Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

123she

Użytkownik
  • Zawartość

    51
  • Rejestracja

  1. Lilith z pierwszą terapeutą to przerabialam i jak później ona "udawala" przejęcie to było naprawdę okropne także ja poprosiłam żeby tego nie robiła. Pomyślę jeszcze nad tym. W każdym razie wszystkim życzę mimo trudności dużo radości i ciepła w te Święta!
  2. Lilith generalnie chodzi mi o okazanie czegokolwiek, żebym nie czuła, że nikogo to nie obchodzi.
  3. Bardzo smutne jest to co piszesz:( Ale jeśli uważasz, żeby Ci to nie pomogło to Ci wierzę, chociaż jest mi to bardzo trudno zrozumieć. Mi się wydaję, że gdyby mnie ktoś pocieszył to przyniosłoby mi to jakąś ulgę i tym bardziej mam wrażenie, że to jest niesprawiedliwe patrząc jak ja podchodzę do innych ludzi szczególnie do swoich pacjentów. Czasami ktoś mi mówi, że sam kontakt ze mną sprawią, że się człowiek czuję lepiej. Może, dlatego dla mnie takie zderzenie z brakiem empatii wręcz spowodowało kolejny uraz. Ja teraz mam też takie koszmary, że śni mi się, że np., że moja mama się dowiaduję i koszmarem nie jest to, że wie tylko to, że się dowiaduję i jej to nie obchodzi.
  4. Lilith rozumiem, że ludzie się od siebie różnią ale spróbuj sobie wyobrazić jakbys sie czula jakby tym przez co przeszłaś nikt się nie przejął, jakby nikt Cię nigdy nie pocieszył?
  5. Disappear ja jeśli chodzi o innych ludzi to jestem bardzo wrażliwa i bym zrozumiała gdyby terapeutka się przejmowała, bo dla mnie to jest zupełnie naturalna reakcja, że mnie porusza cierpienie innych ludzi i też bym się pewnie tak jak Ty w efekcie o terapeutę martwiła ale no to by było moim zdaniem normalne i ludzkie. Gdyby Twoja terapeutka w ogóle nie reagowała to byś się czuła tak jak ja, że niby przyszłaś po pomoc a tak naprawdę jesteś w tym sama i pewnie byś się czuła jak idiotka, że Ty coś strasznie przeżywasz a dla innych to jest nic takiego.
  6. moja_osoba a zastanawialas się jakby było gdyby dosłownie nikt komu powiedziałaś o swoich traumatycznych przeżyciach się tym nie przejął? Czy wtedy byś się lepiej czuła?
  7. W tą stronę to mi się wydaję, że to nie jest nic złego. Ja widzę, ze jak ktos bardzo cierpi to w zasadzie jedyne co mozna komus zaproponowac to wspolczucie i pokazanie, ze kogoś jednak to porusza i to ma naprawdę uzdrawiajaca moc. Za każdym razem jak jestem w stanie komus w taki sposób pomoc to z jednej strony się cieszę, że chociaż może w minimalnym stopniu prznynioslam tym komus ulgę ale też czuje duży smutek, że ja tak bardzo cierpiałam i nikogo to nie ruszalo. Jak jescze dodac, ze ja ze terapie sporo place to mozna czuc zniechęcenie.
  8. Dzięki za podpowiedź:) może spróbuje chociaż najchętniej to bym już wcale więcej nie poszła.
  9. Gdyby terapeutka okazywała większe emocje na moja prosbe to nie mialoby to dla mnie zadnej wartosci. Takze no nie wiem czy jest sens i co to z tego wyjdzie.
  10. Nie wiem. Być może tego potrzebowałam, żeby ktoś nie był obojętny no ale to tak nie działa, że mozna komuś powiedzieć, ze sie tego oczekuje.
  11. Na ostatniej sesji powiedziałam o tych moich odczuciach ale nie tak wprost jak tutaj napisałam, bo nie chciałam urazić mojej terapeutki, no ale chyba jednak trochę tak wyszlo, bo mi się pytała co ja bym chciała, żeby było na terapii i czego oczekuje.
  12. Ja mam ostatnio kryzys jeśli chodzi o terapię, czuję chęć żeby dać sobie z tym spokój. Ostatnio miałam taką sytuację, że nie zdążyłam na sesję, bo jak już miałam wyjść z pracy to mój pacjent się mi wyżalił, rozpłakał przy tym i nie chciałam go zostawiać z tym samemu także zostałam dłużej, żeby go jakoś podnieść na duchu. Niestety nie było innego terminu żebym mogła przyjść na sesję kiedy indziej a akurat męczyłam się po ostatnim spotkaniu. I gdzieś to obudziło we mnie złe uczucia jakie miałam jak zaczęłam chodzić na terapię i powiedziałam o swoich traumatycznych przeżyciach, których było sporo i spotkałam się z obojętnością. Gdzieś ten brak ludzkiej reakcji mnie zszokował i bardzo mnie to zabolało. Jak później zmieniałam terapeutkę to już szłam z nastawieniem, że widocznie tak są uczeni psychologowie/terapeuci żeby nie okazywać emocji. No ale gdzieś jak widzę, że jak ktoś cierpi i okaże się takiej osobie współczucie i to, że jednak kogoś to cierpienie porusza to bardzo pomaga. I to smutek we mnie wywołało i jakąś niechęć do terapii, że to jest takie pozbawione ludzkich odruchów.
  13. John, ja tak w sumie przypadkiem na ten wątek trafiłam ale mogę Ci napisać jak to może wyglądać dla kogoś z boku. Ubezpieczenie zdrowotne to podstawa, nie ważne czy od razu podejmiesz pracę czy najpierw zarejestrujesz się jako bezrobotny ale dzięki temu będziesz miał możliwość pójść na normalną terapię na NFZ z co tygodniowymi spotkaniami jeśli czujesz, że jest ci ona potrzebna. Nie mówiąc już o sytuacji kiedy byś nie daj Boże zachorował. Może jednak warto się odważyć i znaleźć sobie jakąś ciekawą prace, z tego co piszesz to jesteś inteligentny, wykształcony i masz jednak jakieś zdolności interpersonalne, bo przecież udało Ci się skończyć studia, stworzyć związek z dziewczyną. Użyj tych zdolności, które pozwoliły Ci to osiągnąć w nowym środowisku w pracy. Co do Twoich podejrzeń o nieprawidłowości w pierwszej terapii to mnie osobiście szkoda by było czasu się tym zajmować. Myślę, że to nie spowodowało u Ciebie żadnej traumy, którą musiałbyś teraz przepracować więc w sumie po co do tego wracać? Ja zaczynałam u terapeutki, która nie bardzo znała się na temacie co wręcz doprowadziło do nadużyć z jej strony ale powiedziałam jej co o tym myślę i zmieniłam terapeutkę, także dla mnie jest to już zamknięta sprawa.
  14. Myślę, że można nie mieć jakiś tam wielkich uczuć do terapeuty ale tak zupełnie bez emocji to się chodzić na terapię chyba nie da, bo w sumie przecież o to chodzi, żeby się zajmować swoimi emocjami.
  15. Pewnie jest tak jak napisałaś, ja akurat mam w sumie wokół siebie osoby, które są dla mnie wparcie ale z nimi nie rozmawiam o tym z jakiego powodu chodzę na terapię, bo myślę, że moi bliscy by jedynie to bardzo przeżywali i to by mi pewnie w niczym nie pomogło. Myślę, że obca osoba łatwiej sobie z tym radzi o czym mówię, przynajmniej mam taką nadzieję, że tak jest.
×