprazol by nie powodował tego drżenia, bo wiem też, że arypiprazol pobudza częściowo receptory dopaminowe. Jak myślicie?
  6. Ketrel na pewno nie uzależnia, w żadnym wypadku...
  7. Hey. Mam takie pytanko. Czy amitryptylina w tych małych dawkach 10mg albo 25mg działa nasennie, w sensie że chce się po niej spać? Czy można jej używać tak wspomagająco tylko na sen jak np. Lerivon 10mg albo hydroksyzyny? Tak pytam, bo to mocny lek ponoć i czy w małych dawkach nie działa tak mocno na serce jak inne TLPD
  8. To znaczy uczucie senności, które odczuwasz po przyjęciu neuroleptyków to skutek jednoczesnej blokady receptorów alfa-1 adrenergicznych, serotoninowych 5-HT2A i histaminowych H1. Takie właściwości wśród neuroleptyków ma na pewno kwetiapina i olanzapina. Znaczy jeśli chodzi o arypiprazol i zyprazydon to nie wiem w sumie czy powinny usypiać, ale patrząc na ich profile receptorowe to też blokują jednocześnie te same receptory. To wszystko też może zależeć od dawki. Bo wiesz neuroleptyki W DUŻYCH DAWKACH potrafią usypiać i nie raz nawet wręcz zamulać, bo neuroleptyki przeważnie stosuje się po to, żeby uspokoić pacjenta, "ściąć" go nawet, żeby przestał wariować, bo zyprazydon też w zastrzykach się podaje. Nie wiem, może po prostu jesteś bardzo wrażliwa na ich działanie czy coś, nie jestem medykiem. Też nie wiem jakie dawki przyjmujesz. Co do hydroksyzyny to może większej dawki potrzebujesz, mnie na przykład hydroksyzyna też w ogóle nie uspokajała, nawet w dużych dawkach mnie nie ścinała, benzo mnie też nie usypiają za bardzo, chyba że wezmę większą dawkę to wtedy usnę na 3 godzinki. Co do zolpidemu to nie wiem, może oporna po prostu jesteś. Zdarza się i tak. Tak jak mówię może to być zależne od dawki wg mnie. Mi psychiatra mówi, że neuroleptyki są na uspokojenie i kropka. Ich działanie pobudzające ujawnia się dopiero po paru dniach, miesiącach, bo receptory się przyzwyczajają do tego leku itd... Ja biorę kwetiapinę w dawce 100mg i budzę się całkowicie wyspany i pełen energii. Do kwetiapiny biorę jeszcze na wieczór 150mg Anafranilu.
  9. Powiedzcie mi, czy możliwe jest wystąpienie takich nietypowych reakcji na benzodiazepiny jak stany dysocjacyjne, wysoka reaktywność, drażliwość i lęk. Bo biorę Cloranxen 10-15mg w zależności od potrzeby (oczywiście nie codziennie) i jakoś dziwnie na niego reaguję. Brałem też Xanax i Lorafen ale one ani trochę nie niwelowały lęków tylko powodowały osłabienie i zaburzenia koordynacji ruchowej. Nie wiem dlaczego, ale żaden doraźny lek uspokajający właśnie typu benzodiazepiny albo hydroksyzyna albo Ketrel 25 mg w ogóle nie pomagają odgonić i stłumić tych dziwacznych, lękowych myśli chociaż na moment. Chodzę też na psychoterapię od 2 lat i zdaję sobie sprawę, że w leczeniu lęku psycho to też wielką rolę gra, no ale żeby tak reagować na benzodiazepiny to ja już nie wiem o co chodzi...
  10. Wiesz to co opisujesz wygląda na najzwyczajniejsze w świecie zaburzenie lękowe. Takie mimowolne myśli o jakichś przykrych rzeczach to po prostu lęk przed czymś. Po prostu mózg jest tak pobudzony wtedy, że zmyśla różne złe rzeczy. W każdym razie nie chcę cię straszyć, ale musisz się wyleczyć z tego, bo to się może nasilać. Najlepiej farmakologia + psychoterapia. Bo leki to tylko na chwilę pomogą, a na psychoterapii rozwiążesz swój problem dalej.
