Skocz do zawartości
Nerwica.com

anty DDA - co o tym sądzicie?


lovely

Rekomendowane odpowiedzi

cyt

Tak więc nieprawdziwe jest twierdzenie, że wczesne dzieciństwo ma szczególny wpływ na nasze życie , choć jednocześnie jest to jeden z bardziej utwardzonych mitów w psychologii.

Bardzo dziwne bo od dawien dawna nawet ludzie nie wykształceni a tzw prości wiedzieli doskonale że dzieciństwo ma największy wpływ na późniejszy rozwój i psychikę. Nawet takie przysłowie "czym skorupka za młodu nasiąkła tym na starość trąci" skądś się wzięło.

DDA to tylko nazwa ludzi którzy się wychowali w patologicznej rodzinie gdzie był alkohol. Nie ma sensu rozgraniczać DDA od DDD. Jak jest alkoholik to wiadomo że niesie to za sobą problemy natury psychicznej a to dość powszechne. Nie choruje się na DDA tylko w wyniku różnych okoliczności będąc w takiej rodzinie nabywa się różnych zaburzeń. Mózg i system nerwowy małego dziecka jest w fazie rozwoju a jak coś się rozwija w zaburzonych warunkach to nie może być zdrowe.

 

-- 14 maja 2013, 15:32 --

 

cyt

Psychoterapeutą może zostać przypadkowy człowiek i tak się dzieje.
BZDURA! Może każdy może sobie założyć gabinet ale żeby zostać psychoteraputą trzeba skończyć studia podyplomowe. Jak się idzie na terapię to trzeba sprawdzić do kogo bo oszustów nie jest mało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, no niestety ale nie bzdura. Masz na myśli psychoterapeutów po psychologii, a autor o czym innym pisze -taka hipnoterapia teoretycznie też jest terapią, a do tego trzeba mieć średnie wykształcenie i odpowiednią ilość kasy na kurs.

 

Co do DDA, nie każdy wychodzi z rodziny alkoholowej z jakimiś problemami utrudniającymi życie. A tylko takie problemy i jakiś osobisty dyskomfort wystarczająco przeszkadzają, by skorzystać z terapii.

Autor ma rację, że i w dorosłości może nas spotkać coś traumatycznego, ale nie zgodzę się, że ostatnie pięć lat życia ma większy wpływ niż dzieciństwo, bo jednak człowiek jako dziecko uczy się różnych zachowań i reakcji niekoniecznie funkcjonalnych, a w dorosłości już tylko powiela to, czego się nauczył.

Swoją drogą warto przeczytać jego książkę, choćby po to, żeby spojrzeć na psychoterapię z drugiej strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abraxas, psychoterapeuta to PSYCHOTERAPEUTA ja tam nie widzę nic po środku. :bezradny:

To że na rynku się potworzyło mnóstwo oszustów po jakiś kursach a na wizytówkach piszą sobie co chcą to inna rzecz. Jest fizjoterapeuta po studiach zna się na anatomii, chorobach, masażu leczniczym, rehabilitacji i wie jak pomóc w danej jednostce chorobowej a sa tacy "masażyści" po dwu tygodniowym kursie nie mający pojęcia o chorobach i anatomii potrafiący zrobić masaż relaksacyjny. Każdy z nich może sobie otworzyć gabinet i napisać na szyldzie przyciągający napis. Trzeba zwracać uwagę do kogo idziemy jak chcemy się wyleczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele można powiedzieć o Dr Witkowskim- że jest kontrowersyjny, że czasami sam "gwałci" etykę zawodu psychologa, mimo, że kreuje się na jej samozwańczego obrońcę, ale nie można o nim powiedzieć, że jest populistą głoszącym kompletne farmazony, szukającym taniego rozgłosu. Moim zdaniem warto przynajmniej przez chwilę zastanowić się nad tym co mówi, bo prawda jak zwykle leży po środku. Nie bez kozery syndromu DDA/DDD nie włączono do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych jako oddzielnej jednostki. Jest zbyt wiele kontrowersji wokół tego syndromu, narosło zbyt wiele mitów. Zresztą sami terapeuci uzależnień/DDA podkreślają, że DDA nie jest zaburzeniem sensu stricto, tylko raczej zespołem cech. Gość ma styl podobny do Dawkinsa, podoba mi się.

 

-- 14 maja 2013, 18:34 --

 

Ustalmy poza tym kilka rzeczy-

 

lekarz psychiatra- osoba, która ukończyła 6-letnie studia medyczne na kierunku lekarskim na Uniwersytecie Medycznym/Akademii Medycznej, odbyła 13-miesięczny staż podyplomowy, zdała LEP (lekarski egzamin państwowy), od 2013 LEK (lekarski egzamin końcowy), ukończyła 5-letnią specjalizację z psychiatrii i zdobyła tytuł lekarza specjalisty. Psychiatra może zostać psychoteraputą.

