Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nieboszczyk

Traktowanie w szpitalach psychiatrycznych

Rekomendowane odpowiedzi

nieboszczyk, rozumiesz w ogóle, co się pisze?

jak mogą wogóle wieszać na murach takich instystucji szyldy z godłem polski tak jak by one miały służyć obywatelom podobnie jak urzędy pocztowe czy szkoły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3, mam wrażenie, czy któryś raz wklejasz ten sam tekst? :roll:

 

Nie zgodzę się z jednym - podczas mojego pobytu koleżanka miała scysję z pielęgniarką ewidentnie z nie swojej winy, poszła do ordynatorki z tym i pielęgniarka została wezwana na dywanik. Jednak uwierzono "pie*dolniętej w czachę:.

 

-- 06 gru 2012, 13:23 --

 

nieboszczyk, a komu niby to służy, lekarzom? :shock: To, jakie panują warunki w naszych szpitalach to jedno. A to, ilu osobom pobyt pomaga, to drugie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kalebx3,

 

-- 06 gru 2012, 13:23 --

 

nieboszczyk, a komu niby to służy, lekarzom? :shock: To, jakie panują warunki w naszych szpitalach to jedno. A to, ilu osobom pobyt pomaga, to drugie.

przecież psychiatryki służa tylko do porzucania ludzi bo w mieście niema ich gdzie porzucić(niema lasów,oceanów)niema pustych przestrzeni,jest ciasno.kraty a pomoc to 2 rózne tamety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3, mam wrażenie, czy któryś raz wklejasz ten sam tekst?

Być może wklejam ,nie pamiętam. W każdym bądż razie nie mam o tych Instytucjach dobrego zdania. Więcej tam " podróby " niż konkretnych wyleczeń. To dla mnie bardziej " Przytułki Dorażnej Pomocy " niż Szpitale z których ludzie wychodzą wyzdrowieni . G.A. a Tobie pomógł tam pobyt na tyle ,że co najmniej przez następne pół roku było na granicy "dobrze "? I może inni się wypowiedza jak to skutecznie lecza w tych szpitalach ludzi? , bo z traktowaniem - zgadzam sie - może być różnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bezdomni mają swoich znajomych,kolesi,ziomków z którymi piją więc nie są skazani na tego typu porzucenie bo w zimie mogą przytulić się do siebie kiedy jest mróz w kanale lub w jakimś pustostanie.samotny bezdomny by zamarzł na śmierć albo skończył w psychiatryku.układziki i tylko układziki koleżanko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Autentyczny przykład z 97 roku ,miasto wojewódzkie . Leżałem w Szpitalu Psych. -Oddział Detox Alkoholowy. Leżał ze mna dziadek (lat koło55,ale wyglądał jak dziadek)też na odtruciu. Dziadka odtruli i zamiast puścić z powrotem do kanału napić sie fioletowego rumu na kościach ,to samarytńska lek.Ordynator trzymała go do skończenia Zimy czyli gdzieś jeszcze koło 3 miesięcy . Dziadek przeklinał ja strasznie ,tak wuja ssało do alkoholu. Dla niego stokroć lepszy był kanał na wolności niż plastikowe szczelne szyby z ogrzewaniem i...kratami.Acha takich dziadków było tam paru ... Aaaaaale statystyki lekarskie ,te pewnie nie kłamią ,a może w tym przypadku kłamią?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każda wolność to najlepsze wyjście bo na wolności człowieku musisz sobie radzić musisz podejmować decyzje,masz wybór i kaszkiet się ćwiczy bez ustanku.sytuacja zmusza do myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
. G.A. a Tobie pomógł tam pobyt na tyle ,że co najmniej przez następne pół roku było na granicy "dobrze "?

Jeszcze za wcześnie by mówić o pół roku, ale dobrali mi W KOŃCU świetnie leki, na których czuję się bdb i w końcu nadrabiam sprawy, które zawaliłam przez chorobę. Nie czułam się tak chyba od dzieciństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak byłam ostatnio w psychiatryku,to sanitariusz się dowalał do każdej panny.jedną zaliczył,a potem olał(a obiecywał jej że z nią zamieszka itp.)tak długo,aż jedna z nas to zgłosiła.to byłam ja.dopiero wtedy reszta się do mnie dołączyła i potwierdziła....dzięki temu gnojek ma dyscyplinarkę.co ciekawe,na to wyglądało że jego koleżanki z pracy wiedziały,a nie zgłosiły tego.jakbym sama nie przeżyła,to bym nie uwierzyła.....

