Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

MarekWawka01

Użytkownik
  • Zawartość

    76
  • Rejestracja

  1. W małych dawkach (2,5-5 mg) olanzapina działa przeciwlękowo. Tylko pełne działanie olanzapiny ujawnia się po ok. 3-4 miesiącach, a u osób szybko metabolizujących - nawet po 6 miesiącach. Ponadto olanzapina ułatwia zasypianie i przedłuża sen, przez co czasem może być uczucie senności. W dodatku olanzapina jest BARDZO!!! silnym odwrotnym agonistą receptorów serotoninowych 5-HT2A, 5-HT2C i receptorów H1, co pociąga za sobą właśnie uczucie senności, wzmożonego apetytu i przyrostu masy ciała - często w ZNACZNYM(!!!) stopniu.
  2. Weź zmień lekarza, bo dość mocne leki ci przepisuje. Od razu ci mówię, że potem jest naprawdę spory problem z odstawianiem takich "mocnych mixów". Mówię serio, a szczególnie ciężko będzie ci odstawić klonazepam, jest mocno uzależniający i żeby go dobrze odstawić to organizm tak mocno domaga się kolejnej dawki, że trzeba się neuroleptykami mocnymi wspomagać, np. zuklopentyksolem. Znam osobę, co brała klonazepam + klomipraminę + olanzapinę i potem właśnie były odjeby przy odstawianiu. Dlatego ja staram nie truć sobie organizmu więcej niż 2 lekami psychotropowymi.
  3. Powiedzcie mi, czy przy zażywaniu Trittico zdarzają się np. jakieś dziwne albo przerażające sny czy w ogóle ten lek blokuje sny?
  4. Witam Cię Adrian. Z tej strony Marek, mam 22 lata. Ja z kolei leczę się na ciężką depresję nawracającą już od 5 lat. Na samym początku brałem Asentrę (17. rok życia), ale odstawiłem ją z powodu "złego samopoczucia". Lekarz zmieniła mi ją na Fevarin, jednak w późniejszym okresie choroby (18.-21. rok życia) doszły mi lęki, napady paniki i derealizacja, co bardzo zaczęło zaburzać moją osobowość, więc psychoterapia była tu konieczna (20. rok życia). Później na skutek okresowo nasilających się lęków i myśli samobójczych, dołączono mi Ketrel (21. rok życia) i ten lek bardzo mi zaczął pomagać, wszystko w głowie mi prostował, stałem się bardziej wygadany i wyluzowany, jednak z czasem powodował zaburzenia snu (niespokojne i pełne niepokoju zasypianie oraz koszmary senne), ale lekarz mówiła, że to nie od Ketrelu, tylko bardziej od Fevarinu, więc zmieniła mi Fevarin na Velaxin (2 mies. temu), a Ketrel zostawiła. Brałem Fevarin 5 lat, więc jego odstawienie było dość "bolesne" ale przeżyłem. Niestety Velaxin również się nie sprawdzał - przymulał mnie i powodował dziwaczne sny. W tej sytuacji lekarz skierowała mnie do szpitala na zmianę leczenia farmakologicznego i w szpitalu zmienili mi Ketrel na Zolafren, a dopiero później Velaxin na Anafranil. I dopóki brałem Velaxin sny były wciąż niespokojne i dziwaczne. Obecnie jestem już tylko na Anafranilu i Zolafrenie. Zobaczymy co dalej. Pozdrawiam!!!
  5. Escitalopram nie zamula. Escitalopram to najnowocześniejszy i najsilniejszy SSRI, mocno pobudza i likwiduje natręctwa i fobię społeczną. Najbardziej zamula sertralina i fluwoksamina. Skoro SSRI Cię nie pobudzają i przez to nie pomagają w życiu, to spróbuj leku z innej grupy. Z tego co wiem, to najbardziej aktywizujące są jeszcze wenlafaksyna (SNRI) i klomipramina (TLPD). Ewentualnie jeszcze może być bupropion (NDRI). To są informacje od mojego lekarza ze szpitala. Ja teraz będę schodził z wenlafaksyny bo mi nie pomaga. Jestem w szpitalu psychiatrycznym w celu właśnie zmiany leczenia.