 

psycholog- osoba, która ukończyła 5-letnie jednolite studia magisterskie na kierunku psychologia w Wyższej Szkole Psychologii/Uniwersytecie i uzyskała tytuł magistra. Psycholog zajmuje się doraźną, krótkoterminową pomocą psychologiczną, poradnictwem psychologicznym, orzecznictwem, opiniowaniem, nie prowadzi natomiast psychoterapii. Psycholog nie jest psychoterapeutą, ale może nim zostać.

 

psychoterapeuta- może być psychologiem, ale nie musi, może mieć ukończone inne studia humanistyczne. Musi odbyć podyplomowe studia psychoterapii albo skończyć szkołę psychoterapii- trwa to 4 lata. Psychoterapeuta prowadzi długoterminową psychoterapię i udziela pomocy osobom zaburzonym.

 

JEDNAKOWOŻ zawód psychoterapeuty oraz prawo do jego wykonywania nie mają uregulowanej sytuacji prawnej w Polsce co do wykształcenia, wymagań i kwalifikacji, które musi spełniać osoba posługująca się tytułem psychoterapeuty. W praktyce oznacza to tyle, że psychoterapeutą może zostać i ogłosić się byle głąb i szarlatan z ulicy- bez żadnych konsekwencji. Trwają prace nad nowelizacją tej ustawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko widzisz- nie każde dziecko, w którego rodzinie był problem alkoholowy jest DDA albo inaczej- nie każde spełnia takie same kryteria czy ma pierdolca w równym stopniu. A np. taki Mellibruda głosi tak- Twoja mamusia piła? Twój tatuś pił? więc należy Cię poddać obowiazkowej stygmatyzacji, zaszufladkować jako DDA i niezwłocznie wysłać na dlugoterminowa terapię- niewazne czy masz pierdolca czy go nie masz, bo masz go i tak, nawet jesli o tym nie wiesz, po prostu nie zdajesz sobie z tego sprawy. W tym Witkowski ma racje- to jest sztuczne napedzanie koniunktury i klientelii psychologom. A jak juz czlowieka sie zaszufladkuje jako DDA to przeczyta sobie kryteria diagnostyczne, ktore sa de facto bardzo ogolnikowe, i znajdzcie w sobie wiekszosc tych wypisanych tam cech, albo zacznie sie nawet z nimi utozsamiac i identyfikowac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ale musisz mieć skończoną psychologię, żeby trafić na szkolenie psychoterapeutyczne - o to mi chodziło. I fakt, nie każdy jest świadomy, żeby szukać kogoś kto jest rzeczywiście psychoterapeutą i w sumie 9 lat spędził na kształceniu w tym kierunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Analogicznie z DDD- teraz wystarczy jedno kryterium- np. niepełna rodzina (rozwód- tutaj stworzono dodatkowy syndrom DDRR- dorosłe dzieci rozwiedzionych rodziców) albo choroba jednego z rodziców, aby uznać dziecko(dorosłe) za DDD. Ja akurat spelniam wiecej kryteriow, jestem "zdiagnozowany" jako DDD i mam pierdolca- wiec niby wszystko w zgodzie. Ale powiedzmy szczerze, sa ludzie, ktorzy wychowywali sie bez jednego rodzica, albo musieli sie zajmowac obloznie chorym rodzicem i radza sobie calkiem dobrze w zyciu, nie maja problemow z funkcjonowaniem. Czy jest sens szufladkowac ich jako DDD i wysylac na terapie, bo tak kaza kryteria i trzeba uzupelnic statystyki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dark Passenger kwestia statystyk. A tutaj z tego co wiem, statystyki osłabiają tezę o istnieniu syndromu DDA. No i wydaje mi się, że większym problemem od tego, o którym piszesz jest jednak zły sposób leczenia. Jak kogoś zdrowego poślą na terapię, bo jest DDA, to jeszcze pół biedy, najwyżej się czegoś nowego dowie. Gorzej, jak ktoś ma rzeczywiste problemy, a tu go wrzucają do worka, szukają na siłę objawów, które są takie, jak u reszty społeczeństwa i na to leczą. To jest największy problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest sens szufladkowac ich jako DDD i wysylac na terapie, bo tak kaza kryteria i trzeba uzupelnic statystyki?