 

Kurcze a do mnie się jakoś pielęgniarki nie dowalały niestety ... a tak na poważnie . Szpital to nie gwarancja na wyzdrowienie .Jest pewnego rodzaju azylem , miejscem , w którym można odciąć się od wszystkiego ale tym samym odzwyczajasz się życia do , którego i tak prędzej czy póxniej trzeba wrócić i dalej walczyć , jest dobrą alternatywą przy bardzo konkretnych myślach samobójczych .Dla mnie 2 miesięczny pobyt farmakologicznie nic nie wniósł , terapia również . Można się również zdziwić jak , ktoś szuka spokoju to nie szpital w Leśnej Górze . W Toruniu sa dwa szpitale na Mickiewicza i Curie . Na Curie stanowczo lepszy ale zgadzam się z przedmówcą , że dla nerwicowców i depresantów to miejsce raczej nie sprzyja . Na moim oddziale było ok. 30 pacjentów w tym z depresją tylko ja , dwóch z Chad a reszta to schizofrenia paranoidalna o różnym nasileniu . Dobrą opcją jest tzw. szpital dzienny - 8-15 . Nie jesteś wtedy odizolowany od życia , dużo jest pracy psychologicznej i terapii . Wiem że w Bydgoszczy jest specjalny odział dla ludzi z jedno lub dwubiegunową depresją i dla nerwicowców . Warunki marne byłem tam na konsultacji ( wersalki , małe pokoje , trochę jak przytułku dla bezdomnych ) W tym szpitalu w którym byłem podejście personelu do osób ubogich , bezdomnych było takie same jak do osób dobrą sytuacją życiową . Jak nie mieli ciuchów żeby wyjść na przepustkę siostra cos tam zawsze zorganizowała , jak były święta sama brała maszynkę i potrzebujących obstrzygła . Jakiekolwiek ataki agresji były łagodnie tłumione . Ja tam zyłem z wszystkimi dobrze wypracowałem sobie dobre zdanie zarówno u tych którzy chcieli mi wydłubać oczy nocą , ożenic się ze mną lub budowac wspólnie arkę noego jak i tych bardziej świadomych . Do jedzenia tez można przywyknąć ale jak ktos jest mało odporny na zachowania schizofreniczne może wyjść w gorszym stanie . To tyle ....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jak byłam ostatnio w psychiatryku,to sanitariusz się dowalał do każdej panny.jedną zaliczył,a potem olał(a obiecywał jej że z nią zamieszka itp.)tak długo,aż jedna z nas to zgłosiła.to byłam ja.dopiero wtedy reszta się do mnie dołączyła i potwierdziła....dzięki temu gnojek ma dyscyplinarkę.co ciekawe,na to wyglądało że jego koleżanki z pracy wiedziały,a nie zgłosiły tego.jakbym sama nie przeżyła,to bym nie uwierzyła.....

 

Kurcze a do mnie się jakoś pielęgniarki nie dowalały niestety ...

bo pielęgniarki nie mają jąder i mają 20 razy mniej testosteronu niż sanitariusze.dawać takiej pielęgniarce strzałę prolongatum co 2 tygodnie domięśniowo to by się drapała na okrągło między nogami i minę by miała jak pies pluto.natomiast gdyby sanitariusze byli sterill to by tylko bili,wiązali i zamykali bo gwałt by ich nie interesował

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Jeszcze za wcześnie by mówić o pół roku, ale dobrali mi W KOŃCU świetnie leki, na których czuję się bdb i w końcu nadrabiam sprawy, które zawaliłam przez chorobę. Nie czułam się tak chyba od dzieciństwa.

 

...od dzieciństwa . Jednym słowem Cuda się zdarzają. Oby TRWAŁO TO u Ciebie jak najdłużej!Szczerze życzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nieboszczyk, tak jakby w szpitalu byli sami bezdomni, porzuceni ludzie :roll: Nie wiem, co Ci tam zrobili, ale nie generalizuj :roll:

siedziałem tyle lat w zakładzie dla niebezpiecznych bez powodu tylko dla tego że wszystkie moje ciocie,wujki,dziadki,babcie,kuzyni,kuzynki mieli mnie w dupie i nie chcieli się mną zająć.nigdy nie byłem agresywny ani niebezpieczny dla otoczenia.wręcz przeciwnie,byłem ZA spokojny.normalnie pogrzebali mnie za życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bo pielęgniarki nie mają jąder i mają 20 razy mniej testosteronu niż sanitariusze.dawać takiej pielęgniarce strzałę prolongatum co 2 tygodnie domięśniowo to by się drapała na okrągło między nogami i minę by miała jak pies pluto.

 

Nieboszczyk - :) Rozbrajające :)

PS. Niektóre kobiety chyba w takim razie są na tym prolongatum ;)

 

 

A tak z własnego doświadczenia to mnie nic złego nie spotkało w szpitalu. A sam pobyt pomógł. W większości wypadków.

 

-- 06 gru 2012, 16:34 --

 

siedziałem tyle lat w zakładzie dla niebezpiecznych bez powodu tylko dla tego że wszystkie moje ciocie,wujki,dziadki,babcie,kuzyni,kuzynki mieli mnie w dupie i nie chcieli się mną zająć.nigdy nie byłem agresywny ani niebezpieczny dla otoczenia.wręcz przeciwnie,byłem ZA spokojny.normalnie pogrzebali mnie za życia.

 

Twoja historia jest faktycznie bardzo smutna i niebudująca. To nic dziwnego, że czujesz się skrzywdzony i patrzysz na same mankamenty i to tych najgorszych placówek.

 

A jak teraz z Tobą teraz? Co u Ciebie? Gdzie się zatrzymałeś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a teraz mieszkam u znajomej 1000km od domu rodzinnego 9y rok w obcym województwie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja myślałem jak dalej moje życie miałoby wyglądać jak dotychczasowa wegetacja spędzić jakiś czas w psychiatryku w Norwegii, bo pacjenci są tam b dobrze traktowani a do tego są znakomite warunki bytowe i jedzenie. Oczywiście musiałbym trochę wariata poudawać i nie mieć żadnych dokumentów przy sobie żeby mnie do Polski odesłali, ale zawsze jest to jakiś plan na życie żyć se spokojnie na czyiś koszt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja myślałem jak dalej moje życie miałoby wyglądać jak dotychczasowa wegetacja jakiś czas w psychiatryku w Norwegii, bo pacjenci są tam b dobrze traktowani a do tego są znakomite warunki bytowe i jedzenie. Oczywiście musiałbym trochę wariata poudawać i nie mieć żadnych dokumentów przy sobie żeby mnie do Polski odesłali, ale zawsze jest to jakiś plan na życie żyć se spokojnie na czyiś koszt.

poleć na islandię,tam spad swoje dokumenty,postrugaj wariata.może nie grozi ci wtedy deportacja a tamtejsze lecznictwo jest na jeszcze wyższym poziomie niż w norwegii a i tereny prześliczne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja myślałem jak dalej moje życie miałoby wyglądać jak dotychczasowa wegetacja jakiś czas w psychiatryku w Norwegii, bo pacjenci są tam b dobrze traktowani a do tego są znakomite warunki bytowe i jedzenie. Oczywiście musiałbym trochę wariata poudawać i nie mieć żadnych dokumentów przy sobie żeby mnie do Polski odesłali, ale zawsze jest to jakiś plan na życie żyć se spokojnie na czyiś koszt.

poleć na islandię,tam spad swoje dokumenty,postrugaj wariata.może nie grozi ci wtedy deportacja a tamtejsze lecznictwo jest na jeszcze wyższym poziomie niż w norwegii a i tereny prześliczne

dobry pomysł, na razie żyje jeszcze na garnuszku rodziców ale jak to miałoby się skończyć lub uznałbym że pora się usamodzielnić to taka opcja skandynawskiego psychiatryka lub więzienia zawsze zostaje w zapasie, może nauczył bym się tam języka miejscowego co pozwoliłoby później jakoś tam sobie poradzić poza tymi zakładami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

parę razy pojawiło się w temacie stwierdzenie że to dobre dla samobójców, np. dla zmiany zdania

 

gówno prawda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

wolałabym stokroc bardziej po moich próbach miec przy sobie rozumiejącą i czującą istotę niż tam trafic... jeszcze się nasłuchałam jaka to ze mnie egoistka ze względu na rodzinę od kadry która gówno wiedziała o moich problemach i czy żałuję tego co zrobiłam a ja do krócset jestem zimną suką i nie żałuję!!!... kierują się stereotypami, próbują w samobójcy wzbudzic poczucie winy z powodu próby - bo jak zareagują inni nie biorąc pod uwagę że może ci inni zawiedli i to było powodem targnięcia się na własne życie... nigdy tam nie usłyszałam: dlaczego zrobiłaś to sobie, zobacz, żyjesz więc masz szansę na zmianę problemowej sytuacji...

 

wyjątkiem od reguły były przypadki prób z powodu ubóstwa i ciężkiej przemocy w rodzinie (i to gdy nie miało się dzieci)

 

kilka miesięcy temu miałam już wypisane skierowanie na piąty pobyt z powodu ostrego stanu przedsamobójczego, był plan, metoda, godzina tylko dzień się jakoś odwlekał; postanowiłam zaryzykowac - postawiłam na to,że rozmawiałam telefonicznie/gg z przyjaciółmi,na parę dni przebywałam u nich - wtedy jeszcze nie mieszkałam w ZG - było wiele rozmów przy herbacie/kawie, tulenia 14letniego mruczącego cuda; mnóstwo było rozmów z narzeczonym który już był w ZG, w tym czasie szukanie pokoju trwało; jak się sprowadziłam do tego miasta to myśli minęły jak ręką odjął!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ja z kadra w ogole nie dyskutowalbym o moich problemach, bym powiedzial, ze nie jestescie kompetentni do takich rozmow i dowidzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ja myślałem jak dalej moje życie miałoby wyglądać jak dotychczasowa wegetacja jakiś czas w psychiatryku w Norwegii, bo pacjenci są tam b dobrze traktowani a do tego są znakomite warunki bytowe i jedzenie. Oczywiście musiałbym trochę wariata poudawać i nie mieć żadnych dokumentów przy sobie żeby mnie do Polski odesłali, ale zawsze jest to jakiś plan na życie żyć se spokojnie na czyiś koszt.

poleć na islandię,tam spad swoje dokumenty,postrugaj wariata.może nie grozi ci wtedy deportacja a tamtejsze lecznictwo jest na jeszcze wyższym poziomie niż w norwegii a i tereny prześliczne

dobry pomysł, na razie żyje jeszcze na garnuszku rodziców ale jak to miałoby się skończyć lub uznałbym że pora się usamodzielnić to taka opcja skandynawskiego psychiatryka lub więzienia zawsze zostaje w zapasie, może nauczył bym się tam języka miejscowego co pozwoliłoby później jakoś tam sobie poradzić poza tymi zakładami.

w najlepszym razie byś miał tylko pełny brzuszek i naukę języka.kto by sobie wzioł po odsiadce czy leczeniu jakiegoś gringo bez tożsamości pod swój dach?żeby tam wystartować to znajomości to podstawa.na całą islandię są tylko 3 zakłady karne bo tam jest małe zaludnienie i praktycznie niema przestępczości.można tam zostawć kluczyki w stacyjce czy rower na chodniku...no chyba że wiatr przewróci

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Absinthe, coś Ci się stało za to, że to zgłosiłaś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

każdy rodzic mówi swojemu upośledzonemu dziecku że wpychając do psychiatryka chce mu pomóc i wyleczyć.bzdura bzdura!ja będąc ciągły rok w zakładzie zamkniętym jakoś nie interesowało moich rodziców że dostałem zaawansowanej wszawicy i ospy właśnie w zakładzie.tych chorób na pewno bym nie złapał na wolności,gdyby mnie wypuścili z tej klatki.dzieje sie tam dla tego że setki pacjentów jest stłoczone w ciasnej klatce przez długie lata nigdy nie wychodząc na spacery.w Oświęcimiu też panowały epidemie gruzlicy,HIV,duru brzusznego bo tysiące więzniów było stłoczonych w ciasnych barakach przez kilka lat.poza tym wystarczy że któryś z pacjentów w złości np rzuci gazetą to już przy wszystkich zakładają mu pampersa na dupę a to oznaczało że idzie w pasy.

 

-- 07 sty 2013, 14:28 --

 

http://www.wykop.pl/ramka/14068/skandal-czy-standard-w-polskich-szpitalach-psychiatrycznych-szok/

tu kolejny kwiatek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mój tata był w szpitalu 20 lat temu z powodu depresji poalkoholowej. nie wiem jak jego traktowano ale byłam świadkiem jak przyszedł do dyżurki pacjent bardzo naszpikowany lekami i coś tak gadał a sanitariusze śmiali się z niego.

 

byłam zażenowana tą sytuacją i było mi za nich wstyd wobec tego człowieka. niestety sama miałam chyba z 18 lat i byłam zbyt grzeczna jeszcze wtedy żeby powiedzieć im co o tym myślę. dzisiaj bym to zrobiła i zgłosiła tę sprawę ich przełożonym albo nawet dalej.

 

byś może nawet pacjent nie był tego świadomy ale ja byłam i dodatkowo to miejsce wydało mi się jeszcze straszniejsze. było mi jeszcze bardziej przykro że mój tata tam jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jednym słowem nazwa "szpital","leczenie","pomoc"."opieka" to pseudopieszczotliwe określenie OBOZU koncentracyjno-psychiatrycznego.mówią na to szpital bo niema m nim pieców,komór gazowych a sanitariusze nie łażą z karabinami maszynowymi.takie same pasiaki noszą pacjenci.na bramie oświęcimia też był szyld z niemieckim napisem"praca czyni wolnym"w ościęcimiu tak przynajmniej nie upokarzali i nikt tam nie nosił pampersów a śmierć była szybka.była też praca.to że w więzieniach opieka dentystyczna polega tylko na wyrywaniu zębów to wie prawie każdy.w zakładzie psychiatrycznym oprócz dentystycznej niema również opieki internistycznej.tak więz wszawice/ospę/grypę leczą ci haloperidolem/fenactilem hahahahahahahahaha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×