  6. Ja wam muszę powiedzieć, że mi prawdopodobnie wenlafaksyna zaszkodziła. Nie pomagała mi za bardzo w depresji, chociaż napady lęku bardzo skutecznie leczyła, jednak... Raz, że dostałem 3 dni temu strasznej biegunki, później następnego dnia strasznie zaczął mnie boleć brzuch, nie wiem czy to były jelita, ale przy siedzeniu bardzo bolało i nie mogłem siadać, miałem podwyższone ciśnienie 141/85 tętno 76, później zaczęły mnie boleć z tyłu plecy promieniował ból do barków nawet, pomyślałem czy to nie nerki, bo też w ciągu ostatnich dni dużo sikałem nie takimi żółtymi sikami tylko wodą bardzo dużo wody wydalałem, jednocześnie dużo wody starałem się pić mineralnej Nałęczowianki. Dwa, że lekarz się zaniepokoił że w morfologii krwi mam obecne cienie komórkowe, bo robiłem też morfologię, ale to akurat w celu medycyny pracy bo idę do szkoły policealnej. Skierował mnie na powtórzenie morfologii i nie chciał nawet straszyć, co mogą te cienie komórkowe oznaczać (nowotwór krwi). Ale myślę, że to przez ten lek bardziej może być spowodowane. Nie wiem, będę w szpitalu badany mam nadzieję. Nadal nerki trochę bolą, jutro jadę do szpitala, bo i tak dostałem skierowanie tyle że do psychiatrycznego w sprawie zmiany wenlafaksyny na inny lek przeciwdepresyjny. Tak ostrzegam, bo może ta wenlafaksyna wpływa na nerki, w ulotce jest napisane, że może coś tam z hormonem antydiuretycznym powodować czy coś... więc ci co mają problemy z nerkami lepiej żeby go nie brali tak według mnie.
  7. MarekWawka01

    Potrzebuję pomocy

    No sporo leków brałeś, ale leki to nie wszystko w leczeniu depresji i lęków. Wiesz to są sprawy też nie tylko takie biochemiczne w mózgu, ale też uczuciowe i psychologiczne i trzeba było by to rozpatrzyć na psychoterapii, bo to cały czas w Tobie wszystko siedzi. Leki nie zmieniają myślenia, nie podnoszą na duchu w takim dosłownym znaczeniu, one tylko POMAGAJĄ ci się podnieść, ale same tego nie zrobią. Od ciebie też trochę zależy. Wiesz 7 lat to naprawdę dość długo i nie wiem czy to nie za długo, bo żeby to się nie usztywniło i nie zakodowało się na zawsze takie lęki i złe myśli. Leków nie będę zbytnio komentował, ale chcę ci powiedzieć, że próbowałeś ich tyle, że sam nie wiem co powiedzieć, próbowałeś chyba leków o wszystkich możliwych mechanizmach działania: SSRI (sertralina, escitalopram, paroksetyna), SNRI (wenlafaksyna, duloksetyna), TLPD (klomipramina - Anafranil), NDRI (wellbutrin), przeciwlękowych (mirtazapina), stabilizatorów (pregabalina) i neuroleptyków (sulpiryd, fluanxol). Szczerze to aż dziwne, że tyle podejść i nadal źle. To znaczy, że problem to ty masz może z psychiką a nie z neuroprzekaźnikami no cóż psychika chce ci coś przekazać, chce żebyś coś rozpracował w sobie może. Mój drogi, elektrowstrząsy to tylko w wypadku kiedy jest bardzo duże zagrożenie życia - myśli samobójcze przy depresji albo brak apetytu i energii spowodowany depresją i prowadzący do niedożywienia i skrajnego wyczerpania. Lekarz mi tak powiedział. Więc wiesz, elektrowstrząsy to nie jest leczenie dla ciebie. Jeśli chodzi o leki to może spróbowałbyś kwetiapiny jeszcze w połączeniu z jakimś lekiem przeciwdepresyjnym np. sertraliną, wenlafaksyną albo tej której nie brałeś - amitryptyliny. Jedno z najlepszych połączeń lekarstw na lęki i depresje to właśnie kwetiapina + antydepresant. Chcę ci też powiedzieć, że długotrwałe przyjmowanie leków bez skutków działania może prowadzić do niekorzystnych zmian w osobowości głównie przez te neuroleptyki skoro nie pomagały to nie wiem czy ci nie zaszkodziły i nie wzmożyły tej depresji, przepraszam nie chcę straszyć, ale tu też lekarze mnie informowali. Ja np. podjąłem psychoterapię i widzę efekty znacznie bardziej niż to było na samych lekach, choć obecnie mam wzmożone leczenie bo psychoterapia też mi dawała w kość. Więc ty też o siebie zawalcz!