Nie ma sensu, ale chyba nie każdy kto miał alkoholika w rodzinie czy inna dysfunkcję leci zaraz na terapię tylko idzie ten który ma zaburzenia. Nie każdy z TAKICH rodzin ma nerwicę czy depresję. Tacy ludzie mają większe predyspozycje czy "szanse" na tego typu zaburzenia. Tak palacz ma większe "szanse" na raka płuc czy krtani ale nie jest to regułą. Nie idę się leczyć z DDA/D bo takiej choroby nie ma. Nie wyobrażam sobie kogoś z DDA/D kto dobrze sobie radzi, nie ma zaburzeń a idzie na terapię bo ...? No chyba idziemy po pomoc jak nam coś dolega?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, No dokładnie. A ten rzeczony profesor by chciał wszystkich wysłać na terapię, bo nawet jesli twierdzisz, że nie masz pierdolca i nic Ci nie dolega to jest to tylko zaprzeczenie z Twojej strony, wyparcie, bo masz podświadomy problem i nawet nie zdajesz sobie z niego sprawy. Czy takie sztuczne generowanie pacjentow, a raczej klientow, jest madre?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cała mądrość w nas kiedy i czy udać się po pomoc oraz do kogo.

 

Sęk w tym, że wielu z nas nie wie, co im dolega i do kogo mają się udać ;)

eee no wiesz czy dobrze się czujesz czy też nie? No ja poszłam do psychologa na "czterech" a nie że tak trzeba. Po prostu przestałam sobie radzić i nikt nie wie tego lepiej niż my sami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak to przeczytałam, to znów czuję się, jak rok temu - błąkałam się przed różnymi ośrodkami i zastanawiałam się, czy jej sens tam wejść.

Ten Doktorek namieszał mi w głowie.

 

Może rzeczywiście DDA nie ma, a ja sobie coś wymyślam?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eee no wiesz czy dobrze się czujesz czy też nie? No ja poszłam do psychologa na "czterech" a nie że tak trzeba. Po prostu przestałam sobie radzić i nikt nie wie tego lepiej niż my sami.

 

Ok, Ty wiesz i ja też wiem. A miałam kolegę, którego dziewczyna rzuciła i momentami tracił nad sobą panowanie i bił ludzi. Myślał, że to jakiś problem z hormonami, ale oczywiście okazało się, że to emocje. Podobnie jak aleksytymicy chodzący do lekarzy, bo ich brzuch boli:) No zdarza się, że nie wiemy i lekarz jest od tego, żeby powiedzieć, czy problem się klasyfikuje do porady psychiatrycznej/psychologicznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14, ale musisz mieć skończoną psychologię, żeby trafić na szkolenie psychoterapeutyczne - o to mi chodziło.

Rozumiem.. ale psychoterapeuta nie zostaje sie po szkoleniu a po pelnych 4 letnich studiach podyplomowych i niekoniecznie trzeba skonczyc psychologie zeby na takie studia pojsc,

 

Tylko widzisz- nie każde dziecko, w którego rodzinie był problem alkoholowy jest DDA albo inaczej- nie każde spełnia takie same kryteria czy ma pierdolca w równym stopniu.

Owszem ale skrzywiony obraz relacji miedzyludzkich ma ..tak samo jak DDD. Dla dziecka dom jest calym swiatem i chlonie go jak gabka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, Ty wiesz i ja też wiem. A miałam kolegę, którego dziewczyna rzuciła i momentami tracił nad sobą panowanie i bił ludzi. Myślał, że to jakiś problem z hormonami, ale oczywiście okazało się, że to emocje.

Ja piszę że jak NIE mamy ze sobą problemów to nie szukamy na siłę psychoterapeuty nawet jak w domu był alkoholik bo i po co coś zmieniać? Twój kolega miał ewidentny problem wykluczył hormony więc... nie ważne czy był z rodziny dysfunkcyjnej czy tez nie. Idziemy do terapeuty czy lekarza po pomoc jak sobie nie radzimy. Twój kolega też nie radził sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monar, jeśli cierpisz, to nic sobie nie wymyśliłeś.

 

Ja się tylko zastanawiam, czy w takim razie robienie terapii grupowych dla DDA ma sens? Ale skoro wielu ludziom to pomaga, to czy trzeba coś zmieniać?

 

Ja w każdym razie jestem teraz anty-DDA. Po prostu znudziło mi się szukanie przyczyn swoich problemów w przeszłości, nie chcę o niej sobie przypominać, co było to było. Nawet do mitingów mam niechęć. Chciałabym zrozumieć siebie będącą tu i teraz. I nie chcę szukać źródła moich problemów poza mną. To we mnie jest problem. Moi rodzice też mają problemy ze sobą, ale to nie jest kwestia, którą mogłabym rozwiązać.

 

Ideologia DDA mi pomogła swojego czasu, bo skłoniła mnie do pójścia na psychoterapię, ale teraz mam do niej dużą niechęć, ot tyle. Właśnie DDA mówi zbyt ogólnikowo o problemach, a ja szukam konkretów. Inna sprawa, że dopiero teraz mam siłę do szukania tych konkretów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×