Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii


Dryagan

Rekomendowane odpowiedzi

38 minut temu, shadow_no napisał(a):

A w "mojej nerwicy" takie pogodzenie się z tym, że pewnych rzeczy nie mogę robić, odbiłoby się bardzo negatywne na poczuciu własnej wartości.

I u mnie bardzo mocno się odbiło. Ale chyba mam to już za sobą. Teraz podchodzę do siebie bardziej z troską, niż z wymaganiami. Nie na zasadzie „zrób to i ani k…wa mruknij” tylko opieki nad tą częścią mnie, która wtedy cierpi.

 

39 minut temu, shadow_no napisał(a):

U mnie trigerrem jest po prostu... wyjście z bezpiecznego miejsca (dom, samochód, mieszkanie itp.). Więc duuuuuzo rzeczy, które są do załatwienia czy to towarzysko czy zawodowo powoduje nerwicową masakrę. Ale przestać próbować chociażby eksperymentować z lekami to byłoby jak wywieszenie białej flagi.

U mnie gamechangerem był bus. Dzięki temu moje bezpieczne miejsce jest zawsze ze mną. Choć bez wenli samo wyjście z domu było problemem, a pojechanie gdzieś dalej to już w ogóle. Jak odstawiłem wenlę to doszło do tego, że przed każdym wyjściem z domu musiałem łykać xanax (ale wtedy jeszcze nie miałem busa), więc stwierdziłem że to nie ma sensu – syf milion razy gorszy i prosta droga do uzależnienia. A teraz… po prostu funkcjonuję. Są sytuacje triggerujące, szczególnie czekanie na kogoś, spotkania z ludźmi, bycie zamkniętym (szczególnie jak nie mam czasu żeby panikować, bo np. jestem gdzieś umówiony albo jadę z kotem do weta – chcę minimalizować jego czas bycia w transporterze), ale jest ich o rzędy wielkości mniej, niż było, zanim dostosowałem pod swoje problemy życie. No więc rzeczy tylko do paczkomatu, jeśli już kurier to ma zostawiać rzeczy pod drzwiami, itd.

 

Zastanawiałem się, na przykład, czy nie zrobić sobie uprawnień gazowniczych, żeby samemu podbijać sobie przegląd gazowy. Bo czekanie na ziomka, który raz do roku przytknie urządzonko do zaworu i podbije przegląd (a to zawsze jest panika, poczucie ogromnego zagrożenia, choć racjonalnie wiem, że absolutnie nie ma do tego powodu – coś się przestawia w pustym indyczym łbie i tyle), versus zapłacenie paru stów i zrobienie uprawnień online… No kusi. Elektryczne zdałbym z palcem w dupie, tylko musiałbym sobie normy przypomnieć, ale ich nie potrzebuję, bo przeglądy są co 5 lat, a ja nie pracuję w zawodzie. Żeby te uprawnienia były bezterminowe to bym zrobił, ale tak to trzeba odnawiać co parę lat, z tego co wiem jest co parę lat egzamin (co zawsze w jakiś sposób stresuje), itd. Inna sprawa, że taki detektor gazów swoje kosztuje, nie wiem czy nie trzeba go co jakiś czas kalibrować, więc dla jednego dnia w roku to by się mogło zupełnie nie opłacić.

 

Mam książki do gazownictwa, czekają na przeczytanie. Może przeczytam i wtedy zdecyduję. Byłby jeden stresor w roku mniej.

 

No i kiedyś jeszcze wiązałem spore nadzieje z terapią. Bardzo długo się męczyłem, czekając na jakieś rezultaty. A rezultatów nie ma, nie było i nie będzie. Chyba po prostu łatwiej jest doić klienta z kasy niż uczciwie powiedzieć mu wprost: moim zdaniem pana przypadek jest beznadziejny i nieuleczalny, nie widzę możliwości poprawy.

 

Bo taka jest prawda. Nie wszystko da się zmienić. Pewne rzeczy są w nas zapisane na zawsze i będą już do śmierci, i możemy albo z nimi walczyć (i przegrać), albo próbować się do nich dostosować i żyć pomimo nich. Smutne? Owszem. Sprawiedliwe? Ani trochę. Prawdziwe? Niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Doktor Indor jeśli stresuje Cię wizyta gościa z gazowni do tego stopnia, że wolisz samemu zrobić uprawnienia, by nie musiał przychodzić, to wg mnie leki, które bierzesz nie działają tak jak powinny.