  8. Wiem i właśnie się do niego jutro wybieram, tylko jestem ciekaw co inni biorą, kiedy wenlafaksyna źle na nich działa. Ja będę z lekarzem rozmawiał na temat duloksetyny, wortioksetyny i amitryptyliny. To będą u mnie leki czwartego rzutu już. Swoje leczenie wzmagam cotygodniową psychoterapią, wiem dobrze jak wygląda leczenie psychiatryczne bo leczę się już 5 lat (psychoterapia 2 lata). Wenlafaksyna źle na mnie działa, w sposób bardzo niezrównoważony, nawet porównując to dużo lepiej czułem się już na fluwoksaminie, którą musiałem odstawić ze względu na zaburzenia snu i ataki lęku panicznego. Wenlafaksyna niestety nie pomaga mi w nastroju, nadal miewam lęki i myśli samobójcze.
  9. Hey mordki - pytanie do tych co brali wenlafaksynę i NIE DZIAŁAŁA u nich. Jakie dostawaliście leki PRZECIWDEPRESYJNE w wypadku kiedy wenla nie działała? Od decyzji co do podejmowanego leczenia jest lekarz psychiatra!
  10. Oj @johnn ja już ci doradziłem wszystko co mogłem, niestety jestem już totalnie bezsilny co do ciebie. Naprawdę wymiękam już. Twój tok myślenia nie pozwala ci sobie pomóc. Nie wiem w czym jest rzecz, ale twój problem jest bardzo złożony, wiesz budowanie poczucia własnej wartości i pewności siebie to MEEEEEEEGA wyczerpująca i długa praca, WIELOLETNIA!!! Trzeba się uzbroić w cierpliwość. Po raz OSTATNI ci powtarzam - PSYCHOTERAPIA jest podstawą do rozwiązywania problemów psychicznych. Będę musiał się chyba pożegnać z tym tematem na forum, bo ja już wszystko ci powiedziałem co mogłem. Trzymaj się!!!
  11. To znaczy napisałem, że stwierdzam Aspergera TYLKO poprzez to co pisze tutaj. Nie jestem zawodowym lekarzem, też o tym mówiłem. Chciałem tylko coś doradzić, sam chodzę na taką psychoterapię już około 2 lat i efekty coraz lepsze, lecz jeszcze na pewno potrwa moja terapia ze 2-3 lata. Powoli uczę się żyć ze swoimi niedoskonałościami. Mówię to bardziej w odniesieniu do siebie też. Miałem podobne problemy co on po części. Ja np. mam ostatnio lekkie podejrzenia u siebie co do występowania choroby dwubiegunowej. Mam straszne wahania nastroju, nie wiem czy nie są one indukowane przez psychoterapię, ale jeszcze trzeba mnie jeszcze poobserwować. Niepokoję się tym, bo zauważam z biegiem czasu zaostrzenie objawów depresyjnych. Mało nie trafiłem do szpitala psychiatrycznego, ale jestem na szczęście pod okiem bardzo dobrej pani doktor, która ma duże doświadczenie (pracowała w szpitalu psychiatrycznym dla młodzieży przez 12 lat) i mam też super doświadczoną terapeutkę (odbywała praktyki na oddziale zamkniętym w szpitalu psychiatrycznym, pracuje też w liceum). Bo moi poprzedni psycholodzy w ogóle nie byli przygotowani do pracy psychoterapeutycznej. Akurat żeby zostać psychoterapeutą, to oni sami też muszą przejść swoją psychoterapię, też muszą wiedzieć co to jest, bo to naprawdę mocne rzeczy, trzeba wiedzieć jak to prowadzić, bo nieraz źle prowadzone psychoterapie mogą pozostać jako trauma, ludzie nieraz popełniają swoje pierwsze próby samobójcze podczas złych psychoterapii. Tak tylko ostrzegam, że to naprawdę nie są jaja. Naprawdę ważne jest mieć zdrową psychikę, bo nigdy nie wiadomo co dalej będzie, jak ktoś długo się nie leczył. Sam wiele przeszedłem i powiem jedno: Nie ważne czy on ma Aspergera czy depresję czy cokolwiek innego, ale jedno jest pewne - jak nie zacznie dobrej psychoterapii i - jeżeli będzie to konieczne - dobrego leczenia farmakologicznego to może być tylko gorzej! Już któryś raz to mówię w tym temacie na forum. Psychoterapia to podstawa leczenia zaburzeń psychicznych. Mówię to z własnego doświadczenia!!!
  12. Ale Aspergera to on ma niewątpliwie. Tylko niech nie przejmuje się tymi innymi diagnozami, bo mówił nawet coś o osobowości schizotypowej i innych... on się musi nauczyć żyć z Aspergerem i koniec. Pisałem o tym wcześniej, czytaj uważnie.
  13. @johnn Mówię Ci jeszcze raz, ty musisz zajrzeć chyba w głąb siebie bardziej - tu właśnie jest nurt psychodynamiczny najlepszy. Skup się na psychoterapii, a nie na diagnozowaniu może. Skoro jest u ciebie problem ze zróżnicowaniem diagnozy to po prostu sobie odpuść, ja bym na twoim miejscu darował sobie, skoro tyle jest koncepcji, bo po co się tak etykietować? Chcę Ci też powiedzieć, że jeden psycholog bardziej specjalizuje się w diagnozach, drugi w psychoterapii, więc trzeba się dopytać zawsze na początku. Jak mówiłem, zaglądanie w głąb siebie nie jest przyjemne, więc będziesz musiał troszkę przeżyć, ale myślę, że to ci pomoże siebie zrozumieć. Wciąż masz z tym duży kłopot, sam nie wiesz czego na dobrą sprawę chcesz - diagnozowania się czy budowania mocnej osobowości. Żeby zająć się jednym, musisz zakończyć/odpuścić drugie. Naprawdę to myślenie o diagnozie, całym tym przebiegu procesu diagnostycznego i terapeutycznego w trakcie jego trwania tylko miesza ci w głowie, myślisz jakby za dwóch czasami. Musisz być bardziej kierunkowy, a nie taki rozwleczony wszędzie. Uważam, że potrzebujesz jednak też jakiegoś leku, jednak nie wiem z czego wynika to twoje takie "rozwleczenie" myślowe, które u ciebie widzę (nie wiem czy słusznie twierdzę, bo znam cię tylko po wypowiedziach z neta), ale to też trzeba u ciebie jakoś zaleczyć, chociaż nie znam się, nie kończyłem studiów medycznych. Pogadaj z lekarzem o tym, bo naprawdę to ci pewnie bardzo utrudnia podejmowanie działań, kontynuowanie ich. Masz problemy z wykonywaniem zadań czasem? Wszystko sprawdzasz tysiąc razy zanim cokolwiek z tym zrobisz dalej? Widzisz ja już u ciebie coraz więcej rzeczy dostrzegam, a ty nie dostrzegasz ich?
  14. @johnn Przepraszam Cię za ton poprzedniej wypowiedzi, ale chciałem Ci powiedzieć, że na dobrą sprawę to Ty wiesz dobrze co ci dolega, co ci siedzi głęboko w głowie. Nieśmiałość to nie choroba tego się nie diagnozuje. Nie no wg mnie masz Aspergera i nic poza tym u ciebie niepokojącego nie widzę, tylko wiesz ten Asperger to już taki zbiór stałych cech i trzeba się przystosować do życia z nim. Psychoterapia indywidualna w nurcie psychodynamicznym myślę, że będzie dobrym rozwiązaniem twoich problemów, nauczysz się wykorzystywać swoje umiejętności w lepszy sposób, jak umiesz bardzo logicznie myśleć, masz potencjał intelektualny pewnie... nie wiem do końca, nawet na oczy cię nie widziałem ale weź pod uwagę, to co podkreśliłem... PS. Nie jesteś żałosny, przepraszam powiedziałem to w emocjach, ale po prostu bardzo zdziwiło mnie twoje postrzeganie miłości. Nie powinienem był się w to wtrącać, nie będę wnikać w wasze miłosne sprawy już. Pozdrawiam.
  15. Ale co tu potwierdzać. Wiesz to do jakiej jednostki nozologicznej zostaniesz przyporządkowany nie ma znaczenia w psychoterapii!!! Ogółem mogą to być zaburzenia rozwoju, syndrom DDD, zaburzenia osobowości... po co ci to? Taki związek na odległość??? Kurde, dla mnie to niemożliwe, gdybym kogoś kochał to bym chciał mieć go najwięcej przy sobie, leżeć przy nim, oglądać z nim filmy, śmiać się, a nie wypisywać SMS-y... nie no nawet jak kontakt wirtualny to chociaż może skype albo wirtualny czat na wharsappie... a nie takie suche wypisywanie do siebie SMS-ów w nieskończoność, to ma być związek??? Z tego co czytam to tak długo jesteście w związku z 7 lat i nie pomyśleliście o wspólnym mieszkaniu jakimś, chociaż kawalerce??? Przepraszam, ale to jest dla mnie po prostu żałosne co wy robicie w takim związku, totalnie tego nie ogarniam. Śmiechu warte, coraz lepiej, no... coraz lepiej.
×