  11. No ja myślę, z tym że muszę powiedzieć, że jak byłem w szpitalu psychiatrycznym z powodu zmiany leków to psycholog oceniła mnie jako osobę sztywną, niedostosowaną, lękliwą i dramatyzującą - po 20 minutach rozmowy!!! Mam 22 lata, a już mi życie przestaje się podobać. Od 13. roku życia do dzisiaj zostałem zupełnie ale to ZUPEŁNIE samotny, bez przyjaciół, wszystkie moje dawne "przyjaźnie" się po prostu porozpadały na dobre. Przez ten dlugi okres izolacji zapomniałem jak obchodzić się z ludźmi poniekąd. Wszyscy tylko albo darli na mnie mordę, albo odzywali się nieprzyjemnym tonem. Moi rodzice zostawili mnie z tym, nie przejmując się tym, bo przecież jak dziecko siedzi w domu i nie rozrabia to jest git... do czasu jak poszedłem na studia, nie mogłem żadnego kierunku ukończyć. Studiowałem po kolei trzy różne kierunki, po prostu nie dawałem rady. Teraz muszę sobie wybrać szkołę policealną. Miałem podczas studiów napady lęku panicznego i różnej maści straszne lęki przed chorobami, dziwnie wyglądającymi ludźmi, ogółem przed wszystkim co dziwne. Teraz zacząłem mieć nieprzyjemne sny. Psychoterapia i tak już wiele ran zatarła, ale jeszcze tyle tego. Wiem, że psychoterapia trwa długo i po prostu już do pewnych rzeczy zdążyłem się przystosować, ale jak myślę o starości albo dorosłości to rzygać mi się chce. Wszyscy palą i piją, ja jakoś nie widzę w takim trybie życia nic ciekawego. Fakt lubię imprezki, muzykę ale z takim wiecie umiarem... byłem w szpitalu psychiatrycznym to ci wszyscy ludzie budzili we mnie jakieś takie mieszane uczucia. Ostatnio nie wiem co mam myśleć, dwoję się i troję, staję na głowie, żeby doprowadzić ten cały zepsuty latami samotności burdel w głowie do stanu przydatności, ale po prostu ciągle jeszcze są jakieś nawrotu tego złego stanu psychicznego uhhh... Jeszcze na koniec powiem, że nauczyć się żyć to ja mogę praktycznie ze wszystkim, ale NIGDY PRZENIGDY nie będę żyć z tym pierdolnikiem w głowie, żeby do końca życia męczyć się tylko z samym sobą. Co to za życie... wstawanie z łóżka i atak bo sen zły, bo pogoda na dworze znowu zła. Przepraszam, ale ostatnio wszystko widzi mi się jakieś takie nikłe albo poplątane albo zbyt proste, już sam nie wiem...
  12. Nie no tam trochę za dużo napisałem... znaczy wortioksetyna prędzej by się może nadawała ale to jeszcze badają dopiero...
  13. Wiesz z tego co widzę w ulotkach tych leków nie ma wskazań do leczenia OCD nimi. Tu chyba bardziej będą nadawały się SSRI albo klomipramina.
  14. Też tak czasem mam. Jak przypomnę sobie jakieś przykre wspomnienie, gdy ktoś mnie traktuje jak szmatę albo 'kogoś nieważnego", "z boku" itd to się we mnie gotuje, nie mogę powstrzymać emocji, mam ochotę nieraz się pociąć, okropne... mam napady paniki, nieraz silne lęki, anhedonię przez takie rzeczy... psychoterapia jeszcze trwa i mam nadzieję, że coś się da z tym zrobić, bo nieraz męczą mnie też dziwne sny i koszmary, po prostu żyć się z tym na dłuższą metę nie da... psychoterapeuci mówią, że trzeba nauczyć się z tym żyć, ale ja momentami naprawdę wymiękam przy takich złych myślach o brutalności tego świata i w ogóle... to od razu zniechęca człowieka do życia, wszystko nagle jakby traci sens... a najgorzej jest wtedy kiedy nie ma się osób, którym można to szczerze opowiedzieć w cztery oczy, albo chociaż żeby ktoś zrozumiał, przytulił... ale niektóre sytuacje są tak dołujące, że aż opowiadać się o tym nie da po prostu. Na domiar złego mam napady lęku właśnie z myślami samobójczymi, jakby coś chciało mi powiedzieć "odejdź z tego świata, ten świat jest taki zepsuty, tu nie ma po co żyć"... Ale ciągle wierzę, że pokonam te czarne myślenie, że ono nie wygra ze mną, sprowadzając mnie do samobójstwa... po prostu momentami jest to taki napór, że to wykracza poza ludzkie pojęcie. I potem się dziwią wszyscy, że ludzie popełniają samobójstwa, ale zawsze je popełniali i będą popełniać, zawsze znajdzie się osoba, która zwyczajnie nie da rady się przystosować do tego świata, cóż... nie każdy jest taki oporny i prędzej czy później i tak może odebrać sobie życie... nie wiem czemu tak myślę, ale po prostu momentami nad tym nie panuję, jest coraz gorzej ostatnio, chodzę na psychoterapię i leki biorę, staram się jak mogę, ale to nieraz jest jakby silniejsze od całego mojego leczenia, mimo to cały czas wierzę, że wygram ufff... przepraszam, jeśli za dużo napisałem...
×