 

Co jakiś czas żartuje sobie z tej wenli. Ale Ty nie widzisz, że coś z jej skutecznością w Twoim przypadku jest nie tak jak powinno? Tak się przyzwyczaiłeś, że działa chociaż trochę, że nie dostrzegasz, że są pigułki, które robią cyk i gościa z gazowni powitasz chlebem i solą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

33 minuty temu, shadow_no napisał(a):

Ale Ty nie widzisz, że coś z jej skutecznością w Twoim przypadku jest nie tak jak powinno?

Nie, nie widzę, bo wiem jak było bez, i wiem jak było na innych lekach, w tym na przeklętej paroksetynie.

 

Nie ma magicznej pigułki. Wenla ze wszystkich niemagicznych pigułek działa w moim przypadku możliwie najlepiej i ma najmniej efektów ubocznych.

 

Są rzeczy, które działają lepiej. Xanax wzięty poprzedniego dnia daje mi rano taki łagodny, odcięty nastrój, co pomaga. Porządne napierdolenie się wódką też w pewnym momencie sprawia, że panika ustępuje, tak jakby ta lękowa część poszła spać. Żadna z tych rzeczy nie jest tą, którą chciałbym na dłuższą metę stosować.

 

Ty widzisz panikę, bo przyjdzie gość z przeglądem. Ja widzę sukces, bo paniki nie ma w milionach innych przypadków, w których kiedyś by była. Ja widzę sukces, bo mimo tej paniki jestem mimo wszystko w stanie na tego gościa zaczekać.

 

To, co ty i inni widzicie we mnie, to jest wierzchołek góry lodowej. To, co prezentuję światu i samemu sobie, to jest wierzchołek góry lodowej. Tam pod spodem jest taki skurwysyński syf, do którego nawet ja nie mam dostępu, ale wiem, że tam jest i wpływa na mnie. Wiem i czuję, że nie mogę mieć do niego dostępu, bo bym go nie udźwignął. Może „jeszcze” nie mogę, może nie będę mógł nigdy.

 

Nie wiem, co dokładnie działo się w moim dzieciństwie, bo mam jedną wielką białą plamę, gdy próbuję sobie cokolwiek przypomnieć (pamiętam tylko fragmenty), a nikt mi nic nie powie, ale wiem, że było koszmarem. Awantury, przemoc, bicie w zasadzie od urodzenia, włączając w to ciskanie mną o ścianę przez kochanego tatusia, gdy byłem noworodkiem i nie chciałem przestać płakać (to wiem od matki), albo (to wiem od siostry matki) celowe zadawanie bólu przez matkę, żeby wymusić na mnie konkretne zachowania przeciwko ojcu. Nie wiem czy jeszcze seksualnie czegoś nie było, bo choć nic takiego nie pamiętam, to w zasadzie jak sobie przypomnę siebie z wieku 8-9 lat to wszystkie objawy pasują do molestowanego dziecka.

 

To, że ja tak dobrze funkcjonuję POMIMO tego, że panikuję TYLKO w tych konkretnych przypadkach, że jestem w stanie pracować, utrzymać siebie i rodzinę (bez małżeństwa i dzieci to też jest rodzina), to że psychika mi się jeszcze nie rozsypała na amen, to jest tak naprawdę ogromny pozytywny skutek wenli i moich mechanizmów wypierania, które ta wenla wspiera.

 

To dlatego jestem zwykle odcięty od emocji i bezuczuciowy. Gdybym pozwolił sobie na odczuwanie, mógłbym stracić kontrolę. Panika jest niestety ceną, jaką za to płacę. Ceną akceptowalną, biorąc pod uwagę alternatywę.

 

Ludzie z takimi przejściami jak ja w dorosłości popadają w alkoholizm, narkotyki, lądują na ulicy albo gorzej, Tomek.

 

Ty chcesz, żebym ja eksperymentował. Wydaje ci się, że wiesz lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre, a – przepraszam, że to powiem – no cóż… nie wiesz. Możesz mieć jedynie odniesienie do siebie i swoich doświadczeń.

 

Całe życie ktoś twierdzi, że wie lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre. Że moja percepcja mojej własnej rzeczywistości jest błędna. A prawda jest taka, że kiedy mówię, że nie mam przestrzeni na eksperymenty, to znaczy, że jej nie mam. To nie jest zaproszenie do dyskusji, do podważania mojej oceny swojego stanu psychicznego. To jest stwierdzenie faktu.

 

Dlatego przepraszam, że to powiem, bo wiem, że to wynika z dobrego serca i szczerych intencji, ale bardzo cię proszę, żebyś skończył już temat mojej farmakoterapii, nawet w żartach, OK?

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, MicMic napisał(a):

Jakby mieli jaja to by oddali hajs za całość. Tak jak idziesz do mechanika, jak nie potrafi poprawić, to dostaje tylko jakiś procent hajsu 

Ale jest wiele usług za które nie oddają hajsu jak nie spełnia usługi. Są nawet te gdzie nie oddają jak spierdolą usługę np fryzjer. On to by musiał jeszcze ci nadpłatę dac xDD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Doktor Indor jasna sprawa 🫡

 

Jedynie pozwolę sobie komentarz do tego:

Godzinę temu, Doktor Indor napisał(a):

Ty chcesz, żebym ja eksperymentował. Wydaje ci się, że wiesz lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre, a – przepraszam, że to powiem – no cóż… nie wiesz. Możesz mieć jedynie odniesienie do siebie i swoich doświadczeń.

Nie pisałem tego na podstawie tylko moich doświadczeń, bo jak wiemy mamy trochę inne problemy z którymi walczymy. Więc tu nie ma przełożenia moje osobiste doświadczenie.

Chodziło mi o to, że przez te wszystkie lata poznałem setki ludzi o baaardzo zróżnicowanych problemach. I tu na forum i na żywo/ I stąd te moje śmiałe tezy, że leki potrafią być bardzo skuteczne, gdy są dobrze dobrane. Byłem świadkiem bardzo wielu przemian gdzie z tragedii był powrót prawie normalnego życia. A na tyle na ile się znamy moja opinia j/w. 

Z wenli będę zawsze żartował i ją hejtował (to już z mojego własnego doświadczenia). Ale postaram się nie w Twoim kierunku 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

30 minut temu, shadow_no napisał(a):

Byłem świadkiem bardzo wielu przemian gdzie z tragedii był powrót prawie normalnego życia.

I u mnie mniej więcej taka właśnie przemiana nastąpiła dzięki wenli (i dostosowaniu sobie życia pod tak naprawdę niepełnosprawność, jaką jest zniszczona psychika).

 

30 minut temu, shadow_no napisał(a):

Ale postaram się nie w Twoim kierunku 

Dzięki.

 

Ja śmiało mogę powiedzieć, że ten lek uratował mi życie.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 godzin temu, MicMic napisał(a):

Ja ostatnio wracałem tramwajem z moją terapeutą od grupowej, całkiem spoko się gadało. Trochę dziwnie byko, ale w sumie całkiem zgrabna kobieta xd 

No i jakiś dialog był, coś dopytywała itp. Może czuła się w obowiązku, nie wiem. 

No albo się zakochała, jak wszystkie, co zrobić. 

Jaki nurt? Pierwsze słyszę żeby prowadzić prywatne rozmowy z terapeutą poza terapią? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Są nawet te gdzie nie oddają jak spierdolą usługę np fryzjer. On to by musiał jeszcze ci nadpłatę dac xDD

No ale chociaż idziesz z opierdolem i każesz popraawic. No i strzyżenie to koszt 50 pln, a terapia tyluletnia to monstrualne pieniądze. Znacie inne takie usługi, tak drogie, z zerową odpowiedzialnością usługodawcy? Bo ja nie. Co więcej, mogą ci nie tyle nie pomoc, co zaszkodzić. I chuja im dowiedziesz. 

3 minuty temu, bei napisał(a):

Jaki nurt? Pierwsze słyszę żeby prowadzić prywatne rozmowy z terapeutą poza terapią? 

Grupowa, nie wiem jaki nurt. Psychodynamiczna pewnie. No jak jechaliśmy jednym tramwajem, to mieliśmy udawać, że się nie znamy, hmm? 

Edytowane przez MicMic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Doktor Indor napisał(a):

Gdybym nie czuł „vibe'u” z terapeutą, to terapia nie miałaby sensu. Nie otworzyłbym się. Nawet bym nie chciał.

Ja przed swoim terapeuta otwierałam sie z czasem. Co wiecej, pomimo tego, że to moja druga terapia z nim, 10 lat po poprzedniej, to na nowo potrzebowałam czasu żeby się otworzyć. Tak naprawdę nie wiem czy to by się udało gdyby terapia nie była na NFZ  a tak to stwierdziłam, że skoro już na niego padło to spróbuję. Tym razem też wywieram na sobie mniejszą presje. Za pierwszym razem narzuciłam sobie bardzo duże tempo, na zasadzie, że musze o czymś powiedzieć, nie ważne czy czułam że chce, czy byłam gotowa itd.,  teraz raczej tak nie robię.

7 minut temu, MicMic napisał(a):

Grupowa, nie wiem jaki nurt. Psychodynamiczna pewnie. No jak jechaliśmy jednym tramwajem, to mieliśmy udawać, że się nie znamy, hmm? 

No raczej... . Ja bym tak zrobiła, tym bardziej że z innymi osobami z grupy może takiej rozmowy nie prowadziła